Kartoteka 22

Kartoteka 22 - Margaret Mitchell - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Margaret Mitchell*

Margaret Mitchell

8 listopada 1900 – 16 sierpnia 1949

Amerykańska pisarka, autorka jednej ze słynniejszych amerykańskich powieści – Przeminęło z wiatrem.


* Autor Al Aumuller, fotograf New York World-Telegram i the Sun staff – Library of Congress Prints and Photographs Division. New York World-Telegram and the Sun Newspaper Photograph Collection http://hdl.loc.gov/loc.pnp/cph.3c11609, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1307964, dostęp 28.06.2017.

Letnie propozycje

Letnie propozycjeCzas najwyższy na letnie propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Lato, wakacje, słońce… Radość, śmiech, zabawa, beztroska, lekkość, nicnierobienie… Nadszedł ten czas. Co wcale nie znaczy, że człowiek oddał mózg do przechowalni. I nie myśli. I chce tylko pławić się w rozrywce odmóżdżającej. Ignorując cały wszechświat. W ten lekkomyślny okres w roku, zmysły są przecież szczególnie wyczulone. Odbiera się wszystko z większą intensywnością. Wręcz cierpi się na nadwrażliwość. I niekiedy odczuwa się głód, który musi być zaspokojony jak najszybciej, bo w innym wypadku nie dotrwa się do światu.

Nadejście nowej pory roku, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienia jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, wykorzystać potencjał, który akurat latem jest niemały.

Oczywiście, jak zawsze zestawienie jest jak zawsze bardzo subiektywne, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. I tym razem też nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

I. LITERATURA

Publikacje sezonu

Ta część zestawienia zwykle obejmuje publikacje, które ukażą się danego sezonu. Tym razem sytuacja jest wyjątkowa. Wszystkie zapowiedzi blakły przy dwóch propozycjach wydawnictwa Czarne (jedna z nich to będzie koedycja z Agorą, drugiej współwydawcą będzie Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza) – na które niestety przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać (pierwsza ukaże się z początkiem sierpnia, druga z końcem września)! Proponuję więc „nie zaśmiecać” sobie czasu, głowy i ducha innymi nowościami, tylko czekać i przygotowywać się mentalnie i intelektualnie na te wyczekiwane w gruncie rzeczy latami biografie jednych z największych polskich pisarzy:

  • Lem. Życie nie z tej ziemi – Wojciech Orliński.
  • Gombrowicz. Ja geniusz (t. 1-2) – Klementyna Suchanow.
Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Choćby dlatego, że warte są poświęcenia im letnich chwil, bo albo dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat duszno-słoneczno-parny lata, albo otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo szkoda przegapić:
  • 15 stuleci. Rozmowa z Wilhelmem Sasnalem – Jakub Banasiak.
  • Agonia dźwięków – Jaume Cabré.
  • Burza. Czarci pomiot – Margaret Atwood.
  • Głośniej niż śnieg – Stefan Hertmans.
  • Jak oni pracują? Rozmowy o pracy, pasji i codziennych sprawach polskich twórców – Agata Napiórska.
  • Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki – Colson Whitehead.
  • Koniec samotności – Benedict Wells.
  • Król węży – Jeff Zentner.
  • Lśnij, morze Edenu – Andrés Ibáńez.
  • O matko! – Alejandro Palomas.
  • Opowieść podręcznej – Margaret Atwood.
  • Oto jestem – Jonathan Safran Foer.
  • Patrick Melrose (tom 1) – Edward St. Aubyn.
  • Sznurówki – Domenico Starone.
  • Sztuka powieści. Wywiady z pisarkami z „The Paris Review”.
  • Tam – Natasza Goerke.
  • Tęsknota – Gaël Faye.
  • Trylogia Margaret Atwood:
    • Oryks i Derkacz – tom 1;
    • Rok potopu – tom 2;
    • MaddAddam – tom 3.
  • Urodzić dziecko – Kristina Sandberg.
  • Wchodzi koń do baru – Dawid Grosman.
Bo lato:
  • Lolita – Vladimir Nabokov.
  • Dom duchów – Isabel Allende.
  • Nieznośna lekkość bytu – Milan Kundera.
  • Zabić drozda – Harper Lee.
  • Miłość w czasach zarazy – Gabriel García Márquez.
  • Raj tuż za rogiem – Mario Vargas Llosa.
  • Szklany klosz – Sylvia Plath.
  • Dziewczyny – Emma Cline.
  • Przekleństwa niewinności – Jeffrey Eugenides.
  • W drodze – Jack Kerouac.
  • Pasja życia – Irving Stone.
Bo zawsze warto:
  • Wykłady o Don Kichocie – Vladimir Nabokov.
  • Wykłady o literaturze – Vladimir Nabokov.
  • Wykłady o literaturze rosyjskiej – Vladimir Nabokov
Bo uniwersalne, choć sprzed wielu lat, na tu i teraz:
  • Twórczość Stanisława Lema.
  • Twórczość Witolda Gombrowicza.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach będą miały tego lata. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) obiecujących propozycji! Tylko do kina chadzać…

