Podsumowanie miesiąca – marzec 2017

Podsumowanie miesiąca - marzecCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Mój tegoroczny marzec to czas zerkania na czytelniczy zimowy rozkład jazdy i na jego rozliczenia. Rezultat? Uznaję sezon zimowy za zamknięty i bez poczucia porażki 🙂 🙂 !!!

Niewątpliwie marzec minął mi pod hasłem tytułu jednej z przeczytanych w tym miesiącu książek – powrotem do dzieła, które niezmiennie robi na mnie wrażenie i nie daje o sobie zapomnieć. Dobrze też było znów zatopić się w polskie dzieła z kanonu, które wciąż zachwycają oryginalnością. Filmów była śladowa ilość, ale to ostatni raz… 😉 . Dużo działo się za to za kulisami bloga, co w końcu zapewniło Bałwochwalni odpowiedni sznyt – tu podziękowania dla człowieka gór!!! Nóżka chodziła przy tym w rytm dźwięków pobudzających…

A wydarzenia? No cóż…

Wydarzenia:
  • Śmierć Wojciecha Młynarskiego – twórcy, który towarzyszył wszystkim przez dekady, którego teksty pozostaną na dekady kolejne, bawiąc, inspirując, dając do myślenia. 

Czytajmy więc, słuchajmy więc Młynarskiego!

I małe, prywatne:

  • Logo Bałwochwalni – kolejny krok w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu mnogości tytułów nie było, ale i nie poległam tym razem. Zrealizowałam marcowy harmonogram lekturowy (coś z klasyki literatury amerykańskiej i polskiej oraz coś z literatury faktu) i co nieco nadrobiłam, co pozwoliło mi z czystym (no, prawie) sumieniem zamknąć sezon, bo choć całości nie zrealizowałam (nie przeczytałam z rozkładu zimowego czterech pozycji 🙁 !!), to plan minimalny wykonałam! W planie minimum była trzy razy klasyka literatury amerykańskiej, trzy razy klasyka literatury polskiej oraz trzy razy literatura faktu i to zostało zrealizowane. Hura! Mogłam więc z radością i czystym kontem zacząć nowy wiosenny sezon!

W końcu dane mi było przeczytać prozę autobiograficzną ostatniego literackiego noblisty. Czytałam ją z przyjemnością, ale nie jest to pozycja, po którą znów sięgnę. Wróciłam za to po raz kolejny do dwóch dzieł literatury polskiej – znów z niewymuszonym zachwytem. Biografię pewnego geniusza z racji jego profesji (redaktor w wydawnictwie, wyłapujący w pierwszej połowie XX wieku największe talenty literackie Ameryki) czytałam z zapartym tchem. No i ta, o której już wspomniałam, która zdominowała marzec – opowieść o młodej utalentowanej i nadwrażliwej dziewczynie i jej szklanym kloszu!!! Tę niewielką książeczkę wciąż mam przy sobie.

A oto lista tytułów (kolejność alfabetyczna):

  • Cudzoziemka – Maria Kuncewiczowa.
  • Geniusz – Andrew Scott Berg.
  • Kroniki – Bob Dylan.
  • Szklany klosz – Sylvia Plath.
  • Wesele – Stanisław Wyspiański.

Polecam wszystkie, ze szczególnym wskazaniem na polskich twórców i Plath!

Filmy:

Marzec, delikatnie mówiąc, nie był miesiącem filmowych. Jedynie pierwszy z poniższych tytułów uważam za godny polecenia. Drugiego zamysł mi się bardzo spodobał, ale już realizacja nie. Tom Ford tym razem rozczarował… Cóż… Oto lista (kolejność alfabetyczna):

  • Druga szansa – reż. Susanne Bier, Dania, Szwecja, 2014.
  • Ukryte piękno – reż. David Frankel, USA, 2016.
  • Zwierzęta nocy – reż. Tom Ford, USA, 2016.

W następnym miesiącu obiecuję, że będzie więcej pozytywnych doznań filmowych.

Muzyka:

Czas w marcu upływał przy dźwiękach czterech płyt:

  • Youth Novels, Wounded Rhymes i I Never Learn – Lykke Li.
  • Wstyd – Kult.

„Piłowałam” je na okrągło. Spróbuj i Ty 😉 !

Podsumowując – marzec w roku 2017 pozbawiony był tysiąca fajerwerków, ale towarzystwo Stanisława Wyspiańskiego, Wojciecha Młynarskiego, Kazika, Sylvii Plath i Lykke Li było doborowe, więc tylko życzyć sobie takich doświadczeń estetycznych i intelektualnych w przyszłości! Mam więc nadzieję, że i Ty z powyższego zestawienia coś siebie znajdziesz!

