Dobry duch – Susan Sontag – wieczna studentka*

Dobry duch - Susan Sontag
Susan Sontag, fragment

Susan Sontag

16 stycznia 1933 – 28 grudnia 2004
Dobry duch

W korowodzie dobrych duchów Bałwochwalni obok „kulawej” Metyski idzie też Susan Sontag. Ona, ta wieczna studentka, musiała się tu znaleźć. Dlaczego? Bo to ikona, nie popkultury czy zbuntowanego myślenia, ale ikona świadomego życia, świadomego bycia, świadomej egzystencji. A tylko ktoś taki może inspirować, dodawać otuchy, popychać do działania, dawać siłę i odwagę!

Powierzchnia

Susan Sontag to postać powszechnie znana. Wszyscy pamiętają jej srebrne pasmo włosów, związek z Annie Leibovitz, wygraną walkę z rakiem, zaangażowanie w aktualne problemy współczesnego świata, teksty takie jak Przeciw interpretacji czy O fotografii.

Na jej temat krąży kilka, stale powtarzających się zdań, haseł jedna z ważniejszych intelektualistek XX wieku, charakteryzująca się niezależnością poglądów, otwartym umysłem i zaangażowaniem, podważająca przyjęte sposoby myślenia, kreśląca nowe horyzonty humanistyki, nadająca w ogóle ton współczesnej humanistyce; niepokorna, odważna; prowokująca i nieakceptująca schematycznych uproszczeń, obrończyni praw człowieka, zagorzała przeciwniczka wojny w Wietnamie, wspierająca w czasie stanu wojennego „Solidarność”, zaangażowana w wojnę w Jugosławii, sprzeciwiająca się polityce rządu Georga Busha po atakach terrorystycznych z 11 września; myślicielka, z której zdaniem liczyli się wszyscy, której opinii z jednej strony pożądano, z drugiej zaś obawiano się; amerykańska legenda, sumienie Ameryki, ikona popkultury, feminizmu; biseksualistka itp., itd.

Susan

Wszystko jest zatem tak jak należy – mamy wygląd zewnętrzny, życie prywatne i dokonania. To jednak zaledwie muśnięcie istoty. Powyższe hasła tylko powierzchownie portretują bohaterkę niniejszej noty. A kim w istocie była ta pisarka, aktywistka, polemistka, intelektualistka, też córka, żona, matka, kochanka[1]?

Fakty

Przypomnijmy tylko kilka faktów z życia tejże kobiety. Sontag na świat przyszła w 1933 roku w nowojorskiej rodzinie jako Susan Rosenblatt. Jej przodkami byli polscy Żydzi. Po wczesnej śmierci ojca, matka wyszła ponownie za mąż. Wtedy też dziewczynka otrzymała nowe nazwisko. W dzieciństwie wielokrotnie się przeprowadzała. W życiu dorosłym dużo zaś egzystowała między Stanami Zjednoczonymi a Europą.

Studiowała filozofię, literaturę i teologię w Berkley, w Chicago, na Harvardzie, w Oxfordzie i na Sorbonie. Początkowo marzyła o świecie akademickim, jednak szybko posadę nauczyciela uniwersyteckiego porzuciła na rzecz pisarstwa.

Mając siedemnaście lat, poślubiła profesora socjologii Philippa Rieffa, z którym miała syna Davida. Po ośmiu latach małżeństwa doszło do rozwodu. Jej późniejszy związek – ze słynną fotografką Leibovitz – przetrwał do śmierci Sontag, do 2004 roku. Pokonała raka piersi. Z białaczką jednak nie wygrała. Zmarła w Nowym Jorku. Spoczywa na paryskim cmentarzu Montparnasse.

Pokłosie

Rozprawy Sontag dotykają najrozmaitszych tematów, oscylujących wokół sztuki, kultury, szeroko rozumianej humanistyki. Świadczą o szczególnych przymiotach charakteru ich autorki, która nie przestawała pytać i podważać oczywistości, świadczą o jej oryginalności, niezwykłej wrażliwości, błyskotliwości, przenikliwości, żarze, pasji i nieustannej ciekawości.

