Dzień Dziecka – enfant terrible

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka

Dzieci!!! Przekleństwo czy błogosławieństwo? Hamlet mogłyby zapytać…

Zakładając, że człowiek nigdy nie przestaje być dzieckiem, ani wtedy, kiedy skończy osiemnaście lat, ani wtedy, kiedy rodzice umierają, bowiem dzieckiem pozostaje zawsze, będąc stale, niezmiennie potomkiem mitologicznej Gai i biblijnej Ewy, to gdy myślę o dzieciach małych – pucułowatych ufnych buziach – błogosławieństwo, gdy zaś o dużych – aroganckich, wyrachowanych, pozbawionych empatii, szacunku – przekleństwo. Zgodnie z porzekadłem – małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot (choć są wyjątki oczywiście – ja na przykład 😉 )

I choć dziecko uosabia niewinność i naiwność, przymioty ducha ludzkiego najpiękniejsze, bo nieskażone, czyste i delikatne, sytuujące go na wyżynach boskiego porządku, to istny demon, niosący pochodnie zniszczenia.

No, na przykład ten zbrodniarz Edyp… – zabija ojca, a matkę doprowadza do gestu ostatecznego, albo butny Ikar – za nic ma przestrogi ojca i rzuca się „po swoje”, albo mściwy Orestes – zadający śmiertelny cios matce i jej mężowi, albo współwinna temu Elektra, albo zakochana Medea – sprzeciwiająca się woli ojca, albo zbuntowana Antygona – za nic mająca porządek prawny.

A rozrzutny syn marnotrawny, który przysporzył ojcu tyle zmartwień? A ponury Kain, który zabija swego brata? Dalej mam wymieniać?

Proszę bardzo! Opuszczając mitologiczne i biblijne światy, to chociażby wspomniany książę duński!!! Dorosły mężczyzna, wykształcony, obdarzony analitycznym umysłem, a same z nim problemy. A okrutna Balladyna, która zabija swą siostrę, a matkę zamyka w wieży? A przemądrzały furiat Artur – za nic mający wyzwolonych rodziców, których obarcza odpowiedzialnością za upadek wszelkich norm moralnych?

No i jeszcze ci wszyscy pisarze, poeci – córki i synowie przeklęci!!! Bałamucą i na manowce sprowadzają swoimi dziełkami porządnych obywateli świata tego, którzy chcieliby żyć w błogim spokoju i z myślą niezmąconą. A zapowiadali się tak dobrze! Któż by przypuszczał, że z tych słodkich małych ludzi wyrosną potwory, których celem i sensem życia stanie się, zatruwanie go innym?

Dość o tych istotach okropnych, które mogą tkwić w słodkich aniołkach, nigdy nie winnych, przez które rodzic powieki zmrużyć nie może! Istot, które przecież światem całym i przyszłością.

Enfant terrible – sól ziemi!

Ekscytującego dzieciństwa!!!

Dzień Matki – nie taki diabeł straszny

Życie drugiego człowieka najpierw przyczepia się do ciebie w brzuchu, a kiedy już wyjdzie na zewnątrz, zniewala cię, trzyma na smyczy, przestajesz być panią samej siebie.

– Elena Ferrante Historia ucieczki

Ale potem pojawiła się Marta. Zaatakowała moje ciało i zmusiła do niekontrolowanej przemiany. Od pierwszej chwili objawiła się nie jako Marta, ale jako żywy kawałek żelaza w moim brzuchu. Mój organizm zamienił się w krwistą ciecz z doczepioną mulistą breją, wewnątrz której rozwijał się agresywny polip, jakże odległy jakiegokolwiek człowieczeństwa, i choć sam karmił się i rozrastał, mnie sprowadził do pozbawionej życia zgnilizny.

– Elena Ferrante Córka

Dzień Matki

O Matki Wszechobecne i Wszechmocne! Despotyczne! Pozbawione wyczucia i empatii! Dlaczego jesteście tak okrutne dla swych córek?

A może to córki są tak bezlitosne wobec swych matek? Walczą z nimi zaciekle, na śmierć i życie, nie dając im szansy na słowo wyjaśnienia, usprawiedliwienia. Nie pozwalają dojść im do głosu.

Spadkobierczynie

Matka nie jest postacią z krwi i kości. Jej profil dostojny zbudowany jest na solidnym fundamencie – stereotypach i kalkach myślowych. W jej żyłach płynie krew Demeter, Niobe, Jokasty, Gai, Ewy, Maryi. Trwa wytrwale na straży, piękna i szczęśliwa, niczym kamikaze gotowa na wszystko. Jest bowiem tą, która daje, od której się bierze, wymaga, żąda, która musi sprostać, która się poświęca. Jej byt na tym ludzkim padole to trud i znój, znój i trud.

