Więcej niż epopeja. „Genialna przyjaciółka” – Elena Ferrante

Tytuł – „Genialna przyjaciółka”

Autor – Elena Ferrante

Tłumaczenie – Alina Pawłowska-Zampino

Wydawnictwo – Sonia Draga

Rok – 2014

 

Tytuł – „Historia nowego nazwiska”

Autor – Elena Ferrante

Tłumaczenie – Lucyna Rodziewicz-Doktór

Wydawnictwo – Sonia Draga

Rok – 2015

 

Tytuł – „Historia ucieczki”

Autor – Elena Ferrante

Tłumaczenie – Lucyna Rodziewicz-Doktór

Wydawnictwo – Sonia Draga

Rok – 2016

 

Tytuł – „Historia zaginionej dziewczynki”

Autor – Elena Ferrante

Tłumaczenie – Lucyna Rodziewicz-Doktór

Wydawnictwo – Sonia Draga

Rok – 2016

 

  • DLA KOGO – dla kobiet ciekawych siebie, nie tylko dla kobiet (dowód: zachwyt Marcina Mellera 😉 ), dla koneserów dzieł totalnych, monumentalnych, dla fanów dobrze skrojonych fabuł i opowieści z pełnokrwistymi bohaterami, dla wielbicieli Włoch
  • PO CO – by poszerzać horyzonty empatii
  • MOJA OCENA – 6/6

Cykl powieści Eleny Ferrante, którego całość nosi tytuł „Genialna przyjaciółka” (zwany cyklem neapolitańskim, czy tetralogią neapolitańską), składa się z czterech części – tom 1 – „Genialna przyjaciółka”, tom 2 – „Historia nowego nazwiska”, tom 3 – „Historia ucieczki”, tom 4 – „Historia zaginionej dziewczynki” – i na polskim rynku zaczął pojawiać się w roku 2014. Wiosną zaś 2016 roku dobiegł końca.

Każda powieść cyklu jest pełna, autonomiczna, skończona, ale tylko razem, tylko w zestawieniu, w ciągu, ujawniają czym są w istocie. Co sprawia, że cykl neapolitański po prostu zachwyca. Osobno są to po prostu dobre powieści, razem ukazują fenomen Ferrante, fenomen tej tetralogii.

Genialna przyjaciółka razy dwa

Więcej niż epopeja

Czym w istocie jest ta seria? Najpierw jednak zarys fabuły:

Sześćdziesięcioletnia Elena Greco dowiaduje się, że Lila, jej przyjaciółka z czasów dzieciństwa, zniknęła bez śladu. Elena przypuszcza, że przyjaciółka wprowadziła w życie swoje odwieczne pragnienie zniknięcia ze świata, w którym żyła, usunąwszy przedtem wszelkie ślady swego istnienia. Chcąc znaleźć wytłumaczenie dla tego gestu, Elena postanawia opowiedzieć niezwykłą historię ich przyjaźni. I tu rozpoczyna się podróż w przeszłość, która przeniesie czytelnika w lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku, na przedmieścia Neapolu[1].

Ten krótki cytat  doskonale mówi o czym jest cykl – epopeją jak nic, a zatem utworem przedstawiającym obraz społeczeństwa w przełomowych momentach historycznych[2].

To wszystko prawda, ale jakby wypowiedziana tylko do połowy, gdyż nie ujawnia tego, co w gruncie rzeczy najistotniejsze. W tym przypadku w owej „historii ich [kobiet] przyjaźni” skrywa się sedno.

W opowieściach niewątpliwe najbardziej interesujący są ludzie! A dokładniej? Relacje międzyludzkie! A jeszcze bardziej ukonkretniając – relacje między kobietami. I w tejże epopei mamy dokładną, głęboką i fascynującą analizę tego zjawiska. A wszystko to z historią w tle, historią powojennych Włoch, w dekoracjach głównie neapolitańskich. Czy czegoś więcej  potrzeba?

Jakby tego było mało, powieści te mówią o czymś jeszcze. Opowiadają o tym, jak człowiek staje się pisarzem.

Ferrantowska powieść

Cykl „Genialna przyjaciółka” (używam tego tytułu w odniesieniu do całości, a tylko do pierwszego tomów) ma charakter nieco autobiograficzny czy quasi-autobiograficzny. Zaciera się tu bowiem granica między autorem a narratorem. Pisany jest w pierwszej osobie, a główna bohaterka/ narratorka, Elena oczywiście, na naszych oczach staje się pisarzem. I tu na myśl przychodzi „Moja walka” Karla Ove Knausgårda czy z – co jest największym chyba z możliwych komplementów, największą nobilitacją – „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta[3]. To dla niektórych może być dodatkową zachętą, ale należy mieć na uwadze fakt, że ta proza jest na wskroś Ferrantowska.

