Podsumowanie miesiąca – grudzień 2017

Podsumowanie miesiąca - grudzieńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Przez kolejne grudnie, maje

Człowiek goni jak szalony

A za nami pozostaje

Sto okazji przegapionych

[…]

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy

Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany

Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną

Jeszcze zimowe śmiecie na ogniskach wiosny spłoną

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali

Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali

My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie

Jeszcze nie, długo nie

– Wojciech Młynarski Jeszcze w zielone gramy

Grudzień to taki dziwny dla mnie miesiąc! Feeria barw i fajerwerków, radości i śmiechu, wszystko to jednak podszyte jest myślą melancholijną – schyłkowością, świadomością mijającego czasu. Stąd też ten tekst Wojciecha Młynarskiego. Niby niesie nadzieję, niby ją odbiera – jak grudzień!

Grudzień to ostatni miesiąc roku! Z jednej strony żal za czasem, który nie chce się zatrzymać, że coś odchodzi, że coś się kończy, z drugiej zaś radość, bo przecież idzie nowe, pełne niespodzianek, nadziei, obietnic…  Z jednej strony to czas rozliczeń, wyrzutów sumienia, niespełnionych obietnic, niezrealizowanych planów, z drugiej zaś to czas kiedy do człowieka dociera, że już za chwil kilka znów dane mu będzie sięgać nieba – bo idzie nowe, pełne niespodzianek, oczekiwań, nadziei, obietnic, planów, przedsięwzięć, postanowień, pewności, że nadejdzie piękniejsze, bogatsze, istotniejsze, że idzie czas spełnienia.

Książki:

Jaki był grudzień książkowo? Szczególny!

Grudzień to miesiąc jeszcze wciąż należący do Jesiennego Rozkładu Jazdy, który jednak tym razem poszedł zupełnie w niepamięć… Bo potrzeba było czegoś zgoła innego!

A że zaczęła mnie prześladować poezja… Upominać się o swoje miejsce… Uświadomiłam sobie, że ostatnio bardzo rzadko sięgam po lirykę, ten najszlachetniejszy z rodzajów literackich. A przecież były czasy, kiedy poezją się żyło, oddychało! Uznałam więc, ze nadszedł czas na powrót do tego, co wyjątkowo działa na wyobraźnię i wrażliwość.

A że grudzień to miesiąc odmienny od pozostałych, to zachciało mi się lektur takich, które zawładną mną, które zdominują upływający czas, które nie pozwolą o sobie zapomnieć. Zaczęły się więc intensywne poszukiwania… I znalazłam! Emily Dickinson, która jest dobrym duchem Bałwochwalni, która dawno, dawno temu oczarowała mnie, teraz przypomniała o sobie. I tak oto, ta pustelnica z Nowej Anglii, podporządkowała sobie mój czas. W końcu też w pewnym sensie zmaterializowała się w Bałwochwalni. Niespieszna lektura jej poetyckich miniatur poprawia znaczne jakoś bycie w świecie, dlatego pewnie jeszcze na długo ze mną pozostanie.

W Grudniowym Rozkładzie Jazdy była tylko jedna pozycja! Ostatni tom trylogii Margaret Atwood MaddAddam. Przyznam, że czułam przesyt tym cyklem, ale postanowiłam nie dać się i dobrnąć do końca. Dobrze, że to nie tetralogia!

Grudzień to czas wyrzutów sumienia!!! Różnego rodzaju wyrzutów, też lekturowych. Chciało się tyle przeczytać… Nowość goni nowość, a pozycji do nadrobienia z przeszłości tylko przybywa… A mnie naszła chęć na czytanie spontaniczne. Zwykle rzadko pozwalam sobie na nieplanowaną lekturę, bo staram się zawsze mieć plan działania, który jest gruntownie przemyślany i podporządkowany pewnym kwestiom dla mnie istotnym. Zbieg okoliczności sprawił, że „dorwałam” tegoroczną powieść Siri Hustvedt Światło w płomieniach, która trafiła już na listę wyrzutów 2017. Lektura palce lizać. Więcej na jej temat wkrótce w osobnej nocie. Tymczasem, zaufajcie mi 😉 !!! Polecam!!!

Zatem:

  • MaddAddam – Margaret Atwood.
  • Światło w płomieniach – Siri Hustvedt.
  • Wiersze wybrane – Emily Dickinson.

Grudzień był zatem miesiącem niezapomnianych doznań czytelniczych. Literatura znów dostarczyła mi moc zachwytów, doznań estetycznych, intelektualnych, emocjonalnych i to na najwyższym poziomie!

Film:

W grudniu nie zabrakło filmów! Ale głównie takich, które mają swoje źródło w literaturze – biografii twórcy bądź dziele literackim. O ile fabularyzowana biografia Emily Dickinson (Cicha namiętność) i ekranizacje powieści Kazuo Ishiguro niemalże zachwyciły mnie, o tyle ostatnia ekranizacja klasycznej powieści Gustave’a Flauberta o jednej ze słynniejszych bohaterek literatury francuskiej wprawiła mnie wręcz w konsternację – chyba czytałam inną Panią Bovary niż twórcy filmu 😉 . Pozostałe obrazy to nowości – tym razem jednak bez uniesień i zachwytów. Choć francuska komedia nie zawiodła!!!

