Podsumowanie roku 2017

Podsumowanie roku 2017Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie roku!!!

Rok 2017 to już przeszłość!!! Zespół Bałwochwalni w składzie jednoosobowym spojrzał więc wstecz na rzeczy przeczytane, obejrzane, usłyszane, wydarzone i zaczął głosować… 😉 !!!

Na efekt nie trzeba było długo czekać. Werdykt był jednogłośny 😉 !!!

Poniższe zestawienie jest wielce subiektywne.

WYDARZENIE

Wydarzenie roku

Śmierć istotnych dla świata kultury osobistości: 

Zygmunt Bauman

Wojciech Młynarski

Magdalena Abakanowicz

Julia Hartwig

Wanda Chotomska

Janusz Głowacki

Roman Bratny

LITERATURA

Książka roku

Opowieść podręcznej – Margaret Atwood*

Wyróżnienie

Wróżba. Wspomnienia dziewczynki – Agneta Pleijel

Tylko Lola – Jarosław Kamiński

FILM

Film roku

Ptaki śpiewają w Kigali – reż. Joanna Koss-Krauze, Krzysztof Krauze

MUZYKA

Płyta roku

Ash – Ibeyi

*Opowieść podręcznej Margaret Atwood jest co prawda powieścią z roku 1985, ale w roku 2017 dano jej drugie życie – znacznie intensywniejsze.

Podsumowanie miesiąca – grudzień 2017

Podsumowanie miesiąca - grudzieńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Przez kolejne grudnie, maje

Człowiek goni jak szalony

A za nami pozostaje

Sto okazji przegapionych

[…]

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy

Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany

Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną

Jeszcze zimowe śmiecie na ogniskach wiosny spłoną

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali

Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali

My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie

Jeszcze nie, długo nie

– Wojciech Młynarski Jeszcze w zielone gramy

Grudzień to taki dziwny dla mnie miesiąc! Feeria barw i fajerwerków, radości i śmiechu, wszystko to jednak podszyte jest myślą melancholijną – schyłkowością, świadomością mijającego czasu. Stąd też ten tekst Wojciecha Młynarskiego. Niby niesie nadzieję, niby ją odbiera – jak grudzień!

Grudzień to ostatni miesiąc roku! Z jednej strony żal za czasem, który nie chce się zatrzymać, że coś odchodzi, że coś się kończy, z drugiej zaś radość, bo przecież idzie nowe, pełne niespodzianek, nadziei, obietnic…  Z jednej strony to czas rozliczeń, wyrzutów sumienia, niespełnionych obietnic, niezrealizowanych planów, z drugiej zaś to czas kiedy do człowieka dociera, że już za chwil kilka znów dane mu będzie sięgać nieba – bo idzie nowe, pełne niespodzianek, oczekiwań, nadziei, obietnic, planów, przedsięwzięć, postanowień, pewności, że nadejdzie piękniejsze, bogatsze, istotniejsze, że idzie czas spełnienia.

Książki:

Jaki był grudzień książkowo? Szczególny!

Grudzień to miesiąc jeszcze wciąż należący do Jesiennego Rozkładu Jazdy, który jednak tym razem poszedł zupełnie w niepamięć… Bo potrzeba było czegoś zgoła innego!

A że zaczęła mnie prześladować poezja… Upominać się o swoje miejsce… Uświadomiłam sobie, że ostatnio bardzo rzadko sięgam po lirykę, ten najszlachetniejszy z rodzajów literackich. A przecież były czasy, kiedy poezją się żyło, oddychało! Uznałam więc, ze nadszedł czas na powrót do tego, co wyjątkowo działa na wyobraźnię i wrażliwość.

A że grudzień to miesiąc odmienny od pozostałych, to zachciało mi się lektur takich, które zawładną mną, które zdominują upływający czas, które nie pozwolą o sobie zapomnieć. Zaczęły się więc intensywne poszukiwania… I znalazłam! Emily Dickinson, która jest dobrym duchem Bałwochwalni, która dawno, dawno temu oczarowała mnie, teraz przypomniała o sobie. I tak oto, ta pustelnica z Nowej Anglii, podporządkowała sobie mój czas. W końcu też w pewnym sensie zmaterializowała się w Bałwochwalni. Niespieszna lektura jej poetyckich miniatur poprawia znaczne jakoś bycie w świecie, dlatego pewnie jeszcze na długo ze mną pozostanie.

W Grudniowym Rozkładzie Jazdy była tylko jedna pozycja! Ostatni tom trylogii Margaret Atwood MaddAddam. Przyznam, że czułam przesyt tym cyklem, ale postanowiłam nie dać się i dobrnąć do końca. Dobrze, że to nie tetralogia!

