Walentynki – na pokuszenie

WalentynkiSłowom…

Walentynki, Dzień św. Walentego, Dzień Zakochanych – święto to pasuje do mnie jak przysłowiowa pięść do nosa, no, ale, żeby nie było, że jestem nieczuła, niewrażliwa, lodowata, z kamieniem zamiast serca 😉 !!!

Był sobie raz taki pan, i drugi, i trzeci, siódmy… Jednego, drugiego, trzeciego, siódmego… pokochałam miłością taką, na jaką sobie zasłużyli.

Jeden[1] uwiódł, zapewniając:

Miłość Ci wszystko wybaczy

Smutek zamieni Ci w śmiech.

Miłość tak pięknie tłumaczy:

Zdradę i kłamstwo i grzech.

Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,

Że jest okrutna i zła,

Miłość Ci wszystko wybaczy

Bo miłość, mój miły, to ja.

Jeśli pokochasz tak mocno jak ja,

Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz,

Do ostatka, do szału, do dna,

To zdradzaj mnie wtedy i grzesz.

Bo miłość Ci wszystko wybaczy

Smutek zamieni Ci w śmiech.

Miłość tak pięknie tłumaczy:

Zdradę i kłamstwo i grzech.

Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,

Że jest okrutna i zła,

Miłość Ci wszystko wybaczy

Bo miłość, mój miły, to ja.

Drugi[2] zaś mawiając:

Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),

gdyby nie ta niepewność,

gdyby nie to, że serce zżera

złość, tęsknota i rzewność.

Byłbym wierny jak ten pies Burek,

chętnie sypiałbym na słomiance,

ale ty masz taką naturę,

że nie życzę żadnej kochance.

Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),

kochałbym (niech nagła krew zaleje!),

ale na mnie coś takiego spadło,

że już nie wiem, co się ze mną dzieje:

z fotografią, jak kto głupi, się witam,

z fotografią (psiakrew!) się liczę,

pójdę spać i nie zasnę przed świtem,

póki z grzechów się jej nie wyliczę,

a te grzechy (psiakrew!) malutkie,

więc (cholera) złości się grzesznik:

że na przykład, wczoraj piłem wódkę

lub że pani Iks – niekoniecznie.

Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,

taki, co to „ślady po stopach”?…

Moja miła, minął październik,

moja miła (psiakrew!), mija listopad.

Moja miła, całe życie mija…

Miła! Miła! – powtarzam ze szlochem…

To mi życie daje, to zabija,

że ja ciągle (psiakrew!) ciebie kocham.

Czasem lamentując[3]:

Tyś mnie kochała, ale nie tak,

jak kochać trzeba,

i szliśmy razem, ale nie w takt –

przebacz.

Ja jeszcze długo… Rok albo dwa.

Potem zapomnę.

Teraz, gdy boli, teraz, gdy trwa,

dzwonię podzwonne.

A tobie, miła, na co ten dzwon

brzmiący z oddali?

Miłość niewielka, błahy jej zgon,

i idziesz dalej.

Cóż mam od życia? – troskę i pieśń

(ciebie już nie ma).

Muszę im ufać, muszę je nieść,

pisać poemat.

Cóż mam od życia? – chyba już wiesz,

czujna i płocha? –

tylko ten smutek, tylko ten wiersz,

który mnie kocha.

Trzeci[4] wyjaśniając:

Powiedz mi jak mnie kochasz.

— Powiem.

— Więc?

— Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.

Kocham cię w kapeluszu i w berecie.

W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.

W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.

I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.

I gdy jajko roztłukujesz ładnie —

nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.

W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.

I na końcu ulicy. I na początku.

I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.

W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.

W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.

Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.

I wiosną, kiedy jaskółka przylata.

— A latem jak mnie kochasz?

— Jak treść lata.

— A jesienią, gdy chmurki i humorki?

— Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.

— A gdy zima posrebrzy ramy okien?

— Zimą kocham cię jak wesoły ogień.

Blisko przy twoim sercu. Koło niego.

A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

I też zapewniając[5]:

Kochanie, moje kochanie,

dobranoc, już jesteś senna –

i widzę twój sen na ścianie,

i noc jest taka wiosenna!

