Podsumowanie sezonu – wiosna 2019 – rekomendacje czytelnicze

Czas najwyższy na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie sezonu!!!

Czas na sezonowe podsumowania czytelnicze, które w istocie są rodzajem czytelniczych rekomendacji.

Wiosna 2019

Wiosną ludzkość wariuje. Wydawcy także. Mamią nas każdego dnia premierami, które faktycznie mało kiedy chcemy, ale zawsze musimy przeczytać. A do tego wznowienia, nowe tłumaczenia… Trzeba mieć naprawdę niezłą silną wolę, by nie ulec pokusie. Trzeba być naprawdę twardym, by się nie dać. Dziesięć razy należy zastanowić się czy warto. Bo szkoda funduszy, bo nie ma miejsca na wszystko, a przede wszystkim, bo szkoda czasu na rzeczy mierne.

Wiosną przeczytałam to i owo. Tym razem niewiele nowego, sporo starego. Coś pierwszy raz, coś kolejny… Bo Olga Tokarczuk znów święciła triumfy na arenie międzynarodowej, bo uzupełniłam bibliotekę swoją prywatną o nowe piękne wydania słynnych dzieł Kurta Vonneguta.

Sezon uznaję za udany, zbiory estetyczne i intelektualne za obfite.

Bałwochwalcom literatury BJ poleca to, co jej zdaniem warte jest uwagi!

Z przeszłości niedawanej

„Jeszcze” –  Hakan Günday – relacja z życia przemytnika, która w istocie jest opowieścią o tym jak rodzi się zło, o przemianie człowieka w „budzącą postrach kreaturę”. To obraz odmalowany w czterech technikach malarstwa renesansowego – sfumato, cangiante, chiaroscuro, unione – przedstawiający przejście z jasności w ciemność, także opowieść o pragnieniu lepszego życia.

Inteligentny i oczytany Gazâ, chłopiec marzący o zwyczajnym życiu, o edukacji, jest synem okrutnego ojca – przemytnika nielegalnych imigrantów, którzy przewożeni są w ciężarówce przez Turcję, by u wybrzeży Morza Egejskiego poczekać kilka dni, niekiedy i tygodni – w specjalnie do tego przygotowanym podziemnym zbiorniku – na sposobność, by wyruszyć dalej, na łodziach do Grecji, ku bezpiecznej, spokojnej przyszłości.

Gazâ już jako dziewięciolatek pomagał ojcu w procederze, który w istocie z nielegalnego przewozu uchodźców przemienił się w handel niewolnikami. Niemalże z każdym dniem, z każdą najdrobniejszą możliwością poczucia się panem życia i śmierci, Gazâ staje się coraz bardziej bezwzględnym i wyrachowanym oprawcą. Przeprowadza eksperymenty psychologiczno-socjologiczne, manipulując zamkniętymi w zbiorniku ludźmi, dopuszcza się czynów najhaniebniejszych, zbrodni najcięższych.

Wypadek ciężarówki pełnej ludzi, trzynaście dni spędzonych pod stosem trupów, śmierć ojca uwolniły go od jego dotychczasowego życia. Mógł odtąd wieść egzystencję jakiej pragnął. Niestety, było już za późno. Był już kreaturą, zdeprawowaną do szpiku kości jednostką aspołeczną.

Powieść najcięższego kalibru, która idealnie wpisuje się w nasze dzisiaj. Szokująca, niezwykle brutalna i bezwzględna także wobec odbiorcy książka o uchodźstwie – niewolnictwie XXI wieku w istocie. Książka, która opowiada o naszej rzeczywistości, w której nie ma wygranych, gdyż przegranymi są zarówno ofiary jak i ich oprawcy – upodleni, upokorzeni, zezwierzęceni, odhumanizowani. Proza, która pozbawia złudzeń, zawstydza, pozbawia poczucia komfortu, otwiera oczy, uświadamia, odsłania utajone ludzkie oblicza.