Matka – potwór

Literatura jednak bywa dla matek mało łaskawa… Nie szczędzi ich Elfriede Jelinek (Pianistka), Margaret Atwood) (Pani wyrocznia), Majgull Axelsson (Pępowina), Elizabeth Strout (Mam na imię Lucy), Toni Morrison (Skóra), Vedrana Rudan (Oby cię matka urodziła), Elena Ferrante (cykl Genialna przyjaciółka) czy Agneta Pleijel (Wróżba).

Matka, będąc figurą najistotniejszą w życiu każdego człowieka, bo „ustawia” go na całe życie, okazuje się tu siłą sprawczą, kreatorką świata cudzego, która definiuje jego życie na całe życie. W chwili rozdzielenia ciał, podejmuje życiową decyzję, która będzie jej kulą u nogi, wyrokiem śmierci, decyzją, przez którą znienawidzi swą latorośl nienawiścią najczystszą.

Decyduje się na heroiczny czyn – być już tylko samą miłością, dozgonną, niewyobrażalnych rozmiarów. Będzie sługą wiernym do ostatniego swego tchnienia, który od tej chwili nie będzie żył już swoim życiem, tylko życiem dzieciny swej. Nie pozwoli, by pępowina kiedykolwiek została przerwana. Będzie jej strażniczką. Będzie pieczołowicie dbała, by układ krążenia już na zawsze jeden pozostał. Nie pozwoli wymknąć się pierworodnemu, by uległ zatraceniu.

Postanawiała, że jej ukochane dziecko będzie najwspanialsze i będzie żyło najwspanialszym życiem. Już ona o to zadba! Bo wie, co dla niego jest najlepsze. Zostało jej to objawione. W swych działaniach będzie nieugięta, nie pozwali sobie na chwilę nieuwagi, będzie cierpliwa, wytrwała, skrupulatna, stale na straży. Co może przynieść tylko piorunujący efekt.

Uzależnia, mentalnie i duchowo, dostarcza i odcina tlen, wszystko dawkuje w odpowiednich ilościach, miłość i środki przeczyszczające, ogranicza dostęp do zewnętrzności, by nic nie nęciło. Każda zaś niesubordynacja może być pretekstem do awantury. Dochodzi wówczas nawet do rękoczynów, słów ostatecznych, histerii, lamentu, płaczu, oskarżeń, niekończących się pretensji.

Matki tu to potwory, które żyją tylko po to, by zatruć swym niewinnym i bezbronnym pociechom życie. Ich misją jedyną jest uprzykrzać, uniemożliwiać egzystencję ciał, z ich ciał.

Matka – człowiek

Ale, ale… Wystarczy przyjąć nieco inną perspektywę, a czarno-biała rzeczywistość zacznie mienić się feerią szarości!

Maria Kuncewiczowa niespełna sto lat temu, w jednej z najwybitniejszych powieści dwudziestolecia międzywojennego i w ogóle w jednym z ciekawszych dzieł literatury polskiej, uznawanego za arcydzieło prozy psychologicznej, pokazała matkę z nieco innej strony – weszła w jej świat, zagłębiła się w jej wnętrze, po to, by odsłonić prawdę o niej.

Matka ułaskawiona

Cudzoziemka – połączenie retrospekcji, wspomnień z rzeczywistością – jest bowiem swoistym studium psychologicznym niespełnionej matki właśnie, której życie rozminęło się z jej wyobrażeniami.

Nadwrażliwa, skryta, nierozumiana i nieszczęśliwa żona i matka dwójki dorosłych dzieci jest zgorzkniała, oschła, wyniosła, gniewna i złośliwa. Najbardziej okrutna, bezwzględna i despotyczna zaś wydaje się wobec swych najbliższych. Słowem, potwór.

Jednak Kuncewiczowa na tym nie poprzestaje. Jak na powieść psychologiczną przystało autorka poddaje psychikę swej bohaterki głębokiej analizie, wskazuje psychologiczne uwarunkowania jej działań, wyborów, decyzji, odsłania mechanizmy funkcjonowania jej psychiki i odpowiada na pytanie dlaczego. Pisarka nie pomija tu niczego, dzięki czemu mamy możliwość wielowymiarowego poznania złożonej matczynej psychiki i zrozumienia. I ułaskawienia!

To, co zaoferowało kobiecie życie przyniosło jej jedynie ogromny ból i cierpienie. Czuła się więc nieprzystosowana, wyobcowana, słowem, cudzoziemka. Uciekała od teraźniejszości w przeszłość, która tyle jej obiecywała. Pragnęła bowiem zupełnie innego życia – wielkiej jedynej prawdziwej miłości, kariery śpiewaczki, życia artystki. Niestety, zaznała jedynie rozczarowania.