Samoświadomość

Świadomość jest hasłem, które można uznać za synonim Susan Sontag, hasłem najbardziej adekwatnym, które oddaje najpełniej jej charakter, osobowość, istotę. Prywatne zapiski, intymne narracje unaoczniają to.

[…] ja siebie tworzę[2].

– pisze w swoim dzienniku jako nastolatka, by przez kolejne lata pracować bez wytchnienia, bez litości nad sobą.

Stwarzanie siebie

Intensywność doznań, bogactwo doświadczeń, przeżyć, odczuć, myśli wraz z potrzebą przyjrzenia się temu wszystkiemu przez samą zainteresowaną, jej autoanaliza, autorefleksja, samoświadomość sprawiają, że byt danej monady jest powoływaniem siebie do życia, jest aktem kreacji. Autokreacji. Jest aktem powołania do istnienia Susan Sontag – pisarki, aktywistki, polemistki, intelektualistki, no i też przecież córki, żony, matki, kochanki.

Doświadczenia, poszukiwania

Brak jej było myśli naiwnego i niewinnego dziecka. Odczuwała natomiast bardzo boleśnie udręki bytu. W życiu Sontag wszystko działo się znacznie wcześniej i znacznie intensywniej. Wczesna śmierć ojca, dość wczesne zamążpójście, dość wczesne macierzyństwo, to nie wszystko. Przeżyciom mocnym, znamiennym dla przyszłej pisarki nie było końca. Poza doświadczeniami emocjonalnymi, życiowymi, szybko miała także na swoim koncie istotne doświadczenia intelektualne. 

Interesowała się wszystkim – literaturą, filozofią, religią, antropologią, psychoanalizą, życiem społecznym i politycznym. Czytała setki książek, oglądała dziesiątki filmów, stale słuchała muzyki. Jej listy lektur do przeczytania, sztuk do obejrzenia, dzieł muzycznych do przesłuchania ciągnęły się w nieskończoność. I wszystko to podawała refleksji, szczegółowej analizie.

Sontag prowadziła intensywne życie na każdym poziomie – intelektualnym, towarzyskim i erotycznym. 

Poza zewnętrznością

Twarda, odważna, nieustępliwa Sontag odarta z maski ukazuje się jednak jako osoba niepewna, bezsilna, która w sposób przemyślany pragnęła stwarzać siebie. Chciała kontrolować swoją rzeczywistość, a każde wymknięcie się samej sobie z bezwzględnością karciła. Chciała diagnozować siebie, by być o zdobytą wiedzę bogatszą, mądrzejszą, by móc tę wiedzę wykorzystać w przyszłości.

Myślenie krytyczne

Krytyczne spojrzenie charakteryzowało Sontag od zawsze. Nic nie uchodziło jej uwadze. Postawa kontra pojawiała się wobec myśli, słów, czynów, wobec wszystkiego i wszystkich, a przede wszystkim wobec siebie. Brak zgody na bylejakość i powierzchowność, podważanie pozornie oczywistych rzeczy, nieakceptowanie zastanego porządku to cechy, które były dla niej charakterystyczne.

Sądy Sontag dotyczące innych były bezwzględne, była w nich bardzo surowa, ale to krytyka samej siebie poraża. Wymaganiom stawianym sobie nie było końca. Sontag była w tym okrutna, nie miała dla siebie litości. To była walka z samą sobą o siebie. Każdego dnia staczała bitwę. Na każdym kroku nie tylko kontrolowała i „lepiła” się („[…]z pełną świadomością i determinacją tworzy osobę, jaką pragnie zostać”[3]), ale wciąż też łajała i pouczała. Stale była niezadowolona z efektów i stale żyła z poczuciem braku zaufania do samej siebie i wiary w siebie.

