„Kocie oko” – Margaret Atwood

„Kocie oka” Margaret Atwood sprawia, że odczuwamy uporczywy dyskomfort, mimo znajomości zestawu kwestii przez autorkę roztrząsanych, mimo faktu, że powieść powstała trzy dekady temu (w 1988, w Polsce po raz pierwszy ukazała się w roku 1995).

Znów zatem mamy kwestie społeczne, zaangażowanie na rzecz praw kobiet, znów zainteresowanie nauką, znów mowa o odmienności i wykluczeniu. Tym jednak razem w nieco wyciszonym wydaniu, co nie znaczy, że o słabszej sile oddziaływania.

Kwestie zasadnicze

Tematykę autorka sygnalizuje poprzez cytaty, którymi otwiera powieść. Pierwszy (z Eduardo Galeano) dotyczy wniknięcia duszy ofiary w ciało oprawcy, drugi zaś (z Stephen Hawking) pamięci przeszłości. Zatem mowa o kwestiach dla każdego podstawowych i uniwersalnych.

Retrospektywa

Prędzej czy później każdy człowiek spojrzy wstecz. Niekiedy zewnętrze czynniki temu sprzyjają, niekiedy nawet gesty takie wymuszają. Tak było w przypadku Elaine, kanadyjskiej artystki, głównej bohaterki powieści. Retrospektywna wystawa jej prac w rodzinnym Toronto musiała zakończyć się właśnie takim spojrzeniem za siebie, na to, co przeminęło. Stała się pretekstem do podróży sentymentalnej. Gorzkiej, bo nie dającej radości. Przynoszącej jednak rodzaj ulgi, który, choć bolesny, jest niczym innym jak zrozumieniem.

Konfrontacja

Zastosowany przez autorkę zabieg formalny okazuje się strzałem w dziesiątkę. Przeszłości kobiety odzwierciedla jej twórczość. Z tymże Atwood pokazuje nam to w zaskakujący sposób. Czasoprzestrzenna wędrówka po przeszłości Elaine kończy się w galerii, na retrospektywnej wystawie jej prac. Tam zaś wiszą obrazy, będące świadectwem kolejnych etapów życia malarki, tych które już rozpoznaliśmy. Obrazy te, ułożone chronologicznie, mają ogromną siłę rażenia, mimo że namalowano je tylko (!?) słowami. Każde kolejne doświadczenie kobiety zostało utrwalone na tych artefaktach. Dzieciństwo odmienne od typowego, toksyczne relacje, poczucie obcości, nieprzystawalność, młodość, studia, romans z wykładowcą i mentorem, małżeństwo, macierzyństwo, śmierć brata, sama sztuka – wszystko to, przetransponowane przez wyobraźnię artystki, znalazło swe ujście w malarstwie, którego opisy pozwalają odbiorcom pojąć kim jest twórca, jakie są jego źródła, wejrzeć w jego wewnętrzny świat, do którego wstępu choć tak zaciekle broni, to tylko czeka na chwilę, by móc go wykrzyczeć.

Retrospektywna wystawa okazała się w istocie konfrontacją nie tylko z przeszłością, ale i teraźniejszością.

Rozdźwięk

Znaczna cześć powieści, poświęcona dzieciństwu bohaterki (temat, który autorka eksplorowała już w powieści „Pani wyrocznia”) dopracowana, wnikliwa, fascynuje. Niestety, reszta, ta dotycząca dorosłego życia kobiety, stanowi jakby tylko dodatek. Jej tematyka (feminizm, zagadnienia dotyczące cielesności, przemijania, starzenia się i spraw naukowych – kwestie czasu) została potraktowana po macoszemu, przez co powieść sprawia wrażenie niedokończonej (podobnie było w przypadku wspomnianej „Wyroczni”). Jakby ta reszta na razie miała tylko brulionową wersję, stanowiła jedynie szkic czegoś, co dopiero jest w zamyśle.

