Podsumowanie miesiąca – styczeń 2018

Podsumowanie miesiąca - styczeń

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Ranki zimowe zrobione są ze stali, mają metaliczny smak i ostre krawędzie. […] O siódmej rano, w styczniu, widać, że świat nie został stworzony dla Człowieka, a na pewno nie ku jego wygodzie i przyjemności.

– Olga Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych

Styczeń to pierwszy miesiąc roku! Ważny więc czas. Pełen obietnic. Pełen wiary i nadziei. To początek… Czas rozpoczęcia. Czas nowego. Lepszego zapewne – czujemy, wiemy. Nie ma w sobie nic ze schyłkowego grudnia. To miesiąc jakże odrębny od tego, który go poprzedza. Styczeń jest jaskrawy, wyrazisty i butny, sprawia, ze i człowiek zyskuje pewności siebie i wiary. Czuje się mocny. Porzuca już myśli, które w grudniu – czasie rozliczeń z przeszłością – ściągały go w dół. Bo zaczęło liczyć się tylko to, co przed nami, które ma w swoich rękach!!! A przed nami to, co najlepsze przecież!

Styczeń jednak w tym roku sobie ze mnie nieco zakpił! Pokazał mi gdzie moje miejsce. Pokazał mi, kto tu rządzi. Ja butnie, uważałam, że jestem panią czasu mi danego… Ze ode mnie tylko zależy mój każdy kolejny krok. Otóż nie! Planować, owszem to ja sobie mogę, ale nic poza tym…

Z przytupem chciałam zacząć nowy rok w Bałwochwalni. Niestety. A może stety, ale nie po mojemu, nie według moich planów. Cóż było robić? Buntować się, złościć, biadolić, ubolewać, złorzeczyć? Byłoby to tylko stratą czasu, marnowaniem cennej energii. Szybko to sobie uświadomiłam i postanowiłam poddać się chwili i skorzystać z niej w pełni.

Książki:

Jaki był styczeń książkowo? Lepszego otwarcia roku czytelniczego nie mogłam sobie wymarzyć! Rok 2017 zakończyłam z przytupem, a wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc marzyłam o takim też otwarciu 2018!!! I udało się! Nadmienię tylko, że wraz z początkiem roku podjęłam decyzję, że koniec z planami czytelniczymi… Nie będzie rocznego rozkłady jazdy, ani rozkładów sezonowych czy miesięcznych. Będę czytać bardziej spontanicznie, według własnego widzimisię, według potrzeb wewnętrznych i tęsknot!!! Jednego można być tylko pewnym! Z pewnością powracać będę do klasyki!!! Już w styczniu to planowanie nieplnowania 😉 zaczęłam realizować.

Zatem:

  • Dziewczyna z poczty – Stefan Zweig – to właśnie tą powieścią rozpoczęłam rok 2018! Musiała ona długo czekać na swoją kolej! A że z nowym rokiem zachciało się nieco odejść od literatury amerykańskiej i na przykład ponownie zatopić w Czarodziejskiej górze Thomasa Manna, to postanowiłam iść tropem literatury niemieckojęzycznej! I wybór padł na austriacką Dziewczynę. Lektura to zacna!!!
  • Na pokuszenie – Thomas Cullinan – klasyka literatury amerykańskiej – gotycka powieść z lat siedemdziesiątych. W zeszłym roku na ekrany kin weszła ekranizacja powieści w reżyserii Sofii Coppli pod tym samym tytułem (będąca pewnego rodzaju polemiką z pierwszą ekranizacją tejże powieści, filmem Dona Siegela Oszukany z lat siedemdziesiątych) i dzięki temu w końcu ukazał się jej polski przekład. Zwykle najpierw sięgam po książkę, tym razem jednak pierwszy był film… Zaintrygował mnie na tyle (czuć ducha Przekleństw niewinności – najsłynniejszego obrazu Coppoli), by pochylić się nad źródłem. Faktem jednak jest, że tematyka powieści znajduje się w kręgu moich zainteresowań, więc prędzej czy później i bez obrazu Coppoli po tę lekturę bym sięgnęła. I co? Film jest opowieścią niezwykle zmysłową, powieści natomiast jest dużo bardziej złożona… Ach te baby 😉 !!!
  • Trylogia nowojorska – Paul Auster – trzy osaczające historie z lat osiemdziesiątych, rodem ze świata Kafki czy Becketta. Potrzeba nieco czasu, by dać się wciągnąć w ten Austerowski obsesyjny świat. Później jest to już tylko uczta.

