Mikołajkowe propozycje 2016

Mikołajkowe propozycje

Czas najwyższy na mikołajkowe propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Jako bałwochwalca literatury, to jest mól książkowy, powinnam rzec, że książka to najlepszy rodzaj podarku. Mało tego, nie tylko powinnam tak rzec, ale powinnam w to wierzyć i być święcie przekonana co do tego i uparcie twierdzić, że tak właśnie jest. Nie, powiem raczej coś wręcz przeciwnego. Łamię niepisany kodeks mola książkowego? Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia mnie rozgrzeszą.

Jak książka może być najlepszym rodzajem prezentu dla kogoś, kto nie czyta? Dla jednej strony problemem będzie wybranie czegoś odpowiedniego, dla drugiej zaś – co z upominkiem takim począć? Bo z pewnością dla antymola książkowy podarek, jaki by nie był, nie będzie trafiony.

Jak książka może być najlepszym rodzajem prezentu dla mola książkowego? Dla jednej strony problemem będzie wybranie czegoś odpowiedniego, bo przecież on wszystko już przeczytał, dla drugiej zaś – co począć z upominkiem, który, jaki by nie był, nie będzie trafiony, bo albo już to czytał, albo takich książek nie czyta?

I co Ty na to?

No, jest pewna ewentualność! A nawet dwie!! Mól książkowy może albo ogłosić wszem i wobec listę tytułów, których jeszcze pożąda, albo… kupić sobie sam prezent książkowy!!! Wówczas książka jest idealnym upominkiem na każdą okazję i bez okazji!!! Ja stale korzystam właśnie z tej drugiej ewentualności 😉 .

Dla tych, którzy jednak uprą się, by sprezentować komuś na 6 grudnia książkę (ja uparta jestem i książki, jak tylko mogę, wciskam innym w prezencie) przygotowałam listę książkowych propozycji. Może komuś coś podpowiem, a nuż ułatwię mu zadanie!!!

Dla matek i córek, bo żadnej nie jest łatwo:
  • Mam na imię Lucy – Elizabeth Strout.
  • Oby cię matka urodziła – Vedrana Rudan.
Dla atletów, bo trzeba mieć siłę, by te książki podźwignąć:
Dla intelektualistolubów:
  • Dobrze się myśli literaturą – Ryszard Koziołek.
  • Sztuka powieści. Wywiady z pisarzami z The Paris Review”.
Dla szczęśliwców, by za bardzo nie odlecieli:
  • Wykluczeni – Artur Domosławski.
  • Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia. Gdy jedni mordują, drudzy rzucają się by ratować – Witold Szabłowski.
  • Głód – Martin Caparros.
Dla związanych i tych co związani być planują, ku pokrzepieniu i przestrodze:
Dla amerykanolubów:
  • Śmieję się z bogami. Rozmowa z Fernandą Pivano – Charles Bukowski, Fernandą Pivano.
  • Pociąg linii M – Patti Smith.
  • Dziewczyny Emma Cline.
Dla maniaków:
  • Tomek Beksiński. Portret prawdziwy – Wiesław Weiss.
Dla wścibskich i podglądaczy, bo wiadomo, że życie innych ciekawsze:
  • Chleb prawie że powszedni. Kronika jednego życia – Zofia Stryjeńska.
  • Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem – Małgorzata Czyńska.
  • Listy niezapomniane, tom 1-2 – Shaun Usher.

No i co? Widzisz tu coś dla swoich bliskich? A może dla siebie? Daj znać! 

Ekscytujących Mikołajek!!!

Ps. 1. Tytuły mogłabym dopisywać i dopisywać, ale lista ma Ci pomóc dokonać wyboru, a nie ten wybór utrudnić, poprzestałam więc na kilku. Jeśli Ci jednak mało, to odsyłam do noty z jesienną listą propozycji czytelniczych.

Ps. 2. Tytuły kategorii oczywiście traktuj z przymrużeniem oka, bo są dość surrealistyczne 😉 !

