Wiosenne propozycje – wiosna 2017

Wiosenne propozycje

Czas najwyższy na wiosenne propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Od lutego, zatem na półmetku zimy czuję już pewien ledwie wyczuwalny, przelotny, umykający zawsze, gdy próbuję go zidentyfikować – odnaleźć jego tożsamość i źródło – zapach i słyszę jakiś szmer, jakiś szelest. Początkowo nie jestem nawet pewna czy przypadkiem mi się nie zdaje, czy to nie jakieś urojenia, ale z każdą kolejną chwilą dnia dłuższego czuję i słyszę wyraźniej. I wkrótce już wiem, że to nie mrzonki, tylko, że to wiosna idzie i szeleści swoimi sukniami, roztaczając naturalną swą woń!!! Wszystko zaczyna nabierać kolorów, intensywności, przejrzystości, garderoba też lekkości, a fryzurę układa nie ukochana jakby nie było czapka, tylko figlarny wiatr. I można walczyć już z wiatrakami, bo ma się ochotę, energię, siłę i moc, wiarę, że się wygra!

Poniosło mnie? Wiem, ale nie ma dla mnie lepszej chwili w ciągu całego roku niż ta z lutego, oznajmująca, że najlepszy czas dopiero nadchodzi!

Dodam jeszcze jedno! Pamiętasz olej Tadeusza Axentowicza Wiosna z 1900 roku? No, właśnie! To jest moje jeszcze z młodych lat wyobrażenie tej pory roku – uosobienia kobiecości! Bo przecież wiosna jest kobietą!

No, ale do rzeczy! Nadejście nowej pory roku, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienie jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, która wiosną nas rozpiera.

Oczywiście, jak zawsze wykaz jest bardzo subiektywny, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. Tym razem też nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

Tę cykliczną notę tym razem dość mocno rozbudowałam! Cóż – efekt wiosny jak nic 😉 !!!

I. LITERTURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukazały bądź ukażą się tej wiosny. Znalazłam kilka ciekawych propozycji, po które sięgnę z ciekawością!

  • Fantom bólu. Reportaże wszystkie – Hanna Krall.
  • Konwicki. Cudzoziemiec tranzytowy – Lidia Sadkowska-Mokkas.
  • Od oddechu do oddechu. Najpiękniejsze wiersze i piosenki – Wojciech Młynarski.
  • Podboje Boya. Tadeusz Żeleński: kobieciarz czy feminista? – Jarosław Molenda.
  • Boko Haram i terror w sercu Afryki – Wolfgang Bauer.
  • Prus. Śledztwo biograficzne – Monika Piątkowska.
  • Warszawa literacka w okresie międzywojennym – Piotr Łopuszański.
  • Wszyscy wiedzą. O zabójstwach czarnych w Ameryce – Jill Leovy.
  • Listy do młodego kontestatora – Christopher Hitchens.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Choćby dlatego, że warte są poświęcenia im wiosennych chwil, bo otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo szkoda przegapić:
  • Geniusz – A. Scott Berg.
  • Inna od siebie – Brygida Helbig.
  • Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów – Keith Houston.
  • Narzeczona Schulza – Agata Tuszyńska.
  • Opowieści i przypowieści – Franz Kafka.
  • Szaleństwa Boga. Tennessee Williams i kobiety z mgły – James Grissom.
  • Tu byłem. Tony Halik – Mirosław Wlekły.
  • Wróżba – Agneta Pleijel.
  • Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego – oprac. Anna Król.
Bo wiosna jest kobietą:
  • Eseje wybrane – Virginia Woolf.
  • Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow – Marek Beylin.
  • Kroją mi się piękne sprawy. Listy 1948-1971 – Alina Szapocznikow, Ryszard Stanisławski.
  • Mao Star. Instynktowne zanikanie w przestrzeni”. Listy i materiały do biografii Małgorzaty Starowieyskiej (1953-2006) – Kapsyda Kobro-Okołowicz.
Bo jakże aktualne:
  • Co to jest islam? Książka dla dzieci i dorosłych – Jelloun Tahar Ben.
  • Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu – Nilufer Gole.
Bo zawsze warto:
  • Szmira, Kobiety, Faktotum, Listonosz – powieści Charlesa Bukowskiego.
  • Kompleks Portnoya, Mój wiek męski, Oszustwo, Przeciwżycie, Operacja Shylock – powieści Philipa Rotha.
Bo uniwersalne, choć sprzed wielu lat, na tu i  na teraz:
  • Poezja Tadeusza Różewicza.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach miały bądź będą miały tej wiosny. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) naprawdę obiecujących propozycji! Tylko do kina chadzać…