Realizm odnowiony

Nastał dla opowieści znów dobry czas (tak już kiedyś było), co jest ciekawym zjawiskiem, rzekłabym nawet, że paradoksalnym, bo wydawałoby się, że czasy sprzyjają raczej migawkom, błyskom, fragmentom, skrawkom, a nie narracjom, które ciągną się przez setki stron (cykl Ferrante liczy ponad dwa tysiące), co wymaga samozaparcia, samodyscypliny, zaangażowania i sporego poświęcenia. Widać potrzeba nam jakiejś stałości, punktu constans, zakorzenienia po prostu, pewności, a to wszystko przecież sprowadza się do jednego, do poczucia bezpieczeństwa, którego teraz jest jak na lekarstwo. Tego chyba poszukują i dzisiejsi twórcy, i dzisiejsi książkoholicy, choć podejrzewam, że większość, że każdy, jeśli nawet nie do końca to sobie uświadamia.

I opowieść o dwóch przyjaciółkach, początkowo dziewczynach później kobietach, urodzonych w latach czterdziestych XX wieku, które razem wychowały się na peryferiach Neapolu, jest odpowiedzią na te poszukiwania. Odpowiedzią idealną. Odpowiedzią, która przyczynia się do odnowienia realizmu[4].

Wspólnota korzeni

Wróćmy jednak do fabuły. Nie będę tu rozbijać cyklu na poszczególne powieści – tomy – gdyż to po prostu jedna wielka powieść. Zatem… Ferrante snuje opowieść o dwóch genialnych przyjaciółkach, które połączyło dzieciństwo na przedmieściach Neapolu. Z czasem ich drogi się rozeszły, ale przyjaźń wciąż trwała.

Pewnego dnia, ta, która pozostała w Neapolu – Raffaella Cerullo zwana Lilą – w wieku 66 lat zniknęła. Jej syn nie nie mógł znaleźć najdrobniejszego śladu po istnieniu matki. Jakby nigdy nie żyła. Elena (narratorka), poinformowana o tym fakcie, podejrzewając, że przyjaciółka w końcu wcieliła w życie swój plan – nie być, poczuła się sprowokowana do tego, by opowiedzieć o łączących je relacjach.

Rywalizacja

Relacjach jakże szczególnych, niejednoznacznych. I tu zaczyna się ta właściwa i fascynująca opowieść o historii przyjaźni dwóch kobiet, które z jednej strony wszystko łączyło, z drugiej zaś wszystko dzieliło. Pochodzenie, status majątkowy, szkoła, rodzina, ambicje, marzenia – obu były jednakowe. Widzenie rzeczywistości, jej percepcja, usposobienie – były zaś już zgoła odmienne.

Elena skrupulatnie, rok po roku, w kronikarski niemalże sposób, przedstawia nam ich dzieje. Po co? Akt ten jest podyktowany tym, co determinowało tę przyjaźń – rywalizacją. Czyje tym razem będzie na wierzchu, kto wygra? Mamy tu opowieść o tym wszystkim, co dzieje się w życiu człowieka w ogóle, a kobiety w szczególności. Zatem zabawy wczesnego dzieciństwa, naukę w szkole, relacje z rówieśnikami, stosunki rodzinne, dojrzewanie, pierwsze miłości, fascynacje, odkrywanie siebie, stawanie się sobą, zyskiwanie tożsamości, małżeństwo, macierzyństwo, rozwój zawodowy. Słowem każdy etap ludzkiej egzystencji. To wszystko w konkretnym czasie i w konkretnej przestrzeni – na tle Włoch drugiej połowy XX wieku, które stale się przeobrażają (z politycznymi rozgrywkami lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, z rewolucją obyczajową, lewicowym terroryzmem, narodzinami ruchu feministycznego).

Cała ta narracja Eleny osnuta jest w gruncie rzeczy na antagonizmie i jednocześnie, paradoksalnie, symbiozie. Bo te dwie kobiety, przez prawie całe swe życie, bo od najmłodszych lat, toczyły ze sobą walkę. Ich relacja to ciągła rywalizacja. Rywalizacja najbliższych przecież sobie osób. Nawet wtedy, gdy już każda poszła w swoją stronę, gdy wydawało się, że są już niezależnymi, dobrze usytuowanym kobietami.

