Pojedynek kociar z kotojadami. „Ciemno, prawie noc” – Joanna Bator

Tytuł – „Ciemno, prawie noc”

Autor – Joanna Bator

Wydawnictwo – WAB

Seria – Archipelagi

Rok – 2012

  • DLA KOGO – dla koneserów literatury, historii i kultury polskiej, dla miłośników Wałbrzycha, dla odważnych, dla odpornych i wytrwałych, dla każdego, kto nie jest ignorantem, dla wrażliwych na ludzką krzywdę, dla zadających sobie pytania o współczesność, dla miłośników baśni, legend, powieści inicjacyjnych, dramatów psychologicznych, romansów, kryminałów, thrillerów, powieści gotyckich i horrorów, dla ceniących sobie dobrze skonstruowaną fabułę, dla których styl, język, forma nie są obojętne, dla amatorów zabaw konwencjami, dla miłośników dobrej literatury po prostu
  • PO CO – by się zreflektować, by wytrącić z mentalnego komfortu
  • MOJA OCENA – 6/6

[…] gdy ktoś puka do drzwi, po prostu otwieram, bo złe i tak wejdzie bez pukania. (s. 294)

Każdy twórca przepuszcza rzeczywistość przez filtr swojej wyobraźni i wrażliwości, a efektem tego są dzieła o charakterystycznej estetyce. Efekty te niekiedy zaskakują bardziej, niekiedy mniej. Z jednymi się zgadzamy, z innymi polemizujemy. Jedne wzbudzają podziw i zachwyt, inne oburzają, wywołują konsternacje.

Joanna Bator przepuszczając polską rzeczywistość przez swój filtr, stworzyła dzieło, które wprawia w zdumienie, wywołuje grozę. Sama autorka mówi, że o polskiej rzeczywistości daje się opowiedzieć tylko w konwencji horroru. Naturalnym więc odruchem odbiorcy musi być odrzucenie tej wizji, brak na nią zgody. Po krótkiej jednak refleksji zaczyna zgadzać się z pisarką.

Powieść-worek

„Ciemno, prawie noc” to powieść oscylująca między baśnią, legendą, powieścią inicjacyjną, dramatem psychologicznym, romansem, kryminałem, thriller, powieścią gotycką i horrorem, to powieść mieszająca porządki – realny z nadprzyrodzonym (realizm z oniryzmem), to opowieść o duchach, które ingerują w życie ludzkie, o złu głęboko zakorzenionym, przybierających najrozmaitsze oblicza.

To istny miszmasz. Powieść-worek – jak proponował Witkacy – do którego można wszystko włożyć, co w konsekwencji jest mieszaniną stylów, gatunkowych prawideł i treści, w którym najważniejsze miejsce zajmują tzw. tematy istotne (filozoficzne, społeczne, psychologiczne). Powieść-patchwork stworzony z pstrokatych fragmentów, utartych obrazów, sformułowań, banałów, stereotypów.

Kociary kontra kotojady

Polska. Ziemie odzyskane. Wałbrzych. Dawniej Waldenburg. Miasto „przypominające […] akwarele jakiegoś ponurego artysty, używającego tylko brązu, brudnej bieli i szarości” (s. 118). Najbardziej ponury miesiąc w roku. Kraina z koszmaru sennego, której fundamenty tworzą kości ofiar nazistów i żołnierzy Armii Czerwonej, która skupia jak w soczewce wszystko to, co w człowieku i w świecie najgorsze. Gdzie trwa odwieczna walka dobra ze złem, kotojady (wszelkie objawy zła, które rozprzestrzeniają się w zawrotnym tempie) wiodą prym, a kociary (dobre duchy, które stoją po jasnej strony mocy) wyruszają na ratunek i dzielnie stawiają im czoła.