Jedyna moja na świecie,

jakże wysławię twe imię?

Ty jesteś mi wodą w lecie

i rękawicami w zimie.

Tyś szczęście moje wiosenne,

zimowe, latowe, jesienne –

lecz powiedz mi na dobranoc,

wyszeptaj przez usta senne:

za cóż to taka zapłata,

ten raj przy Tobie tak błogi?…

Tyś jesteś światłem świata

i pieśnią mojej drogi.

Siódmy[6] zapomnieć nie dając:

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem

Zapodziani po głowy, przez długie godziny

Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.

Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,

Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,

Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,

I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,

A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,

Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni

Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty

Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie

Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,

I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,

Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,

Porwałem twoje dłonie — oddałaś w skupieniu

A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

Ech, te dni i tamte noce… Pod kołdrą z latarką, by nikt nie dostrzegł, że oddaję się znajomościom ulotnym, żem niemądra i daję się wodzić na pokuszenie słowom…


[1] Julian Tuwim, Miłość ci wszystko wybaczy.

[2] Władysław Broniewski, Ze złości.

[3] Idem, Wiersz ostatni.

[4] Konstanty Ildefons Gałczyński, Rozmowa liryczna.

[5] Idem, List jeńca.

[6] Bolesław Leśmian, W malinowym chruśniaku.

Wszechbabio* – inauguracja roku kobiet

KobietyMija sto lat! Wiek cały…

Rok 2018 został w Polsce ustanowiony Rokiem Praw Kobiet. Sto lat temu Polska, jako jeden z pierwszych krajów w Europie (przed Belgią, Szwecją, Hiszpanią, Francją, a także Stanami Zjednoczonymi), zapewniła swoim obywatelkom prawa wyborcze. Brzmi to naprawdę dumnie. I na tym należałoby poprzestać, bo inaczej czar natychmiast pryśnie.

Bo to pionierskie wyjście przed szereg miało miejsce wiek temu, a zważywszy na dzisiejszą (dzisiaj szeroko pojęte) pozycję kobiety, wywoływać to może konsternację. Trudno nie dołączyć do grona tych, którzy w ustanowieniu przez sejm roku 2018 Rokiem Praw Kobiet dostrzegają paradoksalność czy nawet absurdalność. Dlatego wszelkie uroczyste rocznicowe obchody wydają się chybione. Bo trzeba kroczyć naprzód, a nie cofać się czy stać w miejscu.

To jednak dobra okazja do refleksji, do przemyślenia pewnych spraw, zrewidowania poglądów, do zadania kilku zasadniczych jakby nie było pytań, do przyjrzenia się istotnym kwestiom.

Dla Bałwochwalni kobiety mają szczególne znaczenie. Ich egzystencje, wybory, działania i dokonania podglądane są ze szczególną uwagą. Bo one to, wielkie, silne, wybitne, fascynujące, w gruncie rzeczy rewolucjonistki, choć niekiedy ciche, które na przestrzeni lat dokonały rzeczy tytanicznych wręcz, bo zmieniających świat, ludzi, ich myślenie i ich rzeczywistość, inspirują, dodają otuchy, popychają do działania, dają siłę i odwagę!

Inauguruję więc po bałwochwalnianemu rok – jak określił kobietę Witkacy, mistrz innowacyjnego języka, językowy eksperymentator, bałwochwalca kobiet, który trafiał w samo sedno – Wszechbabio!

*Stanisław Ignacy Witkiewicz, Szewcy.

Nie pytaj o Polskę – inauguracja roku Polski

PolskaMija sto lat! Wiek cały…

Sztuka nigdy nie była obojętna na takie kwestie. Nie tylko wtedy, kiedy Gustaw umierał i rodził się Konrad. Także wtedy, kiedy człowiek zrzucał z ramiona płaszcz Konrada, gdy wiosną wiosnę a nie Polskę chciał zobaczyć! Zatem…

Inauguruję po bałwochwalnianemu rok Polski!

Ten szczególny czas nastał w kontekście nietypowym… Tekst à propos wyjątkowy!!!