Symbioza idzie w parze z antagonizmem

Ale to nie wszystko, bo też faktem jest, że jedna bez drugiej nie mogła się obejść. Na każdym etapie swojego życia, przy najistotniejszych dla siebie wydarzeniach, najważniejszych chwilach. Były od siebie uzależnione, jedna drugą stymulowała do życia. Potrzebowały siebie nawzajem po to, by móc przetrwać trud codzienności, ale też obecność drugiej, czy to dosłowna czy duchowa, była niekiedy wręcz nie do zniesienia.

Ich wspólną historię poznajemy z jednego punktu widzenia – z relacji jednej z nich. Dlatego to właśnie ona – Elena – wysuwa się na plan pierwszy. Ona przez to staje się główną bohaterką cyklu. To z jej punktu widzenia poznajemy obie przyjaciółki. To sprawia, że opowieść nie jest obiektywna. Okazuje się jednak, że właśnie dzięki temu jest bardziej realna, bo pokazuje w sposób bardziej wiarygodny na czym ta przyjaźń polegała.

Relacja z bycia kobietą

Z opowieści tej wyłaniają się precyzyjne i wnikliwe psychologicznie portrety tych dwóch konkretnych kobiet, a szerzej kobiety w ogóle. Dopełniają to pozostałe bohaterki, bo powieść Ferrante rozsadzają wręcz kobiety (można to potraktować nawet jako osobny temat cyklu). Za Eleną i Lilą stoi cały ich tłum – różnorodny, barwny, silny, choć niekiedy bezradny. Dlatego ta opowieść o relacji kobiet, a raczej po prostu relacja z bycia kobietą, relacja z tego, co jest istotą kobiety, zyskuje cechy uniwersalności – zatem wartość bezcenną.

Kobiety pochodziły z najbiedniejszej i najgorszej części miasta, ale były zdolnymi, inteligentnymi, ambitnymi i najlepszymi uczennicami w szkole. Były nierozłączne. Tyle że jedna z nich – Lila – była silna, agresywna, dzika, żywiołowa, bezkompromisowa, uparta, pewna siebie, zawsze z podniesioną głową i zawsze pierwsza, druga zaś, Elena, uległa, niepewna, nieco z boku, ze spuszczonym wzrokiem, zawsze krok za Lilą, z obsesją, by nie stać się taką jak matka.

Niejednoznaczna przyjaźń kobiet

Elena podziwiała swą przyjaciółkę, choć podziw ten miał swego wiernego towarzysza – smutek. Bo choć kochała swą towarzyszkę życia, to kierowała nią zawiść, zazdrościła jej pierwszego miejsca, tego jak radzi sobie z innymi, tego że bez wahania przekraczała kolejne wyznaczone przez otoczenie granice, łamała konwenanse, reguły, że zawsze zdobywała to, czego zapragnęła. Uznanie dla Lili wiązało się więc ze smutkiem Eleny, bo była inna – gorsza. Szczerze więc nienawidziła Lili, bo przez nią nie mogła oddychać, żyć po swojemu, wolna i swobodna. Lila zawsze była obecna w życiu Eleny, nawet wtedy, kiedy była odległa fizycznie i często mentalnie. Zawsze jak cień wędrowała za nią i oceniała jej poczynania, jej wybory. Zawsze krytycznie, bez najcichszej pochwały. Stale więc Elena czuła się przez przyjaciółkę upokarzana, przez to gorsza i w ciągłym poczuciu niższości wobec tej, którą podziwiała, której paradoksalnie tak potrzebowała. Dramatycznie wręcz brzmi refleksja Eleny:

Czy zawsze musi robić to co ja, wcześniej i lepiej ode mnie? Zostawiać mnie z tyłu, gdy gonię za nią albo deptać mi po piętach, żeby zaraz potem mnie przeskoczyć? (s. 191)

Przyjaciółki rywalizowały ze sobą na każdym etapie  życia – o wszystko. Uogólniając można pokusić się nawet o stwierdzenie, że ich życie podporządkowane było jednemu celowi – pokazaniu, że jest się lepszą od tej drugiej. Rywalizacja determinowała tę ich trudną, osobliwą więź. Ona to tę przyjaźń definiowała.