„Kotka i Generał” – Nino Haratischwili – bazująca na faktach opowieść o burzliwej historii najnowszej niewielkiego kraju, o której mało kto pamięta (nie tylko z powodu swego ignoranctwa, ale także dlatego, że chciano zapomnieć albo musiano) i dramatycznych wydarzeniach roku 1995, które swój finał znalazły dwadzieścia lat później. To także opowieść o przenikaniu się dwóch odmiennych natur – Wschodu i Zachodu – które tworzą jeden świat.

Dramat rozpisany na trzy osoby. One dwie, on jeden. Jedna Nura Giełajewa, czeczeńska nastolatka, druga Sesili, Kotka, gruzińska aktorka i Aleksander Orłow, Osesek, Generał, rosyjski oligarcha. Rok 1995, Czeczenia, Rosja, Gruzja. Rok 2016, Niemcy, Maroko, Czeczenia. Wszystko ledwie się zaczęło a już się skończyło. Przypadek, przeznaczenie, fatum.

Opowieść odsłaniająca zjawisko znane od wieków, które dziś jest jednym z podstawowych problemów całego globu, wobec którego ludzkość nie zawsze staje na wysokości zadania. Opowieść o trudnym współbyciu, będącym wielkim wyzwaniem, która uzmysławia, że wspólne egzystowanie jest faktem, który chociażby dla własnego dobra musimy zaakceptować. Dzięki temu opowieść ta  nie jest tylko powieścią historyczną, mówiącą o przeszłości kraju dość odległego i egzotycznego, ale i powieścią współczesną, dotyka bowiem problemów, którym dziś musimy stawić czoła, z którymi dziś musimy się zmierzyć się w naszym zmieniającym się świecie. Mocna powieść, z dobrze skrojoną fabułą i pełnokrwistymi bohaterami.

Z przeszłości nieco dalszej

„Bieguni” – Olga Tokarczuk – istny miszmasz, zbiór formalnie niejednorodnych tekstów, wyróżniających się różnorodną tematyką (o zróżnicowanej istotności poruszonych kwestii), słowem silva rerum, zlepione fragmenty tekstów zapisanych „na skrawkach papieru, w notesach, na pocztówkach, na skórze dłoni, na serwetkach, na marginesach książek”, „powieść konstelacyjna”, do której adekwatną formą literacką jest nielinearna narracja, katalog kuriozów, proza mająca autobiograficzny rys, mówiąca jednak o doświadczeniu wspólnym.

Tej wielość treści, formy, rodzaju i gatunku (dziennik z podróży, krótkie noty, zapiski na biletach, okruchy myśli, eseje, cytaty, filozoficzne wywody, opowiadania, kryminalne zagadki, monolog wewnętrzny, życiorysy, anegdotki, podsłuchane opowieści) towarzyszy, mimo braku spójnej konstrukcji fabularnej, dość niespójnej narracji, chaosowi, fragmentaryczności, pewna refleksja o ludzkiej egzystencji. Czy odbiorca ją uchwyci? Oto jest pytanie!

To próba uchwycenia istoty podróżowania, ale nie w sensie fizycznym, tylko mentalnym. Chodzi bowiem o przemieszczanie się nie tylko w sensie dosłownym, fizycznym, ale i o wewnętrzne, metafizyczne eskapady, w których nie chodzi o dojście do konkretnego celu, ale o samo bycie w drodze, o poszukiwanie, tropienie. To studium poruszania się, bycia w ruchu, zjawiska, które człowiek ma we krwi. Mowa bowiem o swoistym popędzie nomadycznym, atawistycznym wręcz, gdyż natura człowieka jest tułacza, On to popycha człowieka ku ruchowi, będącemu w istocie podstawą egzystencji, okazuje się bowiem jedynym remedium na bolączki świata tego. Biegunami – tymi, którzy wierzą, że wędrówka jest sposobem na ucieczkę przed złem – okazują się zatem wszyscy.