Wiosenne propozycje

Wiosenne propozycje

Czas najwyższy na wiosenne propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Od lutego, zatem na półmetku zimy czuję już pewien ledwie wyczuwalny, przelotny, umykający zawsze, gdy próbuję go zidentyfikować – odnaleźć jego tożsamość i źródło – zapach i słyszę jakiś szmer, jakiś szelest. Początkowo nie jestem nawet pewna czy przypadkiem mi się nie zdaje, czy to nie jakieś urojenia, ale z każdą kolejną chwilą dnia dłuższego czuję i słyszę wyraźniej. I wkrótce już wiem, że to nie mrzonki, tylko, że to wiosna idzie i szeleści swoimi sukniami, roztaczając naturalną swą woń!!! Wszystko zaczyna nabierać kolorów, intensywności, przejrzystości, garderoba też lekkości, a fryzurę układa nie ukochana jakby nie było czapka, tylko figlarny wiatr. I można walczyć już z wiatrakami, bo ma się ochotę, energię, siłę i moc, wiarę, że się wygra!

Poniosło mnie? Wiem, ale nie ma dla mnie lepszej chwili w ciągu całego roku niż ta z lutego, oznajmująca, że najlepszy czas dopiero nadchodzi!

Dodam jeszcze jedno! Pamiętasz olej Tadeusza Axentowicza Wiosna z 1900 roku? No, właśnie! To jest moje jeszcze z młodych lat wyobrażenie tej pory roku – uosobienia kobiecości! Bo przecież wiosna jest kobietą!

No, ale do rzeczy! Nadejście nowej pory roku, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienie jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, która wiosną nas rozpiera.

Oczywiście, jak zawsze wykaz jest bardzo subiektywny, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. Tym razem też nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

Tę cykliczną notę tym razem dość mocno rozbudowałam! Cóż – efekt wiosny jak nic 😉 !!!

I. LITERTURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukazały bądź ukażą się tej wiosny. Znalazłam kilka ciekawych propozycji, po które sięgnę z ciekawością!

  • Fantom bólu. Reportaże wszystkie – Hanna Krall.
  • Konwicki. Cudzoziemiec tranzytowy – Lidia Sadkowska-Mokkas.
  • Od oddechu do oddechu. Najpiękniejsze wiersze i piosenki – Wojciech Młynarski.
  • Podboje Boya. Tadeusz Żeleński: kobieciarz czy feminista? – Jarosław Molenda.
  • Boko Haram i terror w sercu Afryki – Wolfgang Bauer.
  • Prus. Śledztwo biograficzne – Monika Piątkowska.
  • Warszawa literacka w okresie międzywojennym – Piotr Łopuszański.
  • Wszyscy wiedzą. O zabójstwach czarnych w Ameryce – Jill Leovy.
  • Listy do młodego kontestatora – Christopher Hitchens.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Choćby dlatego, że warte są poświęcenia im wiosennych chwil, bo otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo szkoda przegapić:
  • Geniusz – A. Scott Berg.
  • Inna od siebie – Brygida Helbig.
  • Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów – Keith Houston.
  • Narzeczona Schulza – Agata Tuszyńska.
  • Opowieści i przypowieści – Franz Kafka.
  • Szaleństwa Boga. Tennessee Williams i kobiety z mgły – James Grissom.
  • Tu byłem. Tony Halik – Mirosław Wlekły.
  • Wróżba – Agneta Pleijel.
  • Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego – oprac. Anna Król.
Bo wiosna jest kobietą:
  • Eseje wybrane – Virginia Woolf.
  • Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow – Marek Beylin.
  • Kroją mi się piękne sprawy. Listy 1948-1971 – Alina Szapocznikow, Ryszard Stanisławski.
  • Mao Star. Instynktowne zanikanie w przestrzeni”. Listy i materiały do biografii Małgorzaty Starowieyskiej (1953-2006) – Kapsyda Kobro-Okołowicz.
Bo jakże aktualne:
  • Co to jest islam? Książka dla dzieci i dorosłych – Jelloun Tahar Ben.
  • Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu – Nilufer Gole.
Bo zawsze warto:
  • Szmira, Kobiety, Faktotum, Listonosz – powieści Charlesa Bukowskiego.
  • Kompleks Portnoya, Mój wiek męski, Oszustwo, Przeciwżycie, Operacja Shylock – powieści Philipa Rotha.
Bo uniwersalne, choć sprzed wielu lat, na tu i  na teraz:
  • Poezja Tadeusza Różewicza.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach miały bądź będą miały tej wiosny. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) naprawdę obiecujących propozycji! Tylko do kina chadzać…