Człowiek i jego demony. „Manhattan” – Woody Allen

Manhattan
Fragment kadru z filmu „Manhattan”

Manhattan – reż. Woody Allen, USA,1979

  • DLA KOGO – dla tych, którzy chcą dać upust swej sentymentalnej naturze, dla romantyków, wrażliwców; dla tych, którzy potrafią słuchać, których męczą egzystencjalne kwestie; dla amatorów nietuzinkowego poczucia humoru, dla wielbicieli tego, co w kulturze amerykańskiej najlepsze
  • PO CO – by przenieść się w inną bajkę
  • MOJA OCENA – 6/6
Pierwsze koty za płoty

Do tegoż to reżysera musiałam dojrzeć. Po prostu moje pierwsze z nim zetknięcie nie obeszło mnie zupełnie. Zetknięcie jest tu pojęciem jak najbardziej adekwatnym, zdradzającym powierzchowność. Potok słów bez ładu i składu (na marginesie dodam, że teraz moją ulubioną kategorią filmów są te tak zwane przegadane, czyżby to za sprawą twórcy Klątwy skorpiona?). Ale nadszedł moment, że zasiadłam wygodnie przed ekranem i dałam się uwieść. Od tamtej pory jestem wiernym widzem Woody’ego Allena. I z niecierpliwością czekam na każdy kolejny jego film, choć niestety, to już nie to, ale to temat na osobną notę.

Albo albo

Wobec filmów Allena chyba nie można być obojętnym. Widz może jedynie zająć wobec nich postawę tylko albo albo – albo odpowiada mu allenowska estetyka i kupuje ją bez dwóch zdań, albo odrzuca ją całkowicie. Pośrednią postawę trudno przyjąć. Ja należę do tej pierwszej grupy. Odnajduję w tych filmach to, czego zwykle w filmach w ogóle szukam.

Mój Manhattan

Mam kilka obrazów Allena, które mogę oglądać bez końca. Jednym z nich jest Manhattan z roku 1979. Zanim go obejrzałam miałam już kilka innych allenowskich obrazów za sobą. I byłam zachwycona. Z każdym kolejnym obejrzanym filmem, który twórca popełnił, wchodziłam w ten specyficzny i jakże wciągający świat aż w końcu trafiłam na Manhattan. I o ile teraz nie do wszystkich obrazów Allena wracam (do tych po roku 2000 w ogóle), to do tego owszem. Bo?

To, co najlepsze

Bo tu, jak w soczewce, skupione jest wszystko to, co u Allena najlepsze. Charakterystyczny dla reżysera styl, charakterystyczni dla reżysera bohaterowie, charakterystyczne dla reżysera środowisko, tło, charakterystyczne dla reżysera tematy, problemy. Wszystko z to humorem, ironią, dystansem, kpiną, goryczą, przy wnikliwej analizie, psychologii postaci. No i kwestie fundamentalnie dla ludzkiej egzystencji.

Film powstał prawie cztery dekady temu, mówi o tu i teraz tamtego czasu, mówi też o naszym tu i teraz. A może po prostu o uniwersalnym tu i teraz. Manhattan „[…] tropi duchowe niepokoje, pokazuje kryzys wartości, brak autentyczności w życiu wewnętrznym i stabilności uczuć. Skupia się więc na istotnych problemach egzystencjalnych i pomimo komediowego tonu prowadzi do istotnych konstatacji moralnych i filozoficznych”[1].

Allenowski bohater niedoskonały

U Allena najistotniejszy jest człowiek. Człowiek ze swoją naturą, psychiką, ze swoimi problemami, rozterkami, lękami, neurozami, fobiami, dziwactwami, nawykami. Człowiek ułomny, słaby, wrażliwy, któremu brak równowagi psychicznej, który próbuje dać radę mimo wszystko, który niezależnie od tego kim jest, musi mocować się z samym sobą, z innymi, z rzeczywistością. Walka ta nie może zakończyć się jego zwycięstwem. W najlepszym wypadku, jeśli nie zakończy się klęską, będzie po prostu trwać, bez końca.

Zepsute dziecko i jego demony

Główny bohater, nowojorczyk, a jakże, inteligent oczywiście, twórca, w wieku średnim, zmaga się ze swoimi demonami. Próbuje je udobruchać, przegonić, próbuje z nimi walczyć, zaprzyjaźnić się. Jest w tym wszystkim nieporadny, zagubiony, jak mały chłopiec. Bohaterowie drugoplanowi (poza siedemnastolatką, która zdaje się być tu najbardziej dojrzała), też są jak zepsute doszczętnie dzieci, które bawią się w życie. A zabawa ta jest okrutna, a jeśli nawet przynosi odrobinę radości, to bywa to niezauważone. Bodźców i pokus jest zbyt wiele. Może to zmierzać tylko w jedną stronę – ku zepsuciu i upadkowi.