Zatem:

  • 50 wiosen Aurory – reż. Blandine Lenoir, Francja 2017.
  • Cicha namiętność – reż. Terence Davies, Belgia, Wielka Brytania 2016.
  • Nie opuszczaj mnie – reż. Mark Romanek, USA, Wielka Brytania 2010.
  • Okruchy dnia – reż. James Ivory, USA, Wielka Brytania 1993.
  • Pani Bovary – reż. Sophie Barthes, USA 2014.
  • Wojna płci – reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris, USA, Wielka Brytania, 2017.

Puszczam w niepamięci ostatnią filmową wersję Pani Bovary. Pozostałe ekranizacje i fabularyzowana biografia jednej z największych amerykańskich poetek były warte poświęconego im czasu!

Serial:

Był tym razem i serial. Miniserial! Chyba łatwo odgadnąć jaki 😉 !

  • Grace i Grace.

Powieść Margaret Atwood Grace i Grace zachwyciła mnie! Z wielkim więc zaciekawieniem zasiadłam do miniserialu na podstawie tejże powieści. I co? Rewelacja!!!

Muzyka:

Grudzień był iście muzycznym miesiącem! I to nie za sprawą świątecznych przebojów! Brr… Gdzieś już zapowiedziałam, że grudzień będzie pod znakiem uwielbianej przeze mnie brytyjsko-francuskiej artystki – Charlotte Gainsbourg – z racji jej nowej płyty. A że w prezencie otrzymałam jej wcześniejszy krążek to nie miałam już wyjścia 😉 :

  • 5:55 – Charlotte Gainsbourg.
  • Rest – Charlotte Gainsbourg.

To jednak nie wszystko!!! Drugą połowę miesiąca zdominowały inne kobiety – bliźniaczki Diaz (córek Angi Diaza z Buena Vista Social Club) ze swoją eklektyczną muzyką, łączniczki pomiędzy światem swoich praprzodków, sztuką afrokubańską i nowymi bardzo rozległymi rozwiązaniami:

  • Ibeyi – Ibeyi.
  • Ash – Ibeyi.

Muzyka elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca…

Podsumowując – grudzień roku 2017 był miesiącem bardzo bogatym w piękne i mądre słowa i myśli oraz w dźwięki, w rytm których egzystencja była bogatsza, barwniejsza. Tym razem nie zabrakło też filmów, znalazł się i miniserial, ale wszystkie obrazy były podyktowane światem literatury! Jednak mój grudzień zdominowała muzyka – poczułam się niemal uzależniona od niej!!! Musisz posłuchać!!!

Podsumowanie miesiąca – październik 2017

Podsumowanie miesiąca - październikCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jakże się cieszę, że żyję na świecie, w którym istnieje październik! Jakież to byłoby okropne, gdyby natychmiast po wrześniu następował listopad!

 – Lucy Maud Montgomery Ania z Zielonego Wzgórza

Październik dobiegł końca! Wraz z jego początkiem nastała jesień na dobre. Choć trzeba przyznać, że jej październikowe oblicze w mojej krainie było całkiem przyjemne. Potrafię to docenić, mimo że jestem z tych, co, delikatnie mówiąc, nie są wielbicielami tej pory roku. Tak więc jesień w pełni! Niekiedy pięknej jak z bajki, niekiedy zaś jak z koszmaru. Nastanie czasu zimowego sprzyja, jakby nie było, odbiorcom literatury, filmu, ogólnie sztuki. Raz, że dużo się dzieje, dwa, że dłuższe wieczory, trzy, nastroje…

Jaki był październik książkowo, filmowo, muzycznie? Ekscytujący i pobudzający!

Wydarzenie:

Takie iście Bałwochwalniane:

  • Pulitzery, Bookery… – krok w rozwoju Bałwochwalni, nowy cykl not poświęconych książkom, które uhonorowano prestiżowymi nagrodami literackimi.
Książki:

Październik to miesiąc należący do Jesiennego Rozkładu Jazdy, w którym obok klasyki, która oczywiście zajmuje miejsce honorowe, jest sporo nowości, głównie tych wczorajszych i przedwczorajszych. Margaret Atwood zaś wśród nazwisk autorów jesienią czytanych wiedzie prym.

Październikowy Rozkład Jazdy zrealizowany został, uwaga, w stu procentach!!!

Powieści najnowsze, wyczekiwane przez wszystkich, wywołały wiele emocji, nie zawsze jednak pozytywnych. Jedna z nich, nad którą niektórzy się zachwycają, rozczarowała. Ale po prostu nie należę do wielbicieli twórczości autorki Białych zębów, choć zawsze czekam na jej kolejną powieść i zawsze mam nadzieję, że znajdę tym razem klucz do tej twórczości. Niestety, i tym razem się nie udało. Chyba czas najwyższy odpuścić… Druga, debiut autorki, której powieść Małe życie stała się dla mnie nieprawdopodobnym doświadczeniem, okazała się mocną książką, ale jak to z debiutami często bywa, stanowi przede wszystkim zapowiedź tego, co dopiero przyszłość przynieść miała (Małe życie). Za to powieść wyżej wspomnianej autorki, nowość nieco starsza, z roku 2004, będąca pierwszym tomem trylogii, przyniosła to, czego od literatury między innymi oczekuję – kłucia, które nie daje spokoju.

Nowości nowe i stare:

  • Swing Time – Zadie Smith.
  • Ludzie na drzewach – Hanya Yanagihara.
  • Oryks i Derkacz – Margaret Atwood.

Klasyka literatury amerykańskiej, dobrze znana, znów zachwycała, delektowałam się więc każdym słowem, zdaniem, dialogiem – to była wielka uczta:

  • Paragraf 22 – Joseph Heller.

Klasyka zaś literatury polskiej nieoczekiwanie okazała się bardzo à propos:

  • Mała apokalipsa – Tadeusz Konwicki.