Życie stało się udręką. Nie potrafiła zaakceptować swej egzystencji. Wypełniała ją nienawiść i chęć odwetu, czemu dała niejako symboliczny wyraz – nosząc jedynie czarne suknie i zmieniając imię.

Dwa imiona – dwa życia: pierwsze krótkie i prawdziwe; drugie – wymyślone, długie, nadto długie… Pierwsze – kwiat, miłość i nieszczęście. Drugie: szacunek ludzki, honor, powolna śmierć duszy.[1]

Postać Róży – to bardzo udany w literaturze polskiej przykład rozdwojenia jaźni. Dwa jej oblicza symbolizują dwa imiona. Żeby pokazać miotające bohaterką sprzeczności, został jakby wprowadzony sobowtór, któremu na imię Ewelina. Imię Róża – to symbol życia pełnym tego słowa znaczeniu, to znak wywoławczy dla innych symboli: Taganrog, Michał, a więc dzieciństwo, młodość, wiosna, miłość itp. Imię Ewelina, nadane przez zrzędzącą ciotkę, używane przez niekochanego męża Adama – to symbol sztuczności, śmierci niemal. Skłonna do samoanalizy bohaterka doskonale zdaje sobie sprawę z tej dwoistości.[2]

Odwracając się od innych i od świata, kobieta postanowiła zemścić się na rodzaju ludzkim. Wyszła za mąż, czyniąc to niejako na złość wszystkim i wszystkiemu. Szybko porodziła dwóch synów. Poczętą córkę uznała za dziecko niechciane i odrzuciła je zaraz po narodzinach. Dzięki temu dane było dziewczynce zaznawać wolności i beztroskiej radości przez kilka pierwszych lat życia. Później, wraz z uzyskaniem kurateli matki, która po kilku latach przełamała swoją niechęć do dziecka, wszystko to utraciła.

Od tej pory świat córki był już w rękach matki, która od teraz decydowała o wszystkim. Także o jej dorosłym już życiu. Kobieta stała się niemalże matką z kart powieści Jelinek, czy Atwood, tyle że bliższą odbiorcy, bo rozpoznaną.

Matka-Polka z centra handlowego

Dziś temat zaś podjęła Natalia Fiedorczuk. Idąc niejako tropem Kuncewiczowej, zajrzała pod podszewkę.

Matka z Jak pokochać centra handlowe to kobieta, która przechodzi transformację. Narodziny dziecka są tu momentem granicznym, cezurą w jej egzystencji. Tkwi wówczas w pewnej izolacji – od świata zewnętrznego, od życia, które do tej pory wiodła, od dawnej siebie. Nie jest już panią swego losu, od teraz o jej życiu decyduje roszczeniowy nowonarodzony członek ludzkości.

Kobieta owa znajduje się w procesie stawania się matką. Staje twarzą w twarz z czymś zupełnie nowym, innym, wręcz niepojętym. Ten moment transformacyjny w istocie jest kryzysem egzystencjalnym, jak mówi sama autorka, gdyż na nowo musi zdefiniować siebie, a nawet siebie zidentyfikować, traci bowiem poczucie swej tożsamości, którą musi odbudować – to, co było „opadło jak suche listowie czy jaszczurza skóra”[3].

Ten kryzysowy moment wynika nie tylko z niegotowości do nowego jakże innego życia, ale także z niegotowości do bycia pod stałą presją wymagań, oczekiwań, z powodu zagubienia wśród ról, które musi odegrać, a które okazują się nie do pogodzenia, także z powodu niedopasowania do którejś z nich.

Nim jednak przejdzie ten proces, macierzyństwo zafunduje jej depresję, która, mimo że jest przypadłością demokratyczną, to podobno dopada tylko wyrodne matki…

I nie ma tu miejsca na róż i błękit. Wszystko zlewa się w burą breję, która zatyka! Jaki będzie finał? Różnie może być. Urodzisz, zobaczysz!

Nie taki diabeł…

Chciałaby się nieco inaczej skonstruowanego świata, ale nie dane nam! Ale może nie taki diabeł straszny, jak go malują? Te potwory może jednak nie żyją tylko po to, by zatruć swym niewinnym i bezbronnym pociechom życie, może ich jedyną misją nie jest uprzykrzanie, uniemożliwianie egzystencji ciał, z ich ciał? Może wystarczy zajrzeć do głowy matki, a nie zatrzymywać się na progu jej kuchni!

