Kartoteka 6

Kartoteka 6 - William S. Burroughs - przedstawiciel literatury amerykańskiej
William S. Burroughs, 1977*

William S. Burroughs

5 lutego 1914 – 2 sierpnia 1997

Amerykański pisarz i poeta, główny przedstawiciel ruchu artystycznego Beat Generation.


*Autor Marcelo Noah, pochodna pracy Сдобников Андрей – Allen_Ginsberg_and_William_S._Burroughs.jpg, ten plik jest fragmentem innego pliku Carl Solomon, Patti Smith, Allen Ginsberg and William S. Burroughs.jpg, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16772568, dostęp 08.02.2017.

Podsumowanie miesiąca – styczeń 2017

Podsumowanie miesiąca - styczeńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jak minął Bałwochawlicy pierwszy miesiąc roku 2017? Otóż mój styczeń w tym roku był jakże różny od minionych miesięcy pod względem bzików literackich i nie tylko. Otóż zaprogramowałam się nie do końca w sposób świadomy – tak wyszło, mimochodem – na powroty, odgrzebywanie rzeczy, które swego czasu odegrały w moim życiu niemałą rolę, na przypomnienie sobie o istotności przeszłość, która wpływa na teraźniejszość. Sprzyjały temu moje postanowienia noworoczne (powrót do klasyki literatury amerykańskiej i polskiej oraz do literatury faktu) i rok Jane Austen. Nawet filmy były przede wszystkim powrotami! Niestety, muzyka w styczniu zeszła na dalszy plan! Choć w głowie słyszę wciąż pewną melodię… 😉 !

A wydarzenia? No cóż…

Wydarzenia:

„Niestety i w tym miesiącu zdarzyło się coś smutnego […]” – tymi słowami zaczęłam i październikowe, i listopadowe, i grudniowe podsumowanie. I niestety, styczniowe też trzeba tą samą frazą otworzyć:

  • Śmierć Zygmunta Baumana – jednego z najwybitniejszych polskich naukowców, socjologa i filozofa, twórca koncepcji płynnej nowoczesności, do którego nie sposób się dziś nie odwoływać.

Czas więc na ponowne zagłębienie się w jego koncepcje.

I jedno małe, prywatne:

  • Nowy cykl w Bałwochwalni Kartoteka – krok w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu znów poległam 🙁 . Nie zrealizowałam styczniowego harmonogramu lekturowego (aj, 🙁 🙁 🙁 źle mi z tym bardzo, ale w zasięgu wzroku pokus było sporo i moja silna wola okazała się po prostu słaba), mam jednak wciąż nadzieję, że zdołam to nadrobić i tym samym w 100% zrealizować zimowy rozkłady jazdy.

Nie znaczy to wcale, że się leniłam!!! Nie, nie. Po prostu w moich dłoniach pojawiły się niespodziewanie 😉 książki, których w planach styczniowych nie było. No i cóż było robić? Pochłonąć tylko jak ciepłe bułeczki.

W planie była klasyka literatury amerykańskiej (zrealizowane), klasyka literatury polskiej (nie wyszło), dwie pozycje z literatury faktu (zrealizowane w połowie) i nowość (zrealizowane).

A konkretnie wyglądało to tak (kolejność alfabetyczna):

  • Ból – Zeruya Shalev.
  • Czarne skrzydłaSue Monk Kidd.
  • Jak pokochać centra handlowe – Natalia Fiedorczuk-Cieślak.
  • Lot nad kukułczym gniazdem – Ken Kensey.
  • Skóra – Toni Morrison.
  • Virginia Woolf – Beatrice Masini.

Zatem dwie pozycje pozostały do nadrobienia 🙁 . Mimo to uważam, że styczeń był miesiącem baaaardzo udanym pod względem czytelniczym 🙂 ! Polecam wszystkie pozycje, ze szczególnym wskazaniem na opowieść o Virginii i „kukułczym gnieździe”.