Doskonale wiedziała czego chce:

[…] Chcę pisać – chcę żyć w intelektualnej atmosferze – […] pragnę tego wszystkiego i jeszcze więcej […]. (s. 28)

ale wciąż wątpiła w swą siłę, nie wierzyła w siebie, obawia się, że przy pierwszej lepszej okazji złamie się, porzuci swe cele, ideały, wartości. Zakazom i nakazom nie było więc końca. I na każdym kroku ujawniała się jej niebywała samodyscyplina. 

Stale robiła wykazy, na przykład postanowień na kolejny rok życia, rzeczy do wdrożenia, czy rzeczy, które należy albo których nie należy robić. Te rejestry zdumiewają drobiazgowością, wręcz małostkowością, ale też nieustanną próbą definiowania siebie, nadawania sobie i swojemu życiu określonych ram, z których nic nie miało prawa się wymknąć.

Wątpiła także w swoje zdolności intelektualne. Samokrytyce nie było więc końca. Miała też listę swoich wad, a na niej spóźnialstwo, kłamanie, gadatliwość, lenistwo, brak asertywności. Obwiniała się o niechlujstwo, próżność, brak taktu, tępotę, złe wypełnianie obowiązków. Stale wychowywała siebie i stale się krytykowała:

Czy ja już zawsze będę taka durna? (s. 35)

[…] ja sama też zachowałam się głupio, przybierając tę swoją sardoniczno-snobistyczno-intelektualną pozę […]. (s. 40)

Rzadko czuła radość, satysfakcję. Choć zdarzały się i takie chwile:

[…] zaakceptowałam się, tak jest, potrafię czerpać radość z samej siebie – […]. (s. 51)

Sontag i inni

Była bardzo krytyczna też wobec swojej matki, z którą wciąż walczyła i kiedy uświadomiła sobie, że oddala się emocjonalnie od tego, co „wybrakowane” (s. 30) – że uwolniła się od zależności od matki czy przywiązania do niej – czuła ogromną satysfakcję.

Sontag była też żoną i matką. Jak odnalazła się na polu rodzinnego życia? Jej słowa nie pozostawiają złudzeń:

Ten kto wymyślił małżeństwo, był genialnym dręczycielem. Jest to instytucja stworzona w celu stępiania uczuć. (s. 106)

Małżeństwo przypomina ciche łowy prowadzone w parach. Cały świat jest pełen par, każda z nich siedzi w swoim małym domku, zajmuje się swoimi drobnymi sprawami + kisi się we własnym sosie. To najohydniejsza rzecz pod słońcem. Należy odrzucić wyłączność, na którą skazuje małżeństwo. (s. 233)

Gdybym tylko dostała stypendium z Oksfordu! Będę przynajmniej wiedziała, że nie utknęłam na etapie zajmowania się domem i wicia gniazdka. (s. 165)

Słowo „utknęłam” wydaje się tu kluczowe. Ta wciąż nienasycona, zachłanna kobieta chciała więcej. Rola żony i matki, strażniczki domowego ogniska nie mogła spełnić i nie spełniała jej ambicji, oczekiwań.

Małżeństwo nie było jedyną relacją, która tak bardzo zaciążyła na życiu Sontag. W związkach z kobietami traciła zupełnie grunt pod nogami. Stale patrzyła na siebie przez pryzmat swych kochanek. Była od nich zależna, była nimi przygnieciona, była przez nie zdominowana. Zawsze uważnie przyglądała się tym romansom, które nie dawały jej zadowolenia, spełnienia, a raczej nienasycenie, ból, a nawet upokorzenie. Były wyniszczające, wycieńczające, nie dawały radości, poczucia pełni. Chwil radosnych było niewiele, upadków zaś mnóstwo. Przyznawała się tu przed samą sobą do słabości, do poczucia zagrożenia, niepewności, braku wiary w swoją siłę, w swoje możliwości. Krzywdzona przez innych była i tu jak zawsze bardzo surowa dla siebie.

Miłość jest bolesna. To tak, jakby pozwolić drugiej osobie, by zdarła z ciebie skórę, a potem żyć ze świadomością, że w każdej chwili może odejść z tą skórą w ręku. (s. 315)

Powyższe słowa, podyktowane przykrymi doświadczeniami, obnażają słabość jednostki w obliczu drugiego człowieka, którego z jednej strony pragnie się posiąść i zniewolić, z drugiej zaś łaknie się jego akceptacji i miłości.

