„Berta Isla” – Javier Marías

Bohaterowie powieści „Berta Isla” – Berta Isla i Tomás Nevinson – poznali się jeszcze w szkole. Ona Hiszpanka, on pół Hiszpan, pół Anglik. Nie był to wybuch miłości, nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Dwójka pięknych, inteligentnych i pewnych siebie młodych ludzi racjonalnie podchodziła do kwestii życiowych. Po rozpatrzeniu wszelkich za i przeciw doszli do wniosku, że są dla siebie stworzeni. Długie rozłąki (on na studiach w Oksfordzie, później stale w służbowych rozjazdach, ona zakotwiczona w Madrycie) sprawiały, że w ich związku nie było miejsca na rutynę wywołującą frustracje, pretensje, żal, złość i w końcu schyłek wspólnego szczęścia.

Jednak pewnego dnia wyszło na jaw, że nic nie jest takie jak się wydawało… Niemożliwe stało się możliwe. Nieprawdopodobne stało się prawdopodobne.

Opowieść o niej, o nim, o nich

To opowieść o kobiecie i mężczyźnie. To opowieść o skomplikowanych relacjach dwojga ludzi, którym przyszło żyć w absurdalnej rzeczywistości.

To historia mężczyzny, który został naznaczony. Nie ukrył swych nadzwyczajnych zdolności, co nie uszło uwadze tych, którzy decydowali. Znalazł się w nieodpowiednim czasie i w nieodpowiednim miejscu i nie miał wyjścia – podpisał pakt z diabłem. I zaczęło się jego życie gdzie indziej, poza światem.

To opowieść kobiecie (głównie z jej punktu widzenia prowadzona jest narracja), współczesnej Penelopie, która w niepewności cierpliwie czekała na Odyseusza, który spod Troi latami wracał do domu. To historia kobiety żyjącej w drugiej połowie XX wieku w Madrycie, która teoretycznie miała wybór. Była młoda, piękna, inteligentna, ambitna, pewna siebie, mogła decydować jak chce żyć i z kim. I wybierała. Czas pokazał jednak, że tylko pozornie. Praktycznie nie miała wyjścia, żadnego pola manewru. Skazano ją na stan wiecznego oczekiwania, wiecznej niepewności, życia tylko w półprawdzie i jakby w półrealności.

Wyrafinowanie literackie

Najnowsza powieść Javiera Maríasa, poczytnego na całym świecie choć niezależnego wielce hiszpańskiego pisarza, to nietypowa proza szpiegowska. W istocie to coś znacznie więcej. Bowiem „Berta Isla” to dość wyrafinowana literacko powieść, będąca połączeniem prozy gatunkowej (szpiegowskiej, choć opowiedzianej od drugiej strony, na wspak, od kulis i psychologiczno-obyczajowej) z literaturą najwyższej próby. Mamy tu też liczne odniesieniami do literatury światowej (tu głównie T.S. Eliota, ale też Shakespearea, Balzaka i Dickensa), które pomagają bohaterom zmierzyć się z ich sytuacją, zanalizować i pojąć ich rzeczywistość.

Brak tu brawurowej akcji jak na powieść szpiegowską przystało, mimo to wiele się dzieje, choć nie na tym podstawowym, nawierzchniowym poziomie. Tempo jest nieco zwolnione za sprawą języka, który odgrywa u Maríasa niemałą rolę. Długie wywody spowalniają bieg wydarzeń, nadając im tym samym ciężkości.

Ciężar prozy Maríasa

„Berta Isla” to też opowieść, która boli. Uzmysławia bowiem brutalnie coś, o czym zapominamy albo co wypieramy, iż wiedziemy egzystencję pascalowskiej trzciny myślącej, co czyni z nas bohaterów na miarę tych mitologicznych (choć marne to pocieszenie) – mamy bowiem świadomość nie tylko beznadziejności sytuacji, ale i niemocy, by ten stan rzeczy zmienić.

Bo po pierwsze, wieczna wojna:

Pokój niestety zawsze jest tylko pozorny i przejściowy, taka maskarada. Naturalnym stanem świata jest wojna. Często otwarta, a jeśli nie, utajniona, pośrednia albo po prostu odłożona w czasie. […] Kiedy nie ma wojny, jest jej groźba, więc zdolni ludzie […] mogą utrzymywać ją w tej fazie, odsuwać, żeby pozostała tylko groźbą. Wiszącą, ale nie wybuchającą. […] I to właśnie oznacza interweniowanie w rzeczywistość […]. Umiarkowane. To jakby zatykać palcem dziurę i powstrzymywać potop… prowizorycznie. (s. 69-70)

Po drugie, brak możliwości wyboru:

Od kiedy to ludzie wybierają sobie życie? Przez wieku ludzkie losy były określone. Z minimalnymi wyjątkami, To norma, nie tragedia. […] Jaśnie pan nie wybrał sobie życia. Tak jak cała ludzkość jeszcze zupełnie do niedawana, a i teraz to czysta ułuda. […] Większość tkwi w swoim losie i żyje, nie zadając pytań albo dziękując za to, co im przypadło w udziale, taka jest norma; skupiają się na codziennych trudnościach i to im starcza. Brak wyboru to żadna kara, to standard. Wciąż tak jest w większej części świata […] mimo powszechnych złudzeń. (s. 528-529)

Po trzecie, brak możliwości wejrzenia w drugiego człowieka:

[…] każda istota ludzka tak została stworzona, że jest nieodgadnioną tajemnicą i zagadką dla innych istot ludzkich.

Kiedy wyjeżdżam do wielkiego miasta, mimo woli uderza mnie myśl, że każdy z tych ciemnych zamkniętych domów kryje swoją tajemnicę, że każde serce z tysięcy bijących serc jest poniekąd tajemnicą dla najbliższych mu serc. (s. 554-555)

Wyrafinowana uczta

Lektura powieści „Berta Isla” to uczta dla odbiorców. I to dla najwybredniejszych. Zaspokaja bowiem potrzeby wielu poziomów. Zatem dla każdego, co nie znaczy w tym przypadku, że dla nikogo!

Tytuł – „Berta Isla”

Autor – Javier Marías

Tłumaczenie – Tomasz Pindel

Wydawnictwo – Sonia Draga

Rok – 2018

  • DLA KOGO – dla każdego
  • PO CO – by pożyć życiem na granicy, by przypomnieć sobie na czym stoimy
  • MOJA OCENA – 5/6

*Wszystkie cytaty z dzieła pochodzą z tomu, Berta Isla, Katowice 2018.

** Tytuł oryginalny – Berta Isla, rok pierwszego wydania – 2017 , rok pierwszego wydania polskiego – 2018.