Ekscytującego macierzyństwa wszystkim matkom!!!


[1] Maria Kuncewiczowa, Cudzoziemka, Warszawa 2016, s. 35.

[2] Halina Turkiewicz, „Cudzoziemka” jako powieść nie tylko psychologiczna, w, O twórczości Marii Kuncewiczowej, red., Lech Ludorowski, Lublin 1997.

[3] Natalia Fiedorczuk, Jak pokochać centra handlowe, Warszawa 2016, s. 15.

Dzień Książki – mroczny przedmiot pożądania

Dzień Książki

Dzień Książki

Światowy Dzień Książki to dobra okazja na szczyptę refleksji!!! W końcu mowa o sprawach nie byle jakich, bo egzystencjalnych przecież! Poniżej przyznaję się do winy 😉 !!!

Zdrowa moda

Książek nigdy za wiele… ewentualnie półek za mało… Głosi hasło, ostatnio reklamowe. Według tej złotej myśli podąża moje życie czytelnicze. Nie jestem z tego ani dumna, ani zadowolona. Gromadzenie jest teraz przecież passe. Minimalizm zawładnął sumieniami. Moda modą, nic bardziej ulotnego, ale niekiedy pewne rzeczy z modnych tu i teraz warto wprowadzić w swe przekorne życie, by nam świata nic nie przysłoniło. I oczyszczanie swej przestrzeni z rzeczy, które po krótkim zastanowieniu okazują się zupełnie niepotrzebne, zbędne, a nawet przeszkadzające, wydaje się jednym z takich trendów. Na zdrowie wyjdzie nam ograniczenie ilości par butów, torebek, kosmetyków, sprzętów różnego rodzaju. A co z książkami??? Zapewne też, ale…

Horror dnia powszedniego

Niestety, ja do tego etapu jeszcze nie doszłam! Nie dojrzałam jeszcze do tego, by wyzbyć się potrzeby posiadania książek. Choć wyznam, że z każdym kolejnym tomem ten stan rzeczy coraz bardziej mnie przeraża. Czuję wyraźnie, namacalnie, że coraz trudniej mi o głęboki oddech. Moja przestrzeń kurczy się i nie pozwala swobodnie egzystować na danych mi metrach kwadratowych. Przestrzeń ta ciemnieje i zachodzi mgławym kurzem i aromatem, który niepokojąco zapiera dech w piersiach. I przed oczami obraz, który zapewnia sen z głowy… – profesor Marii Janion niczym w podziemiach wśród chyboczących się stosów książek grożących lada moment zawaleniem!

Książka – mroczny przedmiot pożądania

Ale cóż począć, kiedy człowiek słyszy diabelskie głosy? Których nic nie jest w stanie zagłuszyć, na które nie da się być głuchym! Które manipulują nim, wykrzywiają jego proces postrzegania rzeczywistości, sprawiają, że wszystko jest inne niż faktycznie, czarne staje się białe, a białe czarne. A raczej czarne, szare i bure nabiera barw egzotycznych. Jak nie ulec pokusie? Dlaczego by nie ulec pokusie? Jak wzbraniać się przed odrobiną przyjemności w tym nędznym życiu? I po co?

Comiesięczne uzupełnienie konta pozwala na użycie sobie… Oczywiście nie na zaspokojenie, ale lepszy rydz niż nic, lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu, jak to się po ludowemu mówi. Promocje, wyprzedaże, przeceny, darmowe wysyłki i inne… Okazja wykorzystana, goni okazję wykorzystaną, przegapioną i zmarnowaną.

Emancypantki nad Jeziorem Bodeńskim

Ostatnie nowe na kurczących się półkach to Dygat, Dygat, Wańkowicz, Wańkowicz, Wańkowicz, Jones, Hemingway, Czechow, Proust i Prus – nad Jeziorem Bodeńskim siedzą emancypantki, obserwując ziele na kraterze, zastanawiają się komu bije dzwon w oddali i dumają jak uciec stąd do wieczności.

Spełnienie

Ja zaś upojona, bo trafiło się jak ślepej kurze ziarno – likwidacja prywatnej biblioteczki znajomych – wzdycham, podziwiam, wącham, głaszczę i upycham! By za chwil kilka, stopniowo, po kolei oddawać się czytaniu i delektować lekturą swoją własną. Czynność ta uświęcona, pożądana, intymna, przynosząca spełnienie jeśli nawet rozczarowanie, pobudzającąa apetyt, stymulująca, każe zapomnieć o Bożym świecie, oderwać się, schować przed wzrokiem innych i popłynąć. By doznać uniesienia, ekstazy, by się zatracić.

Jak więc uprawiać czytanie z obcą, nie swoją książką 😉 ?