Niedosyt

Lekturę kończymy zatem z uczuciem wielkiego niedosytu, bo opowieść o niewierzącej chłopczycy konfrontującej swe marzenia – o przyjaciółkach, sukienkach i ogrodzie, o których tylko słyszała, wiodąc tułacze życie u boku ojca entomologa (wątek autobiograficzny) – z rzeczywistością, próbującej dostosować się do jej wymogów, w końcu żyjącej w zakłamaniu, by nie zostać wykluczoną rozbudziła apetyt ogromnie.

Tak, mimo wszystko

Niemniej ta sugestywna Atwoodowa opowieść o traumie dzieciństwa i jego pokłosiu, o dojrzewaniu i poszukiwani własnej tożsamości, o bezwzględnych, wyrachowanych oprawcach, istnych diabłach wcielonych w pozornie urocze, dobrze wychowane dziewczynki, które zdeterminowały życie głównej bohaterki, które naznaczyły swoją obecnością całą jej przyszłość, której pamięć o przeszłości nie pozwala być sobą, uzmysławia, że jest opowieścią z podwórka każdego, kiedyś i dziś.

Tytuł – „Kocie oko”

Autor – Margaret Atwood

Tłumaczenie – Magdalena Konikowska

Wydawnictwo – Wielka Litera

Rok – 2018

  • DLA KOGO – dla wielbicieli literatury zaangażowanej, dla koneserów twórczości Margaret Atwood, dla fanów dobrej literatury w ogóle
  • PO CO – by zbyt komfortowo nie było
  • MOJA OCENA – 5/6

* Tytuł oryginalny – Cat’s Eye, rok pierwszego wydania – 1988, rok pierwszego wydania polskiego – 1995.

Esencja

Idzie nowe!!!

Esencja to nowa podkategoria not – tekstów będących krótką, skondensowaną publikacją na temat książek, które BJ poleca nie tylko bałwochwalcom literatury. Do tej pory w Bałwochwalni tego rodzaju teksty były niekończącymi się elaboratami, które BJ uzasadniała wewnętrzną potrzebą wyczerpującej wypowiedzi, dążeniem do niedoścignionych wzorów (tu należałoby poruszyć kwestie recenzji jako gatunku, krytyki literackiej itp., ale to temat na osobną notę, na którą prędzej czy później przyjdzie czas). Jednak pewnego dnia, uświadomiono ją, że niektórzy nie czytają długich wywodów, gdyż czas, który mieliby im poświęcić, wolą poświęcić książce.

Smutny fakt, niestety mający swe uzasadnienie, zmusił mnie do refleksji i w konsekwencji do częściowej kapitulacji. Częściowej, ponieważ wciąż jestem orędownikiem elaboratów i takowe wciąż będą pojawiać się w Bałwochwalni. Uznałam jednak, że noty skondensowane wypełnią tu pewną lukę, co ułatwi realizację celów, które przyświecają temu wirtualnemu zakątkowi.

Zatem wkrótce zaczną pojawiać się w Bałwochwalni teksty należące do tej nowej podkategorii. Proszę o cierpliwość, a będzie dane…

Podsumowanie miesiąca – lipiec 2018

Podsumowanie miesiąca - lipiec

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Nie radujesz się życiem? Nie cieszy cię, że możesz powiedzieć: to jestem ja, to jest moja ręka, moja noga, istnieję, naprawdę istnieję, żyję?! Nie sprawia ci to radości?!

– George Orwell Rok 1984

Niestety, ostatnie dni lipca przesłoniły wszystkie wcześniejsze. Bowiem świat polskiej kultury wielce zubożał…

Wydarzenia
  • Kora – 8 czerwca 1951 – 28 lipca 2018.
  • Tomasz Stańko – 11 lipca 1942 – 29 lipca 2018.

„Zwinął się Tomasz Stańko z ziemskiego padołu zaraz po Korze, jakby „poczekaj na mnie” zakrzyknął, jakby towarzystwa chciał jej dotrzymać. Poszli więc razem w ten weekend duszny i lepki. I już nie wrócą, choć będą przecież z nami do świata końca”[1].

Książki

W lipcu był czas na nowości wczorajsze i przedwczorajsze oraz na klasykę, powszechną i polską. Nowości nie przyniosły zbyt wielu uniesień ani estetycznych, ani intelektualnych na szczęście klasyka to zrekompensowała!!!

