Wiosenne propozycje

Wiosenne propozycje

Czas najwyższy na wiosenne propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Stało się!!! Nastała wiosna, każda, astronomiczna i kalendarzowa!!! Uf, już się bałam, że nie dotrwam!!! Czas otrząsnąć się z chandry, depresji, ospałości, nicnierobienia, wiecznego zmęczenia i wyczerpania, słowem, ze snu zimowego, z okresu, w którym mogliśmy jedynie śnić o przyjemnym wietrze, promieniach słonecznych, o zabawie, beztrosce, lekkości… Coraz dłuższe dni zwiastują to, co nieuniknione – nadejście najlepszego!!! W końcu nastał czas na poderwanie się, na przebudzenie!!!

Nadejście nowej pory roku, a szczególnie tej, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienie jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, wykorzystać potencjał, który wiosną jest szczególny. Czas więc ruszyć pełną parą do przód i zdobywać swoje K2 zimą, bo wiosna to czas najlepszy z możliwych na wyczyny przekraczające granice niemożliwego.

Oczywiście, jak zawsze zestawienie jest jak bardzo subiektywne, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. I tym razem nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

Propozycje sezonowe roku 2018 podporządkowane znów są rocznicom szczególnym dla historii Polski i Polaków. Przypomnę, mija 100 lat od odzyskania przez Polskę niepodległości i uzyskania przez kobiety praw obywatelskich oraz 50 lat od Marca ’68!!! Literatura, czy ogólnie sztuka, nigdy nie była obojętna na takie kwestie. Nie tylko wtedy, kiedy Gustaw umierał i rodził się Konrad. Także wtedy, kiedy człowiek zrzucał z ramiona płaszcz Konrada, gdy wiosną, wiosnę a nie Polskę chciał zobaczyć! Zatem…

I. LITERATURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukażą się tej wiosny:

  • Amy i Isabelle – Elizabeth Strout.
  • Białe zwierzęta są bardzo często głuche – Ivana Myšková.
  • Błoto – Hillary Jordan.
  • Dwie siostry – Asne Seierstad.
  • Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry – Reni Eddo-Lodge.
  • Zło czynić, mówić prawdę. Funkcja wyznania w sprawiedliwości. Wykłady z Louvain, 1981 – Michel Foucault.
  • Komeda. Osobiste życie jazzu – Magdalena Grzebałkowska.
  • Księżyc. Od nowiu do nowiu – Martín Caparrós.
  • Inni ludzie – Dorota Masłowska.
  • A ja żem jej powiedziała… – Katarzyna Nosowska.
  • Marina Abramović. Pokonać mur. Wspomnienia – Marina Abramocić.
  • Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet – Karolina Bednarz.
  • Macbeth – Jo Nesbø.
  • Tokio. Biografia – Stephen Mansfield.
  • Norma – Sofi Oksanen.
  • Opowiadania bizarne – Olga Tokarczuk.
  • Opowieść sługusa – Margaret Atwood.
  • Siódma funkcja języka – Laurent Binet.
  • Szpadel – Lize Spit.
  • Ulga – Natalia Fiedorczuk.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Albo dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czasu, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo wiosna, a wiosna to idealny czas (jak każdy 😉 ) na klasykę, którą warto czytać zawsze, bo uniwersalna, choć sprzed wielu lat, na tu i teraz! Tym razem Thomas Mann razy trzy:
  • Buddenbrookowie
  • Śmierć w Wenecji
  • Doktor Faustus
Bo rok Ireny Sendlerowej:
  • Sendlerowa. W ukryciu – Anna Bikont.
Bo rok Zbigniewa Herberta:
  • Herbert. Biografia. Tom 1. Niepokój oraz Herbert. Biografia. Tom 2. Pan Cogito – Andrzej Franaszek.
  • Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955 -1996 – Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert.
Bo Marzec ’68:
  • Biedni Polacy patrzą na getto – Jan Błoński.
  • Sąsiedzi – Jan Gross.
Bo w 2018 Polska i kobiety są górą:
  • Dzienniki i inne dzieła – Zofia Nałkowska.
  • Dzienniki i inne dzieła – Maria Dąbrowska.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach będą miały tej wiosny. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) obiecujących propozycji! Tylko do kina więc chadzać…

Marzec:
  • Wieża. Jasny dzień – reż. Jagoda Szelc, Polska, 2017.
  • Naga Normandia – reż. Philippe Le Guay, Francja, 2018.
Kwiecień:
  • Twarz – reż. Małgorzata Szumowska, Polska, 2017.
  • Lato 1993 – reż. Carla Simón, Hiszpania, 2017.
  • Piękna i bestie – reż. Khaled Walid Barsaoui, Kaouther Ben Hania, Francja, Norwegia, Szwajcaria, Szwecja, Tunezja, Liban, Katar, 2017.
  • Bezlitosny – reż. Sung-hyun Byun, Korea Południowa, 2017.
  • Nigdy cię tu nie było – reż. Lynne Ramsay, Francja, USA, Wielka Brytania, 2017.
  • Znikasz – reż. Peter Schønau Fog, Dania, 2017.
  • Niewidzialne – reż. Paweł Sala, Polska, 2017.
  • Pół na pół – reż. Alexandra Leclère, Francja, 2017.
  • Dziewczyna we mgle – reż. Donato Carrisi, Francja, Niemcy, Włochy, 2017.
  • Nie jestem czarownicą – reż. Rungano Nyoni, Francja, Wielka Brytania, 2017.
  • Uczciwy człowiek – reż. Mohammad Rasoulof, Iran, 2017.
  • Śmierć Stalina – reż. Armando Iannucci, Belgia, Francja, Wielka Brytania, 2017.
Maj:
  • Kochankowie jednego dnia – reż. Philippe Garrel, Francja, 2017.
  • Prawdziwa historia – reż. Roman Polański, Belgia, Francja, 2017.
  • 120 uderzeń serca – reż. Robin Campillo, Francja, 2017.
  • Tully – reż. Jason Reitman, USA, 2018.
  • Miłość i hazard – reż. Gábor Herendi, Węgry, 2017.
  • Zimowi bracia – reż. Hlynur Pálmason, Dania, Islandia, 2017.
  • Le sens de la fête – reż. Olivier Nakache, Eric Toledano, Francja, 2017.
  • Po latach – reż. Annarita Zambrano, Francja, Włochy, 2017.
Czerwiec:
  • Sweet Country – reż. Warwick Thornton, Australia, 2017.
  • Na głęboką wodę – reż. James Marsh, Wielka Brytania, 2018.
  • Czuwaj – reż. Robert Gliński, Polska, 2017.
  • Isabelle i mężczyźni – reż. Claire Denis, Francja, 2017.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji obejmuje filmy, które miały swoją premierę już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Powtórzę, choćby dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czas, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo kobiety są bohaterkami roku 2018, dlatego proponuję filmy Pedro Almodóvara, który w swoich filmach portretuje właśnie kobiet świat:
  • Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z dzielnicy
  • Pośród ciemności
  • Czym sobie na to wszystko zasłużyłam?
  • Kobiety na skraju załamania nerwowego
  • Zwiąż mnie
  • Wysokie obcasy
  • Kika
  • Kwiat mego sekretu
  • Drżące ciało
  • Wszystko o mojej matce
  • Porozmawiaj z nią
  • Volver
  • Przerwane objęcia
  • Skóra, w której żyję
  • Julieta
Bo Polska jest bohaterką roku 2018, dlatego proponuję filmy pełnometrażowe Romana Polańskiego – jednego z najsłynniejszych i najważniejszych polskich reżyserów:
  • Nóż w wodzie
  • Wstręt
  • Matnia
  • Nieustraszeni pogromcy wampirów
  • Dziecko Rosemary
  • Tragedia Makbeta
  • Co?
  • Chinatown
  • Lokator
  • Tess
  • Piraci
  • Frantic
  • Gorzkie gody
  • Śmierć i dziewczyna
  • Dziewiąte wrota
  • Pianista
  • Oliver Twist
  • Autor widmo
  • Rzeź
  • Wenus w futrze
  • Prawdziwa historia