Wiosenne propozycje

Wiosenne propozycje

Czas najwyższy na wiosenne propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Stało się!!! Nastała wiosna, każda, astronomiczna i kalendarzowa!!! Uf, już się bałam, że nie dotrwam!!! Czas otrząsnąć się z chandry, depresji, ospałości, nicnierobienia, wiecznego zmęczenia i wyczerpania, słowem, ze snu zimowego, z okresu, w którym mogliśmy jedynie śnić o przyjemnym wietrze, promieniach słonecznych, o zabawie, beztrosce, lekkości… Coraz dłuższe dni zwiastują to, co nieuniknione – nadejście najlepszego!!! W końcu nastał czas na poderwanie się, na przebudzenie!!!

Nadejście nowej pory roku, a szczególnie tej, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienie jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, wykorzystać potencjał, który wiosną jest szczególny. Czas więc ruszyć pełną parą do przód i zdobywać swoje K2 zimą, bo wiosna to czas najlepszy z możliwych na wyczyny przekraczające granice niemożliwego.

Oczywiście, jak zawsze zestawienie jest bardzo subiektywne, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. I tym razem nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

Propozycje sezonowe roku 2018 podporządkowane znów są rocznicom szczególnym dla historii Polski i Polaków. Przypomnę, mija 100 lat od odzyskania przez Polskę niepodległości i uzyskania przez kobiety praw obywatelskich oraz 50 lat od Marca ’68!!! Literatura, czy ogólnie sztuka, nigdy nie była obojętna na takie kwestie. Nie tylko wtedy, kiedy Gustaw umierał i rodził się Konrad. Także wtedy, kiedy człowiek zrzucał z ramiona płaszcz Konrada, gdy wiosną, wiosnę a nie Polskę chciał zobaczyć! Zatem…

I. LITERATURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukażą się tej wiosny:

  • Amy i Isabelle – Elizabeth Strout.
  • Białe zwierzęta są bardzo często głuche – Ivana Myšková.
  • Błoto – Hillary Jordan.
  • Dwie siostry – Asne Seierstad.
  • Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry – Reni Eddo-Lodge.
  • Zło czynić, mówić prawdę. Funkcja wyznania w sprawiedliwości. Wykłady z Louvain, 1981 – Michel Foucault.
  • Komeda. Osobiste życie jazzu – Magdalena Grzebałkowska.
  • Księżyc. Od nowiu do nowiu – Martín Caparrós.
  • Inni ludzie – Dorota Masłowska.
  • A ja żem jej powiedziała… – Katarzyna Nosowska.
  • Marina Abramović. Pokonać mur. Wspomnienia – Marina Abramocić.
  • Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet – Karolina Bednarz.
  • Macbeth – Jo Nesbø.
  • Tokio. Biografia – Stephen Mansfield.
  • Norma – Sofi Oksanen.
  • Opowiadania bizarne – Olga Tokarczuk.
  • Opowieść sługusa – Margaret Atwood.
  • Siódma funkcja języka – Laurent Binet.
  • Szpadel – Lize Spit.
  • Ulga – Natalia Fiedorczuk.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Albo dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czasu, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo wiosna, a wiosna to idealny czas (jak każdy 😉 ) na klasykę, którą warto czytać zawsze, bo uniwersalna, choć sprzed wielu lat, na tu i teraz! Tym razem Thomas Mann razy trzy:
  • Buddenbrookowie
  • Śmierć w Wenecji
  • Doktor Faustus
Bo rok Ireny Sendlerowej:
  • Sendlerowa. W ukryciu – Anna Bikont.
Bo rok Zbigniewa Herberta:
  • Herbert. Biografia. Tom 1. Niepokój oraz Herbert. Biografia. Tom 2. Pan Cogito – Andrzej Franaszek.
  • Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955 -1996 – Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert.
Bo Marzec ’68:
  • Biedni Polacy patrzą na getto – Jan Błoński.
  • Sąsiedzi – Jan Gross.
Bo w 2018 Polska i kobiety są górą:
  • Dzienniki i inne dzieła – Zofia Nałkowska.
  • Dzienniki i inne dzieła – Maria Dąbrowska.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach będą miały tej wiosny. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) obiecujących propozycji! Tylko do kina więc chadzać…

