Gustaw Herling-Grudziński 2019

Rok 2019 – czas Gustawa Herlinga-Grudzińskiego!!!

Mija sto lat od narodzin autora „Innego świata”.

Mamy rok 2019 – rok, w którym Gustaw Herling-Grudziński obchodzi setne urodziny – 20 maja. Sejm Rzeczypospolitej uchwałą z 20 lipca 2018 roku z tej okazji ustanowił rok 2019 Rokiem Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Mamy więc sposobność przypomnieć sobie twórczość i sylwetkę nie tylko jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej literatury na emigracji, ale i jednego z najwybitniejszych pisarzy polskich XX wieku.

Życie

Gustaw Herling-Grudziński – prozaik, eseista, krytyk literacki, publicysta, tłumacz – urodził się 20 maja 1919 roku w Kielcach, w w dość zamożnej, spolonizowanej rodzinie żydowskiej.

Młodość

W rodzinnym mieście uczęszczał do gimnazjum im. Mikołaja Rej. Później, przez dwa lata, do wybuchu II wojny światowej, studiował polonistykę na wydziale Uniwersytetu Warszawskiego. Był też członkiem Warszawskiego Koła Polonistów.

Dorosłość

Po kampanii wrześniowej, w której nie brał udziału, zaangażował się w działalność konspiracyjną. Był współzałożycielem Polskiej Ludowej Armii Niepodległościowej (jednej z pierwszych organizacji konspiracyjnych). W listopadzie 1939 jako jej emisariusz, wyruszył na Litwę. Dotarł tylko do Lwowa, a następnie do Grodna. W marcu 1940 roku został aresztowany przez NKWD podczas próby przedostania się na Litwę. Po kilku tygodniach przesłuchań i śledztwa, oskarżono go o szpiegostwo na rzecz wywiadu niemieckiego i skazano na pięć lat więzienia.

Od czerwca do listopada 1940 roku przebywał w więzieniach w Witebsku, Leningradzie i Wołogdzie, skąd został przeniesiony do obozu pracy w Jercewie koło Archangielska. Z obozu został zwolniony w 1942 roku na podstawie paktu Sikorski-Majski.

Po wyjściu na wolność wstąpił do Armii Polskiej generała Andersa, z którą przez Persję, Irak, Palestynę i Egipt dotarł do Włoch. W maju 1944 roku jako radiotelegrafista 3. Dywizji Strzelców Karpackich walczył w bitwie pod Monte Cassino, za co został odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari.

Po zakończeniu wojny przeniósł się do Rzymu. Był współzałożycielem Instytutu Literackiego i miesięcznika „Kultura”, członkiem rzymskiej sekcji polskiego Pen Clubu. Po przeniesieniu się do Londynu współpracował z tygodnikiem „Wiadomości”. Wkrótce, po śmierci żony, malarki Krystyny Domańskiej (Stojanowiskiej), przeniósł się do Monachium. Tam kierował działem kulturalnym w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Pod koniec roku 1955, po poślubieniu Lidii Croce, córki włoskiego filozofa, na stałe zamieszkał w Neapolu. Tam zaś podjął wówczas współpracę z licznymi pismami oraz wznowił współpracę  z „Kulturą”.

Czynnie wspierał opozycję demokratyczną w Polsce. W latach dziewięćdziesiątych, gdy już przestał być pisarzem emigracyjnym, a stał się pisarzem polskim mieszkającym w Neapolu, rozpoczął współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Rzeczpospolitą” i „Więzią”.

Zmarł 4 czerwca 2000 roku w Neapolu.

Twórczość

Debiutował w 1935 reportażami w warszawskim piśmie „Kuźni Młodych”. Jego debiut książkowy miał zaś miejsce w 1945 roku. Opublikował wówczas pierwszy zbiór szkiców krytycznoliterackich „Żywi i umarli”. W 1951 wydał  najsłynniejsze swe dzieło – „Inny świat” – wspomnienia odzwierciedlające dramatyczne przeżycia autora z łagru, będące jednym z pierwszych i najdoskonalszych dzieł poświęconych temu problemowi, jakie powstały w literaturze światowej. Od roku 1971 prowadził „Dziennik pisany nocą”, drukowany na bieżąco w „Kulturze” – świadectwo rozmów z sobą, światem i Bogiem.

Za oficjalny polski debiut uznaje się zaś tom wydany w 1988 roku „Wieża i inne opowiadania”.

Cechy szczególne

Podstawowymi formami wypowiedzi literackiej pisarza były esej, dziennik, portret, opowieść biograficzna, wspomnienie i opowiadanie, które było jego ulubionym gatunkiem.