Nowy Jork, Nowy Jork

Mamy tu jednak jeszcze jednego bohatera – Nowy Jork oczywiście, który uwieczniony został w sposób mistrzowski. Mam tu portret miasta, czarno-biały w klimacie starych filmów, z jego niemal wszystkimi symbolami. Uzupełnieniem jest muzyka George Gershwina, która dopowiada niedopowiedziane.

I właśnie na tle tego szczególnego miasta, albo może raczej w symbiozie z nim (bez niego człowiek nie byłby tym, kim jest), żyje główny bohater, który szuka… Czego? Ratunku dla samego siebie. Czy znajdzie? Czyżby była szansa?

Bałwochwalco sztuki, jeśli nie widziałeś, obejrzyj koniecznie!

inicjaly02


[1] Zygmunt Machwitz, Francis Ford Coppola i Woody Allen, http://www.akademiafilmowa.pl/program,19,42,7,Francis-Ford-Coppola-i-Woody-Allen.html, dostęp 13.11.2016.

BIBLIOGRAFIA

Podsumowanie miesiąca – wrzesień-październik 2016

Podsumowanie miesiąca - wrzesień-październikCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Uwielbiam planować i podsumowywać, choć nie jestem do końca pewna czy, aby na pewno jest to pozytywne zjawisko…? No, ale cóż, jest jak jest. Czas więc dać upust swoim skrzywieniom i co nieco podsumować, bo się podziało trochę – od pewnego czasu dni mijają w nowym rytmie i należy to odnotować, dając tym samym początek serii wpisów.

Dziś będzie dwa w jednym (bo trochę przysnęłam 😉 ), ale w przyszłości już nie – kolejne miesiące będą podsumowywane na bieżąco.

Wrzesień

Wydarzenia:

Tu tylko jedno prywatne, ale jak wielkie  😉

  • Otwarcie Bałwochwalni – siódmego dnia miesiąca – realizacji pewnego projektu, rozpisanego w głowie w każdym szczególe od pół roku. Wtedy to właśnie wszystko ruszyło. Kolejne dni to już publikacje, pierwsze dwie w odstępach dwutygodniowych, kolejne już tygodniowych (w każdą niedzielę) i oczywiście praca nad blogiem, by wszystko działało, by odpowiednio wyglądało – by wizja przybrała realny kształt. Te prace wciąż trwają i tu proszę o cierpliwość. Blog zapewne będzie ewoluował, zmieniał swoje oblicze, nieco pod względem treści, ale przede wszystkim formy, ale to z czasem.
Książki:

Książek we wrześniu nie było za wiele – czas pochłonęło otwarcie Bałwochwalni. Udało się jednak przeczytać bardzo dobre, zaległe bardziej bądź mniej, powieści (kolejność alfabetyczna):

  1. Cień eunucha – Jaume Cabré.
  2. Jaśnie pan – Jaume Cabré.
  3. Moja walka, cz. 4 – Karl Ove Knausgard.

Jestem fanką pana z Północy i rozkoszuję się jego megalomanią 😉 , a poczucie humoru Cabré mnie bawi, więc polecam!

Filmy:

Kiedy padnięta kończyłam pracę nad blogiem, sił starczało tylko na film. Było kilka obrazów dla mnie nowych, które okazały się rewelacyjne, nie obyło się też powrotu do uwielbianych starych rzeczy (kolejność alfabetyczna):

  1. Córka mojego kumpla – reż. Julian Farino, USA, 2011.
  2. Dziewczyna z pociągu – reż. André Téchiné, Francja, 2009.
  3. Julieta – reż. Pedro Almodóvar, Hiszpania, 2016.
  4. Manhattan – reż. Woody Allen, USA, 1979.
  5. Sztuki wyzwolone – reż. Josh Radnor, USA, 2012.
  6. W Hongkongu jest już jutro – reż. Emily Ting, Hongkong, USA, 2015.
  7. Z dystansu – reż. Tony Kaye, USA, 2011.

Pięć ostatnich musisz zobaczyć!!!

Muzyka:
  • CocoRosie – wciąż, niezmiennie.

Znasz? Jeśli nie, to koniecznie posłuchaj! Jeśli znasz i nie lubisz, to posłuchaj jeszcze raz 😉 !!!

Październik

Wydarzenia:

Ten miesiąc obfitował w doniosłe wydarzenia, których konsekwencje będziemy ponosić już zawsze (kolejność chronologiczna):

  • Śmierć Andrzeja Wajdy.
  • Literacki Nobel dla Boba Dylna.