Niepoznawalność

Susan Sontag była złożoną, wielowarstwową, niejednoznaczną i zaskakującą postacią. Okrutną wobec siebie, ale i wobec innych. Pragnącą akceptacji, miłości, ale i wolności, a nade wszystko poznania i doświadczenia wszystkiego.

Ta nadwrażliwa intelektualistka należy niewątpliwie do grona silnych, wybitnych kobiet, które dokonały rzeczy wielkich, bo zmieniających świat, ludzi, ich myślenie i ich rzeczywistość. A tylko ktoś taki jest w stanie dać siłę i odwagę, tylko ktoś taki może inspirować i wspierać, dlatego musiała zagościć w Bałwochwalni, by stać się jej dobry duchem.

*Niniejszy tekst w wersji zmienionej i uzupełnionej wkrótce ukaże się w jednym z naukowych czasopism. 


[1] W sprawie Susan Sontag, reż. Nancy Kates, USA 2014.

[2] Susan Sontag, Odrodzona. Dzienniki, tom 1. 1947-1963, Kraków 2012, s. 207. Z tego tomu pochodzą dalsze cytaty. Numery stron podano bezpośrednio po cytowanym fragmencie. 

[3] David Rieff, Przedmowa, w, Susan Sontag, Odrodzona, op. cit., s. 9.

Kartoteka 4

Kartoteka 4 - Dorothy Parker - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Dorothy Parker*

Dorothy Parker

22 sierpnia 1893 – 7 czerwca 1967

Amerykańska poetka i pisarka, autorka pierwszej połowy XX wieku, współpracująca z największymi amerykańskimi czasopismami takimi jak jak „Vogue”, „Vanity Fair”  i „The New Yorker”.


*Autor nieznany – http://www.litkicks.com/DorothyParker, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12697228, dostęp 25.01.2017.

Powieść totalna. „Ósme życie (dla Brilki)” – Nino Haratischwili

Ósme życie

Tytuł – Ósme życie (dla Brilki) (t. 1-2)

Autor – Nino Haratischwili

Tłumaczenie – Urszula Poprawska         

Wydawnictwo – Otwarte

Rok – t. 1 – maj 2016, t. 2 – październik 2016

  • DLA KOGO – dla miłośników historii, dla miłośników Gruzji i Rosji, dla miłośników dzieł totalnych, monumentalnych, dla miłośników sag rodzinnych, dla miłośników opowieści z pełnokrwistymi bohaterami
  • PO CO – by zrozumieć, by wiedzieć, by żyć świadomiej, mądrzej
  • MOJA OCENA – 8/6
Daleki świat

Gruzja – kraj niby swój, ale wciąż odległy, egzotyczny. Mimo że coraz częściej zapuszczamy się w te rejony, że znamy już tamtejszy krajobraz, że delektujemy się już tamtejszą kuchnią i tamtejszym winem, że już przekonaliśmy się czym jest gruzińska gościnność, to wciąż jest to znajomość bardzo powierzchowna. Dlatego wszelkie próby przybliżenia tego wielobarwnego kraju, próby coraz gęściejsze i obejmujące coraz to nowe dziedziny życia, są zawsze wyczekiwane, a powieść taka jak Ósme życie Nino Haratischwili* była wręcz pożądana.

Gruzja po niemiecku

Młoda autorka, Gruzinka, urodzona w latach osiemdziesiątych, dziś mieszkająca w Hamburgu, jest uznaną i nagradzaną reżyserką teatralną i dramatopisarką. Dorastała w Gruzji, ale jeszcze jako dziecko opuściła z matką swój rodzinny kraj i przybyła do Niemiec, by już jako dorosła osoba osiąść tu na dobre. Reżyserię studiowała i w Tbilisi i Hamburgu. Jej debiutancka powieść Juja ukazała się w 2010 roku, zaś rok później Mój łagodny bliźniak. W 2014 roku światło dzienne ujrzała saga rodzinna Ósme życie. Wszystkie trzy powieści zostały napisane po niemiecku i wszystkie trzy otrzymały niemieckie prestiżowe wyróżnienia literackie. Ostatnia została w Niemczech książką roku 2014.

