Esej o istocie. „Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia” – Tomas Espedal

IdźTytuł – Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia

Autor – Tomas Espedal

Tłumaczenie – Iwona Zimnicka

Wydawnictwo – Draft Publishing

Seria – Europa Odnaleziona

Rok – 2013

  • DLA KOGO – dla poszukiwaczy rzeczy niecodziennych, dla mających dość opasłych tomów, dla lubiących rzeczy mało popularne, dla niespieszących się, dla tych, którzy w codziennym chaosie i hałasie chcą się wyciszyć, zatrzymać, delektować
  • PO CO – by żyć głębiej, prawdziwiej, pełniej, intensywniej, barwniej, by dostrzec kolory rzeczywistości
  • MOJA OCENA – 6/6
Rozmiar XS

Zawsze lubiłam grube książki. No, może nie zawsze. Wtedy, kiedy czynność czytania z konieczności i obowiązku (tak było 😉 ) przerodziła się w przyjemność, jak już czytanie na dobre weszło mi w krew, najbardziej interesowały mnie tomiska. Po prostu, by „wejść” w opowieść potrzebowałam przynajmniej stu stron. Więc teraz, gdy tyle książek pojawiło się w rozmiarze XXL, nie ubolewam, nie załamuję rąk. Wręcz przeciwnie – cieszę się z perspektywy powolnego wchodzenia w świat nowy, nieznany. Co nie znaczy, że kilkustronicowe teksty nie mają u mnie szans.

Pochwała prostoty

Książeczka Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia Tomasa Espedala* (raptem prawie 160 stron) zainteresowała mnie ze względu na serię, którą współtworzy – „Europa Odnaleziona” wydawnictwa Draft Publishing. Seria ta ma przybliżać dzieła współczesnych pisarzy europejskich, którzy do tej pory nie byli tłumaczeni na język polski. Nie zawiodłam się. Moja intuicja tym razem okazała się bezbłędna.

Skromnie wydane dzieło norweskiego autora, niszowe wręcz, o kolorowej okładce w stylu prymitywizmu Henri Rousseau Celnika, nie skrzeczy, nie szantażuje potencjalnego odbiorcy, nie nakazuje uznać go, zachwycać się nim jeszcze przed lekturą. Niestety, z powodu braku odpowiedniej oprawy, można przejść koło niego obojętnie. A szkoda, bo zasługuje na uwagę. Szczególnie dziś. Powieść ta (tu odczuwam pewien zgrzyt, do czego za chwilę powrócę) wymaga też pewnego skupienia, o które trudno w hałasie XXI wieku, co może stanowić przeszkodę w lekturze, ale jeśli tylko da się jej szansę (a może sobie?????), porwie!

Swoisty esej

Cóż to takiego, to Idź? To powieść, jak głosi strona tytułowa. Choć nie jest to powieść w klasycznym rozumieniu tego gatunku. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że narzucona przynależność gatunkowa wprowadzić może tylko w błąd, czy nawet wywołać rozczarowanie, jeśli czytelnik nastawi się na powieść z krwi i kości. Trafniejszym określeniem byłby esej, który jest gatunkiem bardzo pojemnym i sądzę, że w tym przypadku, znakomicie oddającym ducha tego norweskiego dzieła. Dostajemy narrację, mającą znamiona autobiografii, wspomnień, powieści podróżniczej, przygodowej, choć bez spektakularnych przygód, ale z rysem prozy poetyckiej, jest zatem jak w tyglu, niczym właśnie w eseju. Przychodzi mi do głowy też inny gatunek – poradnik (?)!!! Bo przecież pełen tytuł dzieła brzmi Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia. Może nie jest to poradnik sensu stricto, ale jakaś wariacja na temat poradnika. To wówczas wskazywałoby na zupełnie inne rejony. Rejony literatury użytkowej, rządzące się już innymi prawami. Ten trop jednak, może nieco dyskusyjny, pozwoliłby dotknąć istoty tekstu – odpowiedzi na pytanie „jak żyć?”, bo przecież o tym on traktuje.

Filozofia życia

Książka jest, jak już sam tytuł wskazuje, o „iściu”, o realnej wędrówce. Główny bohater, niczym homo viator, tym żyje. Dla niego przemierzanie świata jest swoistą filozofią życia. To daje mu spełnienie, wolność, radość, szczęście. Nie może usiedzieć w miejscu, gdyż tylko idąc, czuje się dobrze. Poprzestając jednak na stwierdzeniu, że powieść (pozostańmy przy tym określeniu ze strony tytułowej) jest o pieszym podróżowaniu, można niektórych potencjalnych odbiorców zniechęcić. Nie każdy przecież jest entuzjastą tego rodzaju spędzania czasu, życia. Oczywiste. Powieść jest jednak czymś więcej. Jest o czymś bardziej uniwersalnym, o czymś, co dotyka każdego, bez względu na jego życiową filozofię. Idź jest w gruncie rzeczy o życiu – o przemierzaniu go, płynięciu przez nie, to nic innego jak peregrinatio vitae. Jest więc swoistym poradnikiem, pokazujący może nie dosłownie jak żyć (na szczęście, bo kto lubi, gdy mu się mówi jak ma postępować), ale to, co w tej naszej egzystencji jest ważne, wartościowe. Tu chodzenie, wędrowanie, takie dość anachroniczne, rodem z czasów najodleglejszych, staje się synonimem myślenia, refleksji, które wymagają zatrzymania się, obejrzenia, po prostu spowolnienia, spojrzenia z odpowiedniej perspektywy, dystansu, które wymagają też otwartości. Zatem tego wszystkiego, czego teraz jest jak na lekarstwo.

Niespieszne zdania, niespieszne refleksje, mnóstwo niespiesznych cytatów, odwołań do dawnych wagabundów… Iść tylko i się delektować!

Ps. Polecam kilka cytatów z tej nietuzinkowej publikacji, one przemówią najlepiej.

*Tytuł oryginalny – Gå. Eller kunsten å leve et vilt og poetisk liv, rok pierwszego wydania – 2006, rok pierwszego wydania polskiego – 2013.