Komentarz jest zbędny!

Książki:

No, w październiku już lepiej się zorganizowałam i przeczytałam kilka zaległych książek i kilka nowości, wszystkie godne uwagi według BJ oczywiście (kolejność alfabetyczna):

  1. Bracia Burgess – Elizabeth Strout.
  2. Dziewczyny Emma Cline.
  3. Genialna przyjaciółka – Elena Ferrante.
  4. Historia nowego nazwiska – Elena Ferrante.
  5. Historia ucieczki – Elena Ferrante.
  6. Historia zaginionej dziewczynki – Elena Ferrante,
  7. Maria Panna Nilu – Scholastique Mukasonga.

Polecam wszystkie powyższe tytuły!

Filmy:

Znalazł się też czas na filmy i to intrygujące (kolejność alfabetyczna):

  1. Lolo – reż. Julie Delpy, Francja, 2105.
  2. Matka jest tylko jedna – reż. Paul Duddridge, USA, 2016.
  3. Modelka – reż. Mads Matthiesen, Dania, Polska, 2016.
  4. Słowo na M – reż. Michael Dowse, Irlandia, Kanada, 2013.
  5. The Meddler – reż. Lorene Scafaria, USA, 2016.

Wszystkie musisz zobaczyć!

Plus, oczywiście:

Muzyka:

No tu nic innego nie mogło się pojawić:

  • Bob Dylan i już!

Podsumowując – wrzesień i październik 2016 to był czas ekscytujący. Działo się 🙂 🙂 🙂 , a i przeczytane książki oraz obejrzane filmy dostarczyły ogromnej przyjemności. Polecam rzeczy, które powyżej wymieniłam!!! Założę się, że znajdziesz coś dla siebie!!!

Inicjały02

 

Andrzej Wajda – résumé

Andrzej Wajda
Andrzej Wajda, 1874*

Andrzej Wajda

– to historia polskiego kina i filmu, to także historia polskiego plakatu i historia Polski.

Przegląd jego filmów gwarantuje więc szereg doznań, na wielu poziomach.

Zapraszam więc i Ciebie do tej przygody. Daj się wciągnąć…

Filmy**:

 
  1. 1954 – Pokolenie – dramat, wojenny, psychologiczny; kinowy debiut Wajdy; ekranizacja powieści Bohdana Czeszki pod tym samym tytułem.
  2. 1956 – Kanał – dramat, wojenny; ekranizacja opowiadania Jerzego Stefana Stawińskiego pod tym samym tytułem.
  3. 1958 – Popiół i diament – dramat, psychologiczny, polityczny; adaptacja powieści Jerzego Andrzejewskiego pod tym samym tytułem.
  4. 1959 – Lotna – dramat, wojenny; adaptacja opowiadania Wojciecha Żukrowskiego pod tym samym tytułem.
  5. 1960 – Niewinni czarodzieje – dramat, psychologiczny.
  6. 1961 – Samson – dramat, wojenny, psychologiczny; adaptacja powieści Kazimierza Brandysa pod tym samym tytułem.
  7. 1962 – Powiatowa lady Makbet – obyczajowy; ekranizacja powieści Nikołaja Leskowa pod tym samym tytułem.
  8. 1962 – Miłość dwudziestolatków – film nowelowy; Warszawa, reż. Andrzej Wajda.
  9. 1965 – Popioły – dramat, historyczny, kostiumowy; ekranizacja powieści Stefana Żeromskiego pod tym samym tytułem.
  10. 1967 – Bramy raju – dramat; ekranizacja powieści Jerzego Andrzejewskiego pod tym samym tytułem.
  11. 1968 – Przekładaniec – nowela filmowa, komedia science fiction.
  12. 1968 – Wszystko na sprzedaż – dramat.
  13. 1969 – Polowanie na muchy – satyra.
  14. 1970 – Krajobraz po bitwie – dramat, obyczajowy; adaptacja opowiadania Tadeusza Borowskiego Bitwa pod Grunwaldem.
  15. 1970 – Brzezina – dramat, psychologiczny; telewizyjna adaptacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza pod tym samym tytułem.
  16. 1971 – Piłat i inni – dramat; telewizyjna adaptacja wątku powieści Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata.
  17. 1972 – Wesele – dramat, kostiumowy; ekranizacja dramatu Stanisława Wyspiańskiego pod tym samym tytułem.
  18. 1974 – Ziemia obiecana – obyczajowy; adaptacja powieści Władysława Reymonta pod tym samym tytułem.
  19. 1976 – Smuga cienia – dramat, psychologiczny; adaptacja powieści Josepha Conrada pod tym samym tytułem.
  20. 1976 – Człowiek z marmuru – dramat, obyczajowy, polityczny.
  21. 1978 – Bez znieczulenia – dramat, obyczajowy, polityczny.
  22. 1979 – Panny z Wilka – dramat, obyczajowy, psychologiczny; ekranizacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza pod tym samym tytułem.
  23. 1979 – Dyrygent – dramat, obyczajowy, psychologiczny; ekranizacja opowiadania Andrzeja Kijowskiego pod tym samym tytułem.
  24. 1981 – Człowiek z żelaza – dramat, obyczajowy, polityczny; kontynuacja Człowieka z marmuru.
  25. 1982 – Danton – dramat, historyczny, biograficzny; ekranizacja dramatu Stanisławy Przybyszewskiej Sprawa Dantona.
  26. 1983 – Miłość w Niemczech – dramat, wojenny; adaptacja powieści Rolfa Hochhutha pod tym samym tytułem.
  27. 1985 – Kronika wypadków miłosnych – dramat, obyczajowy, psychologiczny; ekranizacja powieści Tadeusza Konwickiego pod tym samym tytułem.
  28. 1988 – Biesy – dramat, psychologiczny; adaptacja powieści Fiodora Dostojewskiego pod tym samym tytułem.
  29. 1990 – Korczak – dramat, wojenny, biograficzny.
  30. 1992 – Pierścionek z orłem w koronie – dramat, wojenny; adaptacja powieści Aleksandra Ścibora-Rylskiego Pierścionek z końskiego włosia.
  31. 1994 – Nastazja – dramat; adaptacja powieści Fiodora Dostojewskiego Idiota.
  32. 1995 – Wielki Tydzień – dramat, wojenny, psychologiczny; adaptacja opowiadania Jerzego Andrzejewskiego pod tym samym tytułem.
  33. 1996 – Panna Nikt – dramat, psychologiczny; ekranizacja powieści Tomka Tryzny pod tym samym tytułem.
  34. 1999 – Pan Tadeusz – dramat, kostiumowy; adaptacja epopei Adama Mickiewicza pod tym samym tytułem.
  35. 2000 – Wyrok na Franciszka Kłosa – dramat, wojenny; telewizyjna adaptacja powieści Stanisława Rembka pod tym samym tytułem.
  36. 2002 – Zemsta – komedia, kostiumowy; adaptacja komedii Aleksandra Fredry pod tym samym tytułem.
  37. 2005 – Solidarność, Solidarność… – film nowelowy; Człowiek z nadziei, reż. Andrzej Wajda.
  38. 2007 – Katyń – dramat wojenny.
  39. 2009 – Tatarak – dramat, obyczajowy; adaptacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza pod tym samym tytule.
  40. 2013 – Wałęsa. Człowiek z nadziei – dramat, biograficzny.
  41. 2016 – Powidoki – inspirowany biografią Władysława Strzemińskiego.

Ps. Powyższe zestawienie należy chyba do tej kategorii, co tabliczka mnożenia – nie znać nie uchodzi 😉 !!

*Autor nieznany – zeskanowane z Kalendarium Polskiego 1944-1984, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa, Polska, 1987, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10699372, dostęp 29.10.2016.

**Zestawienie uwzględnia daty produkcji filmów (nie premier).


BIBLIOGRAFIA

 

American dream. „Dziewczyny” – Emma Cline

DziewczynyTytuł – Dziewczyny

Autor – Emma Cline

Tłumaczenie – Alina Siewior-Kuś

Wydawnictwo – Sonia Draga

Rok – 2016

  • DLA KOGO – dla wielbicieli fikcji, która lekko zahacza o fakty, klimatów lat 60. XX wieku i kultury amerykańskiej w ogóle, dla entuzjastów niespiesznych zdań
  • PO CO – by poczuć się tu i teraz, by delektować się chwilą – lekturą
  • MOJA OCENA – 5/6
Pierwsze wrażenie