Zatem, książkowo październik był bardzo urozmaicony. Nie zabrakło rozczarowań, ale i zachwytów, doznań estetycznych, intelektualnych, emocjonalnych na najwyższym poziomie!

Film:

Październik był miesiącem pod znakiem filmu!!! Obrazów było kilka, ale jeden pozbawił resztę wartości, atrakcyjności, uroku:

Film z tych dźgających dotkliwie, dotykających spraw pozornie odległych, a jednak pokazujących naszą małość.

MUST SEE!!!

Muzyka:
  • Angus & Julia Stone.

Otulająca, elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca…

Podsumowując – październik roku 2017 był miesiącem bogatym i bardzo urozmaiconym. Książki, te z klasyki lotów najwyższych, jedna z gorących nowości nie obeszła mnie, druga ukuła i rozochociła, bo sygnalizuje, że przyszłość przyniesie coś naprawdę istotnego. Powieść zaś z nowości nieco starszych to dziś MUST READ!!! A muzyka… no cóż, tylko popłynąć!

Dzisiaj wy, jutro my. „Ptaki śpiewają w Kigali” – Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze

Ptaki śpiewają w Kigali
Ptaki śpiewają w Kigali, fragment plakatu

Ptaki śpiewają w Kigali – reż. Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze, Polska, 2017

  • DLA KOGO – dla tych, którym przyszłość naszego świata nie jest obojętna, którzy sięgają głębiej, dalej, poza horyzont
  • PO CO – by się zastanowić, zreflektować i nie ignorować
  • MOJA OCENA – 8/6
Bezwzględność natury

Natura jest okrutna. Człowiek doświadcza rzeczy niewyobrażalnych, jego świat się zapada, kończy, umiera, a natura przechodzi nad tym do porządku dziennego. Ptaki znów zaczynają śpiewać. To okrucieństwo natury, które zadaje dodatkowy ból ignorowaniem naszej egzystencji, niesie jednak nadzieję – po końcu świata życie jest[1].

Refleksja nad kondycją człowieka i świata

Okoliczności

Obawiałam się, że okoliczności jakie towarzyszą filmowi Ptaki śpiewają w Kigali w pewien sposób wymuszają uznanie dla najnowszego obrazu małżeństwa Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze. Z ulgą więc wyszłam z kina, gdyż dostałam więcej niż miałam nadzieję dostać.

Ptaki śpiewają w Kigali to ostatni film Krzysztofa Krauze i jednocześnie samodzielny debiut reżyserski Joanny Kos-Krauze[2]. Sytuacja więc niecodzienna. Joanna Kos-Krauze zawsze była, jednak zawsze krok z tyłu. Tym razem jednak role się zmieniły. Tym razem to ona stanęła na pierwszej linii frontu. Musiała.

Film powstawał przez wiele lat. Okoliczności dramatycznie się zmieniały (w 2014 roku zmarł Krzysztof Krauze, a w 2016 Krzysztof Ptak, jeden z operatorów). Istniała więc obawa, że obraz będzie niespójny i rwany. Nic z tych rzeczy. Prawdę mówiąc nieco mi wstyd, że podawałam w wątpliwość kunszt reżyserki, która film dokończyła i w istocie zrealizowała, że nie ufałam jej intuicji i talentowi. Dramatyczne okoliczności być może miały wpływ (choćby nieuświadomiony) na klimat powstałego obrazu, z pewnością zaś przyczyniły się do powstania dzieła odmiennego od dotychczasowych dokonań Krauzów. To oczywiste. Powstał film Joanny Kos-Krauze. Mądry, subtelny, ważny.

Symbol bezczynności

Ludobójstwo w Rwandzie, trwające około stu dni, od 6 kwietnia roku 1994 do lipca, podczas którego ludność Hutu dokonała rzezi na swych sąsiadach, braciach z plemienia Tutsi, które zapisało się w historii świata jako symbol jednej z największych porażek ONZ, wyrzut sumienia państw Zachodu, które nie zrobiły nic, by zapobiec eskalacji zbrodni, wstydliwy symbol ignorancji świata, która „zaowocowała” ponad milionem ofiar, też wzrostem populacji sępów, wyginięciem pozostałych gatunków ptaków oraz przeraźliwą ciszą, jest punktem wyjścia, źródłem obrazu, z którego wypływa opowieść indywidualna, a przy tym bardzo uniwersalna i bardzo à propos.

Tam nie chciano swoich, tu obcych

Polska badaczka (Jowita Budnik), ornitolog, w latach dziewięćdziesiątych badała w Rwandzie wraz z tamtejszymi naukowcami spadek populacji sępów. Anna stała się świadkiem ludobójstwa, podczas którego zginęli ci, u których mieszkała, z którymi żyła i pracowała. Wkrótce uciekła z kraju utopionego w ludzkiej krwi i powróciła do Polski. Nie przyjechała jednak sama. Wraz z nią przybyła córka przyjaciół z plemienia Tutsi – Claudin (Eliane Umuhire), którą Anna ocaliła z zagłady – przemyciła w swym aucie, przekraczając granicę Rwandy i umożliwiła jej przyjazd do swojej wolnej ojczyzny.

W Polsce, z dala od piekła, które ludzie ludziom zgotowali, kobiety mogły odetchnąć, gdyż tutaj brat nie stał nad bratem z maczetą. Niestety, nie tylko demony niedawnej przeszłości spokój uniemożliwiały. Tam nie chciano swoich, tu obcych.