W styczniu zaczęłam też lekturę książki, będącej niewybaczalną zalęgłością z roku 2017:

  • Pamięć – Péter Nádas – legendarna powieść węgierskiego pisarza z lat osiemdziesiątych, która dopiero w zeszłym roku ukazała się u nas. Niestety, skusiłam się na zakup ebooka… Po przeczytaniu dwóch rozdziałów doszłam do wniosku, że tej powieści w takiej formie nie dam rady czytać!!!!! Odkładam, by móc pochylić się nad wydaniem papierowym!!!
Film:

Czas sprzyjał seansom filmowym. Zbieg okoliczności sprawił, że obejrzałam ponownie filmy, które są nieco à propos:

  • Nigdzie w Afryce – reż. Caroline Link, Niemcy, 2001 – opowieść (na podstawie autobiografii Stefana Zweiga) o żydowskiej rodzinie, która ucieka przed faszyzmem z Niemiec do Kenii.
  • Klucz Sary – reż. Gilles Paquet-Brenner, Francja, 2010 – opowieść (na podstawie powieści Tatiany de Rosnay) o obławie Vel d’Hiv – masowym aresztowaniu francuskich Żydów.

Z premedytacją zaś zasiadłam do kolejnego:

  • Pokłosie – reż. Władysław Pasikowski, Holandia, Polska, Rosja, Słowacja, 2012 – obraz o pogromie Żydów w Jedwabnem.
Muzyka:

Oczywiście polska muzyka królowała w styczniu:

  • Telehon, 10 piosenek, Polor, Ladinola – Pablpavo i Ludziki.
  • Nielot, Wij, Przez sen – Król.

No i oczywiście:

  • Dolores O’Riordan.

Podsumowując – styczeń roku 2018 był miesiącem analogowym, pozbawiony świata wirtualnego, dlatego odbiór tego realnego był intensywniejszy. Wyczulenie na słowo, dźwięk, obraz było zwielokrotnione. Dobrze tak pożyć wylogowanym!!!

Kartoteka 57

Kartoteka 57 - Elfriede Jelinek - przedstawiciel literatury austriackiej
Elfriede Jelinek, fragment

Elfriede Jelinek

ur. 20 października 1946 roku

Austriacka pisarka, laureatka Nagrody Nobla, autorka głośnej powieści Pianistka. W swej twórczości porusza istotne i dla niektórych kontrowersyjne i skandalizujące tematy. 

Zgubna świadomość. „Dziewczyna z poczty” – Stefan Zweig

Tytuł – Dziewczyna z poczty

Autor – Stefan Zweig

Tłumacz – Karolina Niedenthal

Wydawnictwo – WAB

Seria  Nowy Kanon

Rok – 2012

  • DLA KOGO – dla tych, którzy przeczytane dzieło chcą długo nosić w sobie, dla fanów literatury niemieckojęzycznej i austriackiej, dla wielbicieli Stefana Zweiga i międzywojnia, dla koneserów dobrej literatury, dla ceniących sobie dobrze skonstruowaną fabułę, dla których styl, język, forma nie są obojętne
  • PO CO – by poczuć
  • MOJA OCENA – 6/6
Uczta dla wybrednych

Czym jest publikacja dzieła niedokończonego przez autora? Ucztą dla znawców, badaczy, koneserów twórcy, psychofanów pisarza. Czy może być ucztą w oderwaniu od kontekstu, będąc samoistnym integralnym dziełem dla zwykłych bałowchwalców literatury? Dziewczyna z poczty Stefana Zweiga dowodzi, że tak.

Powieść najsmutniejszego pisarza na świecie[1] jest dziełem niedokończonym. Została opublikowana czterdzieści lat po śmierci autora staraniem wydawcy, który zebrał rozproszone fragmenty. Niemalże na kolejne tyle musiał czekać polski czytelnik.