 

To nie karnawał,

Ale tańczyć chcę

I będę tańczył z nią po dzień.

To nie zabawa,

Ale bawię się

Bezsenne noce senne dnie.

 

To nie kochanka,

Ale sypiam z nią

Choć śmieją ze mnie się i drwią.

 

Taka zmęczona

I pijana wciąż

Dlatego nie

Nie pytaj mnie.

 

Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią,

Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie,

Nie pytaj mnie, dlaczego myślę że,

Że nie ma dla mnie innych miejsc.

 

Nie pytaj mnie, co ciągle widzę w niej,

Nie pytaj mnie, dlaczego w innej nie,

Nie pytaj mnie, dlaczego ciągle chcę,

Zasypiać w niej i budzić się.

 

Te brudne dworce

Gdzie spotykam ją,

Te tłumy które cicho klną,

Ten pijak który mruczy coś przez sen

Że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też.

 

Nie pytaj mnie,

Nie pytaj mnie,

Co widzę w niej.

 

Nie pytaj mnie, co ciągle widzę w niej,

Nie pytaj mnie, dlaczego w innej nie,

Nie pytaj mnie, dlaczego ciągle chcę,

Zasypiać w niej i budzić się.

 

nie pytaj mnie dlaczego jestem z nią

nie pytaj mnie dlaczego z inną nie

nie pytaj mnie dlaczego myślę że

że nie ma dla mnie innych miejsc

 

Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią,

Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie,

Nie pytaj mnie, dlaczego myślę że,

Że nie ma dla mnie innych miejsc.

 

Nie pytaj mnie, co ciągle widzę w niej,

Nie pytaj mnie, dlaczego w innej nie,

Nie pytaj mnie, dlaczego ciągle chcę,

Zasypiać w niej i budzić się.

 

Nie pytaj,

Nie pytaj,

Nie pytaj,

Nie pytaj,

Nie pytaj, dlaczego jestem z nią,

Nie pytaj, dlaczego z inną nie.

Nie pytaj, co ciągle widzę w niej,

Nie pytaj, dlaczego w innej nie.

Nie pytaj, co ciągle widzę w niej,

Nie pytaj, dlaczego w innej nie.

 

– Grzegorz Ciechowski Nie pytaj o Polskę

Rok 2018 – przyszłość

Rok 2018Czas na Bałwochwalicy Jednej myśli noworoczne!!!

Staro-noworoczny rytuał czas kończyć! Koniec roku jednego i początek następnego to dla mnie zawsze gorący czas. Podwijam rękawy zwykle najpóźniej już w połowie grudnia i zabieram się do roboty. Najpierw porządki w tym, co rok mijający po sobie pozostawił. Część idzie do kosza (nie ma co, trzeba być stanowczym i twardym), część na przysłowiowy strych (wciąż jestem ciut sentymentalna). Następnie krótkie podsumowanie, ale bez sankcji za poniesione porażki (wyrzuty sumienia za grzech zaniechania są wystarczającą karą). Później zakup kalendarzy i w końcu plany, postanowienia, życzenia!!! I wielkie nadzieje, oczekiwania, że nowy rok okaże się łaskawy i przyniesie spełnienie, że oczaruje i odsłoni najlepsze oblicze świata!

Próbuję więc bez żalu pożegnać rok 2017, choć żal za czasem, który nie chce się zatrzymać, żal, że coś odchodzi, że coś się kończy i z otwartymi ramionami witać 2108, bo przecież idzie nowe, pełne niespodzianek, nadziei, obietnic!!! Czas wyciągnąć wnioski i naukę, i zaplanować co nieco, bo to czas kiedy człowiek sięga nieba – bo nadeszło nowe, pełne niespodzianek, oczekiwań, nadziei, obietnic, zobowiązań, planów, przedsięwzięć, postanowień, celów, pewności, że nadejdzie piękniejsze, bogatsze, istotniejsze, najlepsze, że idzie czas spełnienia. Że będzie pięknie i nie wyjdzie jak zwykle!