Marzec:
  • Ostatnie dni miasta – reż. Tamer El Said, Niemcy, Wielka Brytania, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, 2016.
  • American Honey – reż. Andrea Arnold, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Dalida. Skazana na miłość – reż. Lisa Azuelos, Francja, 2016.
  • Świt – reż. Laila Pakalnina, Polska, Estonia, Łotwa, 2015.
Kwiecień:
  • Małżeńskie porachunki – reż. Ole Bornedal, Dania, 2107.
  • Carrie Pilby – reż. Susan Johnson, USA, 2106.
  • Matka – reż. Kadri Kõusaar, Estonia, 2016.
  • Klient – reż. Asghar Farhadi, Francja, Iran, 2016.
  • W sieci – reż. Ki-duk Kim, Korea Południowa, 2016.
  • Zud – reż. Marta Minorowicz-McBride, Niemcy, Polska, 2016.
  • Kalifornia – reż. Marina Person, Brazylia, 2015.
  • Porto – reż. Gabe Klinger, Portugalia, 2016.
  • Mały Jakub – reż. Mariusz Bieliński, Polska, 2016.
  • Wybawienie – reż. Hans Petter Moland, Dania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, 2016.
Maj:
  • Szatan kazał tańczyć – reż. Katarzyna Rosłaniec, Holandia, Polska, 2016.
  • Mali mężczyźni – reż. Ira Sachs, Grecja, USA, 2016.
  • U pana Marsa bez zmian – reż. Dominik Moll, Belgia, Francja, 2017.
  • Pożegnanie z Europą – reż. Maria Schrader, Austria, Francja, Niemcy, 2016.
  • Uczeń – reż. Kirill Serebrennikov, Rosja, 2016.
  • Gwiazdy – reż. Jan Kidawa Błoński, Polska, 2017.
  • Martwe wody – reż. Bruno Dumont, Francja, Niemcy, 2016.
  • Jutro będziemy szczęśliwi – reż. Hugo Gélin, Francja, Wielka Brytania, 2016.
  • Song to Song – reż. Terrence Malick, USA, 2017.
  • 24 tygodnie – reż. Anne Zohra Berrached, Niemcy, 2106.
  • Zwyczajna dziewczyna – reż. Lone Scherfig, Wielka Brytania, 2016.
  • Dzika – reż. Nicolette Krebitz, Niemcy 2016.
  • Mój anioł – reż. Harry Cleven, Belgia, 2016.
Czerwiec:
  • Jak ukraść pas – reż. Seong-ho Kim, Korea Południowa, 2014.
  • Sieranevada – reż. Cristi Puiu, Chorwacja, Francja, Macedonia, Rumunia, Bośnia i Hercegowina, 2016.
  • mamy2mamy – reż. Noémie Saglio, Francja, 2107.
  • Historia pewnego życia – reż. Stéphane Brizé, Belgia, Francja, 2016.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Ta część propozycji obejmuje filmy sprzed dekad, które należą do klasyki filmu w ogóle, a do klasyki filmu francuskiego w szczególności – konkretnie do francuskiej Nowej Fali, która dziś różnie jest oceniana, ale jedno jest pewne – tam są źródła kinematografii współczesnej! Zatem proponuję wiosnę poświecić na powrót do czegoś, czego pokłosie dziś możemy obserwować!

  • Cléo od 5 do 7 – reż. Agnès Varda, Francja 1961.
  • Czterysta batów – reż. François Truffaut, Francja, 1959.
  • Do utraty tchu – reż. Jean-Luc Godard, Francja, 1959.
  • Hiroszima, moja miłość – reż. Alain Resnais, Francja, Japonia, 1959.
  • Kochankowie – Louis Malle, Francja, 1958.

III. MUZYKA

Bo wiosna kobietą jest, to do nazwisk śpiewających kobiet zebranych z okazji Dnia KobietAnna Calvi, Florence Welch, Imogen Heap, Lana Del Rey, Marianne Faithfull, Patti Smith, PJ Harvey, Sóley – dodam jeszcze kilka, tym razem polskich artystek – Mery Komasa, Julia Marcell, Kari Amirian, Misia Furtak (zespół Tres.B), Natalia Grosiak (zespół Mikromusic). Niech one dodadzą nam skrzydeł – bujajmy się w rytm ich muzyki i bądźmy wszechmocni 😉 !

