Podsumowanie miesiąca – sierpień 2017

Podsumowanie miesiąca - sierpień

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Sierpień dobiega końca (jeszcze tylko niespełna dwie godziny), choć gorąco się zrobiło, to ciemność coraz wcześniej przychodzi, wrzosy kwitną, a babie lato szaleje! Koniec wakacji nastał, ale – na pocieszenie – lato wciąż trwa!!! Jaki był sierpień książkowo, filmowo, muzycznie? Bujny!

Wydarzenia:

Wydarzeń miało nie być, ale takie odejścia trzeba odnotować i zapamiętać:

  • Śmierć Janusza Głowackiego – znów kultura polska poniosła wielką stratę!!!
Książki:

Sierpniowy plany obejmowały znów tylko dwie pozycje – powrót do klasyki polskiej i amerykańskiej. Dobrze mi robi to wracanie do klasyki. Niekiedy trudno się zabrać, bo nowości na które ma się chęć przybywa, piętrzą się stosy, kuszą, ale już jak się zasiądzie uczta jest lotów najwyższych. Może Chłopi Reymonta to nie jest lektura na lato, raczej na długie jesienne i zimowe wieczory, ale właśnie w tym czasie beztroskim, wtedy kiedy z naturą bliżej jesteśmy, to była odpowiednia lektura. Scarlett O’Hara zaś była idealnym towarzystwem (choć początkowo irytującym)

Sierpień był też czasem wczorajszych nowości. I poruszył różne struny wewnętrzne, różne rejony. Hertmans – strach, St Aubyn  – perwersja, Kamiński – kafkowskość. Do Particka pewno jeszcze wrócę, bo to dopiero pierwszy tom, a o Loli już było! A oto lista w kolejności alfabetycznej:

  • Chłopi – Władysław Reymont.
  • Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell.
  • Głośniej niż śnieg – Stefan Hertmans.
  • Patrick Melros – Edward St Aubyn.
  • Tylko Lola – Jarosław Kamiński.

Tylko Lola – MUST READ!!!

Film:

Skromnie! Bardzo! Czas na filmy jeszcze nadejdzie! Obejrzałam dwa. Pierwszy widziałam pierwszy raz – dobry, warty poświęcenia czasu, ale bez zachwytów, drugi widziałam po raz… Nie zliczę! I oglądać będę wciąż!

  • Pokot – reż. Agnieszka Holland, Polska, 2017.
  • Tatuaż – reż. Jane Campion, USA, 2003.
Muzyka:

Bezkonkurencyjne babki:

  • Lou Doillon.
  • Charlotte Gainsbourg.

Daj się uwieść!!!

Podsumowując – sierpień roku 2017 był miesiącem zachwytów, emocji, drżeń. Dlatego polecam wszystko co powyżej, ze szczególnym wskazaniem oczywiści na Tylko Lolę – to z pewnością powieść, którą będę podarowywać innym. Tylko sza! Bo to mają być prezenty-niespodzianki 😉 !

Portret wielokrotny. „Tylko Lola” – Jarosław Kamiński

Tylko LolaTytuł – Tylko Lola

Autor – Jarosław Kamiński

Wydawnictwo – WAB

Seria – Archipelagi

Rok – 2017

  • DLA KOGO – dla ceniących sobie kunszt pisarski, dla wielbicieli dobrej powieści, dla entuzjastów literatury, kultury i historii polskiej, dla kobiet i mężczyzn, dla ceniących sobie rozrywkę wymagającą
  • PO CO – by zatracić się, by wejść w inne światy
  • MOJA OCENA – 6/6
Na bakier ze współczesną literaturą polską

No, w końcu jest. Jakoś do tej pory nie było okazji do prezentacji w Bałwochwalni polskiej powieści współczesnej. Dlaczego? Nie dane mi było przeczytać takiej, na którą chciałabym zwrócić uwagę innych. Mamy niewątpliwie urodzaj polskich twórców słowa pisanego. I do publikacji literatury faktu nie mam wątpliwości, ale już do tych z półki z fikcją literacką tak. Faktem jednak jest, że nie czytam wszystkiego, więc prawdopodobnie coś przegapiłam, coś mnie ominęło. Słowem, wychodzi na to, że z polską powieścią współczesną jest mi po prostu nie po drodze. Chyba od czasu Madame Antoniego Libery z 1998 roku nie przeczytałam takiej, którą z kimkolwiek chciałabym się podzielić. Do teraz… Powieść, która ukazała się wiosną tego roku nakładem wydawnictwa WAB, która trafiła w moje ręce i do lektury której natychmiast przystąpiłam, okazała się publikacją, którą mam ochotę wciskać każdemu. Dlatego też musiała zagościć w Bałwochwalni.