Czerwiec
  • Miłość aż po ślub – reż. Reem Kherici, Francja, 2107.
  • Old Fashioned – reż. Rik Swartzwelder, USA, 2014.
  • Lady M. – reż. William Oldroyd, Wielka Brytania, 2016
  • Aquarius – reż. Kleber Mendonça Filho, Brazylia, 2016.
  • Facet do wymiany – reż. Guillaume Canet, Francja, 2017.
Lipiec
  • Enklawa – reż. Goran Radovanovic, Niemcy, Serbia, 2015.
  • Mężczyzna imieniem Ove – reż. Hannes Holm, Szwecja, 2015.
  • Czym chata bogata! – reż. Philippe de Chauveron, Francja, 2017.
  • Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia – reż. Juho Kuosmanen, Finlandia, Niemcy, Szwecja, 2016.
  • Paryż może poczekać – reż. Eleanor Coppola, USA, 2016.
  • Sława – reż. Kristina Grozeva, Grecja, Bułgaria, 2016.
  • Wilde Maus – reż. Josef Hader, Austria, Niemcy, 2017.
Sierpień
  • Piękne dni – reż. Wim Wenders, Francja, Niemcy, 2016.
  • Franz – reż. François Ozon, Francja, Niemcy, 2016.
  • Paryż na bosaka – reż. Dominique Abel, Belgia, Francja, 2016.
  • Obdarowani – reż. Marc Webb, USA, 2017.
  • Królewicz Olch – reż. Kuba Czekaj, Polska, 2016.
  • Podwójny kochanek – reż. François Ozon, Francja, 2017.
  • Dwie kobiety – reż. Martin Provost, Francja, 2017.
Wrzesień
  • Na pokuszenie – reż. Sofia Coppola, USA, 2017.
  • Tulipanowa gorączka – reż. Justin Chadwick, USA, Wielka Brytania, 2017.
  • American Assassin – reż. Michael Cuesta, USA, 2017.
  • Powiernik królowej – reż. Stephen Frears, Wielka Brytania, 2017.
Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji obejmuje filmy, które miały swoją premierę już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Powtórzę, choćby dlatego, że warte są poświęcenia im letnich chwil, bo albo dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat duszno-słoneczno-parny lata, albo otwierają drzwi umysłu i serca!

  • American Honey – reż. Andrea Arnold, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Arizona dream – reż. Emir Kusturica, Francja, USA, 1993.
  • C.R.A.Z.Y. – reż. Jean-Marc Vallée, Kanada, 2005.
  • Hair – reż. Miloš Forman, USA, Niemcy, 1979.
  • Kalifornia – reż. Marina Person, Brazylia, 2015.
  • Malena – reż. Giuseppe Tornatore, USA, Włochy, 2000.
  • Marzyciele – reż. Bernardo Bertolucci, Francja, Wielka Brytania, Włochy, 2003.
  • Million Dollar Hotel – reż. Wim Wenders, Niemcy, USA, Wielka Brytania, 2000.
  • Nauka spadania – reż. Pascal Chaumeil, Niemcy, Wielka Brytania, 2004.
  • Nieustające wakacje – reż. Jim Jarmusch, USA, 1980.
  • Przekleństwa niewinności – reż. Sofia Coppola, USA, 1999.
  • Rzymska opowieść – reż. Bernardo Bertolucci, Wielka Brytania, Włochy, 1998.
  • Spotkanie w Palermo – reż. Wim Wenders, Francja, Niemcy, Włochy, 2008.
  • Ukryte pragnienia – reż. Bernardo Bertolucci, Francja, Wielka Brytania, Włochy, 1996.
  • Zapach kobiety – reż. Martin Brest, USA, 1992.
  • Życie Adeli – Rozdział 1 i 2 – reż. Abdellatif Kechiche, Belgia, Francja, Hiszpania, 2013.

III. MUZYKA

Propozycje muzyczne trącą myszką 😉 , ale jak można latem obyć się bez takich kawałków jak Summertime czy Space Oddity??? No jak??? Nie można!!! Zatem:

Jenis Joplin, David Bowie, Joy Division, Iggy Pop, The Cure!!!!!!!!!!!!

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nie uszło uwadze…

Wydarzenia literackie, filmowe, muzyczne:
  • Big Book Festival – 23-25 czerwca, Warszawa.
  • Open’er Festival – 28 czerwca – 01 lipca, Gdynia.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy Sopot Film Festival – 8-16 lipca, Sopot.
  • Transatlantyk Festival – 14-21 lipca, Łódź.
  • Festiwal Filmowy w Locarno – 2-12 sierpnia.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty – 3-13 sierpnia, Wrocław.
  • OFF Festival – 4-6 sierpnia, Katowice.
  • XXIII Przystanek Woodstock – 3-5 sierpnia, Kostrzyn nad Odrą.
  • Stolica Języka Polskiego – 6-12 sierpnia, Szczebrzeszyn.
  • Literacki Sopot – 17-20 sierpnia.
  • NON-FICTION. Festiwal – 25-27 sierpnia, Kraków.
  • Miedzianka Fest – 25-27 sierpnia.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji – 30 sierpnia – 9 września.
  • Dni Nagrody Literackiej „Gdynia” – 31 sierpnia – 2 września.
  • Nagroda Literacka „Gdynia” – 2 września.
  • Narodowe Czytanie 2017 – Wesele Stanisława Wyspiańskiego – 2 września.
  • Festiwal „Opętani Literaturą” – 2-10 września, Radom, Wsola.
  • Nagroda Literacka im. Gombrowicza – 10 września.
  • Nagroda Literacka „Nike”  ogłoszenie finalistów – 5 września.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto – 7-17 września.
  • The Man Booker Prize – ogłoszenie krótkiej listy nominowanych – 13 września.
  • Festiwal Filmowy w Gdyni – 18-23 września.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w San Sebastian – 22-30 września.
Inne:
  • Międzynarodowy Dzień Pomocy Ofiarom Tortur – 26 czerwca.
  • Dzień bez Telefonu Komórkowego – 15 lipca.
  • Międzynarodowy Dzień Nelsona Mandeli – 18 lipca.
  • Dzień Włóczykija – 23 lipca.
  • Międzynarodowy Dzień Przyjaźni – 30 lipca.
  • Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych – 13 sierpnia.
  • Dzień Pozytywnie Zakręconych – 17 sierpnia.
  • Światowy Dzień Optymisty – 21 sierpnia.
  • Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu – 23 sierpnia.
  • Dzień Blogów – 31 sierpnia.
  • Dzień Dobrych Wiadomości – 8 września.
  • Dzień Marzyciela – 8 września.
  • Międzynarodowy Dzień Pokoju – 21 września.

V. PLANY LETNIE BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Lato nadeszło!!! Zdążyłam się do niego porządnie przygotować. Zdołałam poczynić takie plany czytelnicze, że ho ho 😉 :

  • Literatura amerykańska (klasyka) x 3:
    • Grona gniewu – John Steinbeck;
    • Portret damy – Henry James;
    • Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell.
  • Literatura polska (klasyka) x 3:
    • Chłopi – Władysław Reymont;
    • LalkaBolesław Prus;
    • Noce i dnie – Maria Dąbrowska.
  • Inne – ile się da 😉 !