Posługiwał się narracją autorską, w pierwszej osobie. Narrator w dziełach Grudzińskiego występuje w rolach obserwatora, komentatora, reportażysty lub uczestnika wydarzeń, co pozwala zarówno na specyficzną autobiograficzność, jak i otwartość narracji.

W esejach i recenzjach dużo miejsca poświęcił literaturze krajowej (twórczości Borowskiego, Herberta, Iwaszkiewicza, Nałkowskiej, Rudnickiego). Szczególną uwagę skupiał na pisarzach rosyjskich (Bablu, Sołżenicynie, Gorkim, Dostojewskim, Pasternaku, Mandelsztamie, Bułhakowie, Płatonowie). Wielokrotnie powracał do twórczości Kafki, Dostojewskiego, Conrada, Gombrowicza, Miłosza.

Herling-Grudziński w swojej twórczości skupiał się na zagadnieniu podstaw i wyznaczników człowieczeństwa. Temu też służyła analiza problemów moralnych, religijnych, egzystencjalnych, społecznych. W centrum uwagi pisarza znajdowały się takie kwestie jak cierpienie, zło, namiętność, sprawiedliwość, relacje pomiędzy etyką a estetyką, zagadnienia metafizyczne i religijne, także kwestie dotyczące losu, fatum, zła, krzywdy, namiętności.

Stałym tematem dzieł Herlinga-Grudzińskiego są sztuka, architektura, rzeźba i malarstwo portretowe, pejzażowe, religijne. Częstsze są też wątki autobiograficzne.

W twórczości tej znajdziemy stare legendy, kroniki i opowieści (włoskie, neapolitańskie). Stałymi elementami opowiadań są narracyjne rekonstrukcje losów bohaterów i wydarzeń, motywy podróży, nawiązania do innych utworów, parafrazy, aluzje, subtelne mistyfikacje literackie. Poszczególne historie pokazują świat, w którym zachowanie człowieczeństwa wymaga heroizmu i cierpienia.

Zdaniem Zdzisława Kudelskiego, Gustaw Herling-Grudziński to pisarz trudnej wiary w człowieka.

Ps. Polecam audycje Polskiego Radia poświęcone życiu i twórczości autora opowiadania „Portret wenecki”.

BIBLIOGRAFIA
  1. Hasło, Gustaw Herling-Grudziński, w, https://culture.pl/pl/tworca/gustaw-herling-grudzinski, dostęp 13.06.2019.
  2. Hasło, Gustaw Herling-Grudziński, w, Literatura polska XX wieku. Przewodnik encyklopedyczny, red. Artur Hutnikiweicz, Andrzej Lam, tom 1, Warszawa, 2000.
  3. Kudelski Zdzisław, Studia o Herlingu-Grodzińskim: twórczość – recepcja – biografia, Lublin 1998.

Walentynki – na pokuszenie

Słowom…

By tradycji stało się zadość… Kontynuując zeszłoroczny wątek

Walentynki, Dzień św. Walentego, Dzień Zakochanych – święto to pasuje do mnie jak przysłowiowa pięść do nosa, no, ale, żeby nie było, że jestem nieczuła, niewrażliwa, lodowata, z kamieniem zamiast serca 😉 !!!

A tak na marginesie (choć sprawa nie jest marginalna), każda okazja jest dobra, by okazać życzliwość rzeczywistości otaczającej…

Był sobie raz taki pan, i drugi, i trzeci, siódmy… Jednego, drugiego, trzeciego, siódmego… pokochałam miłością taką, na jaką sobie zasłużyli.

 Jeden z nich uwiódł swą pozorną niepewnością, zapytując:

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu?
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?

Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?

– Adam Mickiewicz Niepewność

Ech, tamte dni i tamte noce… Pod kołdrą z latarką, by nikt nie dostrzegł, że oddaję się znajomościom ulotnym, żem niemądra i daję się wodzić na pokuszenie słowom…

Ekscytujących Walentynek!!!

Ps. Ten sprzed wieków tekst jakoś bardzo współcześnie mi brzmi!?

I jeszcze jedno! Walentynki to znakomita okazja, by zatopić się w poezję… po którą za rzadko sięgamy, to znaczy BJ za rzadko sięga 😉 !

Rok 2019 – przyszłość

Czas na Bałwochwalicy Jednej myśli noworoczne!!!