Marzec:
  • Ostatnie dni miasta – reż. Tamer El Said, Niemcy, Wielka Brytania, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, 2016.
  • American Honey – reż. Andrea Arnold, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Dalida. Skazana na miłość – reż. Lisa Azuelos, Francja, 2016.
  • Świt – reż. Laila Pakalnina, Polska, Estonia, Łotwa, 2015.
Kwiecień:
  • Małżeńskie porachunki – reż. Ole Bornedal, Dania, 2107.
  • Carrie Pilby – reż. Susan Johnson, USA, 2106.
  • Matka – reż. Kadri Kõusaar, Estonia, 2016.
  • Klient – reż. Asghar Farhadi, Francja, Iran, 2016.
  • W sieci – reż. Ki-duk Kim, Korea Południowa, 2016.
  • Zud – reż. Marta Minorowicz-McBride, Niemcy, Polska, 2016.
  • Kalifornia – reż. Marina Person, Brazylia, 2015.
  • Porto – reż. Gabe Klinger, Portugalia, 2016.
  • Mały Jakub – reż. Mariusz Bieliński, Polska, 2016.
  • Wybawienie – reż. Hans Petter Moland, Dania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, 2016.
Maj:
  • Szatan kazał tańczyć – reż. Katarzyna Rosłaniec, Holandia, Polska, 2016.
  • Mali mężczyźni – reż. Ira Sachs, Grecja, USA, 2016.
  • U pana Marsa bez zmian – reż. Dominik Moll, Belgia, Francja, 2017.
  • Pożegnanie z Europą – reż. Maria Schrader, Austria, Francja, Niemcy, 2016.
  • Uczeń – reż. Kirill Serebrennikov, Rosja, 2016.
  • Gwiazdy – reż. Jan Kidawa Błoński, Polska, 2017.
  • Martwe wody – reż. Bruno Dumont, Francja, Niemcy, 2016.
  • Jutro będziemy szczęśliwi – reż. Hugo Gélin, Francja, Wielka Brytania, 2016.
  • Song to Song – reż. Terrence Malick, USA, 2017.
  • 24 tygodnie – reż. Anne Zohra Berrached, Niemcy, 2106.
  • Zwyczajna dziewczyna – reż. Lone Scherfig, Wielka Brytania, 2016.
  • Dzika – reż. Nicolette Krebitz, Niemcy 2016.
  • Mój anioł – reż. Harry Cleven, Belgia, 2016.
Czerwiec:
  • Jak ukraść pas – reż. Seong-ho Kim, Korea Południowa, 2014.
  • Sieranevada – reż. Cristi Puiu, Chorwacja, Francja, Macedonia, Rumunia, Bośnia i Hercegowina, 2016.
  • mamy2mamy – reż. Noémie Saglio, Francja, 2107.
  • Historia pewnego życia – reż. Stéphane Brizé, Belgia, Francja, 2016.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Ta część propozycji obejmuje filmy sprzed dekad, które należą do klasyki filmu w ogóle, a do klasyki filmu francuskiego w szczególności – konkretnie do francuskiej Nowej Fali, która dziś różnie jest oceniana, ale jedno jest pewne – tam są źródła kinematografii współczesnej! Zatem proponuję wiosnę poświecić na powrót do czegoś, czego pokłosie dziś możemy obserwować!

  • Cléo od 5 do 7 – reż. Agnès Varda, Francja 1961.
  • Czterysta batów – reż. François Truffaut, Francja, 1959.
  • Do utraty tchu – reż. Jean-Luc Godard, Francja, 1959.
  • Hiroszima, moja miłość – reż. Alain Resnais, Francja, Japonia, 1959.
  • Kochankowie – Louis Malle, Francja, 1958.

III. MUZYKA

Bo wiosna kobietą jest, to do nazwisk śpiewających kobiet zebranych z okazji Dnia KobietAnna Calvi, Florence Welch, Imogen Heap, Lana Del Rey, Marianne Faithfull, Patti Smith, PJ Harvey, Sóley – dodam jeszcze kilka, tym razem polskich artystek – Mery Komasa, Julia Marcell, Kari Amirian, Misia Furtak (zespół Tres.B), Natalia Grosiak (zespół Mikromusic). Niech one dodadzą nam skrzydeł – bujajmy się w rytm ich muzyki i bądźmy wszechmocni 😉 !