Jak widzisz wszystko zgodnie z noworocznym postanowieniem – powrót do klasyki!!!

Ekscytującego lata!!!

Znasz-li ten kraj? „Opowieść podręcznej” – Margaret Atwood

Opowieść podręcznejTytuł – Opowieść podręcznej

Autor – Margaret Atwood

Tłumaczenie – Zofia Uhrynowska-Hanasz

Wydawnictwo – Wielka Litera

Rok – 2017

  • DLA KOGO – dla wrażliwców, dla nadwrażliwców; dla tych, którym przykazanie dobro wspólne nie jest obojętne; dla tych, którzy chcą zobaczyć więcej
  • PO CO – by żyć świadomiej, by nie lekceważyć, by nie ignorować
  • MOJA OCENA – 8/6
Drugie życie

Niekiedy okoliczności sprzyjają, by książka zyskała drugie życie. Z pewnością drugie życie Opowieści podręcznej Margaret Atwood* dała wiosenna premiera serialu na jej podstawie. Powieść ta, choć kilkakrotnie w Polsce wydawana (po raz pierwszy ukazała się w 1992 roku w Państwowym Instytucie Wydawniczym i od tamtej pory miała kilka wydań w różnych oficynach – Zysk 1998, Znak 2006), mimo że kultowa wręcz, to była do tej pory nieco zapomniana. Dzięki premierze serialu w wydawnictwie Wielka Litera ukazało się kolejne wydanie, co daje jej szansę na należytą uwagę.

Powieść powstała w 1985 roku, zatem ponad trzy dekady temu. Czytana teraz, z dzisiejszej perspektywy wywołuje niepokój. Jakże wstrząsająca, przerażająca i ważna okazuje się dziś, bo aktualna. Zbyt aktualna.

Przyszła noblistka

Margaret Atwood to jedna z najbardziej znanych kanadyjskich pisarek, też aktywistka społeczna i ekologiczna. Autorka wielu książek – powieści, zbiorów opowiadań i esejów, tomów poezji, rozpraw krytycznoliterackich, książek dla dzieci, laureatka wielu prestiżowych nagród – m.in. Nagrody Bookera i Nagrody Księcia Asturii. Jest też jedną z najpoważniejszych kandydatek do literackiej Nagrody Nobla.

W swojej twórczości literackiej sięga po różne konwencje, wykorzystuje dobrze znane schematy powieści popularnych, by zgłębiać tematy, które najbardziej ją interesują.

Opowieść kobiety podręcznej

Dystopia Atwood

W przypadku Opowieść podręcznej mamy do czynienia z dystopią i niejako opowieścią w opowieści. Mamy zatem historię przedstawiającą czarną wizję rzeczywistości, która wynika z krytycznej obserwacji świata otaczającego autora, pesymistyczny osąd zastanego świata. Ta fantastyczna wizja jest jego hiperboliczną konstatacją, negującą możliwość odmiany w przyszłości zastanego stanu rzeczy[1].

Autorka od razu rzuca nas tu na głęboką wodę. Bez drobnego ostrzeżenia, wchodzimy w sam środek pierwszoosobowej relacji głównej bohaterki. Narratorka też niczego odbiorcom opowieści nie ułatwia. Sami, powoli, strona po stronie, akapit po akapicie, musimy scalić relację z podawanych nam fragmentów, zrekonstruować świat przedstawiony, odtworzyć bieg wydarzeń, powołać do życia bohaterów. Opowieść ta, mimo że skupiająca się na detalach, nie do końca jest jasna. Rzeczywistość przedstawiona jest dość enigmatyczna, pełna luk, niedopowiedzeń.

Na podstawie relacji narratorki odtwarzamy jej teraźniejszość i jej przeszłość. I ta opowieść stanowi właściwą fabułę powieści. Z jej końcem przekonujemy się, że mamy do czynienia z rodzajem powieści w powieści. Relacja kobiety okazuje się swoistym dokumentem sporządzonym post factum, świadectwem przeszłości, który w formie taśm magnetofonowych trafił w ręce historyków. Opowieść tę badacze spisali, opracowali, opatrzyli odpowiednim komentarzem i wydali, a teraz, w roku 2195, profesor Jamesa Darcy Pieixoto, dyrektor Archiwów Dwudziestego i Dwudziestego Pierwszego Wieku Uniwersytetu Cambridge, na XX sympozjum poświęconym studiom nad Gileadem, które odbyło się podczas zjazdu Międzynarodowego Towarzystwa Historycznego na Uniwersytecie w Nunavit, omawia ją podczas swojej prelekcji[2]. Relacja, będąca przedmiotem dyskusji podczas sympozjum, stanowi główną oś fabularną powieści Atwood.

Jej bohaterką i narratorką jest trzydziestotrzyletnia kobieta, która kiedyś wiodła zwyczajne życie. Miała męża, dziecko, rodzinę, przyjaciół, pracę. Była wykształcona, wolna i niezależna. Teraz jest Fredą – podręczną komendanta Freda – i jej teraźniejszość nie ma nic wspólnego z jej przeszłością.

Dawno, dawno temu

Pewnego dnia, jakby z dnia na dzień, niespodziewanie, straciła pracę, zablokowano jej konto, a środki oddano do dyspozycji męża. Widziała co się dzieje, na jej oczach nastawał nowy porządek, wiedziała, że wszystko zmierza w złą stronę, ale nie przypuszczała, że dotychczasowy świat przestanie istnieć. Wraz z mężem podjęła próbę ucieczki. Niestety, nie powiodła się. Schwytali ją. Trafiła do Czerwonego Centrum, tam poddano ją indoktrynacji, tam przeszła odpowiednią edukację, by następnie zostać podręczną i wiernie służyć państwu.