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nic nie uszło uwadze…

Marzec:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznej Wiosny – 20 marca. 
  • Międzynarodowy Dzień Szczęścia – 20 marca.
  • Pierwszy Dzień Kalendarzowej Wiosny – 21 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Poezji – 21 marca.
  • Zmiana czasu z zimowego na letni – 26 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Teatru Międzynarodowy – 27 marca.
Kwiecień:
  • Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci – 2 kwietnia.
  • Światowy Dzień Sztuki, Dzień Płyty Winylowej – 15 kwietnia.
  • Wielkanoc – 16-17 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy, Man Booker International (Międzynarodowa Nagroda Bookera) – ogłoszenie krótkiej listy nominowanych – 20 kwietnia.
  • Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich – 23 kwietnia.
  • Światowy Dzień Własności Intelektualnej – 26 kwietnia.
  • Światowy Dzień Grafika i Rysunku Graficznego – 27 kwietnia.
  • Netia Off Camera – 28 kwietnia – 7 maja.
Maj:
  • Majówka – 29 kwietnia – 3 maja 😉 .
  • Dzień bez Komputera, Światowy Dzień Wolności Prasy – 3 maja.
  • Dzień Bibliotekarza i Bibliotek – 8 maja.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes – 17-28 maja.
  • Międzynarodowy Dzień Muzeów – 18 maja.
  • Noc Muzeów – 20-21 maja.
  • Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego – 21 maja.
  • Dzień Działacza Kultury – 29 maja.
  • Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury 2017 – 15-21 maja.
  • Warszawskie Targi Książki – 18-21 maja.
Czerwiec:
  • Dzień Dziecka 😉 – 1 czerwca.
  • Festiwal Miłosza – 8-11 czerwca.
  • Dzień Przyjaciela – 9 czerwca.
  • Man Booker International Prize (Międzynarodowa Nagroda Bookera) 2017rozdanie nagród – 14 czerwca.
  • Święto Wolnych Książek – 20 czerwca.

V. WIOSENNE PLANY BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Wiosna nadeszła!!! Każda! Astronomiczna, kalendarzowa, faktyczna! Solidnie się do niej przygotowałam pod każdym względem. Też czytelniczym… Oto plan! Krótki i konkretny! Bo już się nauczyłam, że rozmach przynosi w tym przypadku tylko rozczarowanie!

  • Literatura amerykańska (klasyka) x 3.
  • Literatura polska (klasyka) x 3.
  • Literatura faktu x 3.
  • Inne – ile się da 😉 !

Jak widzisz wszystko zgodnie z noworocznym postanowieniami.

Poza tym planuję też wróci do filmów (bo z serialami skończyłam raz na zawsze 😉 ) i w ogóle do historii filmu. A wszystko przy dźwiękach najpiękniejszych!!!

I jeszcze jedno – wietrzyć bibliotekę swoją będę!!!

Ekscytującej wiosny!!!

Mądrość hippisa. „Lot nad kukułczym gniazdem”– Miloš Forman

Lot nad kukułczym gniazdem
Fragment kadru z filmu „Lot nad kukułczym gniazdem”

Lot nad kukułczym gniazdem – reż. Miloš Forman, USA, 1975

  • DLA KOGO – dla kinomaniaków, nie tylko dla koneserów; dla wrażliwców i buntowników, dla tych, którzy są zdania, że sztuka to nie letarg, ale świadomość; dla wielbicieli kultury amerykańskiej
  • PO CO – by zrozumieć, by wiedzieć, by żyć świadomiej, głębiej, mądrzej
  • MOJA OCENA – 10/6
Filmowe okładki książek

Nie lubię filmowych okładek książek. Poza jednym wyjątkiem… Poza tą z twarzą Jacka Nicholsona w „dokerce” – odtwórcy głównego bohatera powieści Kena Keseya Lotem nad kukułczym gniazdem. Dlaczego? Dlatego, że film na podstawie tego dzieła literackiego jest wybitny, stał się autonomicznym dziełem filmowym, odczytującym prozę Keseya na nowo, będąc przy tym jej niejako przedłużeniem. Ale po kolei..

Kultowy reżyser i kultowa powieść

Miloš Forman, autor adaptacji powieści Keseya, reżyser kina czeskiego i amerykańskiego, znany powszechnie z kilku znakomitych i kultowych filmów, był czołowym przedstawicielem czechosłowackiej Nowej Fali, ważnego kierunku w sztuce filmowej w środkowowschodniej Europie, będącego pokłosiem francuskiej Nowej Fali (franc. nouvelle vague) – awangardowego nurtu w kinie francuskim z końca lat pięćdziesiątych i połowy sześćdziesiątych, który odnowił sztukę filmową, a którego echa słychać po dziś dzień. Czynniki historyczne, ekonomiczne i technologiczne pozwoliły wówczas młodym twórcom na zmiany w sztuce filmowej i zbuntowaniu się przeciw ograniczeniom starych twórców. Efektem były filmy naznaczone piętnem jednej osobowości i jej oryginalnego stylu[1].