Grudzień to czas wyrzutów sumienia!!! Różnego rodzaju wyrzutów, też lekturowych. Chciało się tyle przeczytać… Nowość goni nowość, a pozycji do nadrobienia z przeszłości tylko przybywa… A mnie naszła chęć na czytanie spontaniczne. Zwykle rzadko pozwalam sobie na nieplanowaną lekturę, bo staram się zawsze mieć plan działania, który jest gruntownie przemyślany i podporządkowany pewnym kwestiom dla mnie istotnym. Zbieg okoliczności sprawił, że „dorwałam” tegoroczną powieść Siri Hustvedt Światło w płomieniach, która trafiła już na listę wyrzutów 2017. Lektura palce lizać. Więcej na jej temat wkrótce w osobnej nocie. Tymczasem, zaufajcie mi 😉 !!! Polecam!!!

Zatem:

  • MaddAddam – Margaret Atwood.
  • Światło w płomieniach – Siri Hustvedt.
  • Wiersze wybrane – Emily Dickinson.

Grudzień był zatem miesiącem niezapomnianych doznań czytelniczych. Literatura znów dostarczyła mi moc zachwytów, doznań estetycznych, intelektualnych, emocjonalnych i to na najwyższym poziomie!

Film:

W grudniu nie zabrakło filmów! Ale głównie takich, które mają swoje źródło w literaturze – biografii twórcy bądź dziele literackim. O ile fabularyzowana biografia Emily Dickinson (Cicha namiętność) i ekranizacje powieści Kazuo Ishiguro niemalże zachwyciły mnie, o tyle ostatnia ekranizacja klasycznej powieści Gustave’a Flauberta o jednej ze słynniejszych bohaterek literatury francuskiej wprawiła mnie wręcz w konsternację – chyba czytałam inną Panią Bovary niż twórcy filmu 😉 . Pozostałe obrazy to nowości – tym razem jednak bez uniesień i zachwytów. Choć francuska komedia nie zawiodła!!!

Zatem:

  • 50 wiosen Aurory – reż. Blandine Lenoir, Francja 2017.
  • Cicha namiętność – reż. Terence Davies, Belgia, Wielka Brytania 2016.
  • Nie opuszczaj mnie – reż. Mark Romanek, USA, Wielka Brytania 2010.
  • Okruchy dnia – reż. James Ivory, USA, Wielka Brytania 1993.
  • Pani Bovary – reż. Sophie Barthes, USA 2014.
  • Wojna płci – reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris, USA, Wielka Brytania, 2017.

Puszczam w niepamięci ostatnią filmową wersję Pani Bovary. Pozostałe ekranizacje i fabularyzowana biografia jednej z największych amerykańskich poetek były warte poświęconego im czasu!

Serial:

Był tym razem i serial. Miniserial! Chyba łatwo odgadnąć jaki 😉 !

  • Grace i Grace.

Powieść Margaret Atwood Grace i Grace zachwyciła mnie! Z wielkim więc zaciekawieniem zasiadłam do miniserialu na podstawie tejże powieści. I co? Rewelacja!!!

Muzyka:

Grudzień był iście muzycznym miesiącem! I to nie za sprawą świątecznych przebojów! Brr… Gdzieś już zapowiedziałam, że grudzień będzie pod znakiem uwielbianej przeze mnie brytyjsko-francuskiej artystki – Charlotte Gainsbourg – z racji jej nowej płyty. A że w prezencie otrzymałam jej wcześniejszy krążek to nie miałam już wyjścia 😉 :

  • 5:55 – Charlotte Gainsbourg.
  • Rest – Charlotte Gainsbourg.

To jednak nie wszystko!!! Drugą połowę miesiąca zdominowały inne kobiety – bliźniaczki Diaz (córek Angi Diaza z Buena Vista Social Club) ze swoją eklektyczną muzyką, łączniczki pomiędzy światem swoich praprzodków, sztuką afrokubańską i nowymi bardzo rozległymi rozwiązaniami:

  • Ibeyi – Ibeyi.
  • Ash – Ibeyi.

Muzyka elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca…

Podsumowując – grudzień roku 2017 był miesiącem bardzo bogatym w piękne i mądre słowa i myśli oraz w dźwięki, w rytm których egzystencja była bogatsza, barwniejsza. Tym razem nie zabrakło też filmów, znalazł się i miniserial, ale wszystkie obrazy były podyktowane światem literatury! Jednak mój grudzień zdominowała muzyka – poczułam się niemal uzależniona od niej!!! Musisz posłuchać!!!