Nowy wspaniały świat[3]

Stary świat przestał istnieć. Nastały nowe porządki – Republika Gileadu, leżąca na terenach dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, w której panuje wojskowy reżim, fundamentalizm religijny, fanatyzm. Władza należy do religijnych radykałów, do mężczyzn (w odróżnieniu od państwa kobiet z Seksmisji Juliusza Machulskiego[4]). Stworzono hierarchiczne społeczeństwo, nad którym panuje ścisła kontrola. Mimo że władza należy do mężczyzn, to kobiety w tej teokracji odgrywają fundamentalną rolę. Są podstawą działania społeczeństwa, choć paradoksalnie nie mają żadnych praw.

Są podzielone na zhierarchizowane kasty, ściśle zamknięte grupy społeczne, których odrębność wynika z zasad panujących w Republice. Członkinie poszczególnych kast spełniają określone funkcje – Podręczne (najcenniejsze, bo jedynie płodne kobiety w państwie), którym przyporządkowany został kolor czerwony (w tym kolorze mają wszystkie ubrania i dodatki) są od rodzenia dzieci, Marty od usługiwania, Ciotki od szkolenia Podręcznych w Czerwonym Centrum, Żony są oficjalnymi partnerkami Komendantów (będących elitą władzy) oraz Gospożony, czyli żony mężczyzn niżej postawionych w hierarchii społecznej.

Bolączki wspaniałego świata

Republika toczy wojny z innymi państwami, ale jej największą bolączką jest spadający przyrost naturalny. Przyczyny spadku narodzin, jak dowiadujemy się z prelekcji profesora, nie były do końca rozpoznane. Nie bez wpływu na to była, jak donosi uczony, powszechna dostępność środków antykoncepcyjnych, legalność aborcji. Istniała też duża śmiertelność niemowląt, coraz częściej dochodziło do poronień, coraz więcej dzieci rodziło się z wrodzonymi wadami. Były to według ustaleń naukowców skutki skażonego środowiska i katastrof ekologicznych.

Według badaczy autorka relacji musiała znaleźć się w pierwszej fali kobiet rekrutowanych do celów reprodukcyjnych i przydzielanych tym, którzy potrzebowali takich usług i jako członkowie elity mogli sobie na nie pozwolić. Reżim Republiki stworzył taką grupę reproduktorek – podręcznych właśnie – i wysoko postawieni w hierarchii mężczyźni mogli sobie wybierać spośród tych kobiet.

Zapotrzebowanie na usługi reprodukcyjne istniało, jak wyjaśnił profesor, już w okresie pregileadzkim. Wówczas to próbowano środków takich jak sztuczne zapładnianie, tworzenie specjalnych klinik, czy wynajmowanie matek zastępczych. Dwa pierwsze sposoby, jako niezgodne z religią, zostały w Republice zakazane, zalegalizowano zaś i upowszechniono trzeci, o którym mowa jest już w Biblii[5]. Poligamię seryjną, tak częstą w czasach pregileadzkich, zastąpiono starszą poligamią równoczesną, praktykowaną już we wcześniejszym okresie Starego Testamentu.

Podręczną być

Podręczne wyróżnia czerwona suknia (każda kasta miała swój kolor) niczym habit, szczelnie okrywająca ich ciała, którego zwieńczeniem było nakrycie głowy z szerokimi skrzydłami, które skutecznie osłaniały twarz przed spojrzeniami innych i jednocześnie uniemożliwiały im oglądanie świata zewnętrznego. Do tego czerwone buty, czerwone rękawiczki.

Ich jedynym celem jest prokreacja, ich jedynym prawem i obowiązkiem jest tylko być, po to, by urodzić dziecko w tym jałowym świecie. Są najcenniejsze w tej nowej rzeczywistości, gdyż tylko one są jeszcze w stanie zmienić wskaźnik przyrostu naturalnego, a zatem coś, od czego zależy przyszłość Republiki. Paradoksalnie jednak pozbawione są wszystkiego – przeszłości, drobnych przywilejów, rzeczy osobistych, kosmetyków, prawa do czytania, rozmawiania, rozglądania się, śmiania, patrzenia drugiemu w oczy. Są uprzedmiotowione, nie mają własnych imion (noszą imię pana, do którego w danej chwili należą), oznaczone są jak bydło tatuażami, są jedynie naczyniami, w których ma narodzić się nowe życie. W istocie są niewolnicami, przedmiotami codziennego użytku, inkubatorami, podręcznymi właśnie. Póki istnieje możliwość zajścia w ciąże, mają szansę na przetrwanie. W innych wypadku czeka je zesłanie do Kolonii, tam ciężka praca i śmierć.

Podręczne nigdy same nie wychodzą z domu swego pana. Zawsze w towarzystwie drugiej podręcznej, na którą trzeba jednak uważać. Jedna drugą ma pilnować i donosić o ewentualnych przewinieniach, a nie być powiernicą czy choćby miłym towarzystwem. Uczestniczą w obowiązkowych rytuałach, modłach, ceremoniach, egzekucjach. Chodzą po zakupy, są obecne podczas narodzin kolejnych dzieci, biorą udział w ceremonii ślubów grupowych, chodzą popatrzeć na tzw. Mur, na którym na hakach wiszą ciała, tych którzy popełnili zbrodnię przeciwko Republice i teraz służą za przykład, uczestniczą w tzw. ceremoniach Wybawienia, podczas których wiesza się zbrodniarzy, same też wymierzają karę podczas tzw. Partycykucji, będących w istocie linczem podręcznych na mężczyznach, którzy dopuścili się gwałtu.

Przeżyć tylko

Główna bohaterka powieści Atwood, jedna z podręcznych, choć nie ulega indoktrynacji i nie wierzy w idee nowego wspaniałego świata, w swoją zaszczytną rolę, w swój przywilej, swoją służbę, to nie sprzeciwia się nowemu porządkowi, swoim oprawcom. Nie jest typem buntownika, rewolucjonisty. Poddaje się i posłusznie wykonuje codzienne czynności, to, co do niej należy. Spełnia oczekiwania innych. Skupia się na swojej codzienności w świecie teraźniejszym, w nowej rzeczywistości. Przystosowuje się i żyje z dnia na dzień.