Nastał nowy rok – 2019! Staro-noworoczny rytuał czas więc kończyć! Koniec roku jednego i początek następnego to dla mnie zawsze gorący okres. Podwijam rękawy i zabieram się do roboty, bo należę do tych, który uwielbiają podsumowywać i planować! I byłby to zrozumiałe i logiczne, gdyby pomiędzy jednym a drugim nie powstawała zwykle ogromna luka, dziura, pustka! A tak…

Podsumowanie, planowanie…

Najpierw czynię porządki w tym, co rok mijający po sobie pozostawił. Część idzie do kosza (nie ma co, trzeba być stanowczym i twardym), część na przysłowiowy strych (wciąż jestem ciut sentymentalna). Następnie krótkie podsumowanie, ale bez sankcji za poniesione porażki (wyrzuty sumienia za grzech zaniechania są już wystarczającą karą). Później zakup kalendarzy i w końcu plany, postanowienia, życzenia!!! I wielkie nadzieje, oczekiwania, że nowy rok okaże się łaskawszy i przyniesie spełnienie, że oczaruje i odsłoni najlepsze oblicze świata!

Frustracja

Od lat marzę, by wejść w nowe z czystym kontem, bez zaległości, by nic nad głową nie wisiało. Niestety, wychodzi na to, że to marzenie ściętej głowy…

Dlatego też każdy rok kończę w depresji będąc. Bo ten czas rozliczeń, bilansów, podsumowań, oznacza u mnie czas wyrzutów sumienia, niespełnionych obietnic, niezrealizowanych planów! Bo żal za czasem, który nie chce się zatrzymać, rozciągnąć, że coś odchodzi, że coś się kończy… Bo przecież z początkiem roku tyleee było planów, tyleee postanowień, obietnic, zobowiązań, wytyczonych celów… nadziei… Słowem, miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle!

Dość!!!

Nie pozostaje mi zatem chyba nic innego jak tylko, akceptując ten stan rzeczy i nadrabiając, robić swoje…

Koniec zatem z samobiczowaniem! Dość!!! Daruję więc sobie wyliczanie niespełnionego, czas spróbować bez żalu pożegnać rok 2018 i z otwartymi ramionami powitać 2019!!!

Do roboty!!!

Czas wyciągnąć wnioski i zaplanować co nieco, bo to najlepszy moment, chwila kiedy człowiek może wszystko – bo nadeszło nowe, niewiadome, pełne niespodzianek, oczekiwań, nadziei, obietnic, zobowiązań, planów, przedsięwzięć, postanowień, celów, też poczucia pewności, że nadchodzi piękniejsze, bogatsze, istotniejsze, najlepsze, że idzie czas spełnienia. I że będzie pięknie, i że nie wyjdzie jak zwykle! Można też pójść na żywioł!!! Bo zawsze lepiej żyć i działać, niż tylko myśleć i planować!!!

PLANY i POSTANOWIENIA, OBIETNICE, ZOBOWIĄZANIA i CELE NA ROK 2019

Po pierwsze

Być!!!

Po drugie

Bez opieszałości, lęku, zwątpienia i rezygnacji, z werwą zaś i odwagą, poczuciem mocy!!!

Po trzecie

Więcej, delektując się, niespiesznie czytać, słuchać, oglądać!!!

Po czwarte

Mniej myśleć, więcej działać!!!

Po piąte, szóste, siódme…

Więcej, więcej, więcej… i lepiej, lepiej, lepiej…

I jeszcze…

Pamiętać, że mniej znaczy więcej!

Nie zapominać, że lepsze jest wrogiem dobrego!

PODZIĘKOWANIA

Dziękuję! Tobie, Tobie, Tobie i Tobie też!!! Za to, że zaszczyciłeś mnie swą obecnością, że pojawiłeś się w moich skromnych progach! Mam nadzieję, że będziesz stałym bywalcem Bałwochwalnii! Tak po cichu liczę też, że może przyprowadzisz tu swoją familię i całą ferajnę bliskich, by dołączyli do bałwochwalców literatury, kultury i życia w ogóle!

ŻYCZENIE NA ROK 2019

Zespół Bałwochwalnii w składzie jednoosobowym wszystkim bałwochwalcom literatury życzy pięknych słów, zdań, myśli, wybitnych ludzi pióra, odważnych i czujnych wydawców, intuicji do tego, co wartościowe oraz towarzystwa doborowego, odpowiedniego, by móc zażarcie spierać się o to, co istotne.

Bałwochwalcom zaś szeroko pojętej kultury i życia w ogóle uniesień, zachwytów, pisków, ochów, achów i, dla równowagi, sapnięć, przekleństw, wyzwisk, złorzeczeń, czkawek, beków, niestrawności oraz zdrowia na ciele, umyśle i duszy!

Ekscytującego roku 2019!!!

100-lecie niepodległości Polski

Mazurek Dąbrowskiego

– Józef Wybicki

 

Jeszcze Polska nie zginęła,

Kiedy my żyjemy.

Co nam obca przemoc wzięła,

Szablą odbierzemy.

 

Marsz, marsz Dąbrowski,

Z ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem

Złączym się z narodem.