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nic nie uszło uwadze…

Marzec:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznej Wiosny – 20 marca. 
  • Międzynarodowy Dzień Szczęścia – 20 marca.
  • Pierwszy Dzień Kalendarzowej Wiosny – 21 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Poezji – 21 marca.
  • Zmiana czasu z zimowego na letni – 26 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Teatru Międzynarodowy – 27 marca.
Kwiecień:
  • Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci – 2 kwietnia.
  • Światowy Dzień Sztuki, Dzień Płyty Winylowej – 15 kwietnia.
  • Wielkanoc – 16-17 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy, Man Booker International (Międzynarodowa Nagroda Bookera) – ogłoszenie krótkiej listy nominowanych – 20 kwietnia.
  • Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich – 23 kwietnia.
  • Światowy Dzień Własności Intelektualnej – 26 kwietnia.
  • Światowy Dzień Grafika i Rysunku Graficznego – 27 kwietnia.
  • Netia Off Camera – 28 kwietnia – 7 maja.
Maj:
  • Majówka – 29 kwietnia – 3 maja 😉 .
  • Dzień bez Komputera, Światowy Dzień Wolności Prasy – 3 maja.
  • Dzień Bibliotekarza i Bibliotek – 8 maja.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes – 17-28 maja.
  • Międzynarodowy Dzień Muzeów – 18 maja.
  • Noc Muzeów – 20-21 maja.
  • Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego – 21 maja.
  • Dzień Działacza Kultury – 29 maja.
  • Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury 2017 – 15-21 maja.
  • Warszawskie Targi Książki – 18-21 maja.
Czerwiec:
  • Dzień Dziecka 😉 – 1 czerwca.
  • Festiwal Miłosza – 8-11 czerwca.
  • Dzień Przyjaciela – 9 czerwca.
  • Man Booker International Prize (Międzynarodowa Nagroda Bookera) 2017rozdanie nagród – 14 czerwca.
  • Święto Wolnych Książek – 20 czerwca.

V. WIOSENNE PLANY BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Wiosna nadeszła!!! Każda! Astronomiczna, kalendarzowa, faktyczna! Solidnie się do niej przygotowałam pod każdym względem. Też czytelniczym… Oto plan! Krótki i konkretny! Bo już się nauczyłam, że rozmach przynosi w tym przypadku tylko rozczarowanie!

  • Literatura amerykańska (klasyka) x 3.
  • Literatura polska (klasyka) x 3.
  • Literatura faktu x 3.
  • Inne – ile się da 😉 !

Jak widzisz wszystko zgodnie z noworocznym postanowieniami.

Poza tym planuję też wróci do filmów (bo z serialami skończyłam raz na zawsze 😉 ) i w ogóle do historii filmu. A wszystko przy dźwiękach najpiękniejszych!!!

I jeszcze jedno – wietrzyć bibliotekę swoją będę!!!

Ekscytującej wiosny!!!

Podsumowanie miesiąca – luty 2107

Podsumowanie miesiąca - lutyCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jaki był Bałwochwalicy najkrótszy miesiąc w roku? Otóż okazał się bogaty w doznania estetyczne. Mimo że nie było mnogości tytułów, to ich jakość okazała się w przypadku książek najwyższa, w przypadku filmów zaś zróżnicowana, ale jeden z nich zrekompensował wszystko. I o to przecież chodzi. Dużo też działo się za kulisami bloga, więc czas gnał jak szalony. Ale muzyka towarzyszyła na każdym kroku 😉 .

A wydarzenia?

Wydarzenia:

Z pewnością polski sukces na jednym z ważniejszych europejskich festiwali filmowy (Berlinale) nie może ujść uwadze:

  • Nagroda im. Alfred Bauera dla Agnieszki Holland za film Pokot.

Doceniajmy fakt i cieszmy się!

I małe, prywatne:

  • Bałwochwalniane kąty – Instagram oraz Lubimyczytać.pl – kolejne kroki w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu znów poległam 🙁 . Już normą to się staje. Nie zrealizowałam oczywiście lutowego harmonogramu lekturowego (aj 🙁 🙁 🙁 źle mi z tym bardzo), ale plan minimalny wykonałam!!! W planie minimum była klasyka literatury amerykańskiej, klasyka literatury polskiej oraz literatura faktu i to zostało zrealizowane. Na liście lutowej znajdowało się jeszcze kilka innych tytułów, też tych zaległych, no ale niestety… Wciąż mam jednak nadzieję, łudzę się, że zdołam to nadrobić i tym samym w 100% zrealizować zimowy rozkłady jazdy.

Każda kolejna przeczytana książka w lutym była bardzo ważna – otwierała oczy, umysł, serce. Wciąż nimi żyję, wciąż je trawię, wciąż się nimi delektuję. Zapewne powrócę do niektórych z nich w osobnych notach, bo zasługują na większą uwagę.

Oto lista (kolejność alfabetyczna):

  • Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Sklepy cynamonowe – Bruno Schulz.
  • Virgina Woolf. Opowieść biograficzna – Viviane Forrester.
  • Zabić drozda – Harper Lee.

Te cztery pozycje sprawiły, że luty był pod względem czytelniczym ucztą dla duszy i umysłu! Polecam każdy z powyższych tytułów!

Filmy:

Luty nie był miesiącem filmowych. Ale… Wśród poniższych tytułów znajduje się jeden, który zrekompensował wszystko, do którego będę wracać znów i znów. Pierwszy można sobie darować, drugi można zobaczyć z ciekawości, trzeci dla przyjemności, ostatni zaś… 🙂 dla uczty duchowej!