Nie szuka też kontaktu z ruchem oporu. Ten nawiązuje się sam, niejako bez jej woli. Wynika raczej z próby życia po swojemu w okolicznościach jakie są jej dane, z pragnienia przeżycia, wciąż łudząc się, że pewnego dnia zobaczy córkę i męża. Racjonuje sobie też z tego powodu myślenie, uznając, że lepiej za wiele nie myśleć, gdyż to może zmniejszyć szansę na przetrwanie. Taka postawa przyniesie jej ocalenie. Jakby niechcący, mimochodem.

Relacja bohaterki Opowieści, a więc jednej z kobiet Republiki, tej najcenniejszej, bo płodnej, przybliża nam ten dystopijny świat. Jednak ta opowieść nie pokazuje pełnego obrazu mechanizmów działania nowego porządku, nie jest też jego analizą. Jest intymną, a więc subiektywną relacją monady poszczególnej wrzuconej w ten system.

Piosenka o końcu świata[6]

Jednak ta fragmentaryczna, urywana, lakoniczna, choć i jednocześnie rzeczowa relacja Fredy nie jest tylko opowieścią o jej codzienności w Republice (np. o kąpielach, posiłkach, „zwiedzaniu” swego pokoju, wizytach u lekarza, o czasie niewypełnionym, o długich pauzach niczego, spotkaniach w alkowie ze swoim panem i jego żoną itp., itd.), którą przeplata wspomnieniami ze swego dawnego życia. Jest czymś znacznie więcej.

Pojedyncze zdania, wszystkie elementy tej relacji, łączą się i wyłania się spójny i przerażający obraz przeistaczania się jednej rzeczywistości w drugą. Czytanie w ten właśnie sposób powieści Atwood pozwala dostrzec, że ten teoretycznie nieistniejący świat, faktycznie istnieje, że ta absurdalna, fikcyjna, wykreowana przez autorkę rzeczywistość, nie jest wcale tak nierealna, że jest w istocie bliższa naszej rzeczywistości niż mógłby się to wydawać, że faktycznie staje się niezauważenie na naszych oczach.

Atwood, wyłapując szczegóły, pozornie nieistotne detale rzeczywistości, jakby mimochodem, gdzieś przypadkiem rzuconym zdaniem, pokazuje nam na czym polega mechanizm zachodzących, jakże niebezpiecznych przeobrażeń. Diagnozuje zjawiska społeczne i pokazuje, że przemiany nie nastają z dnia na dzień, że zachodzą powoli, po cichu, niezauważenie, za naszym przyzwoleniem. My, odurzeni wolnością, swobodą, niezależnością, „pełnymi brzuchami”, nie zastanawiający się nad przeszłością ani nad przyszłością, żyjący bezrefleksyjnie, myślący i patrzący krótkowzrocznie, nie dbający o wspólne dobro, a jedynie o dobro własne, czerpiący pełnymi garściami ze swojego tu i teraz, nie liczący się z konsekwencjami, nie biorący za nic odpowiedzialności, ignorujemy, lekceważymy, bagatelizujemy, nie reagujemy na drobne symptomy przemian, które zmierzają w złą stronę, sygnały zagrożenia, które jeśli nie zostaną odczytane w porę doprowadzą do…

Everyman

Opowieść podręcznej jest wizją alternatywnej rzeczywistości. To inna wersja historii świata, w której kobieta została sprowadzona do roli niemego reproduktora. I choć chodzi tu przede wszystkim o sytuacje kobiet, to w istocie chodzi o sytuację człowieka w ogóle. Koszmar kobiet trwa, niezależnie od miejsca w hierarchii społecznej, ale faktycznie nikt tu nie jest bezpieczny. Czystki mogą dosięgnąć każdego. Każdy tu może stać się Józefem K., po którego pewnego dnia mogą przyjść. Atwood uświadamia nam, jak niewiele potrzeba, by zniewolić człowiek. Powieść, jak i cała twórczość autorki, to dzieło zaangażowane, które traktuje przede wszystkim o władzy totalnej, jej mechanizmach i przerażającym zniewoleniu jednostki.

Wizję tę możemy utożsamiać z totalitaryzmami w ogóle i z totalitaryzmami XX wieku, możemy też odnieść do zjawisk zachodzących dziś w całym świecie, w USA, w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce.

Spodziewajmy się

Dalsze losy autorki nie są znane. Wiem jedynie, że udało jej się uciec. Inaczej nie nagrałaby swojej relacji dla potomnych. Znalezione taśmy są tego dowodem. Republika Gileadu natomiast upadła. Jest już obecna tylko we wspomnieniach zdziecinniałych badaczy. Co powinno przynieść czytelnikowi ulgę. Nie przynosi jednak. Nie może przynieść. Bo ten orwellowski świat Atwood wydaje się nam jakoś dziwnie znajmy, bliski. Skażenie środowiska, spadek populacji, walka z prawami kobiet, fanatyzm religijny, władza w rękach wojska, policji, służb specjalnych – czyż nie jest nam to w globalnym świecie XXI wieku znajome?

Kultowa powieść przetrwała próbę czasu. Atwood, aktywna działaczka, bacznie analizująca zjawiska sobie współczesnego świata ostrzegała w roku 1985 i dziś ostrzega jeszcze dobitniej przed powszechnym znieczuleniem, ignorowaniem sygnałów, które choć pozornie niewinne mogą okazać się brzemienne w skutkach.

*Tytuł oryginalny – Spådomen. En flickas memoarer, rok pierwszego wydania – 2015, rok pierwszego wydania polskiego – 2016.


[1] Hasło, dystopiaSłownik terminów literackich, red. Janusz Sławiński, Wrocław 2002.

[2] Margaret Atwood, Komentarz historyczny do „Opowieści podręcznej”, Warszawa 2017.

[3] Aldous Huxley, Nowy wspaniały świat, Warszawa, 2011.

[4] Seksmisja, reż. Juliusz Machulski, Polska, 1983.

[5] Biblia tysiąclecia, Rdz. 30, 1-3.