Filmy:

Z wielką chęcią oglądałam w styczniu filmy! Nie wszystkie seanse były udane. Wielkiego zawodu doświadczyłam przy ostatnim Woody Allenie. Chyba żaden z jego filmów tak bardzo mnie nie rozczarował 🙁 . Za to dobrze bawiłam się przy trzeciej części przygód trzydziestolatki ponad dekadę później 😉 . A Maggie ze swoim planem i „nienormalna” María po prostu powaliły mnie. Reszta, klasa sama w sobie! Polecam! Kolejność alfabetyczna:

  • Bridget Jones 3 – reż. Sharon Maguire, Francja, Irlandia, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Duma i uprzedzenie – miniserial, Wielka Brytania, 1995.
  • Jak być normalną – reż. Leticia Dolera, Hiszpania, 2015.
  • Kto się boi Virgini Woolf – reż. Mike Nichols, USA, 1966.
  • Lot nad kukułczym gniazdem – reż. Miloš Forman, USA, 1975.
  • Plan Maggie – reż. Rebecca Miller, USA, 2015.
  • Portret damy – reż. Jane Campion, USA, Wielka Brytania, 1996.
  • Śmietanka towarzyska – reż. Woody Allen, USA, 2016.

Uznaję więc styczeń pod względem filmowym za rewelacyjny!

Muzyka:

Piękne dźwięki w tym miesiącu nie wybrzmiały! No, oczywiście poza jednym, najpiękniejszym – CISZĄ! Nie mogę jednak przemilczeć jednej rzeczy 😀 !

  • All by Myselfi 😉 😉 😉 !

Podsumowując – cudny był styczeń 2017 pod względem doznań estetycznych i nie tylko!!! Czerp więc z mojego zestawienia miesięcznego inspirację!

Kartoteka 5

Kartoteka 5 - Mark Twain - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Mark Twain, 1907*

Mark Twain

30 listopada 1835 – 21 kwietnia 1910

Amerykański pisarz szkockiego pochodzenia, twórca drugiej połowy XIX wieku, autor słynnej powieści Przygody Tomka Sawyera.


*Autor A.F. Bradley – steamboattimes.com, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11351079, dostęp 02.02.2017.

Dobry duch – Susan Sontag – wieczna studentka*

Dobry duch - Susan Sontag
Susan Sontag, fragment

Susan Sontag

16 stycznia 1933 – 28 grudnia 2004
Dobry duch

W korowodzie dobrych duchów Bałwochwalni obok „kulawej” Metyski idzie też Susan Sontag. Ona, ta wieczna studentka, musiała się tu znaleźć. Dlaczego? Bo to ikona, nie popkultury czy zbuntowanego myślenia, ale ikona świadomego życia, świadomego bycia, świadomej egzystencji. A tylko ktoś taki może inspirować, dodawać otuchy, popychać do działania, dawać siłę i odwagę!

Powierzchnia

Susan Sontag to postać powszechnie znana. Wszyscy pamiętają jej srebrne pasmo włosów, związek z Annie Leibovitz, wygraną walkę z rakiem, zaangażowanie w aktualne problemy współczesnego świata, teksty takie jak Przeciw interpretacji czy O fotografii.

Na jej temat krąży kilka, stale powtarzających się zdań, haseł jedna z ważniejszych intelektualistek XX wieku, charakteryzująca się niezależnością poglądów, otwartym umysłem i zaangażowaniem, podważająca przyjęte sposoby myślenia, kreśląca nowe horyzonty humanistyki, nadająca w ogóle ton współczesnej humanistyce; niepokorna, odważna; prowokująca i nieakceptująca schematycznych uproszczeń, obrończyni praw człowieka, zagorzała przeciwniczka wojny w Wietnamie, wspierająca w czasie stanu wojennego „Solidarność”, zaangażowana w wojnę w Jugosławii, sprzeciwiająca się polityce rządu Georga Busha po atakach terrorystycznych z 11 września; myślicielka, z której zdaniem liczyli się wszyscy, której opinii z jednej strony pożądano, z drugiej zaś obawiano się; amerykańska legenda, sumienie Ameryki, ikona popkultury, feminizmu; biseksualistka itp., itd.