Oto lista (kolejność alfabetyczna:

  • Dzień matki – reż. Garry Marshall, USA, 2016.
  • Jackie – reż. Pablo Larraín, USA, 2016.
  • Moja piekarnia na Brooklynie – reż. Gustavo Ron, Hiszpania, USA, 2015.
  • Wybór Zofii – reż. Abu J. Pakula, USA, Wielka Brytania, 1982.

Zofia zdominowała pod względem filmowym luty, przypuszczam, że i całą zimę! I polecam gorąco!

Muzyka:

W lutym było zaś sporo dobrej muzyki. Sprawdzonej:

  • Mala – Devendra Banhart.
  • No Exit – Marianne Faithfull.

Dźwięki te stanowiły wyborne tło dla życia w minionym czasie! Przekonaj się i Ty jak miło robi się przy tych dźwiękach.

Podsumowując – oby każdy miesiąc był taki jak luty 2017!!! Znajdź w tych moich propozycjach coś dla siebie, bo jest w czym wybierać!

Dzień Kobiet – świat wielkich kobiet

Dzień Kobiet

Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!

Postaci twojej zazdroszczą anieli,

A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!…*

– inaczej chyba nie można zacząć noty z okazji Dnia Kobiet na blogu poświęconemu głównie literaturze niż tym znanym każdemu cytatem ze monologu Gustawa z dramatu wieszcza. Z drugiej zaś strony z takiej okazji na blogu takim, jakim jest Bałwochwalnia można by ugryźć temat z nieco innej, nieco poważniejszej strony. I taki był plan, jednak podczas robienia notatek, okazało się, że to plan niemożliwy do realizacji w jednej nawet przydługiej nocie.

Istotność

Dzień Kobiet jest okazją do uśmiechów, całusów, dobrych słów, prezentów, kwiatów, zapachów, ale w gruncie rzeczy wiąże się z zagadnieniami istotniejszymi, bo podstawowymi dla ludzkiej egzystencji. Każe cofnąć się w czasie, by myśleć o dziś i o jutrze. A to przecież kwestie nie na kilka akapitów. Dlatego planuję powrócić do tego w serii not sprawie tej poświęconych.

A dziś proponuję małe subiektywne zestawienie nazwisk kobiet z kilku dziedzin sztuki, które dokonują rzeczy niemałych w świecie kultury.

Pisarki

Na początek świat literacki. Dziś piszących kobiet jest wiele. I o ile nie miałam problemu z wybraniem tych dla mnie ważnych spośród tworzących literaturę powszechną, to z wyborem tych tworzących literaturę rodzimą doszłam do ściany. Założyłam, że w zestawieniu będą tylko autorki żyjące, a z każdym nazwiskiem, które znajduje się na liście tych, które cenię, okazywało się, że istnieją już po drugiej stronie… I niestety, jak widać poniżej, nie przeskoczyłam przeszkody, która się pojawiła – tylko jedna współczesna współtwórczyni literatury polskiej znalazła się w tym zebranym z okazji Dnia Kobiet towarzystwie…

  1. Eleanor Catton – lektura powieści Wszystko, co lśni tej nowozelandzkiej autorki przekonała mnie, że i dziś opowieść z krwi i kości ma rację bytu. 
  2. Elena Ferrante – nie ma jej, a jakby była… (na zdjęciu poniżej według ustaleń śledczych 😉 Anita Raja ukrywająca się pod pseudonimem Elena Ferrante).
  3. Lauren Groff.
  4. Nino Haratischwili.
  5. Elfriede Jelinek – kto raz zetknął się z pisarstwem tej austriackiej autorki, ten chyba już nigdy go nie zapomni, nawet gdyby chciał; po Pianistce już nic nie było u mnie takiej jak dawniej. 
  6. Toni Morrison.
  7. Herta Müller – twórczość tej niemieckiej autorki nie jest łatwa ani pod względem treści, ani pod względem formy, mimo to zdania z powieści Sercątko – surowe i poetyckie zarazem – nie opuszczają mnie.
  8. Vedrana Rudan – ta chorwacka autorka, z ogromnym poczuciem humoru, porusza tematy mało zabawne, już sam tytuł powieści Oby cię matka urodziła brzmi niezbyt ciepło.
  9. Zadie Smith.
  10. Elizabeth Strout.
  11. Zeruya Shalev.
  12. Donna Tartt – jestem pod urokiem tej autorki, a na taką opowieść jak Tajemna historia długo, choć nie do końca świadomie, czekałam.
  13. Olga Tokarczuk.
  14. Hanya Yanagihara.

Dzień Kobiet - pisarki

Reżyserki

Czas na świat filmowy. Tu miałam największy problem, bo wśród reżyserów w ogóle reżyserek nie ma zbyt wiele, ale te, które są, tworzą kino na najwyższym poziomie. I Polki mają tu swój osobny i doniosły głos.