[6] Czesław Miłosz, Piosenka o końcu świata, w, Ocalenie, Warszawa 1945.

Podsumowanie miesiąca – maj 2017

Podsumowanie miesiąca - maj

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Kapryśny był ten mój maj… Melancholijni, anemiczny, apatyczny, somnambuliczny… Trochę na głowie stanął. Poprzewracał się. Zmęczył…

Książki był czytane bez planu, filmy oglądane pod wpływem impulsu… Co wcale nie znaczy, że zachwytów, uniesień nie było, wstrząsów, ukłuć. Były i to mocne, intensywne.

Książki:

Oczywiście zamiar był – konsekwentnie realizować wiosenny rozkład jazdy. A pozostały pozycje z klasyki literatury polskiej i amerykańskiej. No i na ledwie zamiarze się skończyło, bo nawet nie walczyłam ze sobą. Bez walki odpuściłam, by zdać się zaskoczyć! 

Połowa z tego, co przeczytałam w maju to nowości albo prawie nowości. Wywiady Napiórskiej nie mogły ujść mojej uwadze, gdyż takie rozmowy to pożywka dla mnie 😉 .  Gorąca jeszcze powieść Seethalera kusiła, choć doznałam pomimo wielu walorów uczucia rozczarowania. Kolejna publikacja o Witkacym – mój obowiązek – okazała się czystą frajdą. Druga połowa tego co w maju przeczytałam, to teksty sprzed dekad. Do Pianistki powróciłam po latach. Cieszę się, że znalazłam okazję na tę powtórkę, bo powieść ta wciąż wstrząsa i kłuje, a to ma dla mnie wartość ogromna. Sylvia to zległa rzecz z przeszłości. A że Szklany klosz, niedawno ponownie czytany, siedzi we mnie, to uznałam, że czas na fikcyjną opowieść o poetce. Po fabularyzowane biografie sięgam z zapartym tchem, ta niestety, mimo tragizmu, nie obeszła mnie. No i powieść Atwood… To lektura miesiąca, kwartału, pół roku może nawet. Ale więcej na ten temat teraz nie rzeknę, bo więcej będzie wkrótce w osobnej nocie, więc cierpliwości…

Powieści Jelinek i Atwood szczególnie polecam!!! Musisz przeczytać!!!

Filmy:

W maju filmy były albo sprzed kilku lat – te nieco łatwiejsze, lżejsze, albo sprzed kilku dekad – te bardziej wymagające, które przetrwały próbę czasu. Do tych z drugiej grupy powróciłam po latach i znów przepadłam. Świat wykreowany przez Begmana wciąga bez reszty, Haneke wstrząsa, a Mulligana porusza. Dolan zadziwia mnie wciąż swoją estetyką. Filmy Między nami i Wymarzony oglądałam z przyjemnością, by się odbić.

  • Fanny i Alexander – reż. Ingmar Bergman, Szwecja, Francja, RFN, 1982.
  • Między nami seksoholikami – reż. Stuart Blumberg, USA, 2012.
  • Pianistka – reż. Michaela Haneke, Austria, Francja, Niemcy, 2001.
  • Wymarzony – reż. Kat Coiro, USA, 2013.
  • Zabić drozda – reż. Robert Mulligan, USA, 1962.
  • Zabiłem moją matkę – reż. Xavier Dolan, Kanada, 2009.

Oczywiście szczególnie polecam filmy twórców największych – Bergmana, Haneke i Mulligana.

Muzyka:

W maju delektowałam się muzyką odpowiednią chyba do pory roku. 

  • Múm – cała dyskografia!!!

Polecam!!! Piękne dźwięki!!!

Podsumowując – maj w roku 2017 był pełen emocji. Kilka mocnych tytułów sprawiło, że robiło się niewygodnie, nieswojo! Dla mnie jednak takie doznania są najcenniejsze w zetknięciu z literaturą czy filmem, ze sztuką w ogóle. Choć i przyjemności nie zabrakło. Polecam więc wszystkie pozycje z zestawienia, w zależności od nastroju!

Było sobie życie. „Całe życie” – Robert Seethaler

Całe życieTytuł – Całe życie

Autor – Robert Seethaler

Tłumaczenie – Ewa Kochanowska

Wydawnictwo – Otwarte

Rok – 2017

  • DLA KOGO – dla mających dość opasłych tomów, dla lubiących rzeczy niepozorne, dla niespieszących się, dla tych, którzy w codziennym chaosie i hałasie chcą się wyciszyć, zatrzymać, delektować się tym co tu i teraz
  • PO CO – by się zatrzymać, spojrzeć, być
  • MOJA OCENA – 4/6
Niepozorność

Tej książki właściwie to nie ma już po co czytać, bo wszyscy zdążyli już powiedzieć o niej wszystko co tylko było możliwe. Tyle że smakoszom kawy nie wystarczy o kawie opowiadać, muszą poczuć jej aromat, muszą jej skosztować. I tak jest trochę z powieścią austriackiego pisarza, scenarzysty i aktora Roberta Seethalera Całe życie* z 2014 roku (nominowanej do nagrody The Man Booker International Prize 2016), która całkiem niedawno nakładem ukazała się na polskim rynku.

Niepozorne publikacje, czytaj niewielkich rozmiarów, przykuwają moją uwagę. Szczególnie teraz kiedy z każdej strony atakują opasłe tomy rodem z XIX wieku. Te skromne są zwykle dla nich przeciwwagą. Teoretycznie nie wymagają od odbiorcy poświęcenia (przebrnięcie przez 100-200 stron nie jest tak czasochłonne jak przez 600-800), wystarczy jeden krótki wieczór, ale niekiedy praktycznie wymagają znacznie większego zaangażowania, bo wielopoziomowego.