I tak, i nie

Niewątpliwie publikacja tej powieści przypomniała o Stefanie Zweigu, pisarzu nieco zapomnianym, choć mającym stałe grono wiernych odbiorców, swego czasu bardzo poczytnym, znanym i znaczącym w kręgach literackich, ale swego czasu nie tak cenionym w europejskich kręgach literackich jak inni twórcy niemieckojęzyczni. Zweig pisał swoje utwory zwykle lekko, sprawnie i szybko, co wzbudzało podejrzenia fachowców. Szeroki odbiór jego tekstów nakazywał zaliczyć go do grona twórców literatury popularnej, rozrywkowej, przeznaczonej dla przeciętnego czytelnika, a nie wyrafinowanego intelektualisty.

Najsmutniejszy pisarz na świecie

Stefan Zweig to właściwie wybraniec fortuny. Zaznał jednak nie tylko dostatku i uznania, ale i odrzucenia. Pełen energii i entuzjazmu, pogodny, odnoszący sukcesy, czerpiący radość z życia, stał się w końcu nadwrażliwym niespokojnym duchem, melancholikiem popadającym w stany depresyjne, pozbawionym wiary w lepszą przyszłość.

Austriak, Wiedeńczyk, Żyd, syn milionera, przed którym świat stał otworem. Pozbawiony trudów życia powszedniego, wybitnie uzdolniony, wiódł lekką i beztroską egzystencję. Oddawał się studiom (historii sztuki i filozofii, z której uzyskał doktorat) i poznawaniu świata. Podróżował po całym globie, znał największe tuzy wśród artystów i intelektualistów tamtego czasu, sam będąc wówczas postacią niezwykle popularną.

Autor wierszy, dramatów, opowiadań, powieści, biografii, licznych tłumaczeń. Kosmopolita, intelektualista, humanista, znawca ludzkiej psychiki, przeciwnik faszyzmu, pacyfista, pragnął pokoju za wszelką cenę, wojna była dla niego końcem tego wszystkiego, co ludzkość dotychczas osiągnęła.

Został zmuszony do opuszczenia Austrii, do której już nigdy nie powrócił. Tułając się po świecie, szukał miejsca dla siebie. Ze swoimi pacyfistycznymi poglądami nie mógł i nie był w stanie zaznać spokoju w rasistowskiej Europie. Na emigracji w Brazylii pogrążony w rozpaczy wraz z żoną popełnił samobójstwo – wyraz protestu przeciw Hitlerowi[2].

Dzieło niedokończone

Dziewczyna z poczty nie powstała od razu, jest efektem kompozycyjnych przekształceń. W tym najmroczniejszym momencie swego życia, po wygnaniu, tułając się, Zweig rozpoczął nad nią pracę. Okoliczność niewątpliwie wpłynęły na wymowę powstającego dzieła. Pisarz porzucił pracę nad powieścią na jakiś czas, by powrócić do niej, nie stawiając jednak kropki nad i. Ten niedokończony tekst, zatytułowany roboczo Historia panienki z poczty, został wydany jako Odurzenie przemianą, w Polsce zaś jako Dziewczyna z poczty w serii „Nowy Kanon” wydawnictwa WAB przy współpracy z The New York Review of Books.

Błoga nieświadomość

To opowieść o dwudziestoośmioletniej Christine Hoflehner, asystentce oddziału urzędu pocztowego na austriackiej prowincji, która nieświadoma uroków życia pędziła ledwie znośny żywot. I wojna światowa zrujnowała jej rodzinę. Odebrała jej wszystko. W każdym sensie. Człowiek poszczególny w Austrii wciąż pogrążonej w kryzysie musiał zadowolić się minimum, które urągało jego godności. Zanurzony w apatii zmagał się z biedą, poczuciem beznadziei i braku sensu. Wegetował:

[…] ciasny stryszek ledwie starcza do życia, raczej tylko przygotowuje do jeszcze węższej trumny. (s. 19)

Odurzenie metamorfozą

Dziewczynie z poczty dane jednak było wyrwać się z tego marazmu i przenieść na krótki czas do innego wymiaru, co odmieniło jej marną egzystencję, jak się wkrótce okazało, na dobre. Wystarczył telegram bogatej ciotki z Ameryki, próbującej uspokoić swe sumienie, z zaproszeniem na kilka dni do ekskluzywnego kurortu gdzieś w szwajcarskich górach. Christine, staczając wewnętrzny bój, zdecydowała się na opuszczenie swego posterunku. Pełna obaw, niepewnie, wyruszyła w podróż, w istocie, jak czas pokazał, w jedną stronę.