To także próba objęcia całości świata poprzez fragment, niespójność, chaotyczność, próba odnalezienia całościowych sensów w tej wszechogarniającej kakofonii. Próba opowiedzenia o kondycji współczesności.

Czy próby te powiodły się? Czy są udane? Nie, ale czy takie zadanie mogło w ogóle się powieść?

„Prowadź swój pług przez kości umarłych” – Olga Tokarczuk – thriller i opowieść kryminalna w jednym, w której rozwiązanie zagadki nie jest najistotniejsze, najistotniejszy jest bowiem jej wymiar moralny, tak zwane przesłanie, powieść oparta na sprawdzonym chwycie – połączeniu niskiego z wysokim – wykorzystanie gatunku ku rozrywce, który umożliwia ukazanie problemów społecznych, moralnych, filozoficznych.

Współczesność. Kotlina Kłodzka. Janina Duszejko – bohaterka i narratorka powieści – bezkompromisowa i wrażliwa ekscentryczka i audsajderka, dawniej inżynier mostów, dziś wiejska nauczycielka angielskiego i dozorczyni domów letniskowych, która opuściła miejską dżunglę Wrocławia dla dzikiej natury, domorosła astrolożka i gnostyczka, miłośniczka poezji Williama Blake’a, uznawana przez miejscową społeczność za niegroźną wariatkę, którą się lekceważy i nie bierze poważnie. Kocha zwierzęta bardziej niż ludzi, a swą miłość poświadcza czynami. Staje w ich obronie, gdy dzieje im się krzywda. I jako jedyna idzie na wojnę z amatorami polowań i dań z dziczyzny. I gdy zaczynają ginąć ciemiężyciele zwierząt, Duszejko twierdzi, że to ich zemsta.

Powieść literacko bardzo dobra, świetnie skonstruowana, z interesującymi, nietuzinkowymi bohaterami – wielkimi indywiduami, z jedynym w swoim rodzaju opisami przyrody. Powieść, która krytykuje zastany porządek, która próbuje przemówić do rozsądku. Z jakim skutkiem?

„Muzeum niewinności” – Orhan Pamuk – „książka o miłości w kraju islamskim, gdzie miłość jest czymś innym niż na Zachodzie. Na piątej stronie kochankowie uprawiają seks, ale przez kolejne pięćset drogo za to płacą…”, irytująca i nużąca, pozornie banalna love story, rozdmuchana, z pozoru kiczowata opowieść o wielkiej, obezwładniającej, szaleńczej i obsesyjnej fatalnej miłości, opowieść o próbie znalezienia ukojenia, zapis stanu ducha człowieka pogrążonego w rozpaczy, historia miłości przedstawiona za pomocą przedmiotów, powieść-gabinet osobliwości, powieść-katalog, w której główny bohater i jednocześnie narrator oprowadza po swoim muzeum – osobliwym miejscu, w którym zgromadził pamiątki po swojej wielkiej miłości.

Połowa lat siedemdziesiątych XX wieku. Turcja. Stambuł. Trzydziestoletni Kemal, wykształcony i bogaty biznesmen, świeżo mianowany dyrektor, syn właściciela firmy tekstylnej, bywalec stambulskich salonów, zblazowany lekkoduch, członek tureckiej socjety, tuż przed zaręczynami z Sibel, bogatą, nowoczesną wykształconą w Europie Turczynką, ulega fascynacji i pożądaniu i wdaje się w romans z osiemnastoletnią Füsun, daleką ubogą krewną, ekspedientką ekskluzywnego butiku. Spotykają się w kamienicy Zmiłowanie, która staje się ich gniazdkiem miłosnym. Ku zdziwieniu i rozpaczy Kemala, który był przekonany, że po czterdziestu czterech spotkaniach z kochanką taki stan rzeczy będzie trwał wiecznie, Füsun znika tuż po jego zaręczynach. Mężczyzna wpędza się w rozpacz, przesiadując godzinami w kamienicy, oddając się wspomnieniom kochanki, którą przywołuje po przez przedmioty, z którymi ta się zetknęła, gromadząc pamiątki po niej i tworząc swoiste muzeum niewinności, będące próbą pocieczenia, odnalezienia ukojenia, uśmierzenia bólu, zatrzymania czasu.