Bohaterkami filmu są te dwie kobiety – wielowymiarowe postacie, które los zetknął ze sobą w miarę spokojnej jeszcze wówczas Afryce. Podczas rzezi, Claudin postawiła Annę niejako pod ścianą, przed faktem dokonanym. Obie więc, skazane na siebie, ruszyły ku lepszemu. Łączy je wspólna niewyobrażalna tragedia. Trauma, której zaznały umożliwia im trwać razem, paradoksalnie jednak też dzieli je, bo przypomina o koszmarze czasu minionego i nie pozwala egzystować we wspólnej teraźniejszości.

Kobiety są sobie najbliższe, łączy je głęboka, być może nawet nieuświadomiona, więź, choć jedna drugiej nie może znieść. Mają do siebie nawzajem pretensje, jedna drugą oskarża bardziej gestem niż słowem, bo słowa w istocie zostają niewypowiedziane. Ich relacja jest trudna, gwałtowna, pełna napięć i emocji.

Trzeba przyznać, że od bohaterek dzieli widza dystans, który jest nie do pokonania. Kobiety są wycofane, zamknięte w swoim świecie, nie dopuszczają widza do siebie. Jest on skazany więc na domysły, przypuszczenia, jego wiedza na temat ich rzeczywistości jest znikoma. Sprowadzony został do roli podglądacza. Zza węgła więc obserwuje je i przysłuchuje się ich oszczędnym, wymuszonym niejako rozmowom.

Zabiegi formalne

Specyficzne kadrowanie, zza pleców, fragmentaryczne odsłanianie świata przedstawionego, jego bohaterów, przyglądanie się im i podsłuchiwanie ich przez szparę w drzwiach, czy sceny rozgrywające się w ogóle poza kadrem, statyczność ujęć, długość wyciszonych scen, uwydatniają tragizm, traumę, którą kobiety przeżyły, z którą wciąż się zmagają. Wszelkie te formalne rozwiązania, poza tym, że są ciekawe artystycznie, nie są sztuką dla sztuki, służą czemuś znacznie poważniejszemu i istotniejszemu – nadają odpowiedniego ciężaru sprawom, którym Krauze poświęciła swój film.

Inny

Pamięć sprawia, że życie w bezpiecznej Polsce jest niemożliwe. To jednak nie wszystko. Pojawia się tu też inna kwestia, która utrudnia im iść przed siebie – brak przygotowania państwa i społeczeństwa (wrogość wobec innych) na przyjęcie uchodźców. Dwa dialogi – Anny z pracownikiem ośrodka dla uchodźców i Claudin z policją – doskonale to obrazują. I choć sprawa dotyczy czasu minionego, to równie dobrze możemy odnieść to do naszego teraz. Dlatego między innymi film opowiadający o przeszłości, okazuje się tak bardzo aktualny.

Status uchodźcy

Claudin jest uchodźcą z kraju ogarniętego wojną. Udało jej się uciec spod topora kata. Trafiła do bezpiecznego świata, do którego jednak wcale trafić nie chciała, bo przecież uchodźcą nigdy nie jest się z wyboru, uchodźca przecież jest zmuszony do opuszczenia swojego kraju przez okoliczności, które są od niego niezależne[3]. Chciała przeżyć, ale mogła niestety tylko poza swoją ojczyzną.

Bezpieczny kraj, jaki by nie był, nie mógł być spełnieniem marzeń, gdyż był światem obcym, w którym uchodźca, po traumatycznych doświadczeniach, niewyobrażalnym cierpieniu, wyrwany ze swojej rzeczywistości, oderwany od swoich bliskich, od tego co znał, co kochał, czuje się jak obywatel trzeciej kategorii, inny, zbędny, pozbawiony racji bytu, obcy, wrogi. Nie ma swojej rodziny, nie rozumie języka, którym mówią wszyscy wkoło, nie ma swojego miejsca, dachu nad głową, nie ma dokąd iść ani co ze sobą zrobić. Trwa w zawieszeniu, ogarnia go marazm. Nie może poczuć się bezpiecznie, mimo że oprawcy nie czają się za rogiem. Nie jest w stanie przystosować się, odnaleźć w nowych warunkach, w nowej rzeczywistości. Zrozumiałe więc i usprawiedliwione wydaje się jego zachowanie – nieprzyjemne, agresywne, wrogie, pełne frustracji.

Profetyzm

Film wpisuje się w nasze dzisiaj. Ten kontekst nie był zamierzony, samo życie go dopisało. Teraźniejszość pokazuje, że nie tylko Polska, ale i cała Europa wciąż nie są gotowe na przyjęcie obcych, którzy zmieniają oblicze tej części świata. Ryszard Kapuściński podkreślał, że spotkanie z Innym będzie wyzwaniem XXI wieku[4], że wiek XXI będzie wiekiem Innego. Nie musieliśmy długo czekać, by się przekonać, że miał rację. Inny jest istotnym problemem kulturowym dzisiejszej Europy, ale i etycznym każdego pojedynczego człowieka[5]. Reporter przypominał, że stosunki z Innymi mogą przybrać różną formę – ich efektem może być konflikt, izolacja bądź wymiana i dialog. Od nas, przynajmniej na tym podstawowym poziomie, zależy jakie efekty przyniesie takie spotkanie w najbliższej przyszłości.

Przyszłość nasza

Historia ludzkości pokazuje, że człowiek niczego się nie nauczył, bo piekło na ziemi nieustannie się powtarza, w różnym czasie i w różnej przestrzeni… – zagłada Żydów, rzeź Tutsi w Rwandzie, masowe mordy dokonane przez Czerwonych Khmerów w Kambodży czy tragedia Ormian w Imperium Osmańskim, Sudan Południowy, Syria, Birma…[6]. Co więc nas czeka?