Dziś Haratischwili zaliczana jest do grona najbardziej utalentowanych niemieckich pisarzy młodego pokolenia (czytając Ósme życie aż trudno w młody wiek autorki uwierzyć, prędzej w jej sto lat). Powieść Ósme życie co ważne olśniewa tych wszystkich, których pragnienia, oczekiwania i gusty zazwyczaj się mijają – czytelników, krytyków i historyków[1]. Uznano ją za najwyższej klasy opowieść o losach sześciu pokoleń gruzińskiej rodziny, dostrzeżono jej rzetelność i wiarygodność w oddawaniu historycznych realiów tamtego czasu, porównywano ją z arcydziełami literatury światowej takimi jak Sto lat samotności Gabriela Garcii Márqueza czy Dom duchów Isabel Allende[2].

Z pewnością te wszystkie ochy i achy mogą być rodzajem prowokacji, mogą wzbudzić ciekawość tych potencjalnych odbiorców, którzy chcą przekonać się sami czym jest i jaka jest to powieść, którzy chcą wyrobić sobie własne zdanie. Jednak mogą też skutecznie odstraszyć tych czytelników, którzy czytają z miłości, którzy chcą oddać się czystej przyjemności lektury, a nie kalkulacji. Oby machnęli oni ręką na te dowody uznania i sięgnęli po Ósme życie, bo sądzę, że będzie im dane doświadczyć czegoś wyjątkowego i przejmującego.

Dano nam ósme życie

W Polsce powieść ukazała się w dwóch tomach – pierwszy w połowie, drugi pod koniec roku 2016 – mających przepiękne okładki, z tak lubianymi przeze mnie wstążeczkami-zakładkami. Intensywna kolorystyka tomów, jej nasycenie, dość ostro ze sobą kontrastująca może już sugerować to, co odnajdziemy w środku – piękno i tragizm.

Ja sięgnęłam po powieść jak już w komplecie była na polskim rynku. Słyszałam o niej wcześniej, ale tylko dołożyłam do listy MUST READ jak wiele innych. Aż pewnego dnia przeczytałam gdzieś jakiś fragment, który zrobił na mnie tak duże wrażenie, że musiałam po powieść sięgnąć nie w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale już, teraz, natychmiast.

Powieść totalna

Tak też uczyniłam. I szybko dołączyłam do grona bałwochwalców powieści Ósme życie. Dla mnie to jedna z najlepszych powieści, które ukazały się na rynku wydawniczym w ostatniej dekadzie, która rzeczywiście może ubiegać się o swoje miejsce w tak zwanym światowym kanonie. Jest to powieść totalna, czyli taka, „[…] która zdolna jest przedstawić summę rzeczywistości, jednocześnie noszącej znamiona utworu tradycyjnego i nowoczesnego, lokalnego i powszechnego, wyobraźniowego i realistycznego”[3].

To „epicka opowieść rozgrywająca się na tle zmieniającej się Europy […]”[4].

„Początek XX wieku. Mroźna zima. Na świat przychodzi Stazja, córka najsłynniejszego w carskiej Rosji gruzińskiego wytwórcy czekolady. Wraz ze Stazją i kolejnym pokoleniami rodziny Jaszich zanurz[asz] się w gąszcz historii najkrwawszego ze stuleci. Od pierwszej wojny światowej przez rewolucję październikową i drugą wojnę światową do początku XXI wieku. Od gruzińskich wybrzeży Morza Czarnego po Berlin, Paryż i Londyn”[5].

Saga rodzinna

Ósme życie to opowieść o kilkupokoleniowej gruzińskiej rodzinie, która uwikłana jest w historię jak się okazuje nie tylko swego kraju, nawet nie tylko Europy, ale świata. Tu rzetelność historyczna i faktograficzna łączy się z literacką fikcją. Na 1300 stronach rozpisane jest życie kilku osób.

