Podsumowanie miesiąca – luty 2017

Podsumowanie miesiąca - lutyCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jaki był Bałwochwalicy najkrótszy miesiąc w roku? Otóż okazał się bogaty w doznania estetyczne. Mimo że nie było mnogości tytułów, to ich jakość okazała się w przypadku książek najwyższa, w przypadku filmów zaś zróżnicowana, ale jeden z nich zrekompensował wszystko. I o to przecież chodzi. Dużo też działo się za kulisami bloga, więc czas gnał jak szalony. Ale muzyka towarzyszyła na każdym kroku 😉 .

A wydarzenia?

Wydarzenia:

Z pewnością polski sukces na jednym z ważniejszych europejskich festiwali filmowy (Berlinale) nie może ujść uwadze:

  • Nagroda im. Alfred Bauera dla Agnieszki Holland za film Pokot.

Doceniajmy fakt i cieszmy się!

I małe, prywatne:

  • Bałwochwalniane kąty – Instagram oraz Lubimyczytać.pl – kolejne kroki w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu znów poległam 🙁 . Już normą to się staje. Nie zrealizowałam oczywiście lutowego harmonogramu lekturowego (aj 🙁 🙁 🙁 źle mi z tym bardzo), ale plan minimalny wykonałam!!! W planie minimum była klasyka literatury amerykańskiej, klasyka literatury polskiej oraz literatura faktu i to zostało zrealizowane. Na liście lutowej znajdowało się jeszcze kilka innych tytułów, też tych zaległych, no ale niestety… Wciąż mam jednak nadzieję, łudzę się, że zdołam to nadrobić i tym samym w 100% zrealizować zimowy rozkłady jazdy.

Każda kolejna przeczytana książka w lutym była bardzo ważna – otwierała oczy, umysł, serce. Wciąż nimi żyję, wciąż je trawię, wciąż się nimi delektuję. Zapewne powrócę do niektórych z nich w osobnych notach, bo zasługują na większą uwagę.

Oto lista (kolejność alfabetyczna):

  • Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Sklepy cynamonowe – Bruno Schulz.
  • Virgina Woolf. Opowieść biograficzna – Viviane Forrester.
  • Zabić drozda – Harper Lee.

Te cztery pozycje sprawiły, że luty był pod względem czytelniczym ucztą dla duszy i umysłu! Polecam każdy z powyższych tytułów!

Filmy:

Luty nie był miesiącem filmowych. Ale… Wśród poniższych tytułów znajduje się jeden, który zrekompensował wszystko, do którego będę wracać znów i znów. Pierwszy można sobie darować, drugi można zobaczyć z ciekawości, trzeci dla przyjemności, ostatni zaś… 🙂 dla uczty duchowej!

Oto lista (kolejność alfabetyczna:

  • Dzień matki – reż. Garry Marshall, USA, 2016.
  • Jackie – reż. Pablo Larraín, USA, 2016.
  • Moja piekarnia na Brooklynie – reż. Gustavo Ron, Hiszpania, USA, 2015.
  • Wybór Zofii – reż. Abu J. Pakula, USA, Wielka Brytania, 1982.

Zofia zdominowała pod względem filmowym luty, przypuszczam, że i całą zimę! I polecam gorąco!

Muzyka:

W lutym było zaś sporo dobrej muzyki. Sprawdzonej:

  • Mala – Devendra Banhart.
  • No Exit – Marianne Faithfull.

Dźwięki te stanowiły wyborne tło dla życia w minionym czasie! Przekonaj się i Ty jak miło robi się przy tych dźwiękach.

Podsumowując – oby każdy miesiąc był taki jak luty 2017!!! Znajdź w tych moich propozycjach coś dla siebie, bo jest w czym wybierać!