PLANY i POSTANOWIENIA, OBIETNICE, ZOBOWIĄZANIA i CELE NA ROK 2018

Po pierwsze

Rok 2018 to rok symboliczny wielce!!! Obchodzimy bowiem stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości i uzyskania przez kobiety praw wyborczych, siedemdziesięciopięciolecie likwidacji warszawskiego, także krakowskiego getta, pięćdziesięciolecie Marca’68…

To znakomity więc pretekst, by dać temu odpowiednio wybrzmieć właśnie tu, w Bałwochwalni! Zatem…

Po drugie

Szeroko pojęty rozwój Bałwochwalni!!!

Po trzecie

Nowe cykle!!!

Po czwarte

Z nowym rokiem zachciało się nieco odejść od literatury amerykańskiej i na przykład ponownie zatopić w Czarodziejskiej górze Thomasa Manna… Dlatego obrałam kurs na literaturę niemieckojęzyczną! W związku z tym, na ścianach Bałwochwalni pojawią się w ramach cyklu Kartoteka portrety twórców z tego obszaru językowego!

Po piąte

Bez opieszałości, lęku, zwątpienia i rezygnacji, z werwą zaś i odwagą, poczuciem mocy!!!

Po szóste

Więcej, delektując się, niespiesznie czytać, słuchać, oglądać!!!

Po siódme

Mniej myśleć 😉 , więcej działać i pisać!!!

Po ósme, po dziewiąte i dziesiąte…

Więcej, więcej, więcej… i lepiej, lepiej, lepiej…

I jeszcze…

Pamiętać, że mniej znaczy więcej!

Nie zapominać, że lepsze jest wrogiem dobrego!

ŻYCZENIE NA ROK 2018

Zespół Bałwochwalni w składzie jednoosobowym wszystkim bałwochwalcom literatury życzy pięknych słów, zdań, myśli, wybitnych ludzi pióra, odważnych i czujnych wydawców, intuicji do tego, co wartościowe oraz towarzystwa doborowego, odpowiedniego, by móc zażarcie spierać się o to, co istotne.

Bałwochwalcom zaś życia w ogóle, a kultury szeroko pojętej w szczególności, uniesień, zachwytów, pisków, ochów, achów, dla zaś równowagi, by w głowie się nie poprzewracało sapnięć, przekleństw, wyzwisk, złorzeczeń, czkawek, beków, niestrawności oraz zdrowia na ciele, umyśle i duszy!

Ekscytującego roku 2018!!!

Garść refleksji – postscriptum do podsumowania roku 2017

Garść refleksji – postscriptum do podsumowania roku 2017Dziś garść refleksji Bałwochwalicy Jednej o tym i o tamtym!

Nastał już nowy rok, 2018, i podsumowanie starego roku, 2017, już było, ale zespół Bałwochwalni w składzie jednoosobowym musi jeszcze dodać małe postscriptum.

Postscriptum

Masochizm mały

Należę do tych, który uwielbiają planować i podsumowywać! I byłby to zrozumiałe i logiczne, gdyby pomiędzy jednym a drugim nie powstawała zwykle ogromna luka, dziura, pustka! Czyżby więc moje upodobania miały charakter masochistyczny 😉 !? Cóż, prawdą jest, że to samobiczowanie jest niezłą zabawą, która sprawia mi frajdę, żeby nie powiedzieć rozkosz 😉 !

Płonne nadzieje

Od lat marzę, by kiedyś wejść w nowe z czystym kontem, bez zaległości, by nic nad głową nie wisiało. Niestety, wychodzi na to, że to marzenie ściętej głowy, bo do tej pory moje życie jest jedną wielką zaległością 😉 , moja egzystencja podporządkowana jest nadrabianiu zaległości właśnie. I to odkąd pamiętam…

Depresja

Dlatego też każdy rok kończę w depresji będąc. Bo to czas rozliczeń, bilansów, podsumowań, co u mnie oznacza wyrzutów sumienia, niespełnionych obietnic, niezrealizowanych planów! Bo żal za czasem, który nie chce się zatrzymać, rozciągnąć, że coś odchodzi, że coś się kończy…  Bo przecież z początkiem roku tyleee było planów, tyleee postanowień, obietnic, zobowiązań, wytyczonych celów… nadziei… Słowem, miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle!