III. MUZYKA

Polecam muzykę polską oczywiście jak na rok 2018 przystało! A że wiosną ukaże się biografia (wyżej wspomniana) jednego z największych polskich kompozytorów, pioniera jazzu nowoczesnego w Polsce, który wywarł istotny wpływ na ukształtowanie się oryginalnego stylu, określanego jako polska szkoła jazzu, twórcy znanych na całym świecie standardów jazzowych i muzyki filmowej – Krzysztofa Komedy – to nie pozostaje nam nic innego jak tylko zasłuchać się w jego niepowtarzalnych kompozycjach…

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nie uszło uwadze…

Wydarzenia kulturalne

  • Europejski Poeta Wolności – 23-25 marca, Gdańsk.
  • Indiebookday – 24 marca.
  • Polskie Nagrody Filmowe Orły 2018 – 26 marca.
  • Man Booker International Prize (Międzynarodowa Nagroda Bookera) – ogłoszenie krótkiej listy nominowanych – 12 kwietnia.
  • Nagroda im. Wisławy Szymborskiej – nominacje – 19 kwietnia.
  • Warsaw Book Show – 20-22 kwietnia.
  • VII Międzynarodowe Targi Książki w Białymstoku – 20-22 kwietnia.
  • Nagroda Literacka m.st. Warszawy – 23 kwietnia.
  • Międzynarodowy Festiwal Kina Niezależnego Off Camera – 27 kwietnia – 6 maja, Kraków.
  • Nagroda Literacka Gdynia – nominacje – 9 maja.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes – 9-20 maja.
  • Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity – 11-20 maja w Warszawie i Wrocławiu, 16-25 maja w Gdyni, 13–21 maja w Lublinie, 19–26 maja edycja lokalna w Bydgoszczy.
  • Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury – 14-20 maja.
  • Warszawskie Targi Książki – 17-20 maja.
  • Nike 2018 – ogłoszenie długiej listy nominowanych – 17 maja.
  • Nagroda Literacka dla Autorki Gryfia – nominacje – 17 maja.
  • Noc Muzeów – 19 maja.
  • Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki – rozdanie nagród – 20 maja.
  • Festiwal Fabuły – 21-26 maja, Poznań.
  • Man Booker International Prize (Międzynarodowa Nagroda Bookera) 2018 – rozdanie nagród – 22 maja.
  • Nagroda Literacka m.st. Warszawy – rozdanie nagród – 6 czerwca.
  • Miłosz Festival – 7-10 czerwca, Kraków.
  • Europejska Noc Literatury – 9 czerwca, Wrocław.
  • Nagroda Literacka dla Autorki Gryfia – ogłoszenie zwycięzcy – 16 czerwca.

Inne

Marzec:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznej Wiosny – 20 marca.
  • Pierwszy Dzień Kalendarzowej Wiosny – 21 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Poezji – 21 marca.
  • Zmiana czasu zimowego na letni – 24 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Teatru – 27 marca.
Kwiecień:
  • Wielkanoc – 1-2 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci – 2 kwietnia.
  • Światowy Dzień Sztuki – 15 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy – 20 kwietnia.
  • Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich – 23 kwietnia.
  • Światowy Dzień Własności Intelektualnej – 26 kwietnia.
  • Światowy Dzień Grafika i Rysunku Graficznego – 27 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Tańca – 29 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Jazzu – 30 kwietnia.
Maj:
  • Majówka – 27 kwietnia – 3 maja.
  • Dzień Słońca, Dzień bez Komputera, Światowy Dzień Wolności Prasy – 3 maja.
  • Dzień Bibliotekarza i Bibliotek – 8 maja.
  • Międzynarodowy Dzień Limeryków – 12 maja.
  • Międzynarodowy Dzień Muzeów – 18 maja.
  • Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego i Światowy Dzień Różnorodności Kulturowej – 21 maja.
  • Dzień Działacza Kultury – 29 maja.
Czerwiec:
  • Święto Wolnych Książek – 12 czerwca.
  • Światowy Dzień Muzyki – 21 czerwca.

V. PLANY WIOSENNE BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Wiosna nadeszła!!! A wraz z nią ochota na nowe. Myślę, wymyślam, knuję… Na razie bez konkretów, bez szumnych zapowiedzi i deklaracji! Pożyjemy, podelektujemy się, zobaczymy…

Ekscytującej wiosny!!!

Klasyka – lek na zło świata tego

Idzie nowe!!!

Misja

Jak głosi słowo wstępne misją Bałwochwalni jest ocalenie od zapomnienia dzieł, o których zapomnieć nie można, bo będzie to wyrządzenie ludzkości zła, którego naprawić się już nie zdoła. Chodzi zatem o krzewienie literatury przez wielkie „L”, klasyki tak zwanej (mówiąc klasyka mam na myśli przede wszystkim literaturę piękną, ale nie tylko, także kanoniczne prace historyczne, filozoficzne) – zestawu tekstów uznanych za wzór, zestawu tekstów podstawowych dla danego kręgu kulturowego, czyli dzieł tak zwanego kanonu.

Próba istotna

W istocie chodzi o próbę przekonania nieprzekonanych, nieuznających, lekceważących, ignorujących, do skłonienia, by podjąć wysiłek, by wyjść poza nawyki, poza strefę komfortu.

Nie chodzi tu o spór klasyków z romantykami ani o moralizatorstwo, nie o mówienie, że wypada, że należy. Nie o odrabiane lekcji chodzi. Słowem, nie o zniewolenie przez literaturę czy szerzej kulturę. Ale o szacunek. Do innych. Do siebie.

Po co? Po to, by pielęgnować ducha, doskonalić swe wnętrze. By mieć w sobie – jak mawiał Władysław Broniewski – maleńki kompas, który nie pozwoli zagubić się w tym dużym i niezbyt mądrym świecie[1].

Nowy cykl

Faktem jest, że Bałowchwalnia otworzyła swe wrota już jakiś czas temu, mimo to, do tej pory, poza szumną zapowiedzią, słowo realizujące ową misję nie padło.

Nie dlatego, że poszła w niepamięć, tylko dlatego, że sprawa wymagała nie lada namysłu, gdyż chodzi o coś, co skupia w sobie kilka istotnych kwestii, które należało rozpatrzyć z wielu stron, pod różnym kątem, z wielu perspektyw.

Stało się jednak… Tekstem niniejszym wprowadzam do Bałwochwalni nowy cykl not – Klasyka – lek na zło świata tego – poświęconych klasyce właśnie!

Nie będzie żadnej chronologii, nie będzie też systematyczności. Niespodziewanie pojawi się nota, o tym czy o tamtym dziele literackim.

Słowo wstępu

Na początek jednak kilka zdań wstępu, uzasadniających, które paść muszą…

Obcowanie z literaturą jest wartością niepodlegającą dyskusji (tyle że chyba nieco opacznie rozumianą, pomieszane bowiem zostają róże, niekiedy nieprzystające do siebie porządki).

Moc sprawcza

Czytanie – owo obcowanie z literaturą – jest czynnością mającą imponujący na człowieka wpływ, oddziałującą na jego egzystencję i rzeczywistość w sposób wręcz zadziwiający. Grzegora Jankowicz donosi, że:

Myślimy o tym, co przeczytaliśmy. Wyobrażamy sobie świat, do którego zostaliśmy zaproszeni. Nadajemy mu kształt. Meblujemy go po swojemu. Przy tym cały czas poruszamy się w naszej rzeczywistości, która wygląda już jednak nieco inaczej, a przynajmniej inaczej nam się jawi. Zaszła bowiem zmiana: najpierw w nas – dzięki literaturze, a potem w świecie – za naszą sprawą[2].

Czytanie zatem jest czynnością mającą ogromną moc sprawczą.