Stać się kimś

Opowieść o genialnych przyjaciółkach jest też opowieścią o stawaniu się kimś. I Elena, i Lila był nad wyraz ambitnymi dziewczynkami później kobietami. Marzyły, by wyrwać się z tej tłamszącej je dzielnicy. Obie chciały od życia więcej niż to, co oferowały peryferia Neapolu. Ich działania były tymi pragnieniami podyktowane. Lili nie udało się jednak wyrwać, co wcale nie oznaczało jej porażki. Stała się kimś cenionym, szanowanym, powszechnie podziwianym, autorytetem dla całej dzielnicy – stała się więc kimś. Elena natomiast została sławną pisarką. Swoją pracowitością, gorliwością, determinacją i ambicją pokonała wszelkie przeciwności, by móc zrealizować nie tylko swoje, ale i przecież Lili marzenia.

Dzięki temu, że narracja należy do Eleny, możemy przekonać się na czym proces stawania się kimś, tu twórcą, polega, jak przebiega i czym w istocie jest. To szereg porażek i stałe upokorzenie, ciągłe poczucie niższości, zmaganie się z otoczeniem i z samym sobą przede wszystkim. W nagrodę zaś można usłyszeć jedynie uwagę matki – „nie jesteś taka jak Lila, bierz z niej przykład”.

Neapol

Tetralogia neapolitańska ma jeszcze jednego bohatera. Jest nim Neapol – miejsce przeklęte, znienawidzone, ale i kochane. To w jego dekoracjach, raczej wulgarnych, aroganckich, agresywnych, brudnych, zniszczonych, toczy się życie XX wieku. Neapol taki determinuje też niewątpliwie życie obu kobiet. Lila tkwiła w nim całe życie, Elena szybko, jak tylko nadarzyła się okazja, z niego uciekła, mimo to nie zdołała wyplenić z siebie dzielnicy (jak przyjaciółki nazywały przedmieścia Neapolu – miejsca swego urodzenia, dzieciństwa i życia).

I jeszcze jedno. Ta neapolitańska seria paradoksalnie przywraca też, podobnie jak „Małe życie” wartość przyjaźni, tu tej szczególnie zdewaluowanej, zdegradowanej do banalnej powierzchowności, odartej współcześnie z tego, co cenne, bo łączącej kobiety. Po tej lekturze, słowo „przyjaciółka” można wypowiadać bez dyskomfortu. Dumnie znów jest być przyjaciółką, dumnie znów jest mieć przyjaciółkę.

Anonimowość twórcy

I na koniec… Tożsamość Eleny Ferrante jest już legendą[5] i nie będę jej tu przywoływać, bo kwestia ta, po pierwsze już nieco się znudziła, a po drugie wydaje się marginalna. Faktem autor(ka) neapolitańskiego cyklu wybrał(a) anonimowość. Każe żyć swym powieściom swoim życiem, usuwając się w cień, bo wszystko co miał(a) do powiedzenia, zawarła w serii. I nie ma ochoty wychodzić na przeciw masowych potrzebom. Nie ma ochoty stać się pożywką dla powierzchowności współczesnej kultury i zgodnie z ideą postmodernistycznych teoretyków wykonał(a) przekorny gest, bo w pewnym sensie uśmiercił(a) autora[6].

**Wszystkie cytaty z dzieła pochodzą z tomu, z cyklu Genialna przyjaciółka, Elena Ferrante, Katowice 2014-2016.

**Tytuły oryginalne – t. 1 – L’amica geniale, t. 2 – Storia del nouvo cognome, t. 3 – Storia di chi fugge e di chi resta, t. 4 – Storia della bambina perduta, rok pierwszego wydania – t. 1 – 2011, t. 2 – 2011, t. 3 – 2013, t. 4 – 2014, rok pierwszego wydania polskiego – t. 1 – 2014, t. 2 – 2015, t. 3 – 2016, t. 4 – 2016.


[1] Oficjalna strona wydawnictwa Sonia Draga, http://www.soniadraga.pl/produkt/2199/genialna-przyjaciolka-pakiet.html, dostęp 16.12.2016.

[2] Hasło, epopejaSłownik terminów literackich, red. Janusz Sławiński, Wrocław 2002.

[3] Juliusz Kurkiewicz, Homer z Neapolu, „Gazeta Wyborcza” 2016, nr 44.

[4] Ibidem.

[5] Włoski dziennikarz ujawnił prawdziwą tożsamość Eleny Ferrante?, opublikowano 3.10.2016, http://booklips.pl/newsy/wloski-dziennikarz-ujawnil-prawdziwa-tozsamosc-eleny-ferrante/, dostęp 16.12.2016.

[6] Kurkiewicz, op. cit.