Dobry duch – Emily Dickinson – eremitka z Nowej Anglii

Dobry duch - Emily Dickinson
Emily Dickinson, fragment

Emily Dickinson

10 grudnia 1830 – 15 maja 1886
Dobry duch

W korowodzie dobrych duchów Bałwochwalni obok „kulawej” Metyski i wiecznej studentki, idzie też Emily Dickinson. Ona, ta eremitka z Nowej Anglii, musiała tu zagościć. Dlaczego? Bo była niezależną umysłowo kobietą, wymykającą się, odważną, o nieprzeniknionym umyśle, która wyprzedzała swą epokę, kobietą widzącą znacznie szerzej i głębiej, która potrafiła dostrzec niuanse ludzkiej egzystencji i pojąć niepojęte prawa rządzące światem, która zapłaciła za to wszystko wysoką cenę, jeśli nie najwyższą. A tylko ktoś taki może inspirować, dodawać otuchy, popychać do działania, dawać siłę i odwagę!

Niebyt

Emily Dickinson za życia była anonimową autorką ledwie kilku wierszy! Bo tylko tyle zostało uznanych za warte publikacji przez konwencjonalnego wydawcę, choć i tak dopiero po retuszach edytorskich. Zaufani znali ich znacznie więcej, choć nie mieli pojęcia o ich istotności i wartości. Po śmierci poetki sprawy także nie potoczyły się dla niej zbyt pomyślnie – pośmiertne tomiki opublikowano bez przekonania co do ich wartości i geniuszu autorki, modyfikując je zgodnie z obowiązującymi wówczas regułami.

Zaistnienie

Pomyślny czas nadszedł dopiero w latach pięćdziesiątych XX wieku. Wówczas to doszło do kompletnego krytycznego wydania poezji tej jednej z największych, najbardziej utalentowanych, najoryginalniejszych i najciekawszych amerykańskich poetek – 1775 utworów. Wkrótce też doszło do wydania pełnej edycji listów poetki.

Emily

I choć to krytyczne wydanie pokazało czym w istocie jest ta twórczość, to Emily Dickinson wciąż jest „nieprzeniknioną zagadką”[1], wciąż otacza ją nimb tajemnicy, aura legendy i niekiedy stereotypowego myślenia.

Niewiadome

O poetce w istocie wiemy niewiele. Właściwie to nawet nie wiemy jak wyglądała w dorosłym życiu (jej wizerunek znamy jedynie z jednej uwierzytelnionej fotografii z lat młodości, dwie inne, które pojawiły się, zostały odrzucone po dokładnych badaniach, choć ostatnio pojawiła się fotografia, której ekspertyzy przemawiają za jej autentycznością, więc jeśli badania potwierdzą autentyczność dagerotypu, będziemy musieli swe wyobrażenie nieco zmodyfikować, gdyż to nie jest już postać nastolatki[2]). Niewyjaśniony też ostatecznie pozostaje przebieg i znaczenie pewnych, istotnych dla rozwoju twórczego poetki, wydarzeń (takich jak choćby nieszczęśliwa miłości). To wszystko sprawia, jak słusznie zauważył Stanisław Barańczak – tłumacz Dickinson i popularyzator jej twórczości – że portret poetki sprowadza się do obrazu mitycznej „mniszki z Nowej Anglii”, eremitki[3].

Powierzchnia

W powszechnej świadomości zakorzeniony jest obraz snującej się po swym pokoju na piętrze bądź pochylonej nad biurkiem kobiety o niezmiennej twarzy siedemnastolatki, zatopionej w swoim wewnętrznym świecie, kobiety bardziej ze snu niż z jawy, w białej sukni, z płomiennie rudymi włosami, która, pogrążona w swym staropanieństwie i niemalże całkowitej alienacji, pisała wiersze we własnoręcznie wykonanych maleńkich zeszycikach.

Istota

A przecież pozostawiła po sobie ku zaskoczeniu wszystkich twórczość autentyczną, dojrzałą, głęboką, ponadczasową, nowatorską, która otworzyła nową epokę w poezji języka angielskiego. Trudno więc w istocie uwierzyć w sentymentalny wizerunek Dickinson – potulnej i samotnej starej panny. Słuszne wydają się zatem domniemania, że autorka wiele mówiących miniatur poetyckich miała świadomość swego geniuszu, a jej odosobnienie było zarówno praktycznym wyborem, jak i wewnętrzną koniecznością[4].

Modus vivendi

Barańczak przybliżając poetkę mówi wprost, że egzystencja i twórczość Emily Dickinson to droga wycofania się, wyrzeczenia, odosobnienia, zamykania się. To niemalże programowo przyjęty modus vivendi[5]. Poetka w swej twórczości postawiła autodiagnozę, którą potwierdzają dostępne fakty. Wyłania się z tego „obraz konsekwentnie postępującego – i w tej konsekwencji przybierającego formę objawów wręcz psychopatologicznych – wycofywania się z otwartej przestrzeni w coraz szczelniejsze zamknięcie i z życia wśród ludzi w głąb własnego ››ja‹‹. Dusza w tym wypadku ››zatrzaskuje drzwi‹‹ wyjątkowo wcześnie, aby pozostawać odtąd w starannie ››dobranym towarzystwie‹‹ samej siebie”[6].

Unikanie kontaktu z ludźmi (nie schodziła do gości, ewentualnie rozmawiała z nimi z piętra przez uchylone drzwi sypialni) nie było, jak diagnozuje Barańczak, wynikiem nieśmiałości czy depresji, ale raczej atakiem paniki, „do którego opanowania Dusza niejednokrotnie po prostu nie posiada dość ››hartu‹‹”[7].

Zapowiedzi

Młodość poetki, co zauważa Barańczak, nie zapowiadała jej alienacji. Była pełną życia młodą osobą z ogromnym i nietuzinkowym poczuciem humoru, pomimo poważnej atmosfery domu rodzinnego i Amherst, purytańskiego miasteczka, w którym Dickinson się wychowywała. Rodzina należała do wielce szanowanych w mieście. Silna osobowość ojca dominowała nad jej życiem. Wychowanie dzieci odbywało się pod jego kontrolą, w duchu protestanckim (kalwińskim i purytańskim). Wymagał przy tym ich solidnego wykształcenie. Nie zaskakuje więc fakt, że siedemnastoletnia Emily, po ukończeniu miejscowej szkoły średniej, podjęła naukę w „seminarium żeńskim” oddalonym o parę mil od Amherst. Jednak z niewyjaśnionych powodów studia przerwała przed upływem roku i powróciła na łono rodziny. Pozostała tam już do końca życia, odbywając jedynie nieliczne podróże do Filadelfii, Waszyngtonu i Bostonu.

Młodość poetki to czas głębokich przyjaźni i miłości. O tych ostatnich wiadomo jednak niewiele i wciąż stanowią przedmiot spekulacji biografów, snujących niezliczone hipotezy. Jednak dociekania te do tej pory nie przyniosły żadnych jednoznacznych ustaleń. Pewność możemy mieć tylko do jednego faktu – do przeżycia przez poetkę wielkiej i nieszczęśliwej miłości.

Odchodzenie

Życie Dickinson od porzucenia studiów stopniowo zawężało się. Początkowo do rodzinnej miejscowości (jeszcze przez pewien czas brała czynny udział w życiu towarzyskim miasteczka), później do rodzinnego domy, na końcu zaś do swego pokoju na piętrze.

Mnożące się teorie

Barańczak wylicza, że według niektórych teorii wielka i nieszczęśliwa miłość mogła być przyczyną alienacji poetki. Według innych decydujący wpływ na to miało poczucie zdominowania przez ojca, który uniemożliwiał autentyczne porozumienie z drugim człowiekiem. Według jeszcze innych chodziło o poczucie winy z powodu braku więzi uczuciowej z matką (matka nie miała zbyt wielkiego wpływu na osobowość córki, więź emocjonalna między nimi prawie nie istniała, zrodziła się dopiero, gdy matka zniedołężniała i wymagała opieki córki).

Teorie psychoanalityczne sugerują natomiast silniejsze niż miłość siostrzana powiązania emocjonalne z bratem czy skłonności lesbijskie (Emily miała starszego brata i młodszą siostrę, z którymi była bardzo mocno związana). Chodziłoby tu o tłumienie libido ze względów obyczajowych, z czego się rodziłaby się frustracja, której efektem miałoby być odwrócenie się od świata. Feministyczne zaś kładą nacisk na czynnik socjologiczny, za główny motyw urazów i neuroz poetki mając podrzędną pozycję kobiety w systemie społecznym trwającej epoki. Istnieją też teorie, które w procesie wycofywania się i izolowania poetki upatrują reakcję na rozczarowania czysto literackie, wynikające z braku uznania i zrozumienia dla jej twórczości (faktem jest, że właściwe żaden z czytelników, nie był w stanie docenić jej nowatorstwa).