Nie pozostaje mi zatem chyba nic innego jak tylko, akceptując ten stan rzeczy i nadrabiając, robić swoje…

Bilans

Rok 2017 był rokiem Jane Austen i Josepha Conrada. Chciałam dać temu wyraz w Bałwochwalni, ale zdążyłam tylko z krótką notą na temat Austen… O Conradzie słowa nie rzekłam choć ostatnia edycja Festiwalu Conrada pokazała przecież istotę i adekwatność twórczości pisarza – „doniesienia z krainy niepokoju, które nie tyle są niepokojące, co niepokój próbują diagnozować, opowiedzieć, przybliżyć, zinterpretować, zorientować nas w narastającym chaosie informacyjnym”[1].

Rok 2017 zgodnie z postanowieniami noworocznymi zdominowała literatura amerykańska. Cykl Kartoteka prezentował portrety twórców tejże literatury. 52 portretów w 52 tygodnie! Jeśli zaś chodzi o lektury, to choć udało mi się nadrobić sporo, sporo powtórzyć, to niestety, lista lektur zza oceanu wciąż długa, do nadrobienia…

Nawet kilka not dotyczących doświadczeń lekturowych jest zaległych…

W roku 2017 miał pojawić się w Bałwochwalni nowy cykl, niezwykle ważny, gdyż realizujący jej misję! Niestety, to wciąż przyszłość, wciąż w planach! Do nadrobienia…

W roku 2017 ukazało się na polskim rynku wiele publikacji, które trafiły na moją listę MUST READ 2017. I choć kilka pozycji przeczytałam i wykreśliłam, to lista wciąż długa! Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko dołączyć ją do listy ogólnej, do której wciąż więcej dopisuję, niż wykreślam 🙁 i nadrabiać…

Ta ogólna lista jest moją największą porażką! Bo chodzi tu o wyścig, nie z kimś, nie z innymi, nie z samą sobą, tylko z czasem – by zdążyć przed… I tak człowiek nie zdoła przeczytać wszystkiego, ale chciałoby się pewne książki mieć w sobie! Zatem, by nie marnować cennych chwil, czas brać się za niespieszną lekturę dzieł do nadrobienia…

Bałwochwalnia to blog, który istnieje od półtora roku! Niedługo i długo zarazem! Niedługo, porównując z żywotem innych podobnych miejsc, długo, biorąc pod uwagę jak niewiele udało się zrobić, choć ambicje sięgają szczytów – opieszałość na tym polu woła o pomstę!

Daruję więc sobie wszelkie statystyki (przeczytanych książek, opublikowanych noty, odwiedzin, zasięgów, lajków) bo nie powalają, blado wypadają w zestawieniu ze starymi wyjadaczami, choć jak dla mnie i tak są wielkim osiągnięciem, przyznam nawet nieśmiało, że i tak to wszystko przerosło moje najśmielsze oczekiwania…

Koniec z biczowaniem

Dość!!! Czas spróbować bez żalu pożegnać rok 2017 i z otwartymi ramionami powitać 2108!!! Czas wyciągnąć wnioski i naukę, i zaplanować co nieco albo pójść na żywioł!!! Bo zawsze lepiej żyć i działać, niż tylko myśleć i planować!!!

Na koniec jeszcze jedno…

Podziękowania

Dziękuję! Tobie, Tobie, Tobie i Tobie też!!! Za to, że zaszczyciłeś mnie swą obecnością w moich skromnych progach! Mam nadzieję, że spodoba Ci się tu na tyle, by zastać na dłużej! Słowem, mam nadzieję, że będziesz stałym bywalcem Bałwochwalni! Czuj się jak u siebie!!! Tak po cichu liczę też, że może przyprowadzisz tu swoją familię i całą ferajnę bliskich, przyjaciół, by dołączyli do bałwochwalców literatury, kultury i życia w ogóle!

[1]Oficjalna strona festiwalu, http://conradfestival.pl/p/65,niepokoj, dostęp 02.01.2018.