Całe życie jest niepozorną książką. Jest opowieścią rozpisaną na nieco ponad 150 stronach. Niewielkim rozmiarom odpowiada niewielki format książki i okładka – estetyczna bardzo, skromna, ale szlachetna – niekrzykliwa, twarda, z tłoczeniami. Tytuł powieści w zestawieniu z niepozornym wydaniem zaskakuje. Określenie „całe życie” niesie przecież ze sobą ogrom, ciężar… (przychodzi tu na myśl Hanya Yanagihara i jej słynna powieść Małe życie, choć odmienna w wymowie, to jej objętość i tytuł są jak w przypadku powieści Seethalera paradoksem – na 800 stronach rozpisane jest małe życie). I to zestawienie okazuje się kluczem do opowieści austriackiego pisarza.

Akcja powieści rozgrywa się w austriackich Alpach na przestrzeni całego XX wieku. Głównym bohaterem jest Andreas Egger, przynajmniej teoretycznie, gdyż praktycznie jest nim natura. Przyczajona, cicha, choć dzika i bezwzględna. To ona jest tu siłą sprawczą, to jej podporządkowane jest całe ludzkie życie.

Całe życie – 79 lat jak jeden dzień

Dzieciństwo

Na początku XX wieku, Andreas, o nieznanej nikomu dacie urodzenia, po śmierci matki, może jako czterolatek, trafił do swego wuja na wychowanie. Niestety, nie był to dla niego sielski czas. Nie był traktowany jak pełnoprawny członek rodziny. Tylko jak bękart, jak obcy. Nigdy też nie traktowano go nawet jak dziecko, tylko jak stworzenie, które przyjęto ze względu na zawartości sakiewki, którą miało przy sobie. Krewny, bogaty bauer, wykorzystywał chłopca do najcięższych prac w gospodarstwie, karząc dotkliwie nawet za najdrobniejsze przewinienia.

Podczas jednej z chłost chłopiec został na trwałe okaleczony. Kość udowa prawej nogi nie wytrzymała. Skąpstwo opiekuna-oprawcy nie pozwoliło na fachową pomoc. Chłopcem zajął się okoliczny nastawiacz kości. I wkrótce Andreas powrócił do pełni sił, ale już nigdy do pełni zdrowia – „od tej pory musiał iść przez życie kulawym krokiem” (s. 21)**.

Chłopiec szybko wyrósł na silnego mężczyznę, jakby natura chciała mu wynagrodzić doznane krzywdy. To dodało mu z pewnością odwagi, by po długich latach cierpliwie znoszonych upokorzeń powiedzieć swojemu dręczycielowi w końcu dość. Od tamtej chwili Andreas stał się panem swojego życia „i myślał o swojej przyszłości, która rozpościerała się przed nim tak nieskończenie rozległa, bo niczego po niej nie oczekiwał” (s. 32).

Młodość i wiek dojrzały

Niewątpliwie Egger to człowiek o szczególnych przymiotach charakteru. Prosty, zwyczajny, skromny, wrażliwy, uczciwy, szczery, pracowity, ale też wycofany, wyciszony, zamknięty w sobie, pełen spokoju, akceptacji, harmonii. Żyjący w zgodzie ze sobą, z innymi, z naturą, ze światem. Posiadał też jedną, raczej zwyczajną cechę, która jednak umożliwiała mu harmonijny żywot. Egger był powolny. „Myślał powoli, mówił powoli i chodził powoli, jednak każda myśl, każde słowo i każdy krok pozostawiały ślad i to dokładnie tam, gdzie takie ślady jego zdaniem winny pozostać” (s. 27).

Jego siła i tężyzna wzbudzały respekt, ale szybko też zyskiwał szacunek i sympatię innych, mimo że z czasem zaczęto go uważać za dziwaka. Był wśród społeczności cenionym i szanowanym człowiekiem, któremu można było zaufać, na którym można było polegać.

Dalsze losy bohatera powieści były zwyczajne, po prostu, takie jak każdego. Wpisane w rytm przyrody, dziejów historii i cywilizacji.

Mimo że Egger był kaleką, to był też silnym mężczyzną o odpowiednim usposobieniu, a to wystarczało do zapewnienia sobie bytu. Bo nie potrzebował wiele. „Postrzegał siebie jako wprawdzie mały, lecz wcale nie tak nieistotny trybik gigantycznej machiny zwanej postępem, i czasem przed zaśnięciem wyobrażał sobie, jak siedzi w brzuchu tej machiny, niepowstrzymanie torującej sobie drogę przez góry i lasy, i jak w pocie własnego czoła przyczynia się do jej ciągłego marszu naprzód” (s. 61).

Żył z dnia na dzień, egzystując całą pełnią w danej chwili, w tu i teraz. Najmował się więc do rozmaitych prac fizycznych. Później do budowy kolei górskich. Każdą z tych prac wykonywał rzetelnie, odpowiedzialnie, z pełnym poświęceniem. Z czasem „dorobił się majątku”, czyli skrawka ziemi i kawałka podłogi. Poznał też kobietę Marie, z którą wkrótce się ożenił.

Było sobie życie

Ale życie Eggera nie byłoby całym życiem, gdyby mógł ze swoją niedawno poślubioną żoną żyć długo i szczęśliwie. „Jak wszyscy ludzie także i on nosił w sobie przez całe życie wizje i marzenia. Niektóre z nich sam realizował, niektóre zostały mu dane. Wiele pozostało nieosiągalnych lub też, gdy po nie sięgnął, wydarto mu je z rąk (s. 145). Natura jest czujna i nie pozwala sobie nawet na chwilę nieuwagi. Całe życie musi wypełnić. Lawina, która spadała, cudem oszczędziła Andreasa. Nie oszczędziła jednak Marie i ich domu.

Później przyszła wojna, walka na froncie, były też i łagry. Później Grace Kelly i Nil Armstrong na Księżycu.

Z radzieckiej niewoli Egger powrócił do dawnych stron – do siebie. Dobrze znana rzeczywistość po powrocie okazała się zupełnie inna. Dawna wioska, oddalona od tętniącego życia, zmieniła się w głośną turystyczną miejscowość. I jej Andreas stawił czoła. Dostosował się do okoliczności – został przewodnikiem górskim, dającym uciechę beztroskiej gawiedzi.