Niestety, czytanie jest procesem czasochłonnym, wymagającym, pozornie bezproduktywnym, nie przynoszącym natychmiastowych korzyści, z tych też względów nieatrakcyjnym dziś, w dobie pośpiechu, natłoku informacji, nastawienia na zysk, efekt natychmiastowy, dlatego też i zarzucanym. Ruszyła więc machina promująca czytanie!

Co czytać?

I odezwali się reprezentanci dwóch szkół. Jedni twierdzą, że warto czytać, nieważne co, byleby czytać cokolwiek. Drudzy, że warto czytać, ale świadomie, wybierając perełki. Ja, snobka, należę do szkoły drugiej. Wychodzę z założenia, że żyjąc w epoce, w której tak cenne są czas i pieniądze, nie warto marnować tego na rzeczy pozbawione wartości, nie warto się rozdrabiać, szkoda owego czasu, owych pieniędzy, także energii i nas samych na czytanie byle czego. Dlatego Bałwochwalnia obrała kurs na to, co sprawdzone, na klasykę.

Obawa realna?

Na początek jednak warto postawić pytanie: dlaczego? Skąd ten pomysł? Czy rzeczywiście istnieje realna obawa zapomnienia?

Istnieje! Świat zalewają tomy różnorakie, wyroby książkopodobne. I ręce opadają zerkając na wystawy sklepów z książkami, na półki tychże składów. Co wybrać? Czym się kierować? Zalew produkcji wątpliwej jakości przyczynia się nie tylko do tego, że niezauważone zostają rzeczy wartościowe wśród nowości wydawniczych, ale też do tego, że cenne dzieła z historii literatury stają się niebytem i ludzkość o nich zapomina.

Wydawcy kuszą na wiele sposobów, z każdej strony krzyczą, nawołują, wabią, uwodzą. Każą nam być na bieżąco, każą więc czytać więcej, szybciej, co oznacza bezrefleksyjnie, bezkrytycznie, bo nie ma na to czasu, gdyż tyle jest do przeczytania… Czujemy się więc osaczeni i pozbawieni możliwości dokonania mądrego wyboru. Czytamy więc na akord, pobieżnie, bez uwagi, zaangażowania, wysiłku, poświęcenia, przy okazji, w międzyczasie, z doskoku, bez radości i przyjemności, bez celebrowania aktu przeczytania, bez rozsmakowywania się, bez zagłębiania się w treść, artyzm, piękno, kontekst, odhaczając kolejną przeczytaną pozycję i zapominając o niej natychmiast.

Klasyka – lek na zło świata tego

Sposobem na to jest staranniejsze dobieranie lektur. Dlatego dobrze jest postawić na klasykę! Na coś, co jest sprawdzone, co przez setki, dziesiątki lat zostało zweryfikowane! Coś, co jest dobrą literaturą, do czytania czego nakłaniają takie umysły jak Umberto Eco, Italo Calvino, Susan Sontag czy Ryszard Koziołek.

Sens

Przyjmując więc, że rzeczywiście istnieje realna obawa zapomnienia, to nasuwa się kolejne pytanie: co z tego? Po co z tym walczyć? Po co próbować zmieniać istniejący stan rzeczy? Po co czytać klasykę, powstałą tak dawno, a więc nieprzystającą do dzisiejszych czasów? Czy nie lepiej poświęcić się lekturze tekstów współczesnych, które dotyczą naszego tu i teraz, które niekiedy też objaśniają bądź starają się objaśnić nam teraźniejszość?

Nie zamiast, tylko także

Nie chodzi tu jednak o zamiast, tylko o także! Literatura najnowsza niewątpliwie istotna jest dla naszego tu i teraz, bezdyskusyjnie więc warto ją czytać, tyle że musimy pamiętać, że jej czytanie, bez znajomości tekstów z przeszłości, zawsze będzie procesem niepełnym, zubożałym. Będzie pozbawione szerszego spojrzenia, kontekstu, który jest zespołem odniesień niezbędnych do pełniejszego zrozumienia literatury najnowszej. Słowem, klasyka jest niezbędna do zrozumienia współczesności, naszego tu i teraz.

Poza tym czas dopiero pokaże, czy ta literatura najnowsza istotna będzie kiedyś, słowem, czy istotna będzie zawsze, czy okaże się ponadczasowa. Jeśli tak, to zyska wówczas niepodważalną i najwyższą wartość. Ale to dopiero przyszłość zweryfikuje.

Uniwersalność

Mamy jednak pod ręką rzeczy, które przeszły tę bezlitosną próbę czasu, więc w naszym tu i teraz już mają niepodważalną i najwyższą wartość. Te zweryfikowane rzeczy sprzed dziesiątków, setek lat, które przetrwały, ostały się właśnie dlatego, że dotykają naszego tu i teraz, mimo że powstały w odległej przeszłości! Dotykać będą też naszego jutra. Słowem, będą aktualne zawsze i wszędzie. Bez względu na czas i przestrzeń. Bo klasyką są takie właśnie książki, jak trafnie ujął to Italo Calvino, wobec których teraźniejszość staje się szumem w tle, ale które jednocześnie nie mogą bez tego szumu istnieć. Klasyką są jednocześnie takie dzieła, które trwają jako tło – nawet wtedy, gdy zupełnie niekompatybilna z nim teraźniejszość przejmuje chwilowo kontrolę nad sytuacją[3].

Piękno

Poza tym dzieła klasyczne, z tak zwanego kanonu, to nie tylko kunszt treści, to też kunszt formy i języka. Czyż więc to nie najlepszy materiał, by wyrabiać sobie gust, poczucie smaku estetycznego, by zaszczepić miłości do literatury i ją pielęgnować? Obcowanie z pięknem daje wiele satysfakcji, pod warunkiem, że damy temu i sobie szansę. Pod warunkiem, że wyjdziemy przygodzie na przeciw, że damy się ponieść i bez pośpiechu rozsmakujemy się w tym, co cennego nam pozostawiono.

Pytanie podstawowe

Dlaczego, żyjąc w święcie tymczasowości, bylejakości i tandety, zdewaluowanych wartości, zadowalać się produkcją treści miałkich, nijakich, pustych, ubogich znaczeniowo, intelektualnie, językowo, formalnie, z nic nieznaczącym słowem, bez płynącej mądrości, bez wagi, nie wymagających zaangażowania, wysiłku, przeżycia, nie pozostawiających śladu? Dlaczego nie oddawać się lekturze literatury sprawdzonej, klasyki właśnie?

Studnia bez dna

Dlaczego o klasyce wciąż się mów? Dlaczego artyści z dziedzin najrozmaitszych stale odwołują się w swej twórczości do dzieł z przeszłości? Dlaczego na przestrzeni dziesiątków lat stale powraca się do twórców klasycznych? Przypomnijmy sobie choćby ile było inscenizacji Dziadów Adama Mickiewicza w XX wieku (te najważniejsze: 1901 r. – Stanisław Wyspiański, 1932 i 1934 r. – Leon Schiller, 1955 r. – Aleksander Bardini, 1961 r. – Jerzy Grotowski, 1967 r. – Kazimierz Dejmek, 1973 r. – Konrad Swiniarski, 1987 i 1995 r. – Jerzy Grzegorzewski[4]). Dlaczego współcześni twórcy teatralni choćby tylko z rodzimego podwórka wciąż z klasyką się mierzą (Jan Klata z Wyspiańskim, Michał Zadara z Mickiewiczem, Grzegorz Jarzyna z Witkacym, Krzysztof Warlikowski z Proustem, Monika Strzępka i Paweł Demirski z Mickiewiczem, Czechowem, Maja Klaczewska z Szekspierem, Agata Duda Gracz z Szekspirem i Gogolem)? Dlaczego wciąż powstają niekiedy kolejne ekranizacje największych dzieł klasycznych? Nie bez powodu klasyka jest stale obecne w dyskursie kulturalnym, społecznym, powszechnym rzec można. Klasyką są przecież książki, jak podkreślił Calvino, które nigdy nie wyczerpują tego, co mają nam do przekazania i każde czytanie klasycznego dzieła jest w rzeczywistości jego ponownym odczytaniem[5].