To, co dokonało się we Francji w owym czasie miało silny wpływ na kino w innych krajach. „Największe osiągnięcie socjalizmu z ludzką twarzą: narodziny kina o niespotykanym w tamtym czasie i w tej części Europy zakresie wolności i empatii dla zwykłego człowieka”[2] było efektem Nowej Fali w Czechosłowacji.

Wschodnia Europa o Ameryce

Forman, czołowy przedstawiciel tego nurtu, jest autorem sztandarowego dzieła czeskiej Nowej Fali – Miłość blondynki. I właśnie ten główny twórca awangardowego kierunku we wschodniej Europie, który pod koniec lat sześćdziesiątych wyjechał do Stanów Zjednoczonych i po praskiej wiośnie zdecydował się tam pozostać, w 1975 roku zrealizował film na podstawie kultowego dzieła, klasycznej już powieści kontrkultury amerykańskiej, która stała się „apoteozą buntu […], by upomnieć się o wolność – jedną z najważniejszych amerykańskich wartości”[3].

Film, który otrzymał 5 Oskarów (najlepszy film roku, najlepsza reżyseria, najlepszy scenariusz, najlepsza aktorka pierwszoplanowa, najlepszy aktor pierwszoplanowy), który okazał się wielkim sukcesem i zyskał uznanie zarówno widzów jak i krytyków, szybko, podobnie jak powieść, stał się dziełem klasycznym w ogóle, a w szczególności dla kultury amerykańskiej. Sam zaś reżyser stał się twórcą światowego formatu.

Film Formana stał się obroną „indywidualności i protestu wobec zinstytucjonalizowanego zniewolenia”[4] oraz wolności – synonimu wręcz Ameryki.

Film a powieść

Reżyser pozornie nie odbiegł daleko od pierwowzoru. Podczas seansu nie odczujemy dyskomfortu z powodu poczucia, że co innego czytaliśmy, a co innego oglądamy. Jednak autor dokonał pewnej drobnej, ale zasadniczej zmiany, niewielkiego przesunięcia – zarzucił subiektywną narrację Kesey’a na rzecz narracji obiektywnej. I choć głównym bohaterem jest wciąż McMurphy, to tu narratorem nie jest jeden z pacjentów tylko kamera, która pokazuje zakład psychiatryczny wraz ze pensjonariuszami i personelem w sposób realistyczny i obiektywny, a przez to uwypuklający główne idee.

Film był realizowany w prawdziwym szpitalu psychiatrycznym i brali w nim udział prawdziwi lekarze i pacjenci. Postać Indianina odegrał nieprofesjonalny aktor Will Sampson. Pozostali aktorzy, już profesjonalni, przed rozpoczęciem realizacji zdjęć przebywali w szpitalu, by zbudować jak najbardziej wiarygodne role. Kreacje czołowych bohaterów – Louise Fletcher jako siostra Ratched, o twarzy anioła i wcieleniu diabła oraz Jacka Nicholsona jako McMurphy, jedna z ważniejszych kreacji aktora, dla mnie niezapomniana, urastająca wręcz do symbolu walki o indywidualności – przeszły do historii kina. Pozostają w pamięci widzów jako poruszające, wiarygodne i autentyczne.

Lot nad kukułczym gniazdem
Fragment kadru z filmu „Lot nad kukułczym gniazdem”
Lot nad kukułczym gniazdem
Fragment kadru z filmu „Lot nad kukułczym gniazdem”
Jednostka a społeczeństwo

Lot Formana, jak trafnie Zygmunt Machwitz zauważa, znakomicie pokazuje pensjonariuszy oddziału jako miniaturę społeczeństwa, a sam szpital jako instytucję tłumiąca indywidualność. Odsłania też problem podporządkowania jednostki społecznym normom, dotyka kwestii granic osobistej swobody i zagrożenia własnej tożsamości przez dostosowywanie się do ogółu. Ukazuje mechanizm działania aparatu represji instytucjonalnej, cichego totalitaryzmu zdolnego do niszczenia wszelkich przejawów niezależności. Wykreowany w szpitalu świat dla chorych, zdaniem jego twórców (siostry oddziałowej) – idealny, jest w istocie uniformizacją i tłumieniem indywidualności[5].