  1. Andrea Arnold.
  2. Susanne Bier.
  3. Kathryn Bigelow.
  4. Jane Campion – autorka takich, niezapomnianych dla mnie, filmów jak Fortepian, Portret damy czy Tatuaż.
  5. Sofia Coppola – autorka kultowego już filmu Przekleństwa niewinności, który odkryłam dopiero za trzecim razem 😉 .
  6. Agnieszka Holland – autorka dla mnie filmów bezcennych, takich jak Całkowite zaćmienie czy Kopia Mistrza.
  7. Lone Scherfig.
  8. Małgorzata Szumowska – autorka, której każdy kolejny film odnosi coraz większy sukces, a na mojej psychice i tak największy ślad pozostawił jeden z jej pierwszych obrazów – 33 sceny z życia.
Dzień Kobiet - reżyserki
Piosenkarki

Na koniec świat muzyki. Tu było w czym wybierać. Wprawdzie ostatecznie zostało tylko osiem nazwisk, ale w pierwszej wersji niniejszej listy było ich ze trzy razy więcej. Hm… bark jednak Polek… Załóżmy, że jakoś mi to uleciało 😉 !

  1. Anna Calvi.
  2. Florence Welch.
  3. Imogen Heap.
  4. Lana Del Rey.
  5. Marianne Faithfull.
  6. Patti Smith.
  7. PJ Harvey.
  8. Sóley.

Dzień Kobiet - piosenkarki

A wszystkie te kobiety nie dość, że utalentowane, to jedyne w swoim rodzaju i jakże piękne…

Pań zdrowie!

*Adam Mickiewicz, Dziady, cz. IV, Warszawa 1974.

Walentynkowe propozycje*

Walentynkowe propozycje

Czas najwyższy na walentynkowe propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Wkrótce dzień św. Walentego, zwany powszechnie Walentynkami bądź Dniem Zakochanych. Pasuje to święto do mnie jak przysłowiowa pięść do nosa, ale każda okazja jest dobra do okazania życzliwości drugiemu. Niech więc choć tego jednego dnia człowiek nie będzie człowiekowi wilkiem.

W Bałwochwalni postanowiłam też wyjść dacie naprzeciw! Tytuł notatki sugeruje, że będą to propozycje. Tak, będą propozycje, ale nie będzie to lista książek o miłości, bo szukając w pamięci czegoś à propos tylko powieści Jane Austen ewentualnie odpowiadałyby okolicznościom. Inne tytuły, które przychodzą mi do głowy, owszem są à propos, ale mogą raczej pobudzić do gestów dramatycznych. Podobnie ma się sprawa z filmem. Dzieła X muzy, które mogłabym ewentualnie na walentynkowej liście umieścić raczej nie dałyby nikomu radości i szczęścia, jednie mogłyby wprowadzić zamęt i wywołać wątpliwości 😉 . Dlatego lepiej, bym się przed tym powstrzymała.

Inne walentynkowe propozycje

Może już doczytała(e)ś się, że jestem osobą ceniącą sobie nad wyraz sztukę epistolarną… Wymierającą niestety, jeśli już nie wymarłą. Niestety, ja też listy piszę już bardzo rzadko, bo odpowiedzi przychodzą w innej formie – z duchem czasu, gdyż wszyscy jesteśmy już na szybką reakcję nastawieni, no a wymiana listów wymaga przecież czasu. Kto dziś tyle by czekał? Nie mogłam jednak tej praktyki zarzucić całkowicie, musiałam ją jakoś przemycić do teraźniejszości i kartki świąteczne, urodzinowe i wszelkiego innego rodzaju kartki wysyłam w ilościach hurtowych niemalże. By nadać temu odpowiedni sznyt wypisuję je piórem. No, nie gęsim i bez kałamarza, nieco bardziej współczesnym, ale też pięknym – o wartości ogromnej. Nie w sensie materialnym oczywiście, ale sentymentalnym! I w niniejszej nocie Walentynkowe idę tym właśnie tropem!

Sztuka epistolarna

Proponuję więc list!!! Będzie romantycznie, staroświecko i dziś jakże odmiennie. Mam nadzieję, że zdołam Cię pobudzić i zainspirować. Byś poczuł(a) moc i wyobraźnia Twoja pokonała wszelkie granice 😉 . I by Cię może poniosło…, a spod Twego pióra wyszły zdania, których nie powstydziliby się najwięksi epistolografowie, bo płynących z najgłębszych zakamarków Twojej duszy! Albo choć, jeśli będzie brakować Ci słów, byś wzią(ę)ł(a) przykład z Mr. Biga[1] i wyraził(a) za pomocą cudzych słów to, co sam(a) czujesz. Albo… byś choć poczuł(a) chęć do lektury jakiegoś zbioru listów[2]. Albo… Sam(a) coś wymyśl. Mam nadzieję, że poniższe akapity uwolnią Twoją kreatywność.