Wylądowała w zupełnie innej rzeczywistości. Ni jak nie przystającej do niej. Bogatej, luksusowej, barwnej, beztroskiej, pełnej przepychu, blichtru. Instynktownie wręcz, bez udziału świadomości, dała się ponieść, świadomie już nie buntując się, nie czyniąc nawet drobnego gestu sprzeciwu, wiedząc znów instynktownie, podświadomie, że teraz albo nigdy:

[…] gdyby nie przypadek, gdyby nie ta podróż, mogłaby umrzeć sczeznąć i zmienić się w proch, nie przeczuwając nawet, że w ogóle istnieją, nigdy nie doświadczywszy ich wspaniałości. Żyło się tak obok tego wszystkiego, nigdy tego nie widząc i nawet nie chcąc zobaczyć; bujało się bez sensu w obłokach, w swym malutkim pokoju, niewiele szerszym niż rozłożone ręce, niewiele dłuższym niż rozprostowane nogi, a tu już po jednej nocy, po jednym dniu rozpościera się przed człowiekiem owa nieskończona nieskończoność! Nagle po raz pierwszy do obojętnego do tej pory i niczego niepragnącego umysłu zakrada się niejasne poczucie jakiejś straty, po raz pierwszy w zetknięciu z tą niezmierzoną potęgą doświadcza się mocy porywającej duszę podróży, która jednym jedynym ruchem może zedrzeć twardą skorupę, starych przyzwyczajeń, wyrzucając nagie, płodne ziarenko w kipiący żywioł przemiany. (s. 43)

Kilka chwil wystarczyło, by początkowo zagubiona kobieta poczuła się jak u siebie:

Odnosi wrażenie, że niesie ją fala, błogi wiatr; od dziecięcych dni nie czuła się podobnie lekko, równie uskrzydlona: właśnie tak zaczyna się odurzenie przemianą. (s. 72)

[…] żyje w pożyczonym luksusie, jakby był jej własny! (s. 157)

Przemiana z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia dokonała się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dziewczyna z poczty, Christine Hoflehner przeistoczyła się niemalże w jednej chwili w Christine van Boolen, młodą, piękną, atrakcyjną damę, duszę towarzystwa, zaskarbiającą sobie przychylność elity, pożądaną przez wszystkich mężczyzn i wzbudzającą zazdrość innych kobiet.

Przesuwający się na oknem pociągu krajobraz, pożyczona garderoba, drobne zakupy, wizyta u fryzjera, zbieg pewnych okoliczności, przypadków, wszystko to uczyniło z prowincjonalnej urzędniczki czarującą bywalczynię salonów. Przemiana dokonała się nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz kobiety. Wszystko to niejako obudziło ją ze snu, w którym do tej pory była pogrążona. Otworzyło jej oczy, uświadomiło i rozbudziło potrzeby, pragnienia, marzenia, aspiracje, ambicje. Pobudziło do życia, do bycia:

[…] tylko w siebie, w siebie samą się teraz wsłuchuje, w swoje latami tłamszone, uciskane, uciśnione ja, które teraz nagle w wielkim bólu się w niej burzy i rozsadza pierś. (s. 167)

Nastąpiła metamorfoza Christine. Dziewczyna porzuciła dawną tożsamość, by zyskać nową. Odurzona przemianą, choć świadoma w pełni procesu, który zaszedł, żyła pełnią nowego życia. Miała wątpliwości czy była do tej pory tą, za którą się miała, ale wiedziała, że nie jest tą, za którą inni teraz ją mają. Była świadoma oszustwa, mimo to brnęła w nie coraz głębiej:

Taki wytworny, światowy człowiek i nie rozpoznał w niej przebranej za damę oszustki […]. Dopiero teraz poczuła się w prawie, żeby tu przebywać. (s. 73)

Zgubna świadomość

Ułuda nie mogła jednak trwać zbyt długo. Prawda prędzej czy później musiała wyjść na jaw. Czar błyskawicznie prysł. Snobistyczne towarzystwo beztroskich ignorantów, pełne hipokryzji, żądne krwi, tylko czyhało na okazję, by bezlitośnie móc pogrążyć nieszczęśnika. Chcąc też zemścić się za to, że wprowadzono je w błąd, gotowe było na wszystko. Przezorna jednak ciotka nie pozwoliła na to. Chcąc uniknąć skandalu, bezlitośnie, nie licząc się z uczuciami krewnej, odprawiła siostrzenicę najszybciej jak tylko mogła.