Poczucie pewności

Jest jeszcze jedna istotna sprawa. Klasycy dają nam poczucie pewności, którego potrzebujemy. Umberto Eco zauważył, że człowiek szuka oparcia przede wszystkim w chwili upadku wartości oraz ich odbudowywania[6]. Kryzys prowokuje do zadania sobie podstawowego pytania: kim jesteśmy? Klasyka ujawnia nie tylko jak myślano w odległych czasach, ale pozwala też odkryć, że dziś myślimy w taki sam sposób, i zrozumieć, jaka jest tego przyczyna. Czytać klasykę to jakby dokonywać psychoanalizy dzisiejszej kultury. I odkryć, że jesteśmy arystotelikami albo platończykami, albo augustynianami w sposobie, w jaki tworzymy nasze doświadczenie[7].

Korzenie

Poza tym lektura literatury klasycznej to powrót do korzeni, których szukamy, zdaniem Eco, z powodu niejasnego przeczucia, że wyrośliśmy z jakiegoś nieznanego pnia. Czytelnik odkrywający klasyków jest tym, który odczuwa potrzebę zdobycia wiedzy na temat swoich przodków, aby móc odnaleźć ich obecność we własnych myślach, gestach, rysach twarzy, zaprawdę, powiada Eco[8]. Słowem, znajomość narodowej tradycji literackiej i powszechnej oraz kontekstów kulturowych jest mieszkańcom świata tego niezbędna do egzystencji wielowymiarowej, bardziej świadomej, pełniejszej!

Lekcja życia

Czytanie klasyki uczy też, co jest wartością bezcenną, poprawnie rozumować. Susan Sontag konkludowała, że:

Nie byłabym tym, kim jestem, nie rozumiałabym tego, co rozumiem, gdyby nie konkretne książki, Myślę o wielkim pytaniu dziewiętnastowiecznej literatury rosyjskiej: jak powinniśmy żyć? Powieść warta czytania kształci serca. Rozszerza rozumienie ludzkich możliwości, tego, czym jest ludzka natura i co się dzieje w świecie. Tworzy duchowość.[9]

Czytanie klasyki jest lekcją myślenia i lekcją życia. Bo klasyka przemienia czytelnika, pobudza wyobraźnię, rozwija empatię i umiejętności społeczne, poszerza horyzonty, wzbogaca, rozbudza ciekawość, inspiruje, stawia pytania, otwiera serca i umysły na nieznane, inne, niezrozumiałe. To nie tylko „zabijacz” czasu, czysta rozrywka, czy sposób, by uciec od codzienności cudów od nas wymagającej. Klasyka pozwala dostrzec ukryte do tej pory pewne aspekty istnienia. Warto więc ją czytać, by mieć to okno na świat.

Poza tym dzięki lekturze literatury klasycznej, zauważył Eco, poznajemy ludzi – jej twórców – których warto poznać. Czyż to nie jest wystarczający powód, by czytać dawnych mistrzów?

Krytyczne czytanie

Czytanie klasyki – dzieł uznanych – nie wymaga czytania bałwochwalczego. Autor dzieła klasycznego, jak twierdził Calvino nigdy nie pozwala czytelnikowi pozostać obojętnym. Czytelnik zawsze określa siebie w relacji z autorem dzieła, nawet, jeśli określa się w opozycji do niego[10]. Nie chodzi zatem o czytanie na kolanach. Wręcz przeciwnie, chodzi tu o krytyczne czytanie. Z otwartym jednak sercem i umysłem!

Indywidualizm

„Zindywidualizowana, monadyczna i nomadyczna lektura”[11] – sposób lektury proponowany przez Koziołka – wydaje się idealna. Pozwala iść własną drogą. Jednak niech droga ta nie będzie przypadkowa, pozbawiona znaczeń, niech nie będzie trywialna i nic nie warta! Niech przyświeca jej szalona myśl Magdaleny Samozwaniec, że:

Dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy.

Zatem czytajmy, odkrywajmy, powracajmy, delektujmy się… Bo lepszego leku na ten niedobry świat nie znajdziemy!!!!

Prywatne podwórko

Ja należę do osób, które mają już kilka pozycji z kanonu za sobą, mnóstwo przed sobą. Początkowo byłam przymuszana do jej czytania, później już przymuszać mnie nie trzeba było. Na studiach, cóż taki kierunek… Później porzuciłam klasykę, na rzecz nowości. W pewnej chwili jednak poczułam potrzebę powrotu. I powróciłam. Na szczęście. Dziś czytam dużo literatury współczesnej, ale nowości czytelnicze smakują jednak najlepiej, gdy przeplata się je sprawdzoną, zweryfikowaną, niezastąpioną, kunsztowną klasyką. Nadrabiam więc pozycje zaległe, ale czytam też ponownie te, których lekturę mam już za sobą, ale niestety, moja pamięć wybiórcza i zapominalska. Poza tym, podobno warto przeczytać ponownie najważniejsze książki z młodości. I powiem, że niewiele rzeczy daje mi tyle satysfakcji, co obcowanie z klasyką właśnie!

Grzechy moje

Jakie mam grzechy na sumieniu? Imię róży Umberto Eco. Podchodziłam kilka razy… Zniechęciłam się w końcu tak bardzo, że dziś nawet nie wstydzę się tego, że nie przeczytałam tego jednego z największych arcydzieł XX wieku. Wstydzę się natomiast bardzo tego, że nie jest mi wstyd z tego powodu!


[1] Mariusz Urbanek, Broniewski. Miłość, wódka, polityka, Warszawa 2011, s. 291.

[2] Grzegorz Jankowicz, Życie na poczytaniu. Rozmowy o literaturze i reszcie świata, Wrocław 2016.

[3] Italo Calvino, Why Read the Classics?, opublikowano 09.10.2018, http://www.nybooks.com/articles/1986/10/09/why-read-the-classics/, dostęp 26.02.2018.

[4] Michał Bujanowicz, Inscenizacje „Dziadów” Adama Mickiewicza, opublikowano 04.2004, http://culture.pl/pl/artykul/inscenizacje-dziadow-adama-mickiewicza, dostęp 26.02.2018.

[5] Ibidem.

[6] Umberto Eco, Trzecie zapiski na pudełku od zapałek (1994-1996), Poznań 1997.

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

[9] Sztuka powieści 2. Abntologia wywiadów z „The Paris Review”, Wrocław 2017.

[10] Calvino, op., cit.

[11] Ryszard Koziołek, Dobrze się myśli literaturą, Wołowiec 2016.

BIBLIOGRAFIA
  1. Bayard Pierre, Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?, Warszawa 2008.
  2. Bujanowicz Michał, Inscenizacje „Dziadów” Adama Mickiewicza, opublikowano 04.2004, http://culture.pl/pl/artykul/inscenizacje-dziadow-adama-mickiewicza, dostęp 26.02.2018.
  3. Calvino Italo, Why Read the Classics?, opublikowano 09.10.2018, http://www.nybooks.com/articles/1986/10/09/why-read-the-classics/, dostęp 26.02.2018.
  4. Eco Umberto, Trzecie zapiski na pudełku od zapałek (1994-1996), Poznań 1997.
  5. Jankowicz Grzegorz, Życie na poczytaniu. Rozmowy o literaturze i reszcie świata, Wrocław 2016.
  6. Koziołek Ryszard, Dobrze się myśli literaturą, Wołowiec 2016.
  7. Sztuka powieści 2. Antologia wywiadów z „The Paris Review”, Wrocław 2017.
  8. Woźniak Olga, Uwaga! Książki zmieniają mózg, opublikowano 01.01.2014, http://wyborcza.pl/1,75400,15210453,Uwaga__Ksiazki_zmieniaja_mozg.html, dostęp 26.02.2018.
  9. Urbanek Mariusz, Broniewski. Miłość, wódka, polityka, Warszawa 2011.