Nieco historii

Listy zawsze zyskiwały jako utwory artystyczne, wchodząc na stałe do dziejów literatury pięknej. Każda literatura narodowa ma swoich klasyków epistolografii. Autorami słynnych listów w literaturze francuskiej byli między innymi Rabelais, Racine, Pascal, Rousseau, Diderot, Wolter, Sand, Flaubert, Gide. W angielskiej Locke, Swift, Stern, Scott, Byron. W niemieckiej Lessing, Winckelmann, Goethe, Schiller, Mann, Kafka. W rosyjskiej Turgieniew, Dostojewski, Czechow, Majakowski. W polskiej Jan III Sobieski, Stanisław August, Krasicki, Naruszewicz, Trembecki, Słowacki, Krasiński, Żmichowska, Brzozowski, Iwaszkiewicz, Poświatowska. Można by wymieniać bez końca…

Przyznasz, że imponująco przedstawia się ta lista!?

Witkacowskie listopisanie

Jednym z moich ulubieńców wśród epistolografów jest Stanisław Ignacy Witkiewicz. Jest on autorem kilku tysięcy listów, mimo to nigdy za epistolografa w sensie literackim się nie uważał. Pisanie listów było jednak istotnym elementem jego egzystencji. Korespondencja była dla niego swego rodzaju rozmową istotną z innymi i była mu niezbędna, „[…] była dla niego […] znakiem istnienia, wyrazem potrzeby kontaktu z bliskimi – nic więcej”[3]. Tak więc była to działalność czysto pragmatyczna. I myśl, że owa korespondencja, prywatna, tak bardzo przecież intymna, mogłaby wpaść w obce ręce, a nie tylko poszczególny adresatów, przerażała twórcę.

Listy Witkacego pisane są językiem mówionym, dosadnym, emocjonalnym, z kolokwializmami, wulgaryzmami. Ton ironiczny mieszał z poważnym, żart z wyznaniem. Autor bawił się w swym listopisaniu słowem, językiem, także jego formalnymi elementami. Przekształcał ceremonialne formułki, powitania i zakończenia, konwencjonalne zwroty. Bywało, że stylizował swe listy na antyczne, apostolskie czy urzędowe. Adresatów obdarzał przeróżnymi przydomkami, sam też rozmaicie się podpisywał, nadając sobie tytuły, przezwiska, często autoironicznie, adekwatne do jego stanu psychicznego i duchowego. Wszystko to było elementem zabawy i eksperymentu.

Te listy nie są wyrafinowaną sztuką. Jednak poza istotnymi walorami faktograficznymi i dokumentacyjnymi korespondencja ta wyróżnia się i jest na tle polskiej tradycji epistolograficznej czymś osobnym.

Witkacy jest też autorem ogromnej ilości listów miłosnych[4]! Choć należy podkreślić, że  w tym przypadku określenie to brzmi dość osobliwie, gdyż te Witacowskie listy miłosne znacznie odbiegają od powszechnego wyobrażenia na temat tego rodzaju korespondencji!

Miłosne listy twórcy awangardowego

Listy autora Szewców do żony stanowią wielowątkową powieść epistolarną o charakterze autobiograficznym, są jednocześnie intymnym dziennikiem, zawierającym obraz życia artysty od chwili poznania Jadwigi do śmierci. Są też fascynującym romansem literackim i osobistą powieścią psychologiczną. Korespondencja ta, to też dokument psychologiczny. Adresatka jest tu zaufanym spowiednikiem, oddanym i tolerancyjnym przyjacielem, któremu można zwierzyć się z najwstydliwszych myśli.

Listy te były przeznaczone wyłącznie dla niej. Autor prosił o ich spalenie. Na szczęście dla nas Jadwiga tego nie uczyniła…

Tematy Witkacowskich listów do żony są rozmaite. To nie tylko wyznania, zwierzenia, ale z uwagi na myśl przewodnią noty, poprzestanę na tym właśnie aspekcie tej korespondencji.

Już na samym początku autor Pożegnania jesieni pisał do swej narzeczonej:

Bądź łaskawa zrobić to, co miałaś zamiar, tj. uważać się za moją narzeczoną i dążyć do popełnienia tego potwornego (wprost) szaleństwa: wyjścia za mnie za mąż między 20 a 25 IV. Ja ze swojej strony zrobię wszystko, aby Ci życie urozmaicić. (s. 13)

Coraz więcej widzę, że Ty właśnie jesteś moim najistotniejszym przeznaczeniem. Kiedy będziesz moją żoną (o Boże, Boże!!), mam nadzieję, że się trochę (tylko trochę) uspokoję i będę mógł jeszcze wydobyć z siebie trochę rzeczy istotnych […]. (s. 17)