Powrót do dawnego świata okazał się brutalny. Nic już nie było takie jak dawniej. Egzystencja dotąd ledwie znośna, stała się wegetacją niemożliwą do zniesienia:

[…] czuje tylko siebie, swoją samotność w tym pokoju, w tym budynku, we wszechświecie, kawałek oddychającego, drżącego mięsa, jeszcze ciepłego […]. Takie mocne obumieranie od wewnątrz, odmrażanie i zamarzanie kawałek po kawałku […]. (s. 172)

[…] wpatruje się w resztki fantomu, którym była. (s. 173)

Można dostrzec w tym zapowiedź przyszłej tragedii, konsekwencji nieodwracalnych, ale i nadziei na poprawę losu!

Pod pretekstem odwiedzin siostry, pod wpływem impulsu, Christine wyruszyła do Wiednia, by znów poczuć się szczęśliwą. Niestety, nie było jej to dane. Nawiązała tam jednak znajomość z niejakim Ferdinadem – bratnią duszą, mężczyzną, tak jak ona rozczarowanym rzeczywistością, bez perspektyw na lepsze jutro. Z każdą chwilą rozumieli się coraz lepiej, z każdą chwilą łączyło ich coraz więcej, z każdą chwilą więź między nimi stawała się coraz mocniejsza. Wspólne chwile były dla nich rodzajem pocieszenia, jednak bieda, poczucie beznadziei, brak szansy na odmianę losu, wyjścię z ubóstwa, marazmu, apatii, wegetacji uniemożliwiał szczęście tych dwojga.

Nie dać się

Ta przypadkowa znajomość zaczęła nieść jednak nadzieję. Będąc u kresu wytrzymałości, zbuntowali się przeciw rzeczywistość. Postanowili rzucić wyzwanie losowi:

Podejmujemy to ryzykowne przedsięwzięcie, kładąc na szli własne życie, aby móc swobodnie żyć, przynajmniej przez jakiś czas. (s. 312)

Kunszt pisarza

Dziewczyna z poczty to opowieść o monadzie z historią w tle. Na tym dusznym, apatycznym, szarym, brudnym i wrogim tle, rozgrywa się dramat młodej kobiety, która rozczarowana rzeczywistością, zapragnęła więcej. Zweig ze znawstwem oddaje tu zniuansowane meandry kobiecej psychiki. Brawurowo portretuje jednak nie tylko jednostkę, ale i zbiorowość. Jest tu niezrównanym psychologiem natury ludzkiej.

Powieść Zweiga jest dziełem nieukończonym (nie wiemy co było zamiarem twórcy, a czego autor nie zdążył dopracować). Odbiorca podczas lektury nie odczuwa jednak tego. Brak ujednoliconej formy tylko pozornie jest zarzutem wobec utworu. Wraz z otwartym zakończeniem – intryga nie ma rozwiązania, powieść kończy się w miejscu, w którym mogłaby zacząć się od nowa – okazuje się atutem powieści.

Należy jednak doprecyzować, że brak tej ujednoliconej formy nie oznacza fragmentaryczności dzieła, nie oznacza zestawienia zróżnicowanych jakościowo i formalnie fragmentów. Powieść jest spójną, logiczną, samoistną całością. Brak jednoznacznego zakończenia równie dobrze może być zakończeniem po prostu. Zakończeniem otwartym, pozostawiającym los bohaterów w rękach odbiorcy. Lektura okazuje się więc ucztą na wysokim poziomie.