Susan

Wszystko jest zatem tak jak należy – mamy wygląd zewnętrzny, życie prywatne i dokonania. To jednak zaledwie muśnięcie istoty. Powyższe hasła tylko powierzchownie portretują bohaterkę niniejszej noty. A kim w istocie była ta pisarka, aktywistka, polemistka, intelektualistka, też córka, żona, matka, kochanka[1]?

Fakty

Przypomnijmy tylko kilka faktów z życia tejże kobiety. Sontag na świat przyszła w 1933 roku w nowojorskiej rodzinie jako Susan Rosenblatt. Jej przodkami byli polscy Żydzi. Po wczesnej śmierci ojca, matka wyszła ponownie za mąż. Wtedy też dziewczynka otrzymała nowe nazwisko. W dzieciństwie wielokrotnie się przeprowadzała. W życiu dorosłym dużo zaś egzystowała między Stanami Zjednoczonymi a Europą.

Studiowała filozofię, literaturę i teologię w Berkley, w Chicago, na Harvardzie, w Oxfordzie i na Sorbonie. Początkowo marzyła o świecie akademickim, jednak szybko posadę nauczyciela uniwersyteckiego porzuciła na rzecz pisarstwa.

Mając siedemnaście lat, poślubiła profesora socjologii Philippa Rieffa, z którym miała syna Davida. Po ośmiu latach małżeństwa doszło do rozwodu. Jej późniejszy związek – ze słynną fotografką Leibovitz – przetrwał do śmierci Sontag, do 2004 roku. Pokonała raka piersi. Z białaczką jednak nie wygrała. Zmarła w Nowym Jorku. Spoczywa na paryskim cmentarzu Montparnasse.

Pokłosie

Rozprawy Sontag dotykają najrozmaitszych tematów, oscylujących wokół sztuki, kultury, szeroko rozumianej humanistyki. Świadczą o szczególnych przymiotach charakteru ich autorki, która nie przestawała pytać i podważać oczywistości, świadczą o jej oryginalności, niezwykłej wrażliwości, błyskotliwości, przenikliwości, żarze, pasji i nieustannej ciekawości.

Samoświadomość

Świadomość jest hasłem, które można uznać za synonim Susan Sontag, hasłem najbardziej adekwatnym, które oddaje najpełniej jej charakter, osobowość, istotę. Prywatne zapiski, intymne narracje unaoczniają to.

[…] ja siebie tworzę[2].

– pisze w swoim dzienniku jako nastolatka, by przez kolejne lata pracować bez wytchnienia, bez litości nad sobą.

Stwarzanie siebie

Intensywność doznań, bogactwo doświadczeń, przeżyć, odczuć, myśli wraz z potrzebą przyjrzenia się temu wszystkiemu przez samą zainteresowaną, jej autoanaliza, autorefleksja, samoświadomość sprawiają, że byt danej monady jest powoływaniem siebie do życia, jest aktem kreacji. Autokreacji. Jest aktem powołania do istnienia Susan Sontag – pisarki, aktywistki, polemistki, intelektualistki, no i też przecież córki, żony, matki, kochanki.

Doświadczenia, poszukiwania

Brak jej było myśli naiwnego i niewinnego dziecka. Odczuwała natomiast bardzo boleśnie udręki bytu. W życiu Sontag wszystko działo się znacznie wcześniej i znacznie intensywniej. Wczesna śmierć ojca, dość wczesne zamążpójście, dość wczesne macierzyństwo, to nie wszystko. Przeżyciom mocnym, znamiennym dla przyszłej pisarki nie było końca. Poza doświadczeniami emocjonalnymi, życiowymi, szybko miała także na swoim koncie istotne doświadczenia intelektualne. 

Interesowała się wszystkim – literaturą, filozofią, religią, antropologią, psychoanalizą, życiem społecznym i politycznym. Czytała setki książek, oglądała dziesiątki filmów, stale słuchała muzyki. Jej listy lektur do przeczytania, sztuk do obejrzenia, dzieł muzycznych do przesłuchania ciągnęły się w nieskończoność. I wszystko to podawała refleksji, szczegółowej analizie.