Dramat człowieka poszczególnego

I rzeczywiście świat prezentowany początkowo wydaje się oazą spokoju, azylem dla pogubionych. Wnętrza przyjazne, z kojącą muzyką, personel uprzejmy, pomocny, troskliwy, o twarzach miłych, uśmiechniętych, wyciszonych, głosach spokojnych. Wizyta w gabinecie lekarza jest wręcz spotkaniem towarzyskim, przebiegającą w przyjaznej atmosferze swobodną rozmową. Po kwadransie jednak wyczuwamy jakąś zadrę. Kamera, ten obiektywny narrator, jest bardzo blisko bohaterów. W sensie dosłownym. Dokładnie rejestruje mimikę twarzy, która ujawnia najwięcej. Twarze pacjentów zdradzają głęboko skrywany niepokój, lęk, smutek, ból, cierpienie, rozczarowanie, bezsilność, zmieszanie, niechęć, bezmyślność, zobojętnienie, otępienie, zaś twarze personelu władzę, nieustępliwość, zaciętość, siłę, przewagę, wrogość.

Spokojnie obserwowanie przez personel, rodzącej się awantury wśród podopiecznych, a nawet ciche nakłanianie ich do konfrontacji, upewnia tylko, że zło czyha. Od tej chwil napięcie powoli, ale systematycznie wzrasta. Dzieje się to w sposób niemalże niezauważalny. Emocje dawkowane są widzowi bardzo subtelnie. Kolejne sekwencje ujawniają jakiś detal, który nie pasuje do tej idealnej rzeczywistości. Są to drobiazgi, które niby uchodzą uwadze, pozostawiając jednak dyskomfort. Każde kolejne ujęcie odsłania fragment istoty świata przedstawionego. Wszystko to zmierza stopniowo do ukazania dramatycznej prawdy. Nie brak przy tym elementów komicznych, które pozornie rozładowują, gęstniejącą atmosferę, a w gruncie rzeczy podkreślającą tragizm. 

Opowieść obyczajowa o wydźwięku komediowym staje się satyrą, w której ujawnione zostają absurdy rzeczywistości, by w końcu pokazać tragizm losu ludzkiego, niczym z antycznej lub szekspirowskiej sztuki.

Alegoryczność

Należy podkreślić, że najważniejsza jest tu alegoryczność opowiadanej historii. W tym celu reżyser zastosował zabiegi wykrzywiające realny obraz. Przedstawiona historia naszpikowana jest groteskowymi, absurdalnymi, choć subtelnymi sytuacjami, obrazami. Bo nie chodzi tu o prawdę dosłowną (reżyserowi zarzucano brak adekwatności w ukazaniu realiów funkcjonowania ówczesnej amerykańskiej służby zdrowia). Wyolbrzymienie, przerysowanie, hiperbolizacja, wykrzywienie pozwalają na dotarcie do sedna, na odczytanie metafory. Dzięki temu alegoryczny przekaz staje się najistotniejszy.

Film Formana należy oglądać niewątpliwie w skupieniu, bo choć doskonale znamy przedstawianą opowieść, to forma, która podaje nam treść, nienachlana, aluzyjna, wyciszona i przyczajona dopowiada to, co najistotniejsze.

Ps. Notę na temat kultowej powieści opublikowano 26.02.2017.


[1] Hasło, nowa fala (kino francuskie)https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowa_fala_(kino_francuskie), dostęp 19.03.2017.

[2]Zygmunt Machwitz, Nowa fala w Czechosłowacji, http://www.akademiafilmowa.pl/program,17,134,5,Nowa-fala-w-Czechoslowacji.html, dostęp 19.03.2017.

[3]Zygmunt Machwitz, Elia Kazan i Milos Forman. Emigranci patrzą na Amerykęhttp://www.akademiafilmowa.pl/program,18,95,6,Elia-Kazan-i-Milos-Forman.html, dostęp 19.03.2017.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

Podsumowanie miesiąca – luty 2017

Podsumowanie miesiąca - lutyCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jaki był Bałwochwalicy najkrótszy miesiąc w roku? Otóż okazał się bogaty w doznania estetyczne. Mimo że nie było mnogości tytułów, to ich jakość okazała się w przypadku książek najwyższa, w przypadku filmów zaś zróżnicowana, ale jeden z nich zrekompensował wszystko. I o to przecież chodzi. Dużo też działo się za kulisami bloga, więc czas gnał jak szalony. Ale muzyka towarzyszyła na każdym kroku 😉 .

A wydarzenia?