Joanna Kos-Krauze zwraca uwagę, że ludobójstwa na poziomie emocji nie sposób pojąć, zrozumieć, rozłożyć na czynniki pierwsze, ale już na poziomie procesów społecznych, ekonomicznych, politycznych, prawnych tak. Bo do ludobójstwa nie dochodzi z dnia na dzień. Ono zawsze jest skrupulatnie przygotowywane i, zdaniem twórców filmu, zaczyna się od słów. Zaniża się samoocenę, wprowadza wpisy w dowodach, rozdaje opaski, przegrupowuje, szykuje się psychicznie świadków i morderców. Należy więc bacznie obserwować to, co wokół nas się dzieje i wyłapywać wszelkie sygnały[7].

Poszukiwanie nauczyciela i mistrza

W Ptakach… opowieść zaczyna się tam, gdzie zwykle się kończy. Nie zobaczymy więc samego ludobójstwa, rozlewu krwi, maczet w ruchu. Nie otrzymamy też analizy konfliktu, złożoności procesów, które doprowadziły do zagłady. Zobaczymy zaś to, co następuje później – życie po końcu świata, psychiczne tego konsekwencje. Rzeź jest tu przeszłością. Jednak przeszłością, której nie da się zapomnieć, od której nie można uciec. Bo pozostawia po sobie nie tylko ból, ale i pustkę, której nic nie zdoła wypełnić. I w filmie najistotniejszy jest człowiek poszczególny, który z tej masakry ocalał, który widział „człowieka który był jeden/ występny i cnotliwy”[8], który po końcu świata szuka „nauczyciela i mistrza”[9], by „przywrócił […] wzrok słuch i mowę”[10], by jeszcze raz nazwał „rzeczy i pojęcia”, by oddzielił „światło od ciemności”[11].

Doskonała symbioza

Film nie jest łatwy w odbiorze nie tylko ze względu na treść, ale i ze względu na formę, która treść uzupełnia. Tu treść i forma istnieją w doskonałej symbiozie. To film niespieszny, minimalistyczny, wyciszony, subtelny, ze szczątkową fabułą, pozornie pozbawiony akcji, z długimi statycznymi ujęciami, licznymi niedopowiedzeniami, ukrytymi znaczeniami. To kino psychologiczne, w którym wszystko rozgrywa się w wymiarze psychicznym, w którym spojrzenia i gesty mówią najwięcej.

Istotność obrazu

Obraz jest bardzo refleksyjny i poetycki, co nie przeszkadza mu też być filmem wręcz publicystycznym. Z pewnością nie jest dla masowego widza, ale jego udział na wielu międzynarodowych festiwalach dowodzi, że to bardzo istotny dziś film, bo niewątpliwie jest efektem głębokiej refleksji nad współczesnością, nad kondycją dzisiejszego człowieka.


[1] Joanna Kos-Krauze, Aleksandra Pawlicka, Jest życie po końcu świata, Kraków 2017.

[2] Bartosz Staszczyszyn, Joanna Kos-Krauze, opublikowane 12.11.2013, http://culture.pl/pl/tworca/joanna-kos-krauze, dostęp 30.10.2017.

[3] Aleksandra Nowak, Wywiad: Joanna Kos-Krauze, opublikowano 17.09.2017, http://www.entertheroom.pl/life/22-wywiady/7363-wywiad-joanna-kos-krauze, dostęp 30.10.2017.

[4] Ryszard Kapuściński, Ten Inny, Kraków 2006.

[5] Katarzyna Stelmach, Ryszard Kapuściński – „Ten Inny” – recenzja, opublikowano 19.01.2007, https://histmag.org/Ryszard-Kapuscinski-Ten-Inny-recenzja-880, dostęp 30.10.2017.

[6] Barbara Hollender, Reżyserka Joanna Kos-Krauze mówi Barbarze Hollender o przesłaniu filmu „Ptaki śpiewają w Kigali” i pożegnaniu męża, opublikowano 18.09.2017, http://www.entertheroom.pl/life/22-wywiady/7363-wywiad-joanna-kos-krauze, dostęp 30.10.2017.

[7] Ibidem.

[8] Tadeusza Różewicza, Ocalony, w, Niepokój, Kraków 1947.

[9] Ibidem.

[10] Ibidem.

[11] Ibidem.

Podsumowanie miesiąca – wrzesień 2017

Podsumowanie miesiąca - wrzesieńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jutro zaczyna się wrzesień. Boże! Opadła na mnie nagle daremność i przemijanie moich dni i chciałam zacząć krzyczeć w bezsilnej furii na beznadziejne, nieuniknione przemijanie sekund, dni i lat.

– Sylvia Plath Dzienniki 1950-1962

Wrzesień dobiegł końca! Wraz z nim lato skończyło się definitywnie! I definitywnie zaczęło się nowe! Nowe pełne obietnic, nadziei, planów…

Jaki był wrzesień książkowo, filmowo, muzycznie? Inspirujący!