Dzień Kobiet – propozycje czytelnicze

Czas najwyższy na „kobiece” propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Dzień Kobiet to doskonała okazja do literackich poszukiwań. Zdradzę przy tej okazji prawdę powszechną, choć nieuświadomioną – literatura jest kobietą, historia literatury także, klasyka również 😉 !!!

Zatem jakby nie było, czy chcemy tego czy nie, cokolwiek będziemy mówić, to to jedno nie podlega dyskusji.

Potropiłam z tej okazji literackie portrety kobiety i mam kilka (choć mogłabym je mnożyć, no, ale ileż można?) ciekawych propozycji. Na podstawie jakiego klucza dokonałam wyboru? Serii skojarzeń 😉 i o oczywiście widzimisię!!! Oto bałwochwalniany wybór:

Nowości wczorajsze
  • Genialna przyjaciółka (cykl) – Elena Ferrante – dokładna, głęboka i fascynującą analiza zjawiska jakim jest przyjaźń kobiet i relacji między nimi. A wszystko to z historią powojennych Włoch w tle, w dekoracjach głównie neapolitańskich.
  • Miłość od ostatniego wejrzenia – Vedrana Rudan – opowieść morderczyni – spowiedź niczym – o swej traumatycznej przeszłości, o oprawcach – ojcu, później mężu – o upokorzeniu, poniżeniu, o miłości, o odarciu z godności.
  • Olive Kitteridge – Elizabeth Strout – opowieść o pozornie niemiłej, oschłej, wręcz antypatycznej i apodyktycznej, złośliwej, bezkompromisowej i wymagającej nauczycielce matematyki, matce i żonie, w istocie zaś fascynującej, bo niejednoznacznej kobiecie, pełnej ironii, ale i empatii, wrażliwej, delikatnej, która zmaga się nie tylko z otoczeniem, ale i z sobą.
  • Ósme życie (dla Brilki) – Nino Haratischwili – to opowieść o kilkupokoleniowej gruzińskiej rodzinie, w której prym wiodą wyraziste kobiety, których losy uwikłane są w historię nie tylko swego kraju, nawet nie tylko Europy, ale świata. Opowieść płynnie przechodzi od jednej do drugiej. Zaczyna się od córek słynnego na terenie Gruzji i carskiej Rosji fabrykanta czekolady, niepokornych i pięknych, marzących o bogactwie i beztrosce, o karierze, na drodze której stanęła miłość do porucznika armii rosyjskiej, z którymi życie bestialsko się obeszło, które będąc oczkiem w głowie ojca, przysparzają mu samych trosk, którym tak trudno było odnaleźć się w zastanej rzeczywistości i przystosować do niej.
  • Ucho, gardło, nóż – Vedrana Rudan – dojrzała kobieta, Chorwatka opowiada swoje życie; w przesyconym wulgaryzmami i cynicznym humorem monologu, brutalnym i zabawnym, bolesnym i bezwstydnym, w gorzki sposób, nie oszczędzając nikogo (siebie również) i niczego, charakteryzuje otaczającą rzeczywistości, próbując przy tym znaleźć odpowiedź na pytanie o pozycję kobiety w świecie.
  • Wróżba. Wspomnienia dziewczynki i Zapach mężczyzny – Agneta Pleijel – autobiograficzna proza, prywatna i bardzo intymna, błyski, migawki – wspomnienia autorki przywołujące świat jej dzieciństwa i młodości – umieszczone w konkretnym czasie i konkretnej przestrzeni, opowiadają o losach konkretnej dziewczynki, kobiety, w istocie zaś są uniwersalną opowieścią o kobiecie każdej – o doświadczeniu wspólnym.

  • Świat w płomieniach – Siri Hustvedt – opowieść o charyzmatycznej, nieprzeciętnie inteligentnej, błyskotliwej, wielce oczytanej, gniewnej i neurotycznej, wrażliwej i utalentowanej, ale niespełnionej nowojorskiej artystki, latami ignorowanej przez świat sztuki, która postanowiła przeprowadzić eksperyment, będący jednocześnie rodzajem performance’u, który w istocie miał odsłonić prawdę o sztuce – o mizoginii panującej w tym pozornie otwartym i tolerancyjny środowisku, a szerzej o prawidłach rządzących ludzką percepcją. 

Nowości przedwczorajsze
  • Amatorki – Elfriede Jelinek – historia dwóch kobiet, które marząc w istocie o tym samym, o szczęściu, które zapewnić im może mężczyzna, zupełnie inaczej na owo szczęście się zapatrują. Jedna podporządkowuje się regułom patriarchalnego i kapitalistycznego porządku, druga stara się zachować wierność ideałom, na rzecz miłości rezygnuje z aspiracji zawodowych. Mimo to obie stają się ofiarami panujących konwenansów oraz reguł narzuconych im przez społeczeństwo.

  • Dziewczyna z poczty – Stefan Zweig – opowieść o asystentce oddziału urzędu pocztowego na austriackiej prowincji, która nieświadoma uroków życia pędziła ledwie znośny żywot. Dane jej było jednak przenieść się na kilka dni do innego wymiaru. Kilka chwil wystarczyło, by poczuła się jak u siebie. Przemiana z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia dokonała się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Odurzona, choć świadoma oszustwa, żyła pełnią nowego życia. Brutalny jednak okazał się powrót… Nic już nie było takie jak dawniej. Egzystencja dotąd ledwie znośna, stała się wegetacją niemożliwą do zniesienia, co jest zapowiedź przyszłej tragedii, konsekwencji nieodwracalnych i nadziei na poprawę losu!

  • Grace i Grace – Margaret Atwood – opowieść o kobiecie, którą jako szesnastolatkę skazano na karę śmierci zamienioną później na karę dożywocia za współudział w zamordowaniu swego pracodawcy i jego gospodyni, którą po niespełna trzydziestu latach przebywania w więzieniu i domu dla obłąkanych uniewinniono. W istocie to opowieść o kobiecie-zagadce – kim była owa kobieta? Katem czy ofiarą? Niewinną, zastraszoną bezwolną niewiastą zmuszoną do zbrodni czy wyrachowaną, pozbawioną skrupułów zbrodniarką, potworem w kobiecej skórze? Obłąkaną czy tylko obłąkaną udającą?
  • Opowieść podręcznej – Margaret Atwood – opowieść o trzydziestotrzyletniej kobiecie, która kiedyś wiodła zwyczajne życie – miała męża, dziecko, rodzinę, przyjaciół, pracę, była wykształcona, wolna i niezależna, jednak pewnego dnia na jej oczach nastał nowy porządek, wiedziała, że wszystko zmierza w złą stronę, ale nie przypuszczała, że dotychczasowy świat przestanie istnieć. Teraz, po przejściu odpowiedniego szkolenia i poddaniu indoktrynacji, jest podręczną Fredą i jej teraźniejszość nie ma nic wspólnego z jej przeszłością, wiernie służy państwu, w którym władza choć należy do mężczyzn, to kobiety w tej teokracji odgrywają fundamentalną rolę, są podstawą działania społeczeństwa, choć paradoksalnie nie mają żadnych praw.

  • Pianistka – Elfriede Jelinek – opowieść o dwóch kobietach – o dobijającej do czterdziestki, niespełnionej pianistce, nauczycielce gry na fortepianie w wiedeńskim konwersatorium, żyjącej z matką pod jednym dachem, wciąż od niej zależnej (mentalnie i duchowo) i niespełniającej jej oczekiwań i o matce, która postanawia, że jej ukochane dziecko będzie najcudowniejsze i będzie żyło najwspanialszym życiem.