Wydarzenia:

Z pewnością polski sukces na jednym z ważniejszych europejskich festiwali filmowy (Berlinale) nie może ujść uwadze:

  • Nagroda im. Alfred Bauera dla Agnieszki Holland za film Pokot.

Doceniajmy fakt i cieszmy się!

I małe, prywatne:

  • Bałwochwalniane kąty – Instagram oraz Lubimyczytać.pl – kolejne kroki w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu znów poległam 🙁 . Już normą to się staje. Nie zrealizowałam oczywiście lutowego harmonogramu lekturowego (aj 🙁 🙁 🙁 źle mi z tym bardzo), ale plan minimalny wykonałam!!! W planie minimum była klasyka literatury amerykańskiej, klasyka literatury polskiej oraz literatura faktu i to zostało zrealizowane. Na liście lutowej znajdowało się jeszcze kilka innych tytułów, też tych zaległych, no ale niestety… Wciąż mam jednak nadzieję, łudzę się, że zdołam to nadrobić i tym samym w 100% zrealizować zimowy rozkłady jazdy.

Każda kolejna przeczytana książka w lutym była bardzo ważna – otwierała oczy, umysł, serce. Wciąż nimi żyję, wciąż je trawię, wciąż się nimi delektuję. Zapewne powrócę do niektórych z nich w osobnych notach, bo zasługują na większą uwagę.

Oto lista (kolejność alfabetyczna):

  • Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Sklepy cynamonowe – Bruno Schulz.
  • Virgina Woolf. Opowieść biograficzna – Viviane Forrester.
  • Zabić drozda – Harper Lee.

Te cztery pozycje sprawiły, że luty był pod względem czytelniczym ucztą dla duszy i umysłu! Polecam każdy z powyższych tytułów!

Filmy:

Luty nie był miesiącem filmowych. Ale… Wśród poniższych tytułów znajduje się jeden, który zrekompensował wszystko, do którego będę wracać znów i znów. Pierwszy można sobie darować, drugi można zobaczyć z ciekawości, trzeci dla przyjemności, ostatni zaś… 🙂 dla uczty duchowej!

Oto lista (kolejność alfabetyczna:

  • Dzień matki – reż. Garry Marshall, USA, 2016.
  • Jackie – reż. Pablo Larraín, USA, 2016.
  • Moja piekarnia na Brooklynie – reż. Gustavo Ron, Hiszpania, USA, 2015.
  • Wybór Zofii – reż. Abu J. Pakula, USA, Wielka Brytania, 1982.

Zofia zdominowała pod względem filmowym luty, przypuszczam, że i całą zimę! I polecam gorąco!

Muzyka:

W lutym było zaś sporo dobrej muzyki. Sprawdzonej:

  • Mala – Devendra Banhart.
  • No Exit – Marianne Faithfull.

Dźwięki te stanowiły wyborne tło dla życia w minionym czasie! Przekonaj się i Ty jak miło robi się przy tych dźwiękach.

Podsumowując – oby każdy miesiąc był taki jak luty 2017!!! Znajdź w tych moich propozycjach coś dla siebie, bo jest w czym wybierać!

Dzień Kobiet – świat wielkich kobiet

Dzień Kobiet

Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!

Postaci twojej zazdroszczą anieli,

A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!…*

– inaczej chyba nie można zacząć noty z okazji Dnia Kobiet na blogu poświęconemu głównie literaturze niż tym znanym każdemu cytatem ze monologu Gustawa z dramatu wieszcza. Z drugiej zaś strony z takiej okazji na blogu takim, jakim jest Bałwochwalnia można by ugryźć temat z nieco innej, nieco poważniejszej strony. I taki był plan, jednak podczas robienia notatek, okazało się, że to plan niemożliwy do realizacji w jednej nawet przydługiej nocie.

Istotność

Dzień Kobiet jest okazją do uśmiechów, całusów, dobrych słów, prezentów, kwiatów, zapachów, ale w gruncie rzeczy wiąże się z zagadnieniami istotniejszymi, bo podstawowymi dla ludzkiej egzystencji. Każe cofnąć się w czasie, by myśleć o dziś i o jutrze. A to przecież kwestie nie na kilka akapitów. Dlatego planuję powrócić do tego w serii not sprawie tej poświęconych.

A dziś proponuję małe subiektywne zestawienie nazwisk kobiet z kilku dziedzin sztuki, które dokonują rzeczy niemałych w świecie kultury.