  • Grona gniewu – John Steinbeck – co jest cechą klasyki? Uniwersalność! A ta odyseja, za którą autor otrzymał National Book Award i Nagrodę Pulitzera, która przyczyniła się do przyznania mu Nagrody Nobla, jest bardzo na dziś. Powieść ta, pozbawiona nowatorskich technik narracyjnych, odwołująca się do klasycznego motywu wędrówki, znakomicie pokazuje czym w istocie jest emigracja – walką o godność. Więcej o tej przejmującej prozie będzie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu sięgnij po książkę.
  • Jedyna historia – Julian Barnes – cóż, jestem entuzjastką twórczości Barnesa. Za sprawą Poczucia kresu, Papugi Flauberta. Nawet i Zgiełku czasu, choć przyznam, że kontrowersje narosłe wokół polskiego tłumaczenia powieści wywołały niesmak, ale z tym autor przecież nie miał nic wspólnego. Czekałam więc na lekturę najnowszej powieści brytyjskiego pisarza z niecierpliwością. Pierwsze zdanie i konsternacja. Dalej zażenowanie. Niepokój, dokąd to zmierza? I powtarzanie sobie – spokojnie, nie ma obaw, przecież to Barnes! Jemu się ufa! Brnęłam więc, czekając na więcej, na coś, co pozwoli mi odetchnąć z ulgą. Jedyna historia to powieść inicjacyjna, to opowieść o dojrzewaniu, o miłości, ale tematem jest tu także opowieść sama w sobie, bo to opowieść o opowieści, co okazało się dla mnie sednem sprawy, którego się uczepiłam, by móc odetchnąć z ulgą. Gdybym bowiem poprzestała na samej fabule, na samej konwencjonalnej, prostej i przewidywalnej historii, to powieść rzuciłabym w kąt i Jedyna historia byłaby wielkim rozczarowaniem. Autor bowiem zajął się wyświechtaną kwestią, na temat której można wygłaszać już tylko truizmy i banały, puste frazesy. I z nich to właśnie pisarz zbudował swą opowieść. I tu moja cierpliwość by się skończyła. Nawet jeśli ta historia o miłości jest w jakiś sposób nietypowa, nawet jeśli to studium wielkiego uczucia, jego narodzin i upadku, nawet jeśli jest to opowieść z tłem, które odgrywa tu niebagatelną rolę (angielska prowincja w czasach sprzed rewolucji obyczajowej). Na szczęście autor na tym nie poprzestał. Na szczęście raz po raz puszcza do odbiorcy oko i wówczas fabuła schodzi na dalszy plan, by zrobić miejsce czemuś zgoła innemu, fundamentalnemu dla literatury. Bo przecież to Barnes twierdzi, że literatura to „[…] proces budowania wielkich, pięknych, dobrze uporządkowanych kłamstw, które mówią więcej prawdy niż dowolne zestawienie faktów”[2]. Zatem Jedyna historia to coś więcej niż konwencjonalne romansidło (podobno najpiękniejsza i najsmutniejsza opowieść miłosna XXI wieku[3]), ale znacznie mniej niż spodziewałabym się po Barnesie.
  • Nielegalny. Moje życie w RPA – Trevor Noah – lektura tejże publikacji wprawia w zdumienie, z każdym kolejnym zdaniem oczy otwierają się coraz szerzej, nawet przy znajomości tematu. Wyjaśnia bowiem coś, czego wyjaśnić się nie da, czego nie sposób pojąć, zrozumieć. A robi to w sposób szczególny – bez patosu, poprzez śmiech, kpinę. Poprzez prywatną historię autora, popularnego dziś telewizyjnego komika mieszkającego w USA, oglądamy realia życia osoby kolorowej, nielegalnej – owoc nieprawego związku czarnej matki i białego ojca (związki międzyrasowe były wówczas zakazane i karane) – w kraju segregacji rasowej, w czasie ostatnich lata apartheidu. Poznajemy absurdy życia w systemie zbudowanym przez białych osadników w RPA. To jednak nie wszystko, bowiem te wspomnienia to też opowieść o matce autora – o czarnej niepokornej kobiecie, która znała swoją wartość i wiedziała czego chce. Niewątpliwie ta autobiograficzna proza pokazuje nam kawał świata, naszego przecież, wspólnego, choć jakże odrębnego.
  • Przedwiośnie – Stefan Żeromski – ta powieść była i wciąż jest moją propozycją książki na tegoroczne lato, gdyż w ramach Narodowego Czytania 2018 to właśnie to dzieło czytamy – o „odradzającej się i odrodzonej Polsce”[4]. Ale to także powieść o buncie, o dojrzewaniu, poszukiwaniu. Dawno temu historia młodego Polaka, którego beztroskie życie wśród Ormian, Turków i Rosjan zburzyła rewolucja, wzbudzała we mnie wiele emocji. Do dziś z zainteresowaniem śledzę losy tego typu bohaterów – uwikłanych w dzieje świata, zaangażowanych, reagujących na bieżące wydarzenia. Więcej o tej prozie będzie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu sięgnij po książkę, odśwież, poznaj. Warto czytać polską klasykę!