 

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,

Będziem Polakami.

Dał nam przykład Bonaparte,

Jak zwyciężać mamy.

 

Marsz, marsz… itd.

 

Jak Czarniecki do Poznania

Po szwedzkim zaborze,

Dla ojczyzny ratowania

Wrócim się przez morze.

 

Marsz, marsz… itd.

 

Już tam ojciec do swej Basi

Mówi zapłakany:

Słuchaj jeno, pono nasi

Biją w tarabany.

 

Marsz, marsz… itd.

Gwoli przypomnienia

Pierwotny tekst autorstwa Józefa Wybickiego powstał jako żołnierska piosenka śpiewana do melodii mazurka. Po raz pierwszy został wykonany publicznie w 1797 roku na uroczystości na cześć gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, twórcy Legionów Polskich.

Ogłoszony drukiem w Warszawie w 1806 roku uległ modyfikacji. Zmieniono kolejność strof (trzecia znalazła się w miejscu drugiej) i usunięto strofę czwartą i szóstą.

Zmieniony tekst, po dalszych poprawkach (głównie w zakresie uwspółcześnienia form gramatycznych i pewnych zmianach leksykalnych), stał się podstawą dzisiejszej wersji hymnu narodowego. 

Oficjalnie Pieśń Legionów Polskich we Włoszech stała się hymnem państwowym decyzją Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w 1927 roku[1].

Byśmy nie zapomnieli co w życiu ważne!!!

200 lat Polsko!!!


[1] Serwis Wolne Lektury, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/mazurek-dabrowskiego/, dostęp 11.11.2018.

Drugie urodziny Bałwochwalni

Bałwochwalnia dziś – 8 września – świętuje!!!

I Bałwochwalni stuknęło dziś – 8 września – dwa lata! Dokładnie dwa lata temu nastąpiło jej otwarcie! Dokładnie dwa lata temu uchyliła swe skromne wrota i zaprosiła w swe progi!

1 rok, 4 pory roku razy 2, 4 kwartały razy 2, 12 miesięcy razy 2, 52 tygodnie razy 2, 365 dni razy 2, 8760 godzin razy 2, 525 600 minut razy 2, 31 536 000 sekund razy 2!!! Aż i tylko!!!

Lokomotywa

Najpierw – powoli – jak żółw – ociężale,

Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale,

Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,

I kręci się, kręci się koło za kołem,

Lokomotywa Julian Tuwim

– Cóż to była za rok? – chciałoby się zakrzyknąć!!! Ale nieee! Ponieważ rok ten był… zbyt ospały, zbyt ociężały. Bałwochwalnia miała się kręcić jak karuzela szalona, nie ta z muzeum, która podrdzewiała skrzypi złowieszczo. Ale wyszło jak zawsze! Więc i tym razem nie będzie fajerwerków, piętrowego tortu, lejącego się strumieniami szampana, konfetti ani miliona prezentów.

Bo wciąż wszystko jakby dopiero ruszało, jakby dopiero się kręcić zaczynało. Wciąż nie tak szybko jakby się chciało i zwykle nie z takim efektem jakiego by człowiek oczekiwał czy pragnął.

Wielkie nadzieje

I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,

I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,

A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!

Po torze, po torze, po torze, przez most,

Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,

I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,

Do taktu turkoce i puka, i stuka to:

Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.

Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,

Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,

Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,

 

Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?

A co to to, co to to, kto to tak pcha,

Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?

To para gorąca wprawiła to w ruch,

To para, co z kotła rurami do tłoków,

A tłoki kołami ruszają z dwóch boków

I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,

Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,

I koła turkocą, i puka, i stuka to:

Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

Lokomotywa Julian Tuwim

Mimo to BJ nie poddaje się! Nie zamka Bałwochwalni na cztery spusty. Bo wie czego chce, wie co jest jej celem i wie, że upór, wytrwałość i cierpliwość to cnoty, którymi musi się tu wykazać, gdyż widzi, że pomimo tych wszystkich niepowodzeń, upadków, stania w miejscu i też niekiedy niestety cofania się (na poziomach wszelakich – technicznym, merytorycznym, wizerunkowym i każdym innym), jej wizja mimo wszystko krystalizuje się! Nabiera, choć bardzo powoli, ale jednak, realnych kształtów.

Podziękowania należą się ogromne!

Bałwochwalcom literatury i kultury, którzy motywują i inspirują, wszystkim Wspierwaczom, którzy otuchy dodają na co dzień i od święta. Ich obecność jest nie do przecenienia. BJ choć jest osobą mentalnie dość niezależną, to obejść się bez innych nie może! Potrzebuje towarzystwa, by móc po prostu oddychać.

Zatem, DZIĘKUJĘ!!! Tobie, Tobie i Tobie!