Pisarki

Na początek świat literacki. Dziś piszących kobiet jest wiele. I o ile nie miałam problemu z wybraniem tych dla mnie ważnych spośród tworzących literaturę powszechną, to z wyborem tych tworzących literaturę rodzimą doszłam do ściany. Założyłam, że w zestawieniu będą tylko autorki żyjące, a z każdym nazwiskiem, które znajduje się na liście tych, które cenię, okazywało się, że istnieją już po drugiej stronie… I niestety, jak widać poniżej, nie przeskoczyłam przeszkody, która się pojawiła – tylko jedna współczesna współtwórczyni literatury polskiej znalazła się w tym zebranym z okazji Dnia Kobiet towarzystwie…

  1. Eleanor Catton – lektura powieści Wszystko, co lśni tej nowozelandzkiej autorki przekonała mnie, że i dziś opowieść z krwi i kości ma rację bytu. 
  2. Elena Ferrante – nie ma jej, a jakby była… (na zdjęciu poniżej według ustaleń śledczych 😉 Anita Raja ukrywająca się pod pseudonimem Elena Ferrante).
  3. Lauren Groff.
  4. Nino Haratischwili.
  5. Elfriede Jelinek – kto raz zetknął się z pisarstwem tej austriackiej autorki, ten chyba już nigdy go nie zapomni, nawet gdyby chciał; po Pianistce już nic nie było u mnie takiej jak dawniej. 
  6. Toni Morrison.
  7. Herta Müller – twórczość tej niemieckiej autorki nie jest łatwa ani pod względem treści, ani pod względem formy, mimo to zdania z powieści Sercątko – surowe i poetyckie zarazem – nie opuszczają mnie.
  8. Vedrana Rudan – ta chorwacka autorka, z ogromnym poczuciem humoru, porusza tematy mało zabawne, już sam tytuł powieści Oby cię matka urodziła brzmi niezbyt ciepło.
  9. Zadie Smith.
  10. Elizabeth Strout.
  11. Zeruya Shalev.
  12. Donna Tartt – jestem pod urokiem tej autorki, a na taką opowieść jak Tajemna historia długo, choć nie do końca świadomie, czekałam.
  13. Olga Tokarczuk.
  14. Hanya Yanagihara.

Dzień Kobiet - pisarki

Reżyserki

Czas na świat filmowy. Tu miałam największy problem, bo wśród reżyserów w ogóle reżyserek nie ma zbyt wiele, ale te, które są, tworzą kino na najwyższym poziomie. I Polki mają tu swój osobny i doniosły głos.

  1. Andrea Arnold.
  2. Susanne Bier.
  3. Kathryn Bigelow.
  4. Jane Campion – autorka takich, niezapomnianych dla mnie, filmów jak Fortepian, Portret damy czy Tatuaż.
  5. Sofia Coppola – autorka kultowego już filmu Przekleństwa niewinności, który odkryłam dopiero za trzecim razem 😉 .
  6. Agnieszka Holland – autorka dla mnie filmów bezcennych, takich jak Całkowite zaćmienie czy Kopia Mistrza.
  7. Lone Scherfig.
  8. Małgorzata Szumowska – autorka, której każdy kolejny film odnosi coraz większy sukces, a na mojej psychice i tak największy ślad pozostawił jeden z jej pierwszych obrazów – 33 sceny z życia.
Dzień Kobiet - reżyserki
Piosenkarki

Na koniec świat muzyki. Tu było w czym wybierać. Wprawdzie ostatecznie zostało tylko osiem nazwisk, ale w pierwszej wersji niniejszej listy było ich ze trzy razy więcej. Hm… bark jednak Polek… Załóżmy, że jakoś mi to uleciało 😉 !

  1. Anna Calvi.
  2. Florence Welch.
  3. Imogen Heap.
  4. Lana Del Rey.
  5. Marianne Faithfull.
  6. Patti Smith.
  7. PJ Harvey.
  8. Sóley.

Dzień Kobiet - piosenkarki

A wszystkie te kobiety nie dość, że utalentowane, to jedyne w swoim rodzaju i jakże piękne…

Pań zdrowie!

*Adam Mickiewicz, Dziady, cz. IV, Warszawa 1974.