Powieści Emmy Cline Dziewczyny* minęła się z moimi oczekiwaniami, uznałam nawet, że nie warta jest uwagi i nie zasługuje na notę. Taka decyzja zapadła po sto którejś stronie. A biorąc pod uwagę fakt, że książka ma tylko 360 stron, uznałam, że jest to decyzja ostateczna. Ale z każdym kolejnym akapitem ta decyzja traciła na ostrości. Z końcem lektury zmieniłam zdanie. Doświadczenie to swoiste i choćby z tej przyczyny już warte odnotowania. Ale po kolei…

Dziewczyny i ich ulotność

Książka zwraca na siebie uwagę swą krzykliwą okładką. Każdy rzuci na nią okiem. Do tego ascetyczny tytuł, który w zasadzie niczego nie mówi, ale przez swoją prostotę, takie „po prostu”, zaczyna intrygować. I jeszcze te zapowiedzi wydawnicze… Nic tylko dać się złapać. Czy może raczej nabrać? Moje oczekiwania, za sprawą promocyjnych sugestii, były bardzo konkretne. Co zaowocowało niesmakiem – poczułam się w pewnej chwili po prostu oszukana. W czym rzecz?

Intryguje mnie kultura amerykańska. Skąd się to wzięło? Chyba za sprawą muzyki. Później i literatury. Dziś o amerykańskiej kulturze zwykle mówi się w sposób lekceważący, nieco nawet pogardliwy, jako o tej, która nie niesie ze sobą żadnych wartości, od której wieje pustką, tandetą. Każdy zaś, kto choć trochę zagłębił się w zagadnienie, wie, że nic bardziej błędnego, mylnego. Ta nieoczywistość jest dla mnie też magnesem. I te moje upodobania popchnęły mnie w stronę Dziewczyn.

Symbole Ameryki

Era hippisowska, to okres, który niewątpliwie w sposób znaczący wpłynął na wizerunek kultury amerykańskiej drugiej połowy XX wieku, zaś Charles Manson ze swoją ferajną (sektą zwaną Rodzina) to jeden z jego wręcz symboli. Dlatego powieść, która jest promowana, jako historia zanurzona w tamtym świecie (autorkę, która dorastała w Kalifornii, miejscu grasowania Manson, intrygował tamten czas) musiała przykuć moją uwagę. Przyznam, że dość naiwnie spodziewałam się sfabularyzowanej wersji faktów sprzed dekad, dostałam zaś… Zgoła coś innego. Właśnie ta rozbieżność sprawiła, że powieść zdyskwalifikowałam. Pochopnie zbyt, jak wkrótce się okazało.

Kameralność, intymność, ulotność, uniwersalność

Gdy pogodziłam się z faktem, że nie będą spełnione moje oczekiwania, poddałam się narracji Cline i dalsza lektura pochłonęła mnie zupełnie, będąc już tym, czym tylko może być czytanie – przyjemnością, której z niczym innym nie da się porównać. Po prostu się zapomniałam. Dziewczyny zyskały na „urodzie” tak bardzo, że zmieniły kategorię. Z półki NIE POLECAM przeniosłam książkę na półkę POLECAM.

Co zatem dostałam, jeśli nie fabularną wersję jednego lata z życia członków legendarnej sekty? Coś znacznie bardziej kameralnego, intymnego, ulotnego i uniwersalnego.

Dawno temu powstał film, który z czasem stał się kultowy. Ja jednak obejrzałam go chyba nie w porę, gdyż mnie nie przekonał. Przekonała mnie jednak książka, na podstawie której powstał filmowy obraz. Lektura uzmysłowiła mi czym jest opowieść o pięciu nastoletnich siostrach. Mowa o Przekleństwach niewinności (powieści Jeffreya Eugenidesa i filmie Sofii Coppoli). Książka dopiero sprawiła, że za sprawą słowa (a nie film za sprawą obrazu) weszłam w tamten świat. Wspominam o Przekleństwach, bo powieść ta jest tu jak najbardziej na miejscu. Ten kontekst jest według mnie znacznie bardziej słuszny, uzasadniony, adekwatny, niż ten dotyczący Mansona.