Uniwersalna wymowa

Dziewczyna z poczty to uniwersalna opowieść o ludziach pełnych lęku przed jutrem, zagubionych w bezwzględnej rzeczywistości, gotowych jednak walczyć. To opowieść o poszukiwaniu własnego „ja”, o bólu istnienia, o uwieraniu życia, o rozbudzonych nadziejach, marzeniach, aspiracjach, ambicjach, o próbie zawalczenia o siebie i swoje miejsce w świecie, o wyrwaniu kawałka tortu dla siebie.

Warto pamiętać, że to ostatnie dzieło tego austriackiego pisarza jest też świadectwem jego ducha.

Ps. Polecam więcej cytatów z powieści.

* Tytuł oryginalny – Rauch der Verwandlung, rok pierwszego wydania – 1982, rok pierwszego wydania polskiego – 2012.


[1] Janusz Rudnicki, Najsmutniejszy pisarz na świecie, „Książki. Magazyn do Czytania”, nr 4/27.

[2] Zob.: Strona poświęcona Stefanowi Zweigowi, http://www.stefanzweig.org/zweig_bf.htm, dostęp 31.01.2018; Tomasz Małyszka, Posłowie, w, Stefan Zweig, Dziewczyna z poczty, Warszawa, 2012.

BIBLIOGRAFIA
  1. Grand Budapest Hotel, reż. Wes Anderson, USA, Niemcy, 2014.
  2. Małyszka Tomasz, Posłowie, w, Stefan Zweig, Dziewczyna z poczty, Warszawa, 2012.
  3. Na zawsze twoja, reż. Patrice Leconte, Belgia, Francja, 2013.
  4. Ostatnie dni Stefana Zweiga, Laurent Seksik, Guillaume Sorel, Warszawa.
  5. Pożegnanie z Europą, reż. Maria Schrader, Austria, Francja, Niemcy, 2016.
  6. Rudnicki Janusz, Najsmutniejszy pisarz na świecie, „Książki. Magazyn do Czytania”, nr 4/27.
  7. Strona poświęcona Stefanowi Zweigowi, http://www.stefanzweig.org/zweig_bf.htm.
  8. Zweig Stefan, Świat wczorajszy. Wspomnienia pewnego Europejczyka, Warszawa, 2015.

Wszechbabio*

KobietyMija sto lat! Wiek cały…

Rok 2018 został w Polsce ustanowiony Rokiem Praw Kobiet. Sto lat temu Polska, jako jeden z pierwszych krajów w Europie (przed Belgią, Szwecją, Hiszpanią, Francją, a także Stanami Zjednoczonymi), zapewniła swoim obywatelkom prawa wyborcze. Brzmi to naprawdę dumnie. I na tym należałoby poprzestać, bo inaczej czar natychmiast pryśnie.

Bo to pionierskie wyjście przed szereg miało miejsce wiek temu, a zważywszy na dzisiejszą (dzisiaj szeroko pojęte) pozycję kobiety, wywoływać to może konsternację. Trudno nie dołączyć do grona tych, którzy w ustanowieniu przez sejm roku 2018 Rokiem Praw Kobiet dostrzegają paradoksalność czy nawet absurdalność. Dlatego wszelkie uroczyste rocznicowe obchody wydają się chybione. Bo trzeba kroczyć naprzód, a nie cofać się czy stać w miejscu.

To jednak dobra okazja do refleksji, do przemyślenia pewnych spraw, zrewidowania poglądów, do zadania kilku zasadniczych jakby nie było pytań, do przyjrzenia się istotnym kwestią.

Dla Bałwochwalni kobiety mają szczególne znaczenie. Ich egzystencje, wybory, działania i dokonania podglądane są ze szczególną uwagą. Bo one to, wielkie, silne, wybitne, fascynujące, w gruncie rzeczy rewolucjonistki, choć niekiedy ciche, które na przestrzeni lat dokonały rzeczy tytanicznych wręcz, bo zmieniających świat, ludzi, ich myślenie i ich rzeczywistość, inspirują, dodają otuchy, popychają do działania, dają siłę i odwagę!

Inauguruję więc po bałwochwalnianemu rok – jak określił kobietę Witkacy, mistrz innowacyjnego języka, językowy eksperymentator, który trafiał w samo sedno, bałwochwalca kobiet – Wszechbabio!

*Stanisław Ignacy Witkiewicz, Szewcy.