Opowieść płynnie przechodzi od bohatera do bohatera. Począwszy od wspomnianego słynnego na terenie Gruzji i carskiej Rosji fabrykanta czekolady, który marzył o podbiciu świata swą czekoladową miksturą, której receptura jest jego największą tajemnicą, poprzez jego córki, przyrodnie siostry – Stazję i Kristine – pierwszą niepokorną i marzącą o karierze tancerki na paryskich scenach, na drodze której stanęła miłość do porucznika armii rosyjskiej Simona, drugą piękną, marzącą o bogactwie i beztrosce, poprzez dzieci Stazji – Kittię i Kostię – córkę, z którą życie bestialsko się obeszło i syna, który jak ojciec wybrał służbę armii, poprzez wnuczkę Stazji, córkę Kostii – Elenę – która będąc oczkiem w głowie ojca, przysparzała mu samych trosk, skończywszy na prawnuczkach Stazji, przyrodnich córkach Eleny – Darii i Nice – którym tak trudno było się odnaleźć w zastanej rzeczywistości i przystosować. Opowieść dociera do Brilki, córki Darii, praprawnuczki Stazji, siostrzenicy Nici, która wchodzi dopiero w życie. I tu opowieść się urywa. Konica nie ma.

Teraźniejszość sięga po przeszłość dla przyszłości

Głos zabiera Nica – praprawnuczka fabrykanta czekolady, która w młodości wyjechała ze swej rodzinnej Gruzji do Niemiec – niejako sprowokowana zachowaniem niepokornej Brilki, swej siostrzenicy, przedstawicielki najmłodszego pokolenia rodziny. To Nica bierze na siebie obowiązek, a może raczej na Nicę obowiązek ten spada, opowiedzenia o losach tej kilkupokoleniowej rodziny na tle zmieniającego się globu. To ona jest narratorką w powieści, to ona jest nadawcą opowieści, zaś adresatką jest Brilka, która chyba w nie do końca uświadomiony sposób potrzebuje tej historii, by móc iść dalej. Mamy więc opowieść o ośmiu życiach, choć to ósme, dane Brilce jest tylko zasygnalizowane, tylko odnotowane, że istnieje, pozostaje więc niewiadomą – koniec powieści zatem jest otwarty, bo to ósme życie wciąż trwa.

Bohaterowie pierwszego i drugiego planu

Mamy też kilku znaczących bohaterów drugoplanowych, odgrywających jednak ogromną rolę, bo wpływających na życie głównych postaci opowieści i to w sposób bezpośredni – przyjaciół rodziny, ale i jej oprawców, bo wśród nich są najbardziej znane gruzińskie postacie historyczne – Józef Stalin czy Ławrientij Beria, jeden z najbardziej zaufanych ludzi dyktatora, jego prawa ręka.

Bohaterowie powieści, poszczególni członkowie rodziny, ich przyjaciele, są wyraziści, wielowymiarowi, z krwi i kości, nie są czarno-biali. Czujemy z nimi silny związek. Ich losy nie są nam obojętne. Współodczuwamy, jesteśmy razem z nimi, uczestniczymy w ich doświadczeniu. Stają się naszymi bliskimi, krewnymi, a my stajemy się częścią opisywanej historii.

Swoisty koloryt

Po narracjach snutych z perspektywy zachodniej, narracja wschodnia, gruzińska zapewnia nam nieco inny koloryt, który zasygnalizowany zostaje w detalach, jakby mimochodem. W rozchodzącym się zapachu kawy, herbaty czy czekolady, soczystych miąższach spożywanych owoców albo zarysie mentalności tego kaukaskiego kraju.