Alicja z Wałbrzycha

Główna bohaterka powieści, Alicja Tabor, dawniej Wielbłądka, siuśmajtka, niedobitek, dziś Alicja Pancernik, dziennikarka ze stolicy, reporterka od spraw beznadziejnych, perfekcjonistka, której światem były słowa, nie czyny, twarda, osobna, pojedyncza, niezwiązana, zdystansowana, nie wchodząca w bliższe relacje z innymi, która tylko relacjonuje świat zewnętrzny nie interweniując, nie angażując się, będąc tylko pozornie z rzeczywistością w kontakcie, która lubi być trzeźwa, wykąpana i zdolna do długiego biegu, wraca po wielu latach do rodzinnych stron, by zebrać materiał do reportażu na temat dzieci, które giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Reportaż jest tu jednak tylko pretekstem.

Alicja znajduje się w kluczowym momencie swego życia. To moment swoistego przejścia, przemiany. Minęło piętnaście lat odkąd na dobre opuściła rodzinne strony (po śmierci ojca). Po studiach we Wrocławiu wyjechała do stolicy, by tam jakoś żyć. To jednak okazało się niemożliwe. Wraca więc do Wałbrzycha, do opuszczonego domu, „by zrozumieć, co się stało” (s. 37), by zmierzyć się ze swoją nie do końca rozpoznaną przeszłością – odkryć ją, by móc ruszyć dalej, zbudować most pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, by przyszłość mogła zaistnieć, by w końcu mogła przestać żyć pozornie, zacząć żyć życiem nieograniczonym.

Zatem do rodzinnego miasta sprowadzają Alicję nie tylko sprawy służbowe, ale także jej własna bolesna i wciąż niejasna przeszłość, spychana w niepamięć (śmierć matki, samobójstwo ukochanej siostry, obsesja ojca na punkcie mitycznego skarbu Zamku Książ). Musi zmierzyć się nie tylko z demonami związanymi z historiami porwanych dzieci, ale i swoimi, prywatnymi. Musi zejść do podziemi. W każdym sensie, dosłownym i metaforycznym.

Alicja w tej króliczej norze, do której wpadła maleje i rośnie, przechodzi na drugą stronę, by w końcu, odmieniona, złapać pion i ruszyć dalej.

Piekło Dantego – „A to Polska właśnie”

Świat przedstawiony – siedlisko wszystkich polskich bolączek i szaleństw – tworzy tragiczna niemiecko-radziecka przeszłość miasta zderzająca się z „szaloną” teraźniejszością, z chorobami trawiącymi współczesną rzeczywistość. Okrucieństwa wojny kładą się cieniem na teraźniejszości, wpływając na losy monad poszczególnych. Z jednej strony mordy nazistowskie i gwałty radzieckich żołnierzy, wygnania, przesiedlenia, wszystko to, co znamy z historii, z drugiej zaś to, co najgorsze i najmroczniejsze tu i teraz, co znamy z autopsji.

Bieda, krzywda, ignorancja, frustracja, gniew, strach, podłość, zawiść, przeświadczenie o własnej wyższości, brak perspektyw, zdawanie się na to, co przyniesie los, niechciane macierzyństwo, niekochane dzieci, zaburzenia psychiczne, wszelkiego rodzaju przemoc, pedofilia, pornografia, wszelkiej maści patologie, deprawacje, dewiacje, upodlenie, wypaczona religia, fanatyzm religijny, pseudokatolicyzm, wszelkie odstępstwa od normy, odmienność, inność, wykluczenie, rasizm, nacjonalizm, brak tolerancji, miłości bliźniego, brak umiejętności słuchania, prowadzenia rozmowy, brak możliwości porozumienia, prostactwo, pieniactwo, bluźnierstwo, wandalizm, zwulgaryzowanie języka, mowa potępienia, pogardy, nienawiści, negacji, głęboko zakorzenione stereotypy, przywary… dość!