Był też audiobook (w interpretacji Marii Seweryn):

  • Siła – Naomi Alderman – rozczarowanie roku 2018, niestety, bo oczekiwania były spore. Siła rażenia Opowieści podręcznej Margaret Atwood, odświeżona sukcesem serialu, rozbudziła apetyt – stale podsycany akcją „Metoo”, bieżącymi wydarzeniami z kręgu kultury i show-biznesu, o których informacje docierają niemalże każdego dnia, walką o rzeczywiste równouprawnienie kobiet – na eksplorowanie tematu, pogłębioną (?) nad nim refleksję. Alderman, brytyjska gwiazda młodego pokolenia powieściopisarzy, zaproponowała powieść wpisującą się w ten trend. I poszło… Powieść Siła została okrzyknięta jedną z najważniejszych książek 2017 roku, za którą głowę dają znani, cenieni… Bo bezkompromisowa, niepokojąca, szokująca, odważna, zmuszająca do zrewidowania dotychczasowych poglądów, intelektualne wyzwanie! Rzekomo! Jakże więc nie mieć wobec niej oczekiwań? Niestety, wszystko (i bohaterowie, i wizja, i globalna rewolucja) jest tu uproszczone, potraktowane stereotypowo, pełne oczywistości, pozbawione pogłębionej refleksji i psychologii postaci (to raczej wydmuszki, niż bohaterowie z krwi i kości). Opowieść jest szczątkowa, fragmentaryczna, bez wnikania pod skórę, pełna truizmów. Pierwsze akapity kazały mi „uczepić się” konwencji komiksowej, bym nie zakończyła swych zmagań, bym brnęła dalej. Bo faktem jest, że z Siłą męczyłam się, walczyłam i nieco łatwiej było mi przebrnąć przez tę opowieść, mając świadomość, że wspomniana konwencja ma swoje prawa. I chyba tylko to tę powieść ratuje.

Co uznaję za lekturę obowiązkową? Oczywiście, bez dwóch zdań Grona gniewu!!! Polecam także autobiografię Nielegalny, publikację przybliżającą nam zniuansowany świat czarnego lądu.

Serial

Po mundialowym maratonie należało znaleźć sobie coś, co wypełni powstałą pustkę 😉 Uznałam, że serial będzie najlepszym remedium!  I udało się!