Tło nie jest tu tylko dekoracją

Punktem wyjścia jest fikcyjna historia pewnej rodziny od końca XIX wieku do czasów nam współczesnych, do dziś, ale w efekcie to historia Gruzji, kraju, który jednak nie jest i nigdy nie był odizolowany od reszty świata, co sprawia, że mamy do czynienia z historią powszechną. Bo tu ludzkie życie zależne jest od dziejów świata, jest uwikłane w historię, splata się z nią bardzo mocno. Wielka historia stale obecna jest w życiu bohaterów powieść, przeplata się tu z codziennym życiem. Dramatyczne wydarzenia, które miały miejsce w XX wieku, ale i na początku XXI autorka przybliża wiarygodnie w swoisty sposób. Tło historyczno-polityczne nie jest tu tylko dekoracją, ono definiuje poszczególne istnienia, które dzięki temu nie są monadami, które lawirują bezwiednie w czasoprzestrzeni, pozbawionymi celu i sensu.

Mogłaby to być opowieść o szczęśliwych ludziach, gdyby nie fakt, że przyszło im żyć w najcięższych dla ludzkości czasach.

Piękno i tragizm

Na początku wspomniałam, że Ósme życie, jak sugerują już same okładki, przynosi nam piękno i tragizm. Przypomina, jak już ktoś zauważył, baśń, piękną i okrutną jednocześnie, którą czyta się w napięciu, z zapartym tchem. To powieść pokazująca siłę opowieści, której autorka ma świadomość[6], której tak dziś złaknieni jesteśmy. Bo wiele wskazuje na to, że tęsknimy po prostu za opowieścią, dzięki której poczujemy się bezpieczniej, pewniej, we wspólnocie (przypomnijmy sobie rolę i siłę mitów czy legend). Haratischwili dbając o formę oraz dopracowując fabułę, posługuje się pięknym prostym językiem, pokazując, że nie potrzeba żadnych eksperymentów formalnych, wystarczy odrobina realizmu magicznego.

Wspólna przyszłość

To bardzo mądra powieść, która porusza tematy ponadczasowe, uniwersalne, która prowokuje do myślenia o wspólnej europejskiej przeszłości, ponad podziałami, niezależnie od tradycji, narodowości, wyznania czy mentalności i poglądów. To także swoista lekcja historii i co bardzo istotne „to jeden z […] dręczonych przeszłością głosów młodego pokolenia przypominający o wciąż nieodrobionej lekcji historii Europy”[7].

Ps. 1. Polecam wywiad Anny Dziewit-Meller z Nino Haratischwili.

Ps. 2. Polecam kilka cytatów z tej wciągającej powieści, one przemówią najlepiej.

*Tytuł oryginalny – Das achte Leben (Für Brilka), rok pierwszego wydania – 2014, rok pierwszego wydania polskiego – 2016.


[1] Ewelina Tondys, Literacki Berlin: Nino Haratischwili – wschodząca gwiazda niemieckiej literatury, opublikowano 20.03.2015, https://bookeriada.pl/literacki-berlin-nino-haratischwili-wschodzaca-gwiazda-niemieckiej-literatury/, dostęp 22.01.2017.

[2] Ibidem.

[3] Cyt. za, Monika Sakowska, Wysypisko popkultury. „Balladyny i romanse” Ignacego Karpowicza, „Polisemia” 2011, nr 1,  http://www.polisemia.com.pl/numery-czasopisma/numer-12011-5/numer-1-2011-5/wysypisko-popkultury, dostęp 22.01.2017. Zob.,  Marcin Kurek, Powieść totalna. Wokół narracyjnych teorii Ernesta Sábato i Maria Vargasa Llosa, Wrocław 2003, s.144.

[4] Oficjalna strona Wydawnictwa Otwarte, http://otwarte.eu/book/osme-zycie-dla-brilki, dostęp 22.01.2017.

[5] Ibidem.

[6] Inse Wilke, Wywiad: Zapomnienie jest złudzeniem. Rozmowa z Nino Haratischwili, opublikowano 06.05.2016, https://bookeriada.pl/wywiad-zapomnienie-jest-zludzeniem-rozmowa-z-nino-haratischwili/, dostęp 22.01.2017.