Alicja przemierza kolejne kręgi piekła Dantego, odkrywając za każdym razem, że może być jeszcze gorzej. Na zadowalający finał nie ma szansy. Koszmar nie był senny, był rzeczywisty. Ujawnił na szczęście, że zawsze liczyć można na istoty takie jak Dzika Baśka, Agnes Kociałapa, Apolonia Kitti Kitti, Kocińska, Malwa Makota, Markotka, Bakcyjka, Kokota, Ciotka Podkotek, Lidia Kociołek, Agnes Kociałapa, Święta Kocia, Makota, Maria Kocierzyńska, Brygida Kocurkiewicz, Szkotka.

Kunszt autorki

Bator jest doskonałą obserwatorką rzeczywistość, obdarzoną wyostrzonym zmysłem słuchu. Z dużym wyczuciem i znajomością tematu portretuje otaczającą rzeczywistość, nasze tu i teraz i nadaje mu uniwersalny wymiar.

Faktem jest, że autorka przepuszczając rzeczywistość przez filtr swojej wyobraźni i wrażliwość powołała do życia dzieło, które opowiada świat, napawający grozą, w który z jednej strony nie możemy uwierzyć, z drugiej zaś dobrze wiemy, że jest, dzieje się tu, w realności naszej, a nie gdzieś na peryferiach ludzkiej wyobraźni.

Język

Symbolicznym tego wszystkiego wyrazem wydaje się język, który okazuje się tu dodatkowym bohaterem powieści. Autorka idealnie oddaje styl wypowiedzi poszczególnych osób (na forach internetowych, w radiu, w taksówce, w pociągu, na klatce schodowej) pełen błędów, wyrazów-tworów, wulgaryzmów, bólu, rozpaczy, gniewu, frustracji, nienawiści. I to tu, w języku, dzieje się najwięcej. On oddaje najlepiej to, co w powieści najważniejsze.

Lektura powieści wiele wymaga od odbiorcy w sensie emocjonalnym. Jest bowiem niezwykle intensywna, naładowana, gęsta. Fizycznie trudno przebrnąć przez kolejne rozdziały, odsłaniające kolejne kręgi piekła. Jednocześnie trudno oderwać się od lektury, bo „Ciemno, prawie noc” jest świetnie opowiedzianą historią, w której autorka mieszając liczne konwencje i umiejętnie zacierając granice między tym, co dzieje się naprawdę a snem, majakiem, wytworem wyobraźni, halucynacją, między porządkiem realistycznym i fantastycznym (realizm i oniryzm bytują na tych samych prawach) rozpoznaje i portretuje rzeczywistość, by potrząsnąć odbiorcą, by się ocknął, przebudził, zreflektował.

[…] matka boska kura nioska co ma skrzydła dwa pod skrzydłami pod kołdrami niech pochowa nas […]. (s. 15)

*Wszystkie cytaty z dzieła pochodzą z tomu, Ciemno, prawie noc, Joanna Bator, Warszawa 2012.

** Rok pierwszego wydania – 2012.


BIBLIOGRAFIA

Podsumowanie sezonu – zima 2018/2019 – rekomendacje czytelnicze

Czas najwyższy na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie sezonu!!!

W Bałwochwalnii do tej pory nie było podsumowań tego typu… Zarzucając praktykę podsumowań miesięcznych, postanowiłam wprowadzić sezonowe podsumowania czytelnicze, które w istocie będą rodzajem czytelniczych rekomendacji.

Zima 2018/2019

Zimą przeczytałam to i owo. Coś nowego, coś starego. Coś pierwszy raz, coś kolejny… Sezon był rewelacyjny, zbiory estetyczne i intelektualne obfite.

Bałwochwalcom literatury polecam to, co najlepsze!

Z przeszłości niedawnej

Berta Isla – Javier Marías – powieść będąca połączeniem prozy gatunkowej (szpiegowskiej, ale na opak i psychologiczno-obyczajowej) z literaturą najwyższej próby, z licznymi odniesieniami do literatury światowej, które pomagają bohaterom zmierzyć się ze swoją sytuacją, zanalizować i pojąć rzeczywistość.