  • Umiłowana – Toni Morrison – opowieść zbiegłej czarnoskórej, pięknej i dumnej niewolnicy, która dokonała trudnego wyboru, a teraz wolna każdego dnia mierzy się z duchami przeszłości.
  • Żółty notes – Doris Lessing – opowieść o pisarce, która prowadząc cztery notesy i opisując w nich swe życie, nieudane związki uczuciowe, młodość spędzoną w Afryce, działalność w partii komunistycznej, pisze jednocześnie powieść. Wszystko to na tle Zachodu połowy XX wieku, naznaczonego wojną, rozdartego między kapitalizmem a socjalizmem.
Klasyka
  • Anna Karenina – Lew Tołstoj – klasyczna powieść psychologiczna o arystokratce, która pozornie wiedzie beztroskie życie, typowe dla warstwy społecznej, której jest reprezentantką. Pewnego dnia jednak uświadamia sobie, że nie jest szczęśliwa, gdyż jej pragnienia – zaznanie prawdziwej miłości – zostały uśpione. Postanowiła wbrew wszystkiemu i wszystkim zawalczyć o swoje. Za szczęście przyjdzie jej zapłacić wysoką cenę. Pragnienie miłości popycha ją do czynów, które nie są akceptowane przez środowisko, w którym żyje. Zazna więc odrzucenia i potępienia, co doprowadzi do tragedii. Wszystko na tle Rosji XIX wieku, panujących wówczas obyczajów, konwenansów i mentalności społeczeństwa – tego wszystkiego, co wpływa na położenie pojedynczych ludzi, na decyzje, które podejmują i czyny, których dokonują.
  • Antygona – Sofokles – opowieść o dumnej, odważnej, bezkompromisowej i zbuntowanej młodej kobiecie, wiernej sobie, która sprzeciwiła się władzy, mając świadomość, że konsekwencje będą dla niej tragiczne.
  • Dziwne Losy Jane Eyre – Charlott Brontë – opowieść o świadomej młodej kobiecie, która wie czego chce i nie boi się o to walczyć, to opowieść o trudach kobiecego dojrzewania w wiktoriańskiej Anglii i represjach związanych ze statusem społecznym, a także o tym, jak normy moralne wymuszają na kobietach wyrzeczenie się swoich potrzeb.
  • Medea – Eurypides – opowieść o bohaterce mitycznego świata, która, gdy jej pozycja została zagrożona, postanowiła wziąć los w swoje ręce, by mieć kontrolę nad własnym życiem w świecie zdominowanym przez mężczyzn – zemściła się okrutnie za swą krzywdę.
  • Pani Bovary – Gustav Flaubert – realistyczno-psychologiczna opowieść o kobiecie niespełnionej, gdyż między jej realnym życiem a tym wymarzonym jest przepaść nie do pokonania, rozdźwięk, który uniemożliwia jej egzystencję, o kobiecie która nie potrafi zaakceptować stanu rzeczy co doprowadza ją do zguby
  • Portret damy – Henry James – opowieść o młodej świadomej Amerykance, która pragnie niezależności oraz rozwoju intelektualnego i duchowego, która chce poznawać świat i ludzi, która w świecie sztywnych konwenansów oraz precyzyjnie określonych zasad stara się znaleźć własną drogę i nią podążać. Pełna marzeń, wewnętrznych sprzeczności i niepokojów, odtrąca kolejnych kandydatów na męża, uznając małżeństwo za ograniczenie. Pada jednak ofiarą człowieka wyrachowanego i nikczemnego. Wszystko na tle dwóch różnych światów – mentalności angielskiej i amerykańskiej.

  • Salome – Oscar Wilde – opowieść o słynnej kobiecie fatalnej, biblijnej uwodzicielce, sprawczyni śmierci jednego z najważniejszych świętych w religii chrześcijańskiej – żydowskiej księżniczce i jej nieodwzajemnionej, zachłannej, obsesyjnej i destrukcyjnej miłości do chrześcijańskiego proroka, Jana Chrzciciela, która w zamian za zmysłowy taniec dla ojczyma, Heroda, zażądała głowy swego ukochanego.
  • Szklany klosz – Sylvia Plath – opowieść o młodej inteligentnej, bystrej, ale nadwrażliwej i kruchej kobiecie, która widzi więcej, która więcej odczuwa, inaczej postrzega świat i zamyka się coraz szczelniej w swoje skorupie, chroni się przed otoczeniem w bezpiecznym miejscu – pod szklanym kloszem, spod którego może z dystansem obserwować życie, ale nie musi w nim nie uczestniczyć, nie musi się angażować emocjonalnie, nie musi wystawiać się na ból i cierpienie.

Stop!!! Wystarczy… Tobie i mnie!!!

Dodam tylko, że mimo iż powyższe propozycje są opowieściami o kobietach i często opowiedziane zostały przez kobiety, to są nie tylko dla kobiet!!! To literatura dla każdego z otwartym sercem i rozumem!!!

Pań zdrowie!

Podsumowanie miesiąca – luty 2018

Podsumowanie miesiąca - luty

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

W lutym życie stało w miejscu.

Ptakom nie chciało się latać, a dusza

obijała się o kształt świata jak łódka

o pomost do którego ją przycumowano.

– Tomas Tranströmer Twarzą w twarz

Wraz z lutym nastała zima. Ale słońce świeciło tak mocno, że wiosnę wyraźnie czuć było!!! Przedwiośnia to czas przecież – ukochanej pory roku, bo zapowiadającej to, co zapewnia radość bez powodu 🙂 !!! Luty tym razem jasny, słoneczny i biały był. Radosny niby, ale męczący, bo już prawie, ale jeszcze nie. Jeszcze trzeba poczekać na najlepsze. Więc najlepiej czekać, delektując się tym i owym!!!

Książki:

Jaki był luty książkowo? Rewelacyjny. Nie dość, że literatura była bardzo ciekawa, to jeszcze bardzo zróżnicowana. Pod wieloma względami. Były więc opowieści z jakże odmiennych kręgów kulturowych – dalekie Indie i jeszcze dalsza Indonezja – niż nasz europejski, były też opowieści należące do nurtu prozy feministycznej. Znalazła się też publikacja spoza literatury pięknej, należąca do literatury tak zwanej użytkowej. To zróżnicowanie dające satysfakcję ogromną było zapewne efektem zarzucenia praktyki planowania. Czytanie bez rozkładu jazd, spontanicznie, według własnego widzimisię, według potrzeb wewnętrznych i tęsknot jest zdecydowanie przyjemniejsze, choć na dłuższą metę wiem, że może okazać się zgubne. Ale poczekam…

Tymczasem odczułam skutki przedawkowania pewnego… Faktem jest, że literatura piękna jest mi bliższa, ale miewam okresy, że mam dość fikcji… Wówczas bez opamiętania pochłaniam literaturę z przeciwległego bieguna, tak zwaną literaturę użytkową, czyli literaturę faktu. Jakiś czas temu straciłam dla niej głowię i przedawkowałam. I przez wiele, wiele miesięcy stroniłam od niej. Próbowałam nawet samą siebie nakłonić do sięgnięcia znów po coś z tej półki, ale bezskutecznie… Aż w końcu nadszedł luty i poczułam, że nastąpiło przedawkowanie fikcji. Na odtrutkę więc biegusiem sięgnęłam po zaległą biografię. Uf, jak dobrze!

A teraz konkrety:

  • Bóg rzeczy małych – Arundhati Roy – poetycka opowieść, uhonorowana Nagrodą Bookera, o tym co lokalne i uniwersalne – o podziałach kastowych i religijnych, o relacjach rodzinnych, o dyskryminacji kobiet, tragicznej miłości, utraconym dzieciństwie, ogólnoludzkich namiętnościach.
  • Człowiek tygrys – Eka Kurniawan – niewielka książka indonezyjskiego pisarza, nominowana do Nagrody Bookera, opowiada o tym jak rodzi się w człowieku zło.
  • Amatorki – Elfriede Jelinek – powieści austriackiej noblistki uznana za jedno z ważniejszych dzieł nurtu feministycznego; okrutna opowieść o kobietach nie tylko dla kobiet, o miłości, jakiej nikt nie pragnie.
  • Świństwo – Marie Darrieussecq – klasyka literatury feministycznej, niewielka powieść, budząca skrajne emocje, odrażająca i pociągająca zarazem.
  • Broniewski. Miłość, wódka, polityka – Mariusz Urbanek – biografia jednego z ważniejszych poetów polskich XX wieku ukazująca skomplikowane życie twórcy, jego wybory i motywacje, z bogatym materiałem faktograficznym.