Książki:

Wrzesień uwikłany jest jeszcze w Letni Rozkład Jazdy. A ten w tym roku obejmował tylko dwie pozycje – powrót do klasyki polskiej i amerykańskiej. Ale ze względu na najgłośniejszą wrześniową (a może nawet roku 2017) premierę (Gombrowicz. Ja geniusz Klementyny Suchanow) postanowiłam porzucić plany letnie i powrócić do twórczości geniusza. Prawdę mówiąc, to z Gombrowiczem nie rozstaję się od szkoły średniej, od pierwszego z nim kontaktu. Najpierw Ferdydurke, później dramaty, dalej pozostałe powieści i na końcu Dziennik. On to niewątpliwe należy do tych twórców, którzy mieli istotny wpływ na mają wrażliwość, wyobraźnię… Do Dziennika wracam stale fragmentarycznie. We wrześniu zaś postanowiłam przygotować się do lektury biografii, która właśnie ujrzała światło dzienne, i zatopić się znów na dobre, w pełnym skupieniu, w dzieła jednego w wielkich twórców XX wieku.

By nie popaść o obłęd, gombrowiczowski wrzesień przełamać czymś musiałam. Klasyka literatury amerykańskiej, która nigdy się nie starzeje, której lektura za każdym razem jest ucztą wielką, okazała się do tego idealna:

  • Buszujący w zbożu – J. D. Salinger.

Zatem, książkowo wrzesień był na najwyższym poziomie!

Film:

Wrześniowe wieczory były tym razem filmowe. Dwa pierwsze to obrazy znane i uznane. I ważne. Ostatni tytuł – nowość – z całą pewnością możemy zaliczyć do kategorii filmów dobrych.

  • Klient – reż. Asghar Farhadi, Francja, Iran, 2016.
  • Moonlight – reż. Barry Jenkins, USA, 2016.
  • Najpierw zabili mojego ojca – reż. Angelina Jolie, USA, 2017.

MUST SEE!!!

Muzyka:
  • Massive Attack.
  • Portishead.

Elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca… Daj się uwieść!!!

Podsumowując – wrzesień roku 2017 był miesiącem literatury najwyższych lotów. Na wczoraj, dziś i na jutro. Filmy dotykały spraw istotnych, tu czy gdzieś tam… Muzyka zaś pozwalała zanurzyć się!

Jesienne propozycje

Jesienne propozycje

Czas najwyższy na jesienne propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

22 września, piątek, godzina 22.02!!! Stało się!!! Jesień!!! Czas zapomnieć o słońcu, radości, śmiechu, zabawie, beztrosce, lekkości, nicnierobieniu… Czas na szarość, burość, siąpiący stale deszcz, przeszywający wiatr. Na melancholię, na spadek nastroju, depresję!!! Hm… Na coraz dłuższe wieczory, na ciepłe skarpety i koc, na litry parującej herbaty z dodatkami o niebiańskim smaku, na dania rozgrzewające, na spowolnienie, na zatrzymanie, na spokojny wdech i wydech! Na jesień!

Nadejście nowej pory roku, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienia jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, wykorzystać potencjał, który akurat jesienią jest szczególny. Niby ogromny, ale jakby nieco apatyczny. Dlatego człowiek potrzebuje stymulacji na wielu poziomach!!!

Oczywiście, jak zawsze, zestawienie jest bardzo subiektywne, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. I tym razem nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

I. LITERATURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukażą się w tym sezonie. Dużo tego! Za dużo… Cóż:

  • Duchy Jeremiego – Robert Rient.
  • Dżentelmen w Moskwie – Amor Towles.
  • Franz Kafka. Encyklopedia.
  • Frida Kahlo prywatnie – Suzanne Barbezat.
  • Gombrowicz. Ja geniusz (t. 1-2) – Klementyna Suchanow.
  • Historia Adeli – Magdalena Knedler.
  • Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie – Joanna Kuciel-Frydryszak.
  • Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza (tom 2) – Romaniuk Radosław.
  • Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską.
  • Księga nocnych kobiet – Marlon James.
  • Lekcje pływania – Claire Fuller
  • Lesbos – Renata Lis.
  • Listy i Pamiętnik – Marek Hłasko.
  • Nie gaście tej lampy przy drzwiach… – Kira Gałczyńska.
  • Nie mówcie, że nie mamy niczego – Madeleine Thien.
  • Patrick Melrose (tom 2) – Edward St. Aubyn.
  • Polski esej literacki. Antologia – oprac. Jan Tomkowski.
  • Poza napisanym – Jarosław Czechowicz.
  • Sendlerowa. W ukryciu – Anna Bikont.
  • Snoby – Julian Fellowes.
  • Swing Time – Zadie Smith.
  • Trzymajmy się! Życiowe rady dla starych i młodych – Magdalena Samozwaniec.
  • Tylko mnie pogłaszcz… Listy do Haliny Poświatowskiej – Ireneusz Morawski, Mariola Pryzwan.
  • Zapach mężczyzny – Agneta Pleijel.
  • Zgiełk czasu – Julian Barnes.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Albo dlatego, że warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat jesieni, albo otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo szkoda przegapić:
  • Anna i Pan Jaskółka – Gabriel Savit.
  • Busola – Mathias Enard.
  • Historia moich zębów – Valeria Luiselli.
  • Jankeski fajter – Aura Xilonen.
  • Jerzy Andrzejewski. Przyczynek do biografii prywatnej – Anna Demadre-Synoradzka.
  • Kołysanka – Leïla Slimani.
  • Ludzie na drzewach – Hanya Yanagihara.
  • Misja: Encyklopedia – Arturo Perez-Reverte.
  • Zapiski z życia afroamerykańskich elit – Margo Jefferson.
  • Niksy – Nathan Hill.
  • Nora Webster – Colm Toibin.
  • Odbiorca ubezwłasnowolniony. Teksty o kulturze masowej – Stanisław Barańczak.
  • Ostatni autobus i inne opowiadania – Truman Capote.
  • Rudowłosa – Pamuk Orhan.
  • To, co możliwe – Elizabeth Strout.
  • Umami – Laia Jufresa.
  • Wyspiański. Dopóki starczy życia – Monika Śliwińska.
  • Yoro – Marina Perezagua.
  • Z dziennika berlińskiego – Max Frisch.
  • Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego – Samir.
  • Złodzieje książek – Matthew Pearl.
Bo jesień, a jesień to idealny czas na klasykę, którą warto czytać zawsze:
  • Anna Karenina – Lew Tołstoj.
  • Dziwne losy Jane Eyre – Charlotte Brontë.
  • Pani Bovary – Gustave Flaubert.
  • Portret damy – Henry James.
  • Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell.
  • Wichrowe Wzgórza – Emily Brontë.
Bo zawsze warto:
  • 1001 filmów, które musisz zobaczyć.
  • 1001 albumów muzycznych. Historia muzyki rozrywkowej.
Bo wkrótce Literacka Nagroda Nobla przyznana zostanie Margaret Atwood 🙂 :
  • Kobieta do zjedzenia
  • Wynurzenie
  • Pani Wyrocznia
  • Życie przed mężczyzną
  • Okaleczenie ciała
  • Morderstwo w ciemności
  • Opowieść podręcznej
  • Kocie oko
  • Dzikość życia
  • Dobre kości
  • Zbójecka narzeczona
  • Grace i Grace
  • Ślepy zabójca
  • Trylogia MaddAddam: Oryks i DerkaczRok potopu, MaddAddam
  • Penelopiada
  • Serce umiera ostatnie
  • Burza. Czarci pomiot
Bo uniwersalne, choć sprzed wielu lat, na tu i teraz:
  • Folwark zwierzęcy – George Orwell.
  • Mechaniczna pomarańczaAnthony Burgess.
  • MyJewgienij Zamiatin.
  • Nowy wspaniały światAldous Huxley.
  • Opowieść podręcznejMargaret Atwood.
  • Proces – Franz Kafka.
  • Rok 1984George Orwell.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach będą miały tej jesieni. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) obiecujących propozycji! Tylko do kina chadzać…