Poznali się jeszcze w szkole. Nie był to wybuch miłości, nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Dwójka pięknych, inteligentnych i pewnych siebie młodych ludzi racjonalnie podchodziła do kwestii życiowych. Po rozpatrzeniu wszelkich za i przeciw doszli do wniosku, że są dla siebie stworzeni. Pewnego dnia wyszło jednak na jaw, że nic nie jest takie, jak się wydawało… Niemożliwe stało się możliwe. Nieprawdopodobne stało się prawdopodobne.

To opowieść, która uzmysławia, że wiedziemy egzystencję pascalowskiej trzciny myślącej, co czyni z nas bohaterów na miarę tych mitologicznych – mamy bowiem świadomość nie tylko beznadziejności sytuacji, ale i niemocy, braku możliwości, by ten stan rzeczy zmienić.

Lucinella – Lore Segal – pozornie klasyczna satyra na środowisko literackie – zamkniętą społeczność poetów, krytyków i wydawców, którzy walczą ze swoimi demonami. Czym jednak dalej, tym większe cudza się dzieją. Konwencjonalna narracja przeobraża się z każdym kolejnym akapitem w jeden wielki eksperyment literacki – z czasem i językiem.

Siłą napędową jest główna bohaterka, postać tytułowa i jednocześnie narratorka opowieści – młoda poetka, „dwudziestoparolatka dobiegająca czterdziestki”, która niekiedy występuje dodatkowo w dwóch osobach – jako Lucinella młodsza i Lucinella starsza, która bywa, obraca się wśród odpowiedniego towarzystwa, a przede wszystkim zmaga z zewnętrznym chaosem i niemocą twórczą.

Błyskotliwa i pełna humoru opowieść o procesie twórczym i formach istnienia literatury, którą rozsadzają cytaty, kryptocytaty, aluzje i nawiązania literackie. Lekkość (nie mylić z beztroską), szybkość, dokładność, przejrzystość, wielorakość, zwartość. Zabawa w najczystszej postaci. Dla wytrwałych!

Ostępy nocy – Djuna Barnes – „meandryczne wielosłowie”, które wzbudza zachwyt i wprawia w konsternację, pojawiającym się nachalnie pytaniem „Cóż to takiego?”.

Klasyczny dramat, opowieść z kluczem, arcydzieło prozy modernistycznej, prekursorskie dzieło queer, klasyka literatury lesbijskiej, świadectwo epoki w jednym.

Osoby tego dramatu, bohaterowie tej opowieści – indywidua, osobowości ekscentryczne o tożsamościach przez siebie wybranych, w relacjach niejednoznacznych, istniejących poza nawiasem – zmagają się ze swoją codziennością, przez którą cierpią rozkoszne katusze, która nie pozwala im oddychać pełną piersią.

Szczątkowa jest jednak fabuła, gdyż cały spektakl odbywa się w języku, który jest tu „gęsty i nieprzejrzysty, bogaty leksykalnie i kapryśny składniowo, pełen kalamburów, obsesyjnie wielogłosowy, perfidnie wyrafinowany, niekiedy hipnotyczny i transowy”. W istocie to „stylistyczny eksperyment i bezkompromisowe, skrajnie indywidualistyczne podejście do materii języka”.

Proza gęsta, intensywna, ciężka, ekstrawagancka, pretensjonalna, nieznośna. Nie lada wyzwanie! Dla wytrwałych!

Z przeszłości nieco dalszej

Ciemno, prawie noc – Joanna Bator – istny miszmasz; powieść oscylująca między baśnią, legendą, dramatem psychologicznym, kryminałem, thriller i horrorem, powieść mieszająca porządki – realny z nadprzyrodzonym (realizm z oniryzmem), opowieść o duchach, które ingerują w życie ludzkie, o złu głęboko zakorzenionym, przybierających najrozmaitsze oblicza.

Polska. Ziemie odzyskane. Wałbrzych. Najbardziej ponury miesiąc w roku. Kraina z koszmaru sennego, której fundamenty tworzą kości ofiar nazistów i żołnierz Armii Czerwonej, która skupia jak w soczewce wszystko to, co w człowieku i w świecie najgorsze. Gdzie dobro walczy ze złem, kotojady wiodą prym, a kociary dzielnie stawiają im czoła.

Dziennikarka ze stolicy, wraca po wielu latach do rodzinnych stron, by zebrać materiał do reportażu na temat niekochanych dzieci, które giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Podświadomie wie, że reportaż jest tylko pretekstem. W istocie wraca, by zmierzyć się ze swoją przeszłością – odkryć ją, by móc ruszyć dalej, zbudować most pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, by przyszłość mogła zaistnieć.

Wałbrzych jest tu niczym królicza nora, do której wpada Alicja, niczym kolejne kręgi piekła Dantego, które Alicja przemierza, odkrywając, że może być jeszcze gorzej.

Z przeszłości dalekiej

Pogarda – Alberto Moravia – studium psychologiczne, które obnaża dramat człowieka, jego wewnętrzną pustkę, niepokój, samotność; pokazuje egzystencję w świecie, w którym dominuje pieniądz, w którym brak głębokich uczuć, gdzie stosunki międzyludzkie są nieautentyczne, a komunikacja z drugim człowiekiem okazuje się niemożliwa, gdyż język zamiast prowadzić do rozwiązania konfliktu, zaciemnia tylko obraz sprawy.

On, oddany mąż, wrażliwy artysta, intelektualista egzystujący w świecie wyższych wartości. Ona, oddana żona, stenotypistka twardo stąpająca po ziemi. Żyją szczęśliwie, choć skromnie w wynajmowanym pokoju.

Pewnego dnia on otrzymuje intratną propozycję, która jest sprzeczna z jego ambicjami. Mimo to podejmuje się komercyjnego zadania, gdyż zdaje sobie sprawę, że dzięki temu będzie mógł spełnić marzenia żony i zapewnić jej poziom życia jakiego nigdy nie zaznała.

Niestety, wraz z poprawą statusu materialnego małżonków nadchodzi kryzys małżeński.

Ta psychologiczno-obyczajowa powieść w istocie jest rozpisanym na kilka osób, wyrwanym z szerszego kontekstu, w którym tło ograniczono do niezbędnego minimum, kameralnym dramatem w dwóch aktach.

Powieść wydaje się na wskroś realistyczna, ale nie chodzi tu o odwzorowanie świata. Chodzi o coś znacznie istotniejszego – o tworzenie egzystencjalnych modeli, paradygmatów zachowań.

Szklany klosz – Sylvia Plath – powieść mająca znamiona prozy autobiograficznej, powieść formacyjna, powieść-manifest feministyczny, w którym wyartykułowano sprzeciw wobec tradycyjnych ról kobiecych, opowieść o samotności, wykluczeniu, odrzuceniu przez społeczeństwo, gdyż nie jest się w stanie dostroić do ogólnie przyjętych norm, zasad, że nie ma w społeczeństwie miejsca dla jednostek, które nie mieszczą się w obowiązującym schemacie, studium depresji, opowieść o chorobie psychicznej, która wyklucza i stygmatyzuje.

Ameryka, początek lat pięćdziesiątych. Zdolna i ambitna dziewiętnastoletnia studentka z prowincji, tuż przed przekroczeniem progu dorosłości, złapała Pana Boga za nogi – wygrała miesięczny staż w ekskluzywnym nowojorskim magazynie dla kobiet. Jednak skonfrontowanie rzeczywistości z planami i marzeniami rozczarowało ją. Uzmysłowiło, że nie ma wpływu na swój los, że nie jest w stanie sprostać wyzwaniom rzeczywistości owego czasu, że dla takich jak ona, nie ma miejsca realnym w świecie.

Proza poruszająca wiele istotnych kwestii, które nie straciły na znaczeniu, które dziś także budzą niepokój, które wciąż napierają i nie tracą nic ze swego impetu.

Powieść naznaczona biografią autora, która mimo to jest autonomicznym dziełem, które stanowi wartość samą w sobie, które i bez kontekstu biograficznego okazuje się istotne.