  • Elementary – amerykański serial telewizyjny nadawany od 2012 roku, stworzony przez Roba Doherty na podstawie dzieł Arthura Conana Doyle’a o Sherlocku Holmesie, 5 sezonów, każdy po 24 odcinki – nie jestem entuzjastką powstałych ekranizacji prozy Doyle’a (poza serialem Dr House, którego bohater, wzorowany na Holmesie, nie tylko zajmuje się arcyciekawymi przypadkami chorobowymi, ale i rozwiązuje związane z nimi zagadki – Holmes na miarę naszych czasów), ale serial Elementary wciągnął mnie na dobre. Miejsce akcji – Nowy York, stara kamienica, czas akcji – XXI wiek, bohater – niejaki Sherlock Holmes, detektyw, konsultant nowojorskiej policji, aspołeczny narkoman i geniusz oraz doktor Watson – kobieta (!!!), Joan, a nie John, była chirurg, trenerka trzeźwości, na którą główny bohater zostaje niejako skazany (zatrudniona została przez wpływowego ojca detektywa, który jest właścicielem zamieszkiwanej przez Holmesa kamienicy). Większość odcinków nie jest ze sobą powiązana, każdy epizod przedstawia śledztwo nad inną sprawą. Jednak nie fabuła ujęła mnie, ale główny bohater. Sherlock Holmes odbiega tu nieco od wizerunku zapisanego w zbiorowej świadomości – flegmatycznego dżentelmena, dystyngowanego, grającego na skrzypcach, którego bronią jest cięta riposta. Był już podobno Holmes na miarę bohatera XXI wieku (???) – Sherlock Holmes, reż. Guy Ritchie, Niemcy, USA, 2009 i Sherlock Holmes: Gra cieni, USA, 2011 – działał on jednak w dekoracjach XIX wieku (ma to oczywiście swój urok) co w połączeniu z, jak na superprodukcję przystało, teledyskowym montażem, niekończącymi się efektami specjalnymi i bohaterem, który nigdy jakimś cudem nie ginie, przyniosło efekt… dla koneserów. Kino akcji plus staroświecka wiktoriańska baśń plus estetyka reżysera – nie dla mnie. Zaś Holmes (nowy stary) z brytyjskiego serialu Sherlock (emitowany od 2010), działający już pełną parą w wieku XXI (detektyw ma swoją stronę internetową, a jego wierny towarzysz nie pisze dziennika tylko prowadzi blog), choć znacznie mi bliższy, jest przerysowany, teatralny wielce. Zbyt ekspansywny, zaborczy. Tu natomiast wszystko zagrało. Elemenatry to alternatywna historia genialnego detektywa na miarę XXI wieku w dekoracjach XXI wieku, pozbawiona karkołomnych zestawień, zderzeń. Nawet pozornie kontrowersyjny pomysł jak doktor Watson w spódnicy okazał się naturalny, oczywisty i trafiony, gdyż wprowadza dodatkowy efekt – podtekst erotyczne, który niewątpliwie jest tu atutem. Holmes w tym wydaniu to postać charyzmatyczna przy całej swej nieprzystępności i niezwykle barwna. To człowiek dwojakiej natury, pedantyczny oryginał, ekscentryk, elegancki dziwak, powściągliwy, wycofany, niedostępny, bezlitośnie szczery, opryskliwy, cyniczny, sarkastyczny, małostkowy, złośliwy, neurotyczny, nadpobudliwy, nieprzewidywalny, narcystyczny, wyobcowany ze społeczeństwa, z którym nie umie znaleźć wspólnego języka, otoczenie ma więc za nic („ludzie to otyłe melepety”), mizogin nad mizoginami, a przy tym genialny narkoman, piekielnie inteligentny, atrakcyjny, z wyostrzonymi zmysłami, z ponadprzeciętnymi umiejętnościami dedukcyjnymi, głodny wiedzy i poznania, odkrywający najgłębsze tajemnice ludzkiej natury, łaknący za wszelką cenę wniknąć pod skórę (istny Sherlock Doyle’a i doktor House w jednym). Poza tym, to bardzo dobry serial detektywistyczny, dopracowany w każdym szczególe.

Podsumowując – lipiec roku 2018 zapisze się w pamięci BJ „duszno, lepko i śmiertelnie”! „Żaden dzień się nie powtórzy” można zaśpiewać za Korą, powtórzyć za Szymborską czy zakrzyknąć za Heraklitem – panta rhei.


[1] Mike Urbaniak, opublikowano 31.07.2018, Klejnoty rodowe, https://www.vogue.pl/a/klejnoty-rodowe, dostęp 02.08.2018.

[2] Sztuka powieści. Wywiady z pisarzami z „The Paris Review”, Wrocław 2016, s. 48.