Wrzesień:
  • Ptaki śpiewają w Kigali – reż. Joanna Krauze, Krzysztof Krauze, Polska, 2017.
  • Piękny kraj – reż. Francis Lee, Wielka Brytania, 2017.
  • 2 noce do rana – reż. Mikko Kuparinen, Finlandia, Litwa, 2015.
  • 50 wiosen Aurory – reż. Blandine Lenoir, Francja, 2017.
  • Maudie – reż. Aisling Walsh, Irlandia, Kanada, 2016.
  • Park – reż. Sofia Exarchou, Grecja, Polska, 2016.
  • Biegnij Amelio! – reż. Tobias Wiemann, Niemcy, Włochy, 2017.
Październik:
  • Twój Vincent – reż. Dorota Kobiela, Polska, Wielka Brytania, 2017.
  • Photon – reż. Norman Leto, Polska, 2017.
  • Fantastyczna kobieta – reż. Sebastián Lelio, Hiszpania, Niemcy, USA, Chile, 2017.
  • Dziecko apokalipsy – reż. Mario Cornejo, Filipiny, 2015.
  • Jestem Rosa – reż. Laís Bodanzky, Brazylia, 2017.
  • Zgoda – reż. Maciej Sobieszczański, Polska, 2017.
  • Nasz najlepszy rok – reż. Cédric Klapisch, Francja, 2017.
  • Człowiek z magicznym pudełkiem – reż. Bodo Kox, Polska, 2017.
  • Ana, mon amour – reż. Calin Peter Netzer, Francja, Niemcy, Rumunia, 2017.
  • Patti Cake$ – reż. Geremy Jasper, USA, 2107.
  • Łagodna – reż. Siergiej Łoźnica, Francja, 2017.
  • Inxeba. Zakazana ścieżka – reż. John Trengove, Francja, Holandia, Niemcy, RPA, 2017.
Listopad:
  • Pewnego razu w listopadzie – reż. Andrzej Jakimowski, Polska, 2017.
  • Kobieta z lodu – reż. Bohdan Sláma, Czechy, Francja, Słowacja, 2017.
  • Suburbicon – George Clooney, USA, 2017.
  • Kryptonim HHhH – reż. Cédric Jimenez, Belgia, Francja, USA, Wielka Brytania, 2017.
  • Kobieta, która odeszła – reż. Lav Diaz, Filipiny, 2016.
  • Ciambra – reż. Jonas Carpignano, Brazylia, Francja, Niemcy, USA, Włochy, 2017.
  • Najlepszy – reż. Łukasz Palkowski, Polska, 2017.
  • Manifesto – reż. Julian Rosefeldt, Australia, Niemcy, 2015.
  • Droga Aszera – reż. Matan Yair, Polska, Izrael, 2017.
  • Morderstwo w Orient Expressie – reż. Kenneth Branagh, USA, Malta, 2017.
  • Cicha noc – reż. Piotr Domalewski, Polska, 2017.
  • Tom of Finladn – reż. Dome Karukoski, Dania, Finlandia, Niemcy, Szwecja, 2017.
Grudzień:
  • Zabicie świętego jelenia – reż. Yorgos Lanthimos, USA, Wielka Brytania, 2017.
  • Na karuzeli życia – reż. Woody Allen, USA, 2017.
  • Serce miłości – reż. Łukasz Ronduda, Polska, 2017.
  • Morderstwo w hotelu Hilton – reż. Tarik Saleh, Dania, Niemcy, Szwecja, 2017.
  • Rodzina na sprzedaż – reż. Diego Lerman, Argentyna, Brazylia, Dania, Francja, Niemcy, Polska, 2017.
  • Wojna płci – reż. Jonathan Dayton, USA, Wielka Brytania, 2017.
  • Reakcja łańcuchowa – reż. Jakub Pączek, Polska, 2017.
  • Na mlecznej drodze – reż. Emil Kusturica, Meksyk, USA, Wielka Brytania, Serbia, 2016.
  • Italian race – reż. Matteo Rovere, Włochy, 2016.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji obejmuje filmy, które miały swoją premierę już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Powtórzę, choćby dlatego, że warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat jesieni, albo otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo François Ozon to reżyser idealny na jesienne wieczory:
  • Sitcom
  • 8 kobiet
  • Basen
  • 5×2 pięć razy we dwoje
  • Czas, który pozostał
  • Angel
  • Ricky
  • Schronienie
  • Żona doskonała
  • U niej w domu
  • Młoda i piękna
  • Nowa dziewczyna
  • Frantz
  • Podwójny kochanek

