Dzień Dziecka – enfant terrible

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka

Dzieci!!! Przekleństwo czy błogosławieństwo? Hamlet mogłyby zapytać…

Zakładając, że człowiek nigdy nie przestaje być dzieckiem, ani wtedy, kiedy skończy osiemnaście lat, ani wtedy, kiedy rodzice umierają, bowiem dzieckiem pozostaje zawsze, będąc stale, niezmiennie potomkiem mitologicznej Gai i biblijnej Ewy, to gdy myślę o dzieciach małych – pucułowatych ufnych buziach – błogosławieństwo, gdy zaś o dużych – aroganckich, wyrachowanych, pozbawionych empatii, szacunku – przekleństwo. Zgodnie z porzekadłem – małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot (choć są wyjątki oczywiście – ja na przykład 😉 )

I choć dziecko uosabia niewinność i naiwność, przymioty ducha ludzkiego najpiękniejsze, bo nieskażone, czyste i delikatne, sytuujące go na wyżynach boskiego porządku, to istny demon, niosący pochodnie zniszczenia.

No, na przykład ten zbrodniarz Edyp… – zabija ojca, a matkę doprowadza do gestu ostatecznego, albo butny Ikar – za nic ma przestrogi ojca i rzuca się „po swoje”, albo mściwy Orestes – zadający śmiertelny cios matce i jej mężowi, albo współwinna temu Elektra, albo zakochana Medea – sprzeciwiająca się woli ojca, albo zbuntowana Antygona – za nic mająca porządek prawny.

A rozrzutny syn marnotrawny, który przysporzył ojcu tyle zmartwień? A ponury Kain, który zabija swego brata? Dalej mam wymieniać?

Proszę bardzo! Opuszczając mitologiczne i biblijne światy, to chociażby wspomniany książę duński!!! Dorosły mężczyzna, wykształcony, obdarzony analitycznym umysłem, a same z nim problemy. A okrutna Balladyna, która zabija swą siostrę, a matkę zamyka w wieży? A przemądrzały furiat Artur – za nic mający wyzwolonych rodziców, których obarcza odpowiedzialnością za upadek wszelkich norm moralnych?

No i jeszcze ci wszyscy pisarze, poeci – córki i synowie przeklęci!!! Bałamucą i na manowce sprowadzają swoimi dziełkami porządnych obywateli świata tego, którzy chcieliby żyć w błogim spokoju i z myślą niezmąconą. A zapowiadali się tak dobrze! Któż by przypuszczał, że z tych słodkich małych ludzi wyrosną potwory, których celem i sensem życia stanie się, zatruwanie go innym?

Dość o tych istotach okropnych, które mogą tkwić w słodkich aniołkach, nigdy nie winnych, przez które rodzic powieki zmrużyć nie może! Istot, które przecież światem całym i przyszłością.

Enfant terrible – sól ziemi!

Ekscytującego dzieciństwa!!!