[3] Juliusz Kurkiewicz, Najpiękniejsza powieść o miłości napisana w XXI w., czyli „Jedyna historia” Juliana Barnesa. Uwierz i poczuj, opublikowano 24.04.2018, http://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,23309251,czy-wolelibyscie-kochac-mniej-i-mniej-cierpiec-pyta-julian.html, dostęp 04.08.2018.

[4] Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,904,przedwiosnie-lektura-narodowego-czytania-w-2018-roku.html, dostęp 04.08.2018.

Letnie propozycje – lato 2018

Czas najwyższy na letnie propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Lato, wakacje, słońce… Radość, śmiech, zabawa, beztroska, lekkość, nicnierobienie… Nadszedł ten czas. Co wcale nie znaczy, że człowiek oddał mózg do przechowalni. I nie myśli. I chce tylko pławić się w rozrywce odmóżdżającej. Ignorując cały wszechświat. W ten lekkomyślny okres w roku, zmysły są przecież szczególnie wyczulone. Odbiera się wszystko z większą intensywnością. Wręcz cierpi się na nadwrażliwość. I niekiedy odczuwa się głód, który musi być zaspokojony jak najszybciej, bo w innym wypadku nie dotrwa się do świtu.

Nadejście nowej pory roku, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienia jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, wykorzystać potencjał, który akurat latem jest niemały.

Oczywiście, jak zawsze zestawienie jest bardzo subiektywne, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. I tym razem też nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

Propozycje sezonowe roku 2018* podporządkowane znów są rocznicom szczególnym dla historii Polski i Polaków. Przypomnę, mija 100 lat od odzyskania przez Polskę niepodległości i uzyskania przez kobiety praw obywatelskich!!! Literatura, czy ogólnie sztuka, nigdy nie była obojętna na takie kwestie. Nie tylko wtedy, kiedy Gustaw umierał i rodził się Konrad. Także wtedy, kiedy człowiek zrzucał z ramiona płaszcz Konrada, gdy wiosną, wiosnę a nie Polskę chciał zobaczyć! Zatem…

I. LITERATURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukażą się tego lata:

Czerwiec:
  • 300 uczonych prywatnie i na wesoło, tom 2 – Andrzej Trzaskowski.
  • Charles Bukowski. Świecie, oto jestem. Wywiady i spotkania 1963-1993 – David Stephen Calonne.
  • Chcemy całego życia. Antologia polskich tekstów feministycznych z lat 1870-1939 – oprac. Górnicka-Boratyńska Aneta.
  • Ja, Nina Szubur – Daniel Chmielewski, Olga Tokarczuk.
  • Londyn. Miasto queer – Peter Ackroyd.
  • Obcy astronom – Grzegorz Ciechowski.
  • Stańmy się sobą. Cztery projekty emancypacji (1863-1939) – Aneta Górnicka-Boratyńska.
  • Urobieni. Reportaże o pracy – Marek Szymaniak.
Lipiec:
  • Chochoły – Wit Szostak.
  • Dzieci Szóstego Słońca. W co wierzy Meksyk – Ola Synowiec.
  • Dzikość serca  – Barry Gifford.
  • Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada – Thomas Sjöberg.
  • Kroniki portowe – Annie Proulx (nowe tłumaczenie).
  • Mazel Tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów – J.S. Margot.
  • Muzeum dusz czyśćcowych. Opowieści niesamowite – Stefan Grabiński.
  • Na plaży Chesil – Ian McEwan.
  • Nowiny ze świata – Paulette Jiles.
  • Obietnica poranka – Romain Gary.
  • Polski redaktor i węgierski polonista. Korespondencja Jerzego Giedroycia i Györģya (George’a) Gömöriego, 1958-2000.
  • Seans w Domu Egipskim – Jacek Dehnel, Maryla Szymiczkowa, Piotr Tarczyński.
  • Szekspir bez cenzury. Erotyczny żart na scenie elżbietańskiej – Jerzy Limon.
  • Sen Kolumba – Emil Marat.
  • Ten czas. Wiersze zebrane – Krzysztof Kamil Baczyński.
  • To ja byłem Vermeerem – Frank Wynne.
  • Za horyzont. Polaków latynoamerykańskie przygody – Tomasz Pindel.
  • Zofia Stryjeńska – Światosław Lenartowicz.
  • Żywego ducha – Jerzy Pilch.
Sierpień:
  • Dzieła (prawie) wszystkie – Andrzej Bursa.
  • Kawiarnia egzystencjalistów – Sarah Bakewell.
  • Od Wietnamu do Meksyku – Oriana Fallaci.
  • Aleja włókniarek – Marta Madejska.
  • Miasto dymu – Jason Lutes.
  • Bez dogmatu – Henryk Sienkiewicz.
  • Buszujący w barszczu. Kontrkultura w Rosji sto lat po rewolucji – Konstanty Usenko.
  • Do zobaczenia w zaświatach – Pierre Lemaitre.
  • Opiatowa epidemia w USA – Sama Quinonesa.
  • Dwadzieścia lewów albo śmierć. Cztery podróże – Karl-Markus Gauβ.
  • Historia przemocy – Édouard Louis.
  • Rodin – Daniel Kiecol.
  • Skrzydła dla motyla – Ntailan Lolkoki.
  • Szekspir bez cenzury. Erotyczny żart na scenie elżbietańskiej – Jerzy Limon.
  • Vernon Subutex, tom 3 – Virginie Despentes.
  • Viva – Patrick Deville.
  • Widzi mi się – Zadie Smith.
Wrzesień:
  • Błogie odwroty – Yanick Lahens.
  • Boli tylko, gdy się śmieję… Listy i rozmowy – Stanisław Lem, Ewa Lipska, Tomasz Lem.
  • Fikcja – Dariusz Bitner.
  • Fizyka smutku – Georgi Gospodinow.
  • Kieślowski. Zbliżenie – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Królowa cukru – Natalie Baszile.
  • Lincoln w Bardo – George Saunders.
  • Lud. Z Grenlandzkiej wyspy – Ilona Wiśniewska.
  • Manhattan Beach – Jennifer Egan.
  • Naddniestrze. Terror tożsamości – Piotr Oleksy.
  • Niespokojni – Linn Ulmann.
  • Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie – Julian Tuwim.
  • Silva Rerum II – Kristina Sabaliauskaitė.
  • The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side – Jan Błaszczak.
  • Tirza – Arnon Grunberg.
  • Umarli – Christian Kracht.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Albo dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czasu, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo lato, a lato to idealny czas (jak każdy 😉 ) na klasykę, którą warto czytać zawsze, bo uniwersalna, choć sprzed wielu lat, na tu i teraz! Może ktoś skusi się na klasykę literatury angielskiej? Proponuję na te letnie dni strumień świadomości:
  • W poszukiwaniu straconego czasu – Marcel Proust.
Bo Polska i kobiety są bohaterkami roku 2018, dlatego proponuję twórczość kobiet literatury polskiej:
  • Zofia Nałkowska
  • Maria Dąbrowska
  • Halina Poświatowska
  • Kazimiera Iłłakowiczówna
  • Maria Kuncewiczowa
  • Maria Konopnicka
  • Eliza Orzeszkowa
  • Narcyza Żmichowska
  • Pola Gojawiczyńska
  • Maria Komornicka
  • Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
À propos powyższego:
  • Iłła: opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie – Joanna Kuciel-Frydryszak.
  • Inna od siebie – Brygida Helbig.
  • Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej – Iwona Kienzler.
  • Obszary odmienności – Izabela Filipiak.
  • Maria Konopnicka. Lustra i symptomy – Lena Magnone.
  • Maria Konopnicka. Rozwydrzona bezbożnica – Iwona Kienzler.
  • Homobiografie – Tomasik Krzysztof.
  • Kobiety i duch inności – Maria Janion.
  • Strącona bogini. Rzecz o Marii Komornickiej – Brigitta Helbig-Mischewski.
Bo Narodowe Czytanie 2018:
  • Przedwiośnie – Stefan Żeromski  powieść o „odradzającej się i odrodzonej Polsce”**.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach będą miały tego lata. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) obiecujących propozycji! Tylko do kina więc chadzać…