Marzec:
  • Wieża. Jasny dzień – reż. Jagoda Szelc, Polska, 2017.
  • Naga Normandia – reż. Philippe Le Guay, Francja, 2018.
Kwiecień:
  • Twarz – reż. Małgorzata Szumowska, Polska, 2017.
  • Lato 1993 – reż. Carla Simón, Hiszpania, 2017.
  • Piękna i bestie – reż. Khaled Walid Barsaoui, Kaouther Ben Hania, Francja, Norwegia, Szwajcaria, Szwecja, Tunezja, Liban, Katar, 2017.
  • Bezlitosny – reż. Sung-hyun Byun, Korea Południowa, 2017.
  • Nigdy cię tu nie było – reż. Lynne Ramsay, Francja, USA, Wielka Brytania, 2017.
  • Znikasz – reż. Peter Schønau Fog, Dania, 2017.
  • Niewidzialne – reż. Paweł Sala, Polska, 2017.
  • Pół na pół – reż. Alexandra Leclère, Francja, 2017.
  • Dziewczyna we mgle – reż. Donato Carrisi, Francja, Niemcy, Włochy, 2017.
  • Nie jestem czarownicą – reż. Rungano Nyoni, Francja, Wielka Brytania, 2017.
  • Uczciwy człowiek – reż. Mohammad Rasoulof, Iran, 2017.
  • Śmierć Stalina – reż. Armando Iannucci, Belgia, Francja, Wielka Brytania, 2017.
Maj:
  • Kochankowie jednego dnia – reż. Philippe Garrel, Francja, 2017.
  • Prawdziwa historia – reż. Roman Polański, Belgia, Francja, 2017.
  • 120 uderzeń serca – reż. Robin Campillo, Francja, 2017.
  • Tully – reż. Jason Reitman, USA, 2018.
  • Miłość i hazard – reż. Gábor Herendi, Węgry, 2017.
  • Zimowi bracia – reż. Hlynur Pálmason, Dania, Islandia, 2017.
  • Nasze najlepsze wesele – reż. Olivier Nakache, Eric Toledano, Francja, 2017.
  • Po latach – reż. Annarita Zambrano, Francja, Włochy, 2017.
Czerwiec:
  • Przebudzenie dusz – reż. Jeremy Dyson, Andy Nyman, Wielka Brytania, 2017.
  • Paryż i dziewczyna – reż. Léonor Sérraille, Francja. 2017.
  • Mario – reż. Marcel Gisler, Szwajcaria, 2018.
  • Sweet Country – reż. Warwick Thornton, Australia, 2017.
  • Czuwaj – reż. Robert Gliński, Polska, 2017.
  • Isabelle i mężczyźni – reż. Claire Denis, Francja, 2017.
  • Zimna wojna – reż. Paweł Pawlikowski, Francja, Polska, Wielka Brytania, 2018.
  • Thelma – reż. Joachim Trier, Dania, Francja, Norwegia, Szwecja, 2017.
  • Dzieciństwo Joanny d’Arc – reż. Bruno Dumont, Francja, 2017.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji obejmuje filmy, które miały swoją premierę już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Powtórzę, choćby dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czasu, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo kobiety są bohaterkami roku 2018, dlatego proponuję filmy Pedro Almodóvara, który w swoich filmach portretuje właśnie kobiet świat:
  • Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z dzielnicy
  • Pośród ciemności
  • Czym sobie na to wszystko zasłużyłam?
  • Kobiety na skraju załamania nerwowego
  • Zwiąż mnie
  • Wysokie obcasy
  • Kika
  • Kwiat mego sekretu
  • Drżące ciało
  • Wszystko o mojej matce
  • Porozmawiaj z nią
  • Volver
  • Przerwane objęcia
  • Skóra, w której żyję
  • Julieta
Bo Polska jest bohaterką roku 2018, dlatego proponuję filmy pełnometrażowe Romana Polańskiego – jednego z najsłynniejszych i najważniejszych polskich reżyserów:
  • Nóż w wodzie
  • Wstręt
  • Matnia
  • Nieustraszeni pogromcy wampirów
  • Dziecko Rosemary
  • Tragedia Makbeta
  • Co?
  • Chinatown
  • Lokator
  • Tess
  • Piraci
  • Frantic
  • Gorzkie gody
  • Śmierć i dziewczyna
  • Dziewiąte wrota
  • Pianista
  • Oliver Twist
  • Autor widmo
  • Rzeź
  • Wenus w futrze
  • Prawdziwa historia

III. MUZYKA

Polecam muzykę polską oczywiście jak na rok 2018 przystało! A że wiosną ukaże się biografia (wyżej wspomniana) jednego z największych polskich kompozytorów, pioniera jazzu nowoczesnego w Polsce, który wywarł istotny wpływ na ukształtowanie się oryginalnego stylu, określanego jako polska szkoła jazzu, twórcy znanego na całym świecie standardów jazzowych i muzyki filmowej – Krzysztofa Komedy – to nie pozostaje nam nic innego jak tylko zasłuchać się w jego niepowtarzalnych kompozycjach…