[7] Czytelnia: Nino Haratischwili, „Ósme życie”, opublikowano 04.05.2016, https://bookeriada.pl/czytelnia-nino-haratischwili-osme-zycie/, dostęp 22.01.2017.

BIBLIOGRAFIA

Kartoteka 3

Kartoteka 3 - Ken Kesey - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Ken Kesey, 1959*

Ken Kesey

17 września 1935 – 10 listopada 2001

Amerykański pisarz, twórca drugiej połowy XX wieku, autor słynnej powieści Lot nad kukułczym gniazdem.


*Autor Michael Price – https://kukly-bratc.ru/?p=26026, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54464208, dostęp 18.01.2017.

Jane Austen 2017

Jane Austen
Jane Austen, 1873*

Rok 2017 – czas Jane Austen!!!

Mija bowiem dwieście lat od śmierci autorki Emmy

Jane Austen jest nie tylko powszechnie uznana, ale i powszechnie czytana. Ale… Są jednak też i tacy, do których wykreowana przez pisarkę rzeczywistość nie przemawia. W przypadku tej twórczości przekonanych przekonywać nie trzeba, a nieprzekonanych przekonać się nie da. Ale można próbować… Entuzjaści nie wyobrażają sobie swej egzystencji tu i teraz bez świata Austen, pozostali zaś – mówiąc eufemistycznie sceptycy – zżymają się, twierdząc, że nie ma tu nad czym się pochylać.

Jane Austen tylko w złych bibliotekach!?

Dobrą bibliotekę poznaje się ponoć po tym, że nie ma w niej ani jednej książki Jane Austen, choćby miało to oznaczać, że nie ma w niej ani jednej książki[1]. Hm… U mnie na regale stoi komplet, więc moja biblioteka nie jest dobra 😉 . A że jestem zbieraczem, to bym nie pogardziła też nowy wydaniem tych powieści, które proponuje jedno z wydawnictw z okazji dwustu lat pisarki. Czy u Ciebie na półce również widnieje Austen? Jeśli tak, to nie martw się, Virginia Woolf zapewne też miała swoje osobiste egzemplarze, które stale wertowała i analizowała[2]. Należmy zatem do zacnego grona posiadaczy złej biblioteki 😉 .

Ja zżymam się 😉 na wspomnianych sceptyków! I ośmielę się przypuszczać, że po prostu brak tu ich dobrej woli. Bo odrobina chęci, przełamanie dumy i pokonanie uprzedzeń oraz rozważne, ale i romantyczne podejście pozwoli dostrzec wartości, które cenione są u największych twórców.

Istota człowieczeństwa

W tej twórczości odnajdziemy definicję ludzkiej egzystencji. Nie tylko w tych najsłynniejszych powieściach Austen, ale też tych mniej poczytnych. Owszem, jakby w nieco przykurzonych dekoracjach, którym jednak wystarczy otwarcie okna, by powiew świeżego powietrza pozwolił dostrzec to, co niezmienne w czasie i przestrzeni.

Jeśli jesteś już entuzjast(k)ą tego „bawialnianego” pisarstwa, to zachęcam do ponownej lektury – przyjemność i tak gwarantowana. Jeśli jednak nie dała(e)ś się do tej pory porwać tej narracji, nie dała(e)ś się uwieść przez ten bogaty w subtelności i detale świat, to zrób mi tę przysługę i daj szansę! Sobie przede wszystkim!

*Na podstawie rysunku siostry Jane – Cassandry – University of Texas Libraries Duyckinick, Evert A. Portrait Gallery of Eminent Men and Women in Europe and America. New York: Johnson, Wilson & Company, 1873, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=183628, dostęp 12.01.2017.


[1] Emily Auerbach,„A Barkeeper Entering the Kingdom of Heaven”: Did Mark Twain Really Hate Jane Austen?, opublikowano 12.12.2003, http://www.vqronline.org/essay/barkeeper-entering-kingdom-heaven-did-mark-twain-really-hate-jane-austen, dostęp 12.01.2017.

[2] Virginia Woolf, Własny pokój, w, Własny pokój. Trzy gwinee, Warszawa 2002.