Sontag prowadziła intensywne życie na każdym poziomie – intelektualnym, towarzyskim i erotycznym. 

Poza zewnętrznością

Twarda, odważna, nieustępliwa Sontag odarta z maski ukazuje się jednak jako osoba niepewna, bezsilna, która w sposób przemyślany pragnęła stwarzać siebie. Chciała kontrolować swoją rzeczywistość, a każde wymknięcie się samej sobie z bezwzględnością karciła. Chciała diagnozować siebie, by być o zdobytą wiedzę bogatszą, mądrzejszą, by móc tę wiedzę wykorzystać w przyszłości.

Myślenie krytyczne

Krytyczne spojrzenie charakteryzowało Sontag od zawsze. Nic nie uchodziło jej uwadze. Postawa kontra pojawiała się wobec myśli, słów, czynów, wobec wszystkiego i wszystkich, a przede wszystkim wobec siebie. Brak zgody na bylejakość i powierzchowność, podważanie pozornie oczywistych rzeczy, nieakceptowanie zastanego porządku to cechy, które były dla niej charakterystyczne.

Sądy Sontag dotyczące innych były bezwzględne, była w nich bardzo surowa, ale to krytyka samej siebie poraża. Wymaganiom stawianym sobie nie było końca. Sontag była w tym okrutna, nie miała dla siebie litości. To była walka z samą sobą o siebie. Każdego dnia staczała bitwę. Na każdym kroku nie tylko kontrolowała i „lepiła” się („[…]z pełną świadomością i determinacją tworzy osobę, jaką pragnie zostać”[3]), ale wciąż też łajała i pouczała. Stale była niezadowolona z efektów i stale żyła z poczuciem braku zaufania do samej siebie i wiary w siebie.

Doskonale wiedziała czego chce:

[…] Chcę pisać – chcę żyć w intelektualnej atmosferze – […] pragnę tego wszystkiego i jeszcze więcej […]. (s. 28)

ale wciąż wątpiła w swą siłę, nie wierzyła w siebie, obawia się, że przy pierwszej lepszej okazji złamie się, porzuci swe cele, ideały, wartości. Zakazom i nakazom nie było więc końca. I na każdym kroku ujawniała się jej niebywała samodyscyplina. 

Stale robiła wykazy, na przykład postanowień na kolejny rok życia, rzeczy do wdrożenia, czy rzeczy, które należy albo których nie należy robić. Te rejestry zdumiewają drobiazgowością, wręcz małostkowością, ale też nieustanną próbą definiowania siebie, nadawania sobie i swojemu życiu określonych ram, z których nic nie miało prawa się wymknąć.

Wątpiła także w swoje zdolności intelektualne. Samokrytyce nie było więc końca. Miała też listę swoich wad, a na niej spóźnialstwo, kłamanie, gadatliwość, lenistwo, brak asertywności. Obwiniała się o niechlujstwo, próżność, brak taktu, tępotę, złe wypełnianie obowiązków. Stale wychowywała siebie i stale się krytykowała:

Czy ja już zawsze będę taka durna? (s. 35)

[…] ja sama też zachowałam się głupio, przybierając tę swoją sardoniczno-snobistyczno-intelektualną pozę […]. (s. 40)

Rzadko czuła radość, satysfakcję. Choć zdarzały się i takie chwile:

[…] zaakceptowałam się, tak jest, potrafię czerpać radość z samej siebie – […]. (s. 51)

Sontag i inni

Była bardzo krytyczna też wobec swojej matki, z którą wciąż walczyła i kiedy uświadomiła sobie, że oddala się emocjonalnie od tego, co „wybrakowane” (s. 30) – że uwolniła się od zależności od matki czy przywiązania do niej – czuła ogromną satysfakcję.