Każdy tytuł z wyżej wymienionych gorąco polecam!!! Ze wskazaniem na Jelinek i Urbanka  😉 !

W lutym zaczęłam też na dobre swoją przygodę z audobookami!!! Przyznam, że nie byłam zwolenniczką tego rodzaju „czytania”. Pytałam, czy przesłuchanie audiobooka jest równoznaczne z przeczytaniem książki? Czy nie jest mniej wartościowe? Bo tak bez wysiłku? Robiąc przy okazji tysiąc innych rzeczy? Gdzie trud? Gdzie znój? Poza tym nie ma wówczas miejsca na własną interpretację!? Lektor już ją nam gotową podaje. Narzuca. No, ale cóż. Kusiło. W końcu w ten sposób nasz mózg też się rozwija. Próbowałam raz, drugi, ale dopiero teraz zaskoczyło! Dzięki klasyce gatunku:

  • Morderstwo w Orient Expressie – Agatha Christie – klasyka powieści detektywistycznej podana przez Danutę Stenkę.

Rewelacja!

W lutym audiobooki zastąpiły mi muzykę 🙂 !

Film:

Czas nie sprzyjał seansom filmowym. Obejrzałam jednak coś, co z pewnością za szybko nie pójdzie w niepamięć:

  • Trzy billboardy za Ebbing, Missouri – reż. Martin McDonagh, USA, Wielka Brytania, 2017 – wyjątkowa westernowa opowieść o kobiecie wymierzającej sprawiedliwość tym, którzy sprawiedliwość mieli za nic.

Podsumowując – luty roku 2018 był miesiącem pod znakiem literatury. Opowieści targały mną. Emocji było wiele, doznań estetycznych jeszcze więcej. No i dobrze było powrócić do literatury faktu. No i to urozmaicenie świata czytelniczego – audiobooki…

„Mózgu/ Korytarze kryjome”*. „Grace i Grace” – Margaret Atwood

Tytuł – Grace i Grace

Autor – Margaret Atwood

Tłumacz – Aldona Biała

Wydawnictwo – Noir Sur Blanc

Rok – 1998

  • DLA KOGO – dla fanów Margaret Atwood, powieści o kobietach, powieści psychologicznych, kryminałów wiktoriańskich
  • PO CO – by spędzić czas, zmagając się z meandrami psychiki ludzkiej
  • MOJA OCENA – 6/6
„Rzemiosło” Atwood

Margaret Atwood jest autorką wielu książek: powieści, zbiorów opowiadań, tomów poezji i rozpraw krytycznoliterackich. Jak zauważa Kazimiera Szczuka, kanadyjska autorka żongluje rozmaitymi stylami. Humorystycznym, mroczno-paranoicznym, kliniczno-psychologicznym. Wykorzystuje schematy powieści popularnej, ale zawsze w sposób przewrotny[1].

Wiktoriański kryminał[2] i powieść historyczna oparta na faktach w jednym

W przypadku Grace i Grace mamy do czynienia z rodzajem wiktoriańskiego kryminału, powieścią historyczną opartą na faktach, okrytych jednak pewną do dziś nieodgadnioną tajemnicą. To zbeletryzowana opowieść o najsłynniejszej kobiecie Kanady lat czterdziestych XIX wieku, która nie pozwoliła nikomu odkryć prawdy o swej naturze.

To historia niejakiej Grace Marks alias Mary Whitney, którą jako szesnastolatkę skazano na karę śmierci zamienioną później (opinie na jej temat od samego początku były podzielone) na karę dożywocia (ze względu na młody wiek, słabość kobiety i domniemaną niepoczytalność) za współudział w zamordowaniu swego pracodawcy i jego gospodyni (rzekomego wspólnika Grace powieszono). Po niespełna trzydziestu latach przebywania w więzieniu i domu dla obłąkanych kobieta została uniewinniona i rozpoczęła nowe życie.

Grace i Grace

Podczas lektury przede wszystkim zadajemy sobie pytanie kim była owa kobieta? Katem czy ofiarą? Niewinną, zastraszoną bezwolną niewiastą zmuszoną do zbrodni czy wyrachowaną, pozbawioną skrupułów zbrodniarką, potworem w kobiecej skórze? Obłąkaną czy tylko obłąkaną udającą?

Kobieta (nastolatka właściwie) wzbudzała skrajne uczucia, bardzo różnie ją odbierano i oceniano:

[…] o mnie napisano – że jestem nieludzkim potworem w skórze kobiety, że jestem niewinną ofiarą łajdaka, który pozbawił mnie własnej woli i groził mi śmiercią, że byłam zbyt nieświadoma, żeby wiedzieć, jak mam postąpić, i że powieszenie mnie byłoby przestępstwem popełnionym w majestacie prawa, że lubię zwierzęta, że jestem bardzo przystojna i mam świetlistą cerę, że mam niebieskie oczy, że mam zielone oczy, że mam kasztanowate, a także brązowe włosy, że jestem wysoka, ale również średniego wzrostu, że jestem dobrze i porządnie ubrana, że obrabowałam w tym celu zamordowaną kobietę, że sprawnie wykonuję swoją pracę, że mam kapryśne i kłótliwe usposobienie, że raczej sprawiam wrażenie osoby wyższego stanu, że jestem dobrą dziewczyną o ustępliwej naturze i nie można mi nic zarzucić, że jestem podstępna i kłamliwa, że mam nie po kolei w głowie i że jestem niewiele mądrzejsza od idioty. Ciekawe, jak można mówić o mnie tyle różnych rzeczy naraz? (s. 33)

Pozornie w powieści chodzi o odpowiedź na to pytanie kim była Grace Marks. Ale powieść Atwood nie byłaby powieścią Atwood, gdyby sprawa była tak prosta. W istocie nie chodzi bowiem o prawdę, tylko o portret psychologiczny osadzonej. A ten Atwood tworzy po mistrzowsku.

Forma

Grace poznajemy z podwójnej (dwugłosowej) narracji. Trzecioosobowej, z perspektywy psychiatry, który przybył, by zdiagnozować osadzoną oraz pierwszoosobowej, którą stanowią spostrzeżenia, wnioski, refleksje, myśli samej osadzonej. To jednak nie wszystko. Dodatkiem są wiersze otwierające każdy rozdział, będące swojego rodzaju komentarzami, a także listy, wspomnienia, rozmaite relacje, raporty i doniesienia prasowe.

Nienasycenia

Ta wielogłosowość sprawia, że te rozsypane kawałki odbiorca sam musi poskładać. Nie dane mu jednak będzie zaznać satysfakcji. Nie powstanie bowiem spójna całość. Pozostanie wiele luk, zadanych pytań bez odpowiedzi. Otwarte zakończenie przyniesie dodatkowo frustrację… Na pocieszenie mamy jedynie słowa samej autorki, która radzi czytelnikowi, „aby nie opowiadał się po żadnej ze stron, nie osądzał, stosując prosty podział na „winny” lub „niewinny”. Zdaniem Atwood musimy zaakceptować fakt, że są pytania, na które nigdy nie poznamy jednoznacznej odpowiedzi”[3].

Nie zmienia to jednak faktu, że lektura tej nieoczywistej polifonicznej powieść jest ucztą pierwszej klasy, w której autentyczność miesza się z literacką fikcją. Nie jesteśmy w stanie oddzielić tych dwóch światów. Atwood na podstawie znanych faktów, zdobytych informacji, materiałów archiwalnych, korespondencji dotyczącej oskarżonej, doniesień prasowych z tamtych czasów stworzyła, wypełniając puste miejsca fikcją, intrygującą opowieść.