III. MUZYKA

Jesień to szczególnie nastrojowa pora roku!!! Melancholia wkrada się niepostrzeżenie. Dopada nas i chce nam towarzyszyć stale. Nie ma sensu szarpać się i przeciwstawiać naturze – to walka z wiatrakami! Lepiej zachować spokój, poddać się temu i delektować się nastrojem. Idealna więc będzie muzyka Toma Waitsa!!!!!!!!!!!!

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nie uszło uwadze…

Wydarzenia kulturalne

  • Festiwal Filmowy w Gdyni – 18-23 września.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w San Sebastian – 22-30 września.
  • Literacka Nagroda Nike – finał 1 października.
  • Festiwal Literacki „Zebrane” – 1-7 października, Białystok.
  • Międzynarodowy Festiwal Opowiadania – 2-8 października, Wrocław.
  • Bruno Schulz. Festival – 11-21 października, Wrocław.
  • 33. Międzynarodowy Warszawski Festiwal Filmowy – 13-22 października.
  • Festiwal Dekonstrukcji Słowa „Czytaj” – 16-22 października, Częstochowa.
  • The Man Booker Prize – finał 17 października.
  • Nagroda Literacka Europy Środkowej „Angelus” – finał 21 października.
  • Conrad Festival 2017 – 23-29 października, Kraków.
  • Międzynarodowe Targi Książki – 26-29 października, Kraków.
  • Międzynarodowy Festiwal Literacki „Czas poetów” – 27-29 października, Lublin.
  • Literacka Nagroda Nobla – październik.
  • VII Salon Ciekawej Książki – 24-26 listopada, Łódź.

Inne

Wrzesień:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznej Jesieni – 22 września.
  • Pierwszy Dzień Kalendarzowej Jesieni – 23 września.
  • Tydzień Zakazanych Książek – 24-30 września.
  • Międzynarodowy Dzień Języków Obcych – 26 września.
  • Dzień Kuriera i Przewoźnika – 29 września.
  • Dzień Głośnego Czytania – 29 września.
  • Międzynarodowy Dzień Tłumacza – 30 września.
Październik:
  • Międzynarodowy Dzień Muzyki – 1 października.
  • Światowy Dzień Nauczyciela – 5 października.
  • Międzynarodowy Dzień Pisania Listów – 9 października.
  • Światowy Dzień Poczty – 9 października.
  • Europejski Dzień przeciw Karze Śmierci – 10 października.
  • Dzień Wychodzenia z Szafy – 11 października.
  • Dzień Edukacji Narodowej – 14 października.
  • Dzień Poczty Polskiej – 18 października.
  • Dzień Listonosza – 18 października.
  • Dzień bez Maila – 24 października.
  • Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów – 28 października.
  • Zmiana czasu z letniego na zimowy – 29 października.
  • Dzień Rozrzutności – 31 października.
  • Światowy Dzień Oszczędzania – 31 października.
  • Halloween – 31 października.
  • Dziady – 31 października.
Listopad:
  • Wszystkich Świętych – 1 listopada.
  • Dzień zaduszny – 2 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Postaci z Bajek – 5 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem – 9 listopada.
  • Dzień Uwięzionego Pisarza – 15 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Tolerancji – 16 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Mężczyzn – 19 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Praw Dziecka – 20 listopada.
  • Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień – 21 listopada.
  • Katarzynki – 24 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Pluszowego Misia – 25 listopada.
  • Andrzejki – 29 listopada.
Grudzień:
  • Międzynarodowy Dzień Upamiętniający Zniesienie Niewolnictwa – 2 grudnia.
  • Dzień św. Mikołaja – 6 grudnia.
  • Dzień Praw Człowieka – 10 grudnia.
  • Dzień Księgarza – 13 grudnia.
  • Dzień Herbaty – 15 grudnia.
  • Dzień bez Przekleństw – 17 grudnia.
  • Międzynarodowy Dzień Migrantów – 18 grudnia.

V. PLANY JESIENNE BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Jesień nadeszła!!! Plany czytelnicze, które poczyniłam oczywiście są 😉 zgodnie z noworocznym postanowieniem – powrót do klasyki, ale tym razem bez konkretów:

  • Literatura amerykańska (klasyka) x 3.
  • Literatura polska (klasyka) x 3.
  • Inne – ile się da 😉 !

Ekscytującej jesieni!!!