Tak długo już żył na tym świecie, widział, jak się zmienia i z każdym rokiem wydaje kręcić się coraz szybciej, i czuł się jak ostaniec z dawno pogrzebanego czasu, kolczaste zielsko, które choćby ostatkiem sił stale wyciąga się ku słońcu. (s. 61)

Starość

Z czasem jego ciało odmówiło posłuszeństwa, więc Egger usunął się w cień, by doczekać końca swoich dni – „było nieco samotnie, ale nie uważał samotności za coś złego. Nie miał nikogo, lecz miał wszystko, czego potrzebował, i to wystarczało” (s. 142). Zmarł samotnie, w ciszy i spokoju.

Zgodnie z aktem urodzenia, który zresztą jego zdaniem nie był wart nawet tyle, co tusz do widniejącej na nim pieczęci, Egger miał siedemdziesiąt dziewięć lat. Wytrzymał dłużej, niż sam by kiedykolwiek przypuszczał, i ogólnie rzecz biorąc, mógł być zadowolony. Przeżył dzieciństwo, wojnę i lawinę […]. Jego życie bezustannie dyndało na włosku między niebem a ziemią […]. Wedle jego rozeznania nie ciążyła na nim żadna poważna wina i nigdy nie uległ pokusom tego świata, pijaństwu, rozpuście ni obżarstwu. Zbudował dom […]. Kochał. I zaznał przedsmaku tego, dokąd ta miłość mogła zaprowadzić. Widział, jak kilku mężczyzn spacerowało po Księżycu. Nigdy nie zwątpił w Boga i nie bał się śmierci. Nie potrafił sobie przypomnieć, skąd pochodzi, a koniec końców nie wiedział też, dokąd zmierza. Jednak mógł bez żalu spoglądać na czas między tymi punktami, na swoje życie, z raptownym śmiechem i jednym wielkim zdumieniem. (s. 149-150)

Pochwała prostoty

Nic więc nadzwyczajnego. Mało tego, takich historii monady poszczególnej wpisanej w bieg dziejów świata jest wiele. Nie trzeba daleko sięgać. Powieści takie jak Wyznaję Jaume Cabré, Ósme życie Nino Haratischwili, czy cykl Genialna przyjaciółka Eleny Ferrante tym właśnie są.

Całe życie, to prosta historia. Po prostu życie. Zwyczaje, przyzwoite, z radościami i smutkami swoimi. Można fabułę powieści sprowadzić do trzech czasowników – narodził się, żył i umarł – w których zawarte jest to, co najistotniejsze, w których zawarty jest cały sens.

Ta prosta historia idzie w parze z prostą formą i prostym językiem – mamy tu kwintesencję tych trzech składników. Mamy tylko to, co niezbędne, nic ponad. Nic, co zasłaniałoby to, co najważniejsze, co sprowadzałoby na manowce. Powieść Seethalera dzięki temu zakrawa o dzieło szczególnej wagi. Wydaje się, że autor znalazł idealny sposób na oddanie istoty życia ludzkiego, które jest wpisane w koleje natury, historii, cywilizacji, że dotarł do sedna, do głębi problemu.

Wszystko jest tu też stonowane, powściągliwe, oszczędne, pełne umiaru. Nie ma szaleństwa, zrywów, namiętności. Dystans jest wszechobecny, jednego wobec drugiego, wobec wszystkiego. Też surowość, nie tylko natury i chłód, nie tylko powietrza.

Idea jedynie słuszna

Stoicyzm jest tu niewątpliwie ideą nadrzędną, która okazuje się jedynie słuszna, jedynie możliwa do przyjęcia, by przeżyć, gdyż przeciwstawianie się światu, naturze, życiu, walka z nimi, niczego nie zmienią. Z góry skazane są na porażkę. Jedynie akceptacja, przyjęcie do wiadomości, przystosowanie się mogą przynieść wewnętrzny spokój, ład, harmonię, a więc szczęście jako takie. Mogą uchronić przed popadnięciem w otchłań, czarną rozpacz, mogą pozwolić dostrzec sens ludzkiego żywota, jego istotę i poczuć się w odpowiednim czasie i miejscu.

Wszystko to truizmy, banały, o tym już było. Polskiej tradycji literackiej też nie jest to obce. Tę problematykę podejmowali ojcowie rodzimej literatury z Mikołajem Rejem i Janem Kochanowskim na czele, Stanisław Reymont w swojej epopei Chłopi, Maria Dąbrowska w Nocach i dniach:

Najważniejsze jest dobrze przeżyć swoje dni i noce, to znaczy wypełnić je pracą, życzliwością do drugiego człowieka, zgodnym współistnieniem, uczciwością, poczuciem godności i honoru[1].

Niedawno Karl Ove Knausgård zasłynął opowieścią o całym życiu sześciotomowym cyklem Moja walka (każdy tom ma średnio około 600 stron, a wiec całość 3600!!!). I o tym teraz też mówi Seethaler w Całym życiu. Mówi po swojemu. I ten jego sposób – ta maksymalna kondensacja (to niewątpliwy klucz do sukcesu) – sprawił, że powieść zyskała wymiar uniwersalny, co chyba jest osiągnięciem najcenniejszym.

Ta powieść teoretycznie nie wymaga od czytelnika wielkiego poświęcenia. Ani treść, ani forma, ani objętość nie stanowią przeszkód w brnięciu przez historię Eggera. Praktycznie wymaga jednak sporo – skupienia, wyciszenia, uwagi, zaangażowania, niespiesznego czytania i refleksji. I o to przecież w literaturze chodzi, tyle że mnie ten dojmujący chłód powieści nieco zmroził. Dystans udzielił się piszącej te słowa. Więc choć rozum mówi tak, to niestety, serce nie zaczyna szybciej bić.

Nota powstała dzięki współpracy z Wydawnictwem Otwarte.

*Tytuł oryginalny – Ein ganzes Leben, rok pierwszego wydania – 2014, rok pierwszego wydania polskiego – 2017.

**Wszystkie cytaty pochodzą z tomu, Całe życie, Robert Seethaler, Kraków 2017.


[1] Maria Dąbrowska, Noce i dnie, Warszawa, 1999.