Wśród powstających teorii są też prozaiczne wyjaśnienie medyczne, tłumaczące, że przyczyną unikania kontaktów z ludźmi mogły być nasilające się symptomy choroby Brighta, na którą poetka cierpiała i na którą zmarła, oraz psychiatryczne, interpretujące chorobliwe domatorstwo jako symptom ostrej agorafobii[8]. Są i teorie wskazujące na zaburzenia dwubiegunowe, chorobę maniakalno-depresyjną, często występującą u osób o wybitnych zdolnościach twórczych. Wiele danych wskazuje na związek większej aktywności twórczej ze stanami maniakalnymi o umiarkowanym nasileniu[9].

Aż poezja

Jaka jest prawda? Tego już chyba nigdy się nie dowiemy… Możemy tylko puszczać wodze fantazji i wyobrażać sobie, że gdzieś czeka na odnalezienie dziennik bądź pamiętnik poetki, a w nim cuda – odpowiedzi na nurtujące nas pytania, utrwalone myśli, uczucia, stany, które zaspokoiłby wręcz niezdrową ciekawość… Rzeczywistość jest jednak inna. Mamy poezję – i wcale nie tylko poezję, ale aż poezję! To ona skrywa to, co najcenniejsze, co Dickinson chciała ocalić i przekazać.


[1] Stanisław Barańczak, Wstęp, w, Emiliy Dickinson, 100 wierszy, red. Stanisław Barańczak, Kraków 1990.

[2] Odkryto drugie zdjęcie Emily Dickinson?, opublikowano 06.12.2012, http://booklips.pl/newsy/odkryto-drugie-zdjecie-emily-dickinson/, dostęp 19.12.2017.

[3] Barańczak, op. cit.

[4] Anna Arno, Jeszcze nie w Polsce: Emily Dickinson, opublikowano 08.2011, http://www.dwutygodnik.com/artykul/2515-jeszcze-nie-w-polsce-emily-dickinson.html, dostęp 19.12.2017.

[5] Barańczak, op. cit.

[6] Ibidem.

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

[9] Janusz Rybakowski, Oblicza choroby maniakalno-depresyjnej, Poznań 2009.

BIBLIOGRAFIA
  1. Arno Anna, Jeszcze nie w Polsce: Emily Dickinson, opublikowano 08.2011, http://www.dwutygodnik.com/artykul/2515-jeszcze-nie-w-polsce-emily-dickinson.html, dostęp 19.12.2017.
  2. Barańczak Stanisław, Wstęp, w, Emily Dickinson, Wiersze wybrane, red. i przekł. Stanisław Barańczak, Kraków 2016.
  3. Cicha namiętność, reż. Terence Davies, Belgia, Wielka Brytania 2016.
  4. Dickinson Emily, 100 wierszy, red. i przekł. Stanisław Barańczak, Kraków 1990.
  5. Dickinson Emily, Drugie 100 wierszy, red. i przekł. Stanisław Barańczak, Kraków 1995.
  6. Dickinson Emily, Listy do świata, red. i przekł. Danuta Piestrzyńska.
  7. Dickinson Emily, Wiersze wybrane, red. i przekł. Stanisław Barańczak, Kraków 2016.
  8. Historia literatury amerykańskiej w zarysie. Wiek XVII-XIX, oprac. Andrzej Kopcewicz, Marta Sienicka, Warszawa 1983.
  9. Odkryto drugie zdjęcie Emily Dickinson?, opublikowano 06.12.2012, http://booklips.pl/newsy/odkryto-drugie-zdjecie-emily-dickinson/, dostęp 19.12.2017.
  10. Rybakowski Janusz, Oblicza choroby maniakalno-depresyjnej, Poznań 2009.

Kartoteka 52

Kartoteka 52 - John Updike - przedstawiciel literatury amerykańskiej
John Updike, fragment

John Updike

18 marca 1932 – 27 stycznia 2009 

Amerykański pisarz i poeta, autor 21 powieści (najsłynniejsze należą do serii o Króliku, dwie z nich – Jesteś bogaty, Króliku i Królik odpoczywa – zostały uhonorowane Nagrodą Pulitzera), zbiorów opowiadań i poezji, tekstów krytycznych oraz książek dla dzieci. Powieść Czarownice z Eastwick doczekała się ekranizacji.

Kartoteka 51

Kartoteka 51 - Jeffrey Eugenides - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Jeffrey Eugenides, fragment

Jeffrey Eugenides 

ur. 8 marca 1960 roku

Amerykański pisarz grecko-irlandzkiego pochodzenia, autor opowiadań i słynnych powieści – debiutu Przekleństwa niewinności, który odniósł sukces zaraz po ukazaniu się  oraz powieść Middlesex, za którą otrzymał Nagrodę Pulitzera.