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nie uszło uwadze…

Wydarzenia kulturalne

  • Europejski Poeta Wolności – 23-25 marca, Gdańsk.
  • Indiebookday – 24 marca.
  • Polskie Nagrody Filmowe Orły 2018 – 26 marca.
  • Man Booker International Prize (Międzynarodowa Nagroda Bookera) – ogłoszenie krótkiej listy nominowanych – 12 kwietnia.
  • Nagroda im. Wisławy Szymborskiej – nominacje – 19 kwietnia.
  • Warsaw Book Show – 20-22 kwietnia.
  • VII Międzynarodowe Targi Książki w Białymstoku – 20-22 kwietnia.
  • Nagroda Literacka m.st. Warszawy – 23 kwietnia.
  • Międzynarodowy Festiwal Kina Niezależnego Off Camera – 27 kwietnia – 6 maja, Kraków.
  • Nagroda Literacka Gdynia – nominacje – 9 maja.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes – 9-20 maja.
  • Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity – 11-20 maja w Warszawie i Wrocławiu, 16-25 maja w Gdyni, 13–21 maja w Lublinie, 19–26 maja edycja lokalna w Bydgoszczy.
  • Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury – 14-20 maja.
  • Warszawskie Targi Książki – 17-20 maja.
  • Nike 2018 – ogłoszenie długiej listy nominowanych – 17 maja.
  • Nagroda Literacka dla Autorki Gryfia – nominacje – 17 maja.
  • Noc Muzeów – 19 maja.
  • Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki – rozdanie nagród – 20 maja.
  • Festiwal Fabuły – 21-26 maja, Poznań.
  • Man Booker International Prize (Międzynarodowa Nagroda Bookera) 2018 – rozdanie nagród – 22 maja.
  • Nagroda Literacka m.st. Warszawy – rozdanie nagród – 6 czerwca.
  • Miłosz Festival – 7-10 czerwca, Kraków.
  • Europejska Noc Literatury – 9 czerwca, Wrocław.
  • Nagroda Literacka dla Autorki Gryfia – ogłoszenie zwycięzcy – 16 czerwca.

Inne

Marzec:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznej Wiosny – 20 marca.
  • Pierwszy Dzień Kalendarzowej Wiosny – 21 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Poezji – 21 marca.
  • Zmiana czasu zimowego na letni – 24 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Teatru – 27 marca.
Kwiecień:
  • Wielkanoc – 1-2 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci – 2 kwietnia.
  • Światowy Dzień Sztuki – 15 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy – 20 kwietnia.
  • Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich – 23 kwietnia.
  • Światowy Dzień Własności Intelektualnej – 26 kwietnia.
  • Światowy Dzień Grafika i Rysunku Graficznego – 27 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Tańca – 29 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Jazzu – 30 kwietnia.
Maj:
  • Majówka – 27 kwietnia – 3 maja.
  • Dzień Słońca, Dzień bez Komputera, Światowy Dzień Wolności Prasy – 3 maja.
  • Dzień Bibliotekarza i Bibliotek – 8 maja.
  • Międzynarodowy Dzień Limeryków – 12 maja.
  • Międzynarodowy Dzień Muzeów – 18 maja.
  • Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego i Światowy Dzień Różnorodności Kulturowej – 21 maja.
  • Dzień Działacza Kultury – 29 maja.
Czerwiec:
  • Święto Wolnych Książek – 12 czerwca.
  • Światowy Dzień Muzyki – 21 czerwca.

V. PLANY WIOSENNE BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Wiosna nadeszła!!! A wraz z nią ochota na nowe. Myślę, wymyślam, knuję… Na razie bez konkretów, bez szumnych zapowiedzi i deklaracji! Pożyjemy, podelektujemy się, zobaczymy…

Ekscytującej wiosny!!!

Walentynki – na pokuszenie

WalentynkiSłowom…

Walentynki, Dzień św. Walentego, Dzień Zakochanych – święto to pasuje do mnie jak przysłowiowa pięść do nosa, no, ale, żeby nie było, że jestem nieczuła, niewrażliwa, lodowata, z kamieniem zamiast serca 😉 !!!

Był sobie raz taki pan, i drugi, i trzeci, siódmy… Jednego, drugiego, trzeciego, siódmego… pokochałam miłością taką, na jaką sobie zasłużyli.

Jeden[1] uwiódł, zapewniając:

Miłość Ci wszystko wybaczy

Smutek zamieni Ci w śmiech.

Miłość tak pięknie tłumaczy:

Zdradę i kłamstwo i grzech.

Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,

Że jest okrutna i zła,

Miłość Ci wszystko wybaczy

Bo miłość, mój miły, to ja.

Jeśli pokochasz tak mocno jak ja,

Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz,

Do ostatka, do szału, do dna,

To zdradzaj mnie wtedy i grzesz.

Bo miłość Ci wszystko wybaczy

Smutek zamieni Ci w śmiech.

Miłość tak pięknie tłumaczy:

Zdradę i kłamstwo i grzech.

Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,

Że jest okrutna i zła,

Miłość Ci wszystko wybaczy

Bo miłość, mój miły, to ja.

Drugi[2] zaś mawiając:

Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),

gdyby nie ta niepewność,

gdyby nie to, że serce zżera

złość, tęsknota i rzewność.

Byłbym wierny jak ten pies Burek,

chętnie sypiałbym na słomiance,

ale ty masz taką naturę,

że nie życzę żadnej kochance.

Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),

kochałbym (niech nagła krew zaleje!),

ale na mnie coś takiego spadło,

że już nie wiem, co się ze mną dzieje:

z fotografią, jak kto głupi, się witam,

z fotografią (psiakrew!) się liczę,

pójdę spać i nie zasnę przed świtem,

póki z grzechów się jej nie wyliczę,

a te grzechy (psiakrew!) malutkie,

więc (cholera) złości się grzesznik:

że na przykład, wczoraj piłem wódkę

lub że pani Iks – niekoniecznie.

Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,

taki, co to „ślady po stopach”?…

Moja miła, minął październik,

moja miła (psiakrew!), mija listopad.

Moja miła, całe życie mija…

Miła! Miła! – powtarzam ze szlochem…

To mi życie daje, to zabija,

że ja ciągle (psiakrew!) ciebie kocham.

Czasem lamentując[3]:

Tyś mnie kochała, ale nie tak,

jak kochać trzeba,

i szliśmy razem, ale nie w takt –

przebacz.

Ja jeszcze długo… Rok albo dwa.

Potem zapomnę.

Teraz, gdy boli, teraz, gdy trwa,

dzwonię podzwonne.

A tobie, miła, na co ten dzwon

brzmiący z oddali?

Miłość niewielka, błahy jej zgon,

i idziesz dalej.

Cóż mam od życia? – troskę i pieśń

(ciebie już nie ma).

Muszę im ufać, muszę je nieść,

pisać poemat.

Cóż mam od życia? – chyba już wiesz,

czujna i płocha? –

tylko ten smutek, tylko ten wiersz,

który mnie kocha.

Trzeci[4] wyjaśniając:

Powiedz mi jak mnie kochasz.

— Powiem.

— Więc?

— Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.

Kocham cię w kapeluszu i w berecie.

W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.

W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.

I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.

I gdy jajko roztłukujesz ładnie —

nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.

W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.

I na końcu ulicy. I na początku.

I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.

W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.

W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.

Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.

I wiosną, kiedy jaskółka przylata.

— A latem jak mnie kochasz?

— Jak treść lata.

— A jesienią, gdy chmurki i humorki?

— Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.

— A gdy zima posrebrzy ramy okien?

— Zimą kocham cię jak wesoły ogień.

Blisko przy twoim sercu. Koło niego.

A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

I też zapewniając[5]:

Kochanie, moje kochanie,

dobranoc, już jesteś senna –

i widzę twój sen na ścianie,

i noc jest taka wiosenna!

Jedyna moja na świecie,

jakże wysławię twe imię?

Ty jesteś mi wodą w lecie

i rękawicami w zimie.

Tyś szczęście moje wiosenne,

zimowe, latowe, jesienne –

lecz powiedz mi na dobranoc,

wyszeptaj przez usta senne:

za cóż to taka zapłata,

ten raj przy Tobie tak błogi?…

Tyś jesteś światłem świata

i pieśnią mojej drogi.

Siódmy[6] zapomnieć nie dając:

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem

Zapodziani po głowy, przez długie godziny

Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.

Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,

Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,

Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,

I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,

A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,

Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni

Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty

Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie

Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,

I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,

Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,

Porwałem twoje dłonie — oddałaś w skupieniu

A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

Ech, te dni i tamte noce… Pod kołdrą z latarką, by nikt nie dostrzegł, że oddaję się znajomościom ulotnym, żem niemądra i daję się wodzić na pokuszenie słowom…


[1] Julian Tuwim, Miłość ci wszystko wybaczy.

[2] Władysław Broniewski, Ze złości.

[3] Idem, Wiersz ostatni.

[4] Konstanty Ildefons Gałczyński, Rozmowa liryczna.

[5] Idem, List jeńca.

[6] Bolesław Leśmian, W malinowym chruśniaku.