Podsumowanie miesiąca – styczeń 2017

Podsumowanie miesiąca - styczeńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jak minął Bałwochawlicy pierwszy miesiąc roku 2017? Otóż mój styczeń w tym roku był jakże różny od minionych miesięcy pod względem bzików literackich i nie tylko. Otóż zaprogramowałam się nie do końca w sposób świadomy – tak wyszło, mimochodem – na powroty, odgrzebywanie rzeczy, które swego czasu odegrały w moim życiu niemałą rolę, na przypomnienie sobie o istotności przeszłość, która wpływa na teraźniejszość. Sprzyjały temu moje postanowienia noworoczne (powrót do klasyki literatury amerykańskiej i polskiej oraz do literatury faktu) i rok Jane Austen. Nawet filmy były przede wszystkim powrotami! Niestety, muzyka w styczniu zeszła na dalszy plan! Choć w głowie słyszę wciąż pewną melodię… 😉 !

A wydarzenia? No cóż…

Wydarzenia:

„Niestety i w tym miesiącu zdarzyło się coś smutnego […]” – tymi słowami zaczęłam i październikowe, i listopadowe, i grudniowe podsumowanie. I niestety, styczniowe też trzeba tą samą frazą otworzyć:

  • Śmierć Zygmunta Baumana – jednego z najwybitniejszych polskich naukowców, socjologa i filozofa, twórca koncepcji płynnej nowoczesności, do którego nie sposób się dziś nie odwoływać.

Czas więc na ponowne zagłębienie się w jego koncepcje.

I jedno małe, prywatne:

  • Nowy cykl w Bałwochwalni Kartoteka – krok w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu znów poległam 🙁 . Nie zrealizowałam styczniowego harmonogramu lekturowego (aj, 🙁 🙁 🙁 źle mi z tym bardzo, ale w zasięgu wzroku pokus było sporo i moja silna wola okazała się po prostu słaba), mam jednak wciąż nadzieję, że zdołam to nadrobić i tym samym w 100% zrealizować zimowy rozkłady jazdy.

Nie znaczy to wcale, że się leniłam!!! Nie, nie. Po prostu w moich dłoniach pojawiły się niespodziewanie 😉 książki, których w planach styczniowych nie było. No i cóż było robić? Pochłonąć tylko jak ciepłe bułeczki.

W planie była klasyka literatury amerykańskiej (zrealizowane), klasyka literatury polskiej (nie wyszło), dwie pozycje z literatury faktu (zrealizowane w połowie) i nowość (zrealizowane).

A konkretnie wyglądało to tak (kolejność alfabetyczna):

  • Ból – Zeruya Shalev.
  • Czarne skrzydłaSue Monk Kidd.
  • Jak pokochać centra handlowe – Natalia Fiedorczuk-Cieślak.
  • Lot nad kukułczym gniazdem – Ken Kensey.
  • Skóra – Toni Morrison.
  • Virginia Woolf – Beatrice Masini.

Zatem dwie pozycje pozostały do nadrobienia 🙁 . Mimo to uważam, że styczeń był miesiącem baaaardzo udanym pod względem czytelniczym 🙂 ! Polecam wszystkie pozycje, ze szczególnym wskazaniem na opowieść o Virginii i „kukułczym gnieździe”.

Filmy:

Z wielką chęcią oglądałam w styczniu filmy! Nie wszystkie seanse były udane. Wielkiego zawodu doświadczyłam przy ostatnim Woody Allenie. Chyba żaden z jego filmów tak bardzo mnie nie rozczarował 🙁 . Za to dobrze bawiłam się przy trzeciej części przygód trzydziestolatki ponad dekadę później 😉 . A Maggie ze swoim planem i „nienormalna” María po prostu powaliły mnie. Reszta, klasa sama w sobie! Polecam! Kolejność alfabetyczna:

  • Bridget Jones 3 – reż. Sharon Maguire, Francja, Irlandia, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Duma i uprzedzenie – miniserial, Wielka Brytania, 1995.
  • Jak być normalną – reż. Leticia Dolera, Hiszpania, 2015.
  • Kto się boi Virgini Woolf – reż. Mike Nichols, USA, 1966.
  • Lot nad kukułczym gniazdem – reż. Miloš Forman, USA, 1975.
  • Plan Maggie – reż. Rebecca Miller, USA, 2015.
  • Portret damy – reż. Jane Campion, USA, Wielka Brytania, 1996.
  • Śmietanka towarzyska – reż. Woody Allen, USA, 2016.

Uznaję więc styczeń pod względem filmowym za rewelacyjny!

Muzyka:

Piękne dźwięki w tym miesiącu nie wybrzmiały! No, oczywiście poza jednym, najpiękniejszym – CISZĄ! Nie mogę jednak przemilczeć jednej rzeczy 😀 !

  • All by Myselfi 😉 😉 😉 !

Podsumowując – cudny był styczeń 2017 pod względem doznań estetycznych i nie tylko!!! Czerp więc z mojego zestawienia miesięcznego inspirację!