W istocie to fascynująca opowieść o Turcji drugiej połowy XX wieku – pełnej napięć politycznych, religijnych i społecznych, podziałów społecznych – na zamożnych i tych żyjących w nędzy, na nowoczesnych, otwartych, zwróconych na Zachód, naśladujących europejski styl życia i konserwatywnych, pruderyjnych, to fascynujący portret społecznych ambicji i kompleksów, studium obyczajowości tureckiego społeczeństwa – jego stambulskiej elity, jej zwyczajów, codzienności, nieudolnej westernizacji.

Z przeszłości dalekiej

„Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięcia, czyli obowiązkowy taniec ze śmiercią” – Kurt Vonnegut – jedna ze słynniejszych powieści w historii literatury powszechnej, jedna ze słynniejszych powieści amerykańskich, czołowe dzieło Kurta Vonneguta, jedna ze słynniejszych powieści wojennych, jedna ze słynniejszych powieści antywojennych, powieść mieszająca ze sobą realizm, absurd i fantastykę, dokument z fikcją, powieść mająca charakter autobiograficzny – jest bowiem oparta na osobistych wspomnieniach autora z czasów wojny – o mozaikowej strukturze, którą tworzą pozornie niezwiązane ze sobą fragmenty, które ułożone chronologicznie odsłaniają obraz całego życia pewnego Amerykanina.

Billy Pilgrim, główny bohater powieści, który posiada zdolność „wypadania z czasu” – niespodziewanie przenosi się w czasie, nim rozpoczął życie na dobre, trafił do armii, by po krótkim szkoleniu, zostać rzuconym do Europy. Tam szybko trafił do niemieckiej niewoli i obozu jenieckiego. Krótko po tym wraz z pozostałymi towarzyszami został przewieziony do pracy w Dreźnie. Tam dane mu było być świadkiem bombardowania Drezna i przeżyć ten dywanowy nalot. Po powrocie do kraju, krótkiej rekonwalescencji, Billy rozpoczął długie, szczęśliwe i prawie zwyczajne życie. Prawie jednak robi sporą różnicę. Billy bowiem poza tym, że przenosił się w czasie, to jeszcze pewnego dnia został porwany przez istoty pozaziemskie, zabrany na obcą planetę zwaną Tralfamadoria i prezentowany w zoo jako okaz nieznanego stworzenia. Mieszkańcy nieznanej planety, Tralfamadorianie, mieli zupełnie obcą ludziom koncepcję czasu, istnieli bowiem w czterech wymiarach, co współgrało z doświadczeniem Pilgrima związanym z przenoszeniem się w czasie. Po powrocie na Ziemię, Billy dzielił się ze światem swymi przeżyciami w jednej z audycji radiowych. Zginął zastrzelony przez drobnego złodziejaszka, który pomścił swego kolegę z czasów wojny. „Wszystko to zdarzyło się mniej więcej naprawdę”.

Powieść, która rodziła się latami, która długo nie mogła wyjść spod pióra autora, który uszedł cało z apokalipsy, jest świadectwem absurdu jakim jest wojna. Poprzez dzieje zwykłego, nieporadnego żołnierza, postaci groteskowej, karykaturalnej, później weterana wojennego, autor udowadnia, że nie ma i nie może być zgody na coś takiego. To opowieść o niedorzeczności losu człowieka. Ta beznamiętna kpiąca narracja obnaża okrucieństwo wojny i bezsens śmierci.

Powieść, która przyczyniła się do poszerzenia świadomości na temat bombardowania Drezna i otwarcia dyskusji na temat jego słuszności.

Podsumowanie sezonu – zima 2018/2019 – rekomendacje czytelnicze

Czas najwyższy na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie sezonu!!!

W Bałwochwalnii do tej pory nie było podsumowań tego typu… Zarzucając praktykę podsumowań miesięcznych, postanowiłam wprowadzić sezonowe podsumowania czytelnicze, które w istocie będą rodzajem czytelniczych rekomendacji.

Zima 2018/2019

Zimą przeczytałam to i owo. Coś nowego, coś starego. Coś pierwszy raz, coś kolejny… Sezon był rewelacyjny, zbiory estetyczne i intelektualne obfite.

Bałwochwalcom literatury polecam to, co najlepsze!

Z przeszłości niedawnej

Berta Isla – Javier Marías – powieść będąca połączeniem prozy gatunkowej (szpiegowskiej, ale na opak i psychologiczno-obyczajowej) z literaturą najwyższej próby, z licznymi odniesieniami do literatury światowej, które pomagają bohaterom zmierzyć się ze swoją sytuacją, zanalizować i pojąć rzeczywistość.

Poznali się jeszcze w szkole. Nie był to wybuch miłości, nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Dwójka pięknych, inteligentnych i pewnych siebie młodych ludzi racjonalnie podchodziła do kwestii życiowych. Po rozpatrzeniu wszelkich za i przeciw doszli do wniosku, że są dla siebie stworzeni. Pewnego dnia wyszło jednak na jaw, że nic nie jest takie, jak się wydawało… Niemożliwe stało się możliwe. Nieprawdopodobne stało się prawdopodobne.

To opowieść, która uzmysławia, że wiedziemy egzystencję pascalowskiej trzciny myślącej, co czyni z nas bohaterów na miarę tych mitologicznych – mamy bowiem świadomość nie tylko beznadziejności sytuacji, ale i niemocy, braku możliwości, by ten stan rzeczy zmienić.

Lucinella – Lore Segal – pozornie klasyczna satyra na środowisko literackie – zamkniętą społeczność poetów, krytyków i wydawców, którzy walczą ze swoimi demonami. Czym jednak dalej, tym większe cudza się dzieją. Konwencjonalna narracja przeobraża się z każdym kolejnym akapitem w jeden wielki eksperyment literacki – z czasem i językiem.

Siłą napędową jest główna bohaterka, postać tytułowa i jednocześnie narratorka opowieści – młoda poetka, „dwudziestoparolatka dobiegająca czterdziestki”, która niekiedy występuje dodatkowo w dwóch osobach – jako Lucinella młodsza i Lucinella starsza, która bywa, obraca się wśród odpowiedniego towarzystwa, a przede wszystkim zmaga z zewnętrznym chaosem i niemocą twórczą.

Błyskotliwa i pełna humoru opowieść o procesie twórczym i formach istnienia literatury, którą rozsadzają cytaty, kryptocytaty, aluzje i nawiązania literackie. Lekkość (nie mylić z beztroską), szybkość, dokładność, przejrzystość, wielorakość, zwartość. Zabawa w najczystszej postaci. Dla wytrwałych!

Ostępy nocy – Djuna Barnes – „meandryczne wielosłowie”, które wzbudza zachwyt i wprawia w konsternację, pojawiającym się nachalnie pytaniem „Cóż to takiego?”.

Klasyczny dramat, opowieść z kluczem, arcydzieło prozy modernistycznej, prekursorskie dzieło queer, klasyka literatury lesbijskiej, świadectwo epoki w jednym.

Osoby tego dramatu, bohaterowie tej opowieści – indywidua, osobowości ekscentryczne o tożsamościach przez siebie wybranych, w relacjach niejednoznacznych, istniejących poza nawiasem – zmagają się ze swoją codziennością, przez którą cierpią rozkoszne katusze, która nie pozwala im oddychać pełną piersią.

Szczątkowa jest jednak fabuła, gdyż cały spektakl odbywa się w języku, który jest tu „gęsty i nieprzejrzysty, bogaty leksykalnie i kapryśny składniowo, pełen kalamburów, obsesyjnie wielogłosowy, perfidnie wyrafinowany, niekiedy hipnotyczny i transowy”. W istocie to „stylistyczny eksperyment i bezkompromisowe, skrajnie indywidualistyczne podejście do materii języka”.

Proza gęsta, intensywna, ciężka, ekstrawagancka, pretensjonalna, nieznośna. Nie lada wyzwanie! Dla wytrwałych!

Z przeszłości nieco dalszej

Ciemno, prawie noc – Joanna Bator – istny miszmasz; powieść oscylująca między baśnią, legendą, dramatem psychologicznym, kryminałem, thriller i horrorem, powieść mieszająca porządki – realny z nadprzyrodzonym (realizm z oniryzmem), opowieść o duchach, które ingerują w życie ludzkie, o złu głęboko zakorzenionym, przybierających najrozmaitsze oblicza.

Polska. Ziemie odzyskane. Wałbrzych. Najbardziej ponury miesiąc w roku. Kraina z koszmaru sennego, której fundamenty tworzą kości ofiar nazistów i żołnierz Armii Czerwonej, która skupia jak w soczewce wszystko to, co w człowieku i w świecie najgorsze. Gdzie dobro walczy ze złem, kotojady wiodą prym, a kociary dzielnie stawiają im czoła.

Dziennikarka ze stolicy, wraca po wielu latach do rodzinnych stron, by zebrać materiał do reportażu na temat dzieci, które giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Podświadomie wie, że reportaż jest tylko pretekstem. W istocie wraca, by zmierzyć się ze swoją przeszłością – odkryć ją, by móc ruszyć dalej, zbudować most pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, by przyszłość mogła zaistnieć.

Wałbrzych jest tu niczym królicza nora, do której wpada Alicja, niczym kolejne kręgi piekła Dantego, które Alicja przemierza, odkrywając, że może być jeszcze gorzej.

Z przeszłości dalekiej

Pogarda – Alberto Moravia – studium psychologiczne, które obnaża dramat człowieka, jego wewnętrzną pustkę, niepokój, samotność; pokazuje egzystencję w świecie, w którym dominuje pieniądz, w którym brak głębokich uczuć, gdzie stosunki międzyludzkie są nieautentyczne, a komunikacja z drugim człowiekiem okazuje się niemożliwa, gdyż język zamiast prowadzić do rozwiązania konfliktu, zaciemnia tylko obraz sprawy.

On, oddany mąż, wrażliwy artysta, intelektualista egzystujący w świecie wyższych wartości. Ona, oddana żona, stenotypistka twardo stąpająca po ziemi. Żyją szczęśliwie, choć skromnie w wynajmowanym pokoju.

Pewnego dnia on otrzymuje intratną propozycję, która jest sprzeczna z jego ambicjami. Mimo to podejmuje się komercyjnego zadania, gdyż zdaje sobie sprawę, że dzięki temu będzie mógł spełnić marzenia żony i zapewnić jej poziom życia jakiego nigdy nie zaznała.

Niestety, wraz z poprawą statusu materialnego małżonków nadchodzi kryzys małżeński.

Ta psychologiczno-obyczajowa powieść w istocie jest rozpisanym na kilka osób, wyrwanym z szerszego kontekstu, w którym tło ograniczono do niezbędnego minimum, kameralnym dramatem w dwóch aktach.

Powieść wydaje się na wskroś realistyczna, ale nie chodzi tu o odwzorowanie świata. Chodzi o coś znacznie istotniejszego – o tworzenie egzystencjalnych modeli, paradygmatów zachowań.

Szklany klosz – Sylvia Plath – powieść mająca znamiona prozy autobiograficznej, powieść formacyjna, powieść-manifest feministyczny, w którym wyartykułowano sprzeciw wobec tradycyjnych ról kobiecych, opowieść o samotności, wykluczeniu, odrzuceniu przez społeczeństwo, gdyż nie jest się w stanie dostroić do ogólnie przyjętych norm, zasad, że nie ma w społeczeństwie miejsca dla jednostek, które nie mieszczą się w obowiązującym schemacie, studium depresji, opowieść o chorobie psychicznej, która wyklucza i stygmatyzuje.

Ameryka, początek lat pięćdziesiątych. Zdolna i ambitna dziewiętnastoletnia studentka z prowincji, tuż przed przekroczeniem progu dorosłości, złapała Pana Boga za nogi – wygrała miesięczny staż w ekskluzywnym nowojorskim magazynie dla kobiet. Jednak skonfrontowanie rzeczywistości z planami i marzeniami rozczarowało ją. Uzmysłowiło, że nie ma wpływu na swój los, że nie jest w stanie sprostać wyzwaniom rzeczywistości owego czasu, że dla takich jak ona, nie ma miejsca realnym w świecie.

Proza poruszająca wiele istotnych kwestii, które nie straciły na znaczeniu, które dziś także budzą niepokój, które wciąż napierają i nie tracą nic ze swego impetu.

Powieść naznaczona biografią autora, która mimo to jest autonomicznym dziełem, które stanowi wartość samą w sobie, które i bez kontekstu biograficznego okazuje się istotne.

Podsumowanie roku 2018

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie roku!!!

Rok 2018 to już przeszłość!!! Zespół Bałwochwalnii w składzie jednoosobowym spojrzał więc wstecz na rzeczy przeczytane, obejrzane, usłyszane, wydarzone w ciągu ostatnich 365 dni i na efekt nie trzeba było długo czekać…

WYDARZENIA

Pod tą częścią zapewne podpisałoby się wiele osób, bo pewne rzeczy choć subiektywnie odbierane, to są doświadczeniem wspólnym.

Straty:

  • Odejście istotnych nie tylko dla świata kultury osobistości – Ursula K. Le Guin, Lidia Ostałowska, Dolores O’Riordan, Miloš Forman, Philip Roth, Joanna Kulmowa, Robert Brylewski, Kora, Tomasz Stańko, Edward Dwurnik, Bernardo Bertolucci, Ludmiła Aleksiejewa, Kazimierz Kutz, Amos Oz.
  • Koniec „Zeszytów Literackich”, kwartalnika, który ukazywał się od 1982 roku.
  • Zamknięcie „Dwutygodnika”, najpopularniejszego internetowego pisma o kulturze.

I to, co radość dało:

  • Złota Palma za reżyserię dla Pawła Pawlikowskiego za film Zimna wojna.
  • Międzynarodowa Nagroda Bookera dla Olgi Tokarczuk za powieść Bieguni.
LITERATURA, KINO, MUZYKA

Poniżej zestawiam (kolejność alfabetyczna) słowa, obrazy, dźwięki, które dostarczyły w roku 2018 najwięcej emocji, doznań, które zapisały się we mnie i towarzyszyły mi przez kolejne „grudnie, maje”.

Książki roku

  • Koala – Lukas Bärfuss, Wydawnictwo Ossolineum, 2017.
  • Lincoln w bardo – George Saunders, Wydawnictwo Znak, 2018.
  • Zapiski z domu wariatów – Christine Lavant, Wydawnictwo Ossolineum, 2017.

Filmy roku

  • Wieża. Jasny dzień – reż. Jagoda Szelc, Polska, 2017.
  • Zimna wojna – reż. Paweł Pawlikowski, Francja, Polska, Wielka Brytania, 2018.

Płyty roku

  • Przewijanie na podglądzie – Król, Agora, 2018.
  • Tam mi się nie chce – Mikromusic, Agora, 2017.

Podsumowując – rok 2018 to czas książek, słów, dźwięków, obrazów wyjątkowych, które w egzystencji BJ wyryły się, co znaczy, że pozostaną na długo.

Niestety, koniec roku to też czas wyrzutów sumienia, niespełnionych obietnic, niezrealizowanych planów… Ale o tym słowa teraz więcej nie rzeknę, by cieszyć się szklanką do połowy pełną, bo ta zawartość, to dobro i piękno, istotność i szlachetność.