Tylko Lola Jarosława Kamińskiego, bo o niej mowa, za sprawą okładki i tematyki przyciągnęła moją uwagę. Okładka przypomina mi wspomnianą Madame, która ma dla mnie szczególne znaczenie (wkrótce też tu zagości), a tematyka – kobiety na tle polskiej historii powojennej – to zagadnienia (bo można je potraktować osobno), które szczególnie mnie interesują.

Polska powieść lotów wysokich

Zatem Tylko Lola to zarazem powieść historyczna i psychologiczna, także społeczna. I to znakomita powieść, należy podkreślić. Autor snuje opowieść o losach prywatnych, indywidualnych, losach pojedynczych ludzi, konkretnych monad w konkretnym czasie i w konkretnych sytuacjach, jednak na tym nie poprzestaje. Kreśląc wnikliwe portrety psychologiczne bohaterów, przedstawia kwestie zasadnicze – stosunki społeczne panujące w przedwojennej Polsce, podczas wojny i po wojnie, a także kwestię emigracji i wiążących się z nią problemów.

Kobiet portret własny

Mamy do czynienia z tekstem, który został przedłożony jednemu z wydawnictw. Wydawca, po lekturze, nakreślił do autorki kilka słów, w których wyraził zainteresowanie publikacją oraz wdzięczność za powierzenie właśnie im tej osobistej opowieści.

Ten maszynopis stanowi zasadniczą treść powieść, która rozpisana jest na dwa głosy, dwóch bohaterek, Niny i Lidii (nie Loli, nie, nie), których drogi pewnego dnia skrzyżowały się. Z pewnością nie doszłoby do tego, gdyby nie właśnie tytułowa Lola. Wszystko na tle powojennej Polski – lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych. Cała narracja jednak przeskakuje w czasie i przestrzeni.

Młodsza z bohaterek, Nina Rodriguez, nowojorska emigrantka, oderwana od dawnej tożsamości, z dala od przeszłości, która pełna była niedopowiedzeń, półprawd, tajemnic i zakłamań, zdołała na nowo zbudować swoje życie. Jednak przeszłości nie daje się wymazać. Można ją jedynie wypierać bądź się z nią skonfrontować. I Nina konfrontuje się.

Starsza natomiast o pokolenie, Lidia Kowal, przebywa w zakładzie dla psychicznie chorych, zmagając się ze swoimi demonami.

Nina swe dzieciństwo i swą młodość spędziła we Wrocławiu, w którym wiodła dość beztroski, nieświadomy, bezrefleksyjny i naiwny żywot. Później, z braku perspektyw, wraz z ojcem przeniosła się do Warszawy. Tu, dzięki protekcji Kowal, starej znajomej ojca, która była przyjaciółką Loli – ciotki Niny, rozpoczęła pracę w TVP. Jej przełożoną i współpracowniczką była tam Lidia. Doszło jednak do „próby generalnej” (s. 379) – dramatycznych dla bohaterek powieści wydarzeń w latach sześćdziesiątych, będących zapowiedzią Marca ’68 – która przekreśliła i uniemożliwiła dalszą znajomość kobiet.

Nina po latach wraca do przeszłości, by stawić jej czoła. Zestawia swoje wspomnienia ze wspomnieniami spisanymi przez Lidię w szpitalu psychiatrycznym w ramach terapii. I my, odbiorcy tej opowieści, czytając podwójne wspomnienia, te przeplatane i uzupełniające się narracje Niny i Lidii, stajemy się niemalże świadkami procesu konfrontacji z czasem minionym, który położył się cieniem na życiu obu bohaterek.

Kunszt nie tylko treści, ale i formy

Forma, język, styl, konstrukcja utworu Kamińskiego nadają powieści odpowiedniego ciężaru. W kunsztowny wręcz sposób autor podaje nam opowieść o kobietach, którym przyszło żyć w absurdalnym miejscu i czasie.