Przekleństwa niewinności[1]

Owszem, czas i miejsce się zgadzają. Mamy tu też bohaterów nieco na modłę słynnej Rodziny (Russell nieco na modłę samego Mansona i Suzanne nieco na modłę Susan Atkins), zamieszkujących upadłe ranczo, którzy pod przywództwem swego guru dokonali rzezi (nieco na modłę tej w domu Romana Polańskiego i jego żony Sharon Tate), wprowadzając w czyn swe „idee”. Jednak czy ta fabularyzowana wersja wydarzeń z końca lat 60. XX wieku jest istotą powieści? Gdy się przekonałam, że nie, poczułam zawód, rozczarowanie. Brnęłam jednak dalej i wkrótce odkryłam co nią jest. Wówczas dopiero odsłoniła się dla mnie wartość opowieści. Faktyczną istotą są tu cienie dojrzewania, właśnie owe „przekleństwa niewinności”.

Poczuliśmy do głębi, jakim więzieniem jest być dziewczyną, kiedy twój umysł jest zarazem aktywny i rozmarzony, lecz mimo to wie, jakie kolory do siebie pasują[2].

Powyższy cytat ze wspomnianego utworu Eugenidesa wydaje się oddawać istotę i atmosferę powieści Cline. Mamy tu portret dziewczyny z okresu dojrzewania, jakże wnikliwy, niejednoznaczny i uniwersalny. To jednak nie wszystko. Mamy tu też ukazany mechanizm działania psychiki nastoletniej dziewczyny, która z każdą chwilą zatraca się coraz bardziej. Mając przy tym świadomość albo raczej podskórnie przeczuwając, że konsekwencje przyjdzie jej ponieść niemałe. Mimo to poddaje się temu. Przypadek tylko sprawił, że nie sięgnęła dna – totalnego wykluczenia i zniewolenia, zatem w gruncie rzeczy tego, przed czym uciekała.

Ból istnienia

Stany Zjednoczonej Ameryki, Kalifornia, koniec lat 60. XX wieku, upalne lato, wolny czas i w tym wszystkim zanurzona nastoletnia niewinna dziewczyna, która nie wie co ze sobą począć. Na nikim jej jakoś szczególnie nie zależy, nikomu też szczególnie nie zależy na niej. Jest sama, nie przynależy. Tu ujawnia się tragizm jej sytuacji – z jednej strony nie chce współbyć z kimś, bo inni nie są warci jej uwagi, z drugiej jednak pragnie przynależeć, by nie być samotna, by z kimś tworzyć jakąś komunię dusz.

Wszyscy wokół żyją swoim życiem – rozwiedzeni rodzice, przyjaciółka, znajomi. Ona zaś za kilka tygodni zostanie wyrwana z tego, czego, choć nienawidzi, to dobrze zna i wrzucona w coś zupełnie jej obcego, być może jeszcze gorszego. Próbuje jakoś to wszystko przetrwać. Wałęsa się więc po mieście, mając nadzieję, że może czegoś się uchwyci… Może coś znajdzie…

I znajduje! O zgrozo! W parku spotyka dziewczynę, jakże inną od tych, które zna – piękną, pewną siebie, swobodną, arogancką, którą otacza aura tajemniczości – i przepada. Główna bohaterka, zbuntowana, wrażliwa, inteligenta, bystra i rozsądna, zafascynowana sposobem życia nowo poznanej, staje się uległa i zależna, bo dzięki temu, może otrzymać to, czego pragnie – poczucie bycia wśród swoich, swobodę, wolność, akceptację, tożsamość i przynależność. Wszystko jednak zmierza w stronę nieuniknionego.

Kalifornijski klimat

W powieść Cline to jednak nie wszystko. Jest tu coś jeszcze, co odgrywa rolę najważniejszą – sposób prowadzenia narracji. Niespieszny, senny, duszny. Dzięki temu opowieść nabiera wagi, znaczenia. Dzięki temu wytworzony został nastrój, który ciąg zdarzeń, fabułę całą spycha do roli tła (choć plan wydarzeń jest bardzo konkretny, to właściwie nic tu się nie dzieje, a może odwrotnie – choć nic tu się nie dzieje, to właściwie plan wydarzeń staje się bardzo konkretny), wydobywając tym samym na powierzchnię istotę powieści – przekleństwa niewinności.

*Tytuł oryginalny – The Girls, rok pierwszego wydania – 2016, rok pierwszego wydania polskiego – 2016.


[1] Jeffrey Eugenides, Przekleństwa niewinności, Kraków 2013.

[2] Ibidem, s. 44.

BIBLIOGRAFIA
  • Bugliosi Vincent, Gentry Curt, Helter Skelter. Sprawa Mansona, Warszawa 1999.
  • Eugenides Jeffrey, Przekleństwa niewinności, Kraków 2013.