Sontag była też żoną i matką. Jak odnalazła się na polu rodzinnego życia? Jej słowa nie pozostawiają złudzeń:

Ten kto wymyślił małżeństwo, był genialnym dręczycielem. Jest to instytucja stworzona w celu stępiania uczuć. (s. 106)

Małżeństwo przypomina ciche łowy prowadzone w parach. Cały świat jest pełen par, każda z nich siedzi w swoim małym domku, zajmuje się swoimi drobnymi sprawami + kisi się we własnym sosie. To najohydniejsza rzecz pod słońcem. Należy odrzucić wyłączność, na którą skazuje małżeństwo. (s. 233)

Gdybym tylko dostała stypendium z Oksfordu! Będę przynajmniej wiedziała, że nie utknęłam na etapie zajmowania się domem i wicia gniazdka. (s. 165)

Słowo „utknęłam” wydaje się tu kluczowe. Ta wciąż nienasycona, zachłanna kobieta chciała więcej. Rola żony i matki, strażniczki domowego ogniska nie mogła spełnić i nie spełniała jej ambicji, oczekiwań.

Małżeństwo nie było jedyną relacją, która tak bardzo zaciążyła na życiu Sontag. W związkach z kobietami traciła zupełnie grunt pod nogami. Stale patrzyła na siebie przez pryzmat swych kochanek. Była od nich zależna, była nimi przygnieciona, była przez nie zdominowana. Zawsze uważnie przyglądała się tym romansom, które nie dawały jej zadowolenia, spełnienia, a raczej nienasycenie, ból, a nawet upokorzenie. Były wyniszczające, wycieńczające, nie dawały radości, poczucia pełni. Chwil radosnych było niewiele, upadków zaś mnóstwo. Przyznawała się tu przed samą sobą do słabości, do poczucia zagrożenia, niepewności, braku wiary w swoją siłę, w swoje możliwości. Krzywdzona przez innych była i tu jak zawsze bardzo surowa dla siebie.

Miłość jest bolesna. To tak, jakby pozwolić drugiej osobie, by zdarła z ciebie skórę, a potem żyć ze świadomością, że w każdej chwili może odejść z tą skórą w ręku. (s. 315)

Powyższe słowa, podyktowane przykrymi doświadczeniami, obnażają słabość jednostki w obliczu drugiego człowieka, którego z jednej strony pragnie się posiąść i zniewolić, z drugiej zaś łaknie się jego akceptacji i miłości.

Niepoznawalność

Susan Sontag była złożoną, wielowarstwową, niejednoznaczną i zaskakującą postacią. Okrutną wobec siebie, ale i wobec innych. Pragnącą akceptacji, miłości, ale i wolności, a nade wszystko poznania i doświadczenia wszystkiego.

Ta nadwrażliwa intelektualistka należy niewątpliwie do grona silnych, wybitnych kobiet, które dokonały rzeczy wielkich, bo zmieniających świat, ludzi, ich myślenie i ich rzeczywistość. A tylko ktoś taki jest w stanie dać siłę i odwagę, tylko ktoś taki może inspirować i wspierać, dlatego musiała zagościć w Bałwochwalni, by stać się jej dobry duchem.

*Niniejszy tekst w wersji zmienionej i uzupełnionej wkrótce ukaże się w jednym z naukowych czasopism. 


[1] W sprawie Susan Sontag, reż. Nancy Kates, USA 2014.

[2] Susan Sontag, Odrodzona. Dzienniki, tom 1. 1947-1963, Kraków 2012, s. 207. Z tego tomu pochodzą dalsze cytaty. Numery stron podano bezpośrednio po cytowanym fragmencie. 

[3] David Rieff, Przedmowa, w, Susan Sontag, Odrodzona, op. cit., s. 9.

Kartoteka 4

Kartoteka 4 - Dorothy Parker - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Dorothy Parker*

Dorothy Parker

22 sierpnia 1893 – 7 czerwca 1967

Amerykańska poetka i pisarka, autorka pierwszej połowy XX wieku, współpracująca z największymi amerykańskimi czasopismami takimi jak jak „Vogue”, „Vanity Fair”  i „The New Yorker”.


*Autor nieznany – http://www.litkicks.com/DorothyParker, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12697228, dostęp 25.01.2017.