Próba poznania niepoznawalnego

Główną bohaterkę powieści poznajemy, gdy ta odsiaduje w więzieniu wyrok dożywocia. Grace udało się uniknąć śmierci dzięki staraniom adwokata i grupy obywateli, którzy uparcie wnosili o jej uniewinnienie. Pod naciskiem opinii publicznej sędzia przystał na to, aby zamienić karę śmierci na dożywocie. Jednak obrońcy kobiety nie dawali za wygraną. Duchowny wraz z lokalną społecznością wciąż czynił starania, by Grace uniewinnić. Pomóc miała opinia pewnego ambitnego o sporych aspiracjach psychiatry ze Stanów Zjednoczonych.

Do więzienia przybył zatem Simon Jordan – ów lekarz, by zbadać meandry umysłu osadzonej. Ich rozmowy – teraźniejszość – odbywające się w salonie komendanta więzienia, odsłaniają przed czytelnikiem historię życia Grace Marks – przeszłość.

Każde kolejne spotkanie odkrywa stopniowo przeszłość Grace, krok po kroku zbliżając do wydarzeń, które zaprowadziły ją niemalże na szafot – do miejsca, w którym obecnie się znajduje. Z rozmów tych dowiadujemy się między innymi o jej trudnym dzieciństwie spędzonym w Irlandii, o biedzie, o ojcu alkoholiku, w końcu o emigracji całej rodziny do Kanady, o śmierci matki na statku, pogrzebie, o dotarciu do nowej ojczyzny i niełatwych początkach lepszego życia. Dalej o pracy w domu państwa Parkinsonów, u którym służyła niejaka Mary Whitney, o ich przyjaźni, o śmierci Mary, w końcu o tym, jak Grace trafiła na służbę do niejakiego Thomasa Kinneara – tego, którego rzekomo wraz z Jamesem McDermottem zamordowała.

Podczas tych spotkań, osadzona nie ucieka od odpowiedzi, jest otwarta i życzliwa. Jednak każda jej myśl, wypowiedź uzmysławia nam, że nie mamy do czynienia z bezwolną i złamaną istotą, tylko z samoświadomą kobietą o skomplikowanej, bo niejednoznacznej naturze, która fascynuje nas coraz bardziej, mimo że czujemy, iż wodzi nas za nos, że pogrywa sobie z nami, tak samo jak i doktorem. Słowem, że prowadzi własną grę, której reguły sama dyktuje.

Wymykająca się poznanie

Autorka nie odpowiada jednoznacznie na nurtujące pytanie: jaka jest Grace? Która miałaby przybliżyć do prawdy. Z tych spotkań i rozmów wyłania się wielowymiarowa, niejednoznaczna natura Grace. Wymyka się skrajnym, jednoznacznym, czarno-białym opiniom. Nie jest kobietą niewinną i bezwolną, ale też trudno powiedzieć, że jest zdemoralizowaną i wyrachowaną prowodyrką. Jest z pewnością kobietą opanowaną i powściągliwą, ale i samoświadomą, silną, pewną siebie, logicznie myślącą o odważnych i sprecyzowanych poglądach, wolną od konwenansów, stereotypów, daleką od skostniałych i konserwatywnych poglądów:

To obłudnicy, myślą, że kościół to klatka, w której można zamknąć Boga, żeby nie włóczył się po ziemi w ciągu tygodnia, wtrącając się w ich sprawy i zaglądając w głębiny, mrok i hipokryzję ich serc oraz stwierdzając brak prawdziwej dobroci. Wierzą, że może im zawracać głowę tylko w niedziele, kiedy mają na sobie najlepsze ubrania i przybierają świętobliwe miny, myją do czysta ręce i zakładają rękawiczki i wszystko mają z góry przygotowane. (s. 244)

[…] łóżko to takie spokojne miejsce, które […] oznacza odpoczynek i twardy sen. Ale nie dla każdego jest takie. W łóżku może się dziać wiele złego. To tam przychodzimy na świat, co jest pierwszym niebezpieczeństwem w naszym życiu; i tam kobiety rodzą dzieci, często przy tym umierając. Tam odbywa się akt między mężczyzną a kobietą, […]. Niektórzy nazywają to miłością, inni niedolą albo przynajmniej niewygodą, którą muszą ścierpieć. I wreszcie łóżko to miejsce, w którym śpimy, śnimy i często umieramy. (s. 159)

Nie docieramy jednak do sedna bohaterki. Co z jednej strony wywołuje konsternację odbiorcy, z drugiej jednak, po zastanowieniu, musimy przyznać, że jest to jedynie słuszne rozwiązanie – brak w istocie rozwiązania wydaje się po prostu najbliższy prawdy, autentyczny, najwięcej mówiący o rzeczywistości.

Historia ducha tamtego czasu

To jednak nie wszystko. Grace i Grace to również fascynująca historia ducha tamtego czasu. Opowieść o słynnej morderczyni nie jest pozbawiona tła, które stanowi tu istotny element. Uwydatnia bowiem złożoność problemu i umieszcza sprawę w szerszym kontekście.

Atwood przemyca tu niejako opowieść o kanadyjskim społeczeństwie epoki wiktoriańskiej, o jego zwyczajach, modach, mentalności, postrzeganiu rzeczywistości. Możemy więc obserwować zachodzące zmiany społeczne i obyczajowe. Autorka przywołuje sprawy, które były wówczas w orbicie zainteresowań pewnych kręgów i które szeroko komentowano. Zainteresowanie ludzkim umysłem, wszelkimi odchyleniami od normy, przyczyniło się do rozwoju rozmaitych teorii na ten temat. Ciekawość budziły takie kwestie jak pamięć, amnezja, somnambulizm, sny, histeria, stany transowe, hipnoza, spirytyzm, mesmeryzm.

Szukając więc sposobu dotarcia do prawdy – poznania meandrów psychiki kobiety (Grace) i odkrycia prawdy (winna czy niewinna) – zaintrygowane kręgi szukały odpowiedniego klucza.

Atwood zaś zainteresowana procesem kształtowania się opinii publicznej na temat skazanej, analizuje stosunek społeczności do osadzonej i naszkicuje jej portret zbiorowy, który jest nie mniej fascynujący niż portret psychologiczny samej Grace.

* Emily Dickinson, 670 (Nie trzeba być Komnatą…), w, Wiersze wybrane, red. i przekł. Stanisław Barańczak, Kraków 2016, s. 159.

** Tytuł oryginalny – Alias Grace, rok pierwszego wydania – 1996, rok pierwszego wydania polskiego – 1998.


[1] Kazimiera Szczuka, Witajcie w Gileadzie, opublikowano 10.04.2006, https://kultura.onet.pl/wiadomosci/witajcie-w-gileadzie/rf801fx, dostęp 18.02.2018.

[2] Ibidem.

[3] „Grace i Grace” Margaret Atwood – historia XIX-wiecznej morderczyni, o której do dziś nie znamy całej prawdy, opublikowano 02.12.2017, http://booklips.pl/premiery-i-zapowiedzi/grace-i-grace-margaret-atwood-historia-xix-wiecznej-morderczyni-o-ktorej-do-dzis-nie-znamy-calej-prawdy/, dostęp 18.02.2018.

BIBLIOGRAFIA
  1. „Grace i Grace” Margaret Atwood – historia XIX-wiecznej morderczyni, o której do dziś nie znamy całej prawdy, opublikowano 02.12.2017, http://booklips.pl/premiery-i-zapowiedzi/grace-i-grace-margaret-atwood-historia-xix-wiecznej-morderczyni-o-ktorej-do-dzis-nie-znamy-calej-prawdy/, dostęp 18.02.2018.
  2. Atwood Margaret, Posłowie, w, Grace i Grace, Warszawa 1998.
  3. Dickinson Emily, Wiersze wybrane, red. i przekł. Stanisław Barańczak, Kraków 2016.
  4. Janota Paulina, Winna czy niewinna?, opublikowano 10.01.2018, http://booklips.pl/recenzje/winna-czy-niewinna/, dostęp 18.02.2018.
  5. Szczuka Kazimiera, Witajcie w Gileadzie, opublikowano 10.04.2006, https://kultura.onet.pl/wiadomosci/witajcie-w-gileadzie/rf801fx, dostęp 18.02.2018.