Witkacy stale zapewniał wybrankę o swych uczuciach i wciąż obiecywał, że nigdy jej nie zostawi. Prosił, gdy byli z dala od siebie, by osamotniona się nie czuła, bo jego duch jest zawsze przy niej:

Ja Cię przecież ani na chwilę nie chciałem opuścić, tylko muszę dążyć do tego, aby nie zwariować, bo wtedy to już nic ze mnie nie będzie. (s. 181)

Przekonywał, że dla niej jest „”zrezygnowany” na wszystko” (s. 15) i dodawał:

Wiedz na pewno, że jestem do Ciebie piekielnie przywiązany i że zerwanie z Twojej strony byłoby dla mnie katastrofą. (s. 7)

Nietypowym wyznaniom nie było końca:

Podkochuję się w Tobie powoli, ale za to systematycznie. Jest metoda w tym obłędzie. (s. 18)

Między innymi zajęciami kocham Cię. (s. 36)

Muszę Ci oświadczyć oficjalnie, że Cię b. kocham […]. (s. 8)

A jednak Ciebie jedną kocham i od tego nie odstąpię. (s. 160)

I dalej:

[…] tłum na ulicy i ja mizdrzący się do b. ładnej nieznanej kobiety. Czemu nie byłaś w tłumie. (s. 196)

B. mi bez Ciebie źle. Zajrzałem do pustego pokoju i mało się nie rozpłakałem. (s. 197)

Wyznania miłości przeplatały się z wyrazami tęsknoty i cierpienia, bo kochał i rozpaczał, że żona jest tak daleko:

Możesz wierzyć czy [nie] – wierzyć – jest mi to obojętne. [Bardzo] mi smutno bez Ciebie. (s. 54)

B. tęsknię za Tobą i b. mi jest źle. Czyż wszyscy tak ciągle cierpią jak ja. Zaczyna to być zupełnie nudne. (s. 225)

Gdy pojawił się problemy w małżeństwie, pragnął jak najszybszego ich rozwiązania, by mogli być razem, bo tylko we wspólnym życiu, jak twierdził, mógł znaleźć oparcie duchowe:

[…] od b. dawna już nie kochałem Ciebie tak b. jak obecnie. (s. 199)

Musimy załatwić tę sprawę, bo inaczej będzie źle. Z Tobą jestem dużo pewniejszy życiowo i duchowo. (s. 201)

Potwornie Cię wprost kocham i tęsknię za Tobą. Nie masz pojęcia, jakie parszywe jest moje życie bez Ciebie. Tylko w związku z Tobą można wytrzymać tę pospolitość i marność egzystencji. (s. 203)

Nic nie mogę napisać prócz tego, że Cię kocham b. (s. 208)

I można tak cytować bez końca…

Listy Witkacego do żony są „olśniewającymi konceptami”[5], stanowią istotną rozmowę dwóch osób, które pragnęły żyć ze sobą, a którym trudno było pragnienie to ziścić. Korespondencja ta stała się dialogiem niezwykłych osobowości. Przybiera formę nieprawdopodobnej opowieści w wymiarze duchowej egzystencji dwójki bohaterów, których życie rozgrywa się na jej kartach.

Niestety, w przypadku tej korespondencji brakuje odpowiedzi adresatki. Nie przetrwały. Musimy więc zadowolić się jedną stroną dialogu, to jednak wystarczy, by uczta była entej klasy!

Teraz wszystko w Twoich rękach – piłeczka jest po Twojej stronie 😉 . Mam nadzieję, że natchnęłam Cię do działań osobliwych w XXI wieku. Albo, że choć zaciekawiłam…

Ekscytujących Walentynek!!!

*Zasadnicza część niniejszego tekstu jest oparta na publikacji Dominiki Spietelun 😉 – Witkacowskie muzy. Kobiety w egzystencji i dziele artysty, Kraków 2013.


[1] Seks w wielkim mieście, reż. Michael Patrick King, USA, 2008.

[2] Na przykład, Listy Miłosne Sławnych Ludzi, oprac. Bertold Merwin, Lwów-Poznań, 1922, Listy na wyczerpanym papierze, Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora, Warszawa 2010, Najlepiej w życiu ma twój kot. Listy, Kornel Filipowicz, Wisława Szymborska, Kraków 2016.

[3] Anna Micińska, Autoportret „Alcoforado”. O korespondencji Stanisława Ignacego Witkiewicza, w, Istnienie Poszczególne: Stanisław Ignacy Witkiewicz, oprac. Janusz Degler, Wrocław 2003, s. 269.

[4] Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do żony, tom 1-4, Warszawa 2005-2012. Z tomu pierwszego pochodzą dalsze cytaty. Numery stron podano bezpośrednio po cytowanym fragmencie.

[5] Tomasz Bocheński, Idealne małżeństwo, w, Witkacy i reszta świata, Łódź 2010, s. 79.