Podsumowanie miesiąca – maj 2017

Podsumowanie miesiąca - maj

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Kapryśny był ten mój maj… Melancholijny, anemiczny, apatyczny, somnambuliczny… Trochę na głowie stanął. Poprzewracał się. Zmęczył…

Książki był czytane bez planu, filmy oglądane pod wpływem impulsu… Co wcale nie znaczy, że zachwytów, uniesień nie było, wstrząsów, ukłuć. Były i to mocne, intensywne.

Książki:

Oczywiście zamiar był – konsekwentnie realizować wiosenny rozkład jazdy. A pozostały pozycje z klasyki literatury polskiej i amerykańskiej. No i na ledwie zamiarze się skończyło, bo nawet nie walczyłam ze sobą. Bez walki odpuściłam, by zdać się zaskoczyć! 

Połowa z tego, co przeczytałam w maju to nowości albo prawie nowości. Wywiady Napiórskiej nie mogły ujść mojej uwadze, gdyż takie rozmowy to pożywka dla mnie 😉 .  Gorąca jeszcze powieść Seethalera kusiła, choć doznałam pomimo wielu walorów uczucia rozczarowania. Kolejna publikacja o Witkacym – mój obowiązek – okazała się czystą frajdą. Druga połowa tego co w maju przeczytałam, to teksty sprzed dekad. Do Pianistki powróciłam po latach. Cieszę się, że znalazłam okazję na tę powtórkę, bo powieść ta wciąż wstrząsa i kłuje, a to ma dla mnie wartość ogromna. Sylvia to zległa rzecz z przeszłości. A że Szklany klosz, niedawno ponownie czytany, siedzi we mnie, to uznałam, że czas na fikcyjną opowieść o poetce. Po fabularyzowane biografie sięgam z zapartym tchem, ta niestety, mimo tragizmu, nie obeszła mnie. No i powieść Atwood… To lektura miesiąca, kwartału, pół roku może nawet. Ale więcej na ten temat teraz nie rzeknę, bo więcej będzie wkrótce w osobnej nocie, więc cierpliwości…

Powieści Jelinek i Atwood szczególnie polecam!!! Musisz przeczytać!!!

Filmy:

W maju filmy były albo sprzed kilku lat – te nieco łatwiejsze, lżejsze, albo sprzed kilku dekad – te bardziej wymagające, które przetrwały próbę czasu. Do tych z drugiej grupy powróciłam po latach i znów przepadłam. Świat wykreowany przez Begmana wciąga bez reszty, Haneke wstrząsa, a Mulligana porusza. Dolan zadziwia mnie wciąż swoją estetyką. Filmy Między nami i Wymarzony oglądałam z przyjemnością, by się odbić.

  • Fanny i Alexander – reż. Ingmar Bergman, Szwecja, Francja, RFN, 1982.
  • Między nami seksoholikami – reż. Stuart Blumberg, USA, 2012.
  • Pianistka – reż. Michaela Haneke, Austria, Francja, Niemcy, 2001.
  • Wymarzony – reż. Kat Coiro, USA, 2013.
  • Zabić drozda – reż. Robert Mulligan, USA, 1962.
  • Zabiłem moją matkę – reż. Xavier Dolan, Kanada, 2009.

Oczywiście szczególnie polecam filmy twórców największych – Bergmana, Haneke i Mulligana.

Muzyka:

W maju delektowałam się muzyką odpowiednią chyba do pory roku. 

  • Múm – cała dyskografia!!!

Polecam!!! Piękne dźwięki!!!

Podsumowując – maj w roku 2017 był pełen emocji. Kilka mocnych tytułów sprawiło, że robiło się niewygodnie, nieswojo! Dla mnie jednak takie doznania są najcenniejsze w zetknięciu z literaturą czy filmem, ze sztuką w ogóle. Choć i przyjemności nie zabrakło. Polecam więc wszystkie pozycje z zestawienia, w zależności od nastroju!