Kamiński doskonale nakreślił tło historyczne, społeczne i obyczajowe, też rodzinne. Wszystko to się zazębia, tworząc spójny obraz pełen detali, które  są jednym z istotniejszych elementów powieści, bo oddają klimat, koloryt tamtych lat i uwiarygodniają tamtą rzeczywistość. Zaś portretów psychologicznych bohaterek z krwi i kości, niejednoznacznych, wielowymiarowych, skomplikowanych, mogą mu pozazdrościć inni parający się piórem. Tu nic nie jest kosztem czegoś. Dzięki temu powieść dotyka tak wielu istotnych spraw. I co ważnie nie powierzchownie, sygnalizując je jedynie, tylko głębiej, dotykając sedna.

Nim jednak zorientujemy się o co chodzi w tej opowieści, musimy przebrnąć przez kawał tekstu, który trudno nam zrozumieć. Mimo to brniemy, bo tekst ten wciąga, trzyma w napięciu i hipnotyzuje wręcz. O ile zdania narracji Niny są zrozumiałe, o tyle frazy Lidii są już niemalże bełkotem, są wypowiedziami osoby z zaburzeniami psychicznymi. Z czasem jednak, staną się jaśniejsze i do zrozumienia, aż w końcu wyłoni się z nich sens. Choć nie wszystko jest tu do pojęcia, bo wiele jest niedopowiedzeń, niejasności, nieoczywistości, to wszystko to, paradoksalnie, uwiarygodnia opowieść – oddając ducha przeszłości, sytuacji, w które człowiek chcąc nie chcąc był uwikłany.

Fikcja rodem z rzeczywistości

Bardzo sobie cenię biografie i inne gatunki literatury faktu, ale bliższa mi jest literatura fiction. Idealne więc wydaje się połączenie tych dwóch światów. Zbeletryzowane biografie zatem nie mają sobie równych.

Powieść Kamińskiego to wymysł, ale na tyle prawdopodobny, że pisarz czuł potrzebę podkreślenia jej fikcyjność w słowie odautorskim.

Owszem, fikcją są wydarzenia, bohaterowie, ale już nie emocje, uczucia, przeżycia, doznania i nie kafkowskie tło.

Portrety

Tylko Lola to portret podwójny Józefa K. To opowieść o kobietach odkrywających i budujących siebie, próbujących zrozumieć swe emocje, uczucia, pragnienia, też mechanizm, który steruje otaczającą rzeczywistością i wcielić w życie swe ideały, poszukujących swej tożsamości i swego miejsca w świecie, pragnących szczęścia, swobody, wolności, przekraczających różnego rodzaju granice, potrzebujących czegoś więcej, niż to, co codzienność ma im do zaoferowania, chcących wcielać w życie swe pragnienia i realizować swe marzenia. Tylko Lola to też portret Polski XX wieku rodem z Kafki.

Dodatkowy wymiar

Mnie uderzyły bardzo mocno jedne z pierwszych fragmentów powieści, dzięki którym utwór zyskuje dodatkowy wymiar – wytrącają go z lokalności, z konkretnego tu i teraz:

Nie lubię czystości, czystość kojarzy mi się z czystością rasową, moralną, ideologiczną, religijną, językową, seksualną i nade wszystko z czystką. Lubię brud, zmechacenia, zbrukanie i mieszanki. Metysów, Mulatów, Zambo, transwestytów, transgender. I wszystkie kundle z okolicy. Lubię wieloznaczne sytuacje, wypowiedzi i zakończenia. Brudne obrazy, brudne dowcipy i brudny język. (s. 8)*

O tak, nienawidzę czystości. Rasowej, moralnej, gatunkowej, iluzorycznej. Nie zniosłabym mieszkania w suburbiach, wśród równo przystrzyżonych trawników, idealnie zaprojektowanych domków, gładkiej nawierzchni ulic, tak schludnych, czystych, że zdrowiej jeść z nich kanapkę z burgerem niż z talerza w lokalnym Wendy’s. (s. 9)

– słowa te brzmią jakoś aktualnie! Uniwersalnie.

Ps. 1. Polecam kilka cytatów z powieści, one przemówią najlepiej.

Ps. 2.  Polecam wywiady z Jarosławem Kamińskim: http://www.polskieradio.pl/9/5648/Artykul/1772929,Tylko-Lola-ksiazkowe-spotkanie-kobiet-po-traumie, dostęp 30.08.2017 oraz https://www.facebook.com/Kurzojady/, dostęp 11.08.2017.

*Wszystkie cytaty pochodzą z tomu, Tylko Lola, Jarosław Kamiński, Warszawa 2017.