Czerwiec:
  • Na głęboką wodę – reż. James Marsh, Wielka Brytania, 2018.
  • Ava – reż. Léa Mysius, Francja, 2017.
  • Isabelle i mężczyźni – reż. Claire Denis, Francja, 2017.
Lipiec:
  • Blanka – reż. Kohki Hasei, Japonia, Włochy, Filipiny, 2015.
  • Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto – reż. Antonio Padovan, Włochy, 2017.
  • Na plaży Chesil – reż. Dominic Cooke, Wielka Brytania, 2017.
  • Obietnica poranka – reż. Eric Barbier, Francja, 2017.
  • Sztuka kłamania – reż. Laurent Tirard, Francja, 2018.
  • Oko na Julię – reż. Kim Nguyen, Francja, Kanada, Maroko, 2017.
  • Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie – reż. Ken Scott, Francja, USA, 2018.
  • Mamma Mia: Here We Go Again! – reż. Ol Parker, USA, 2018.
Sierpień:
  • Do zobaczenia w zaświatach – reż. Albert Dupontel, Francja, 2017.
  • Loveling – reż. Gustavo Pizzi, Brazylia, Niemcy, Urugwaj, 2018.
  • Lato – reż. Kiriłł Sieriebriennikow, Rosja, 2018.
  • Księgarnia z marzeniami – reż. Isabel Coixet, Hiszpania, Niemcy, USA, 2017.
  • Nieposłuszne – reż. Sebastián Lelio, Irlandia, USA, Wielka Brytania, 2017.
  • Też go kocham – reż. Jesse Peretz, USA, 2018.
Wrzesień:
  • Czarne bractwo. BlacKkKlansman – reż. Spike Lee, USA, 2018.
  • Fokstrot – reż. Samuel Maoz, Francja, Niemcy, Izrael, 2017.
  • Dogman – reż. Matteo Garrone, Francja, Włochy, 2018.
  • Jesień we Francji – reż. Mahamat-Saleh Haroun, Francja, 2017.
  • Kręcisz mnie – reż. Franck Dubosc, Belgia, Francja, 2018.
  • Smak zemsty. Peppermint – reż. Pierre Morel, USA, 2018.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji obejmuje filmy, które miały swoją premierę już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Powtórzę, choćby dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czas, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo Polska jest bohaterką roku 2018, a polscy twórcy filmowi zdobyli w tym roku prestiżowe nagrody na międzynarodowych festiwalach filmowych. Proponuję zatem przegląd ich fabularnych filmów pełnometrażowych.
Paweł Pawlikowski:
  • Zimna wojna
  • Ida
  • Kobieta z piątej dzielnicy
  • Lato miłości
  • Ostatnie wyjście
  • Korespondent
Małgorzata Szumowska:
  • Twarz
  • Body/ Ciało
  • W imię…
  • Sponsoring
  • 33 sceny z życia
  • Ono
  • Szczęśliwy człowiek

III. MUZYKA

Polecam oczywiście jak na rok 2018 przystało polską muzykę! Dwie tegoroczne premiery książkowe poświęcone są jednemu wielkiemu polskiemu artyście słów i dźwięków – Grzegorzowi Ciechowskiemu (publikacja zbierająca wszystkie teksty piosenek artysty Obcy astronom i portret artysty pióra Piotra Stelmacha Lżejszy od fotografii. O Grzegorzu Ciechowskim). Twórca ten ma dla mnie szczególne znaczenie. Mówiąc krótko, był jednym z tych, którzy lepili moje wnętrze 😉 , dlatego przy okazji tych publikacji, proponuję powrót do muzycznej spuścizny Grzegorza Ciechowskiego.

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nie uszło uwadze…

Wydarzenia kulturalne

  • Malta Festival – 15-24 czerwca, Poznań.
  • Big Book Festiwal – 22-24 czerwca, Warszawa.
  • Tauron Nowa Muzyka – 28 czerwca – 1 lipca, Katowice.
  • Inne Brzmienia – 28 czerwca – 1 lipca, Lublin.
  • 53. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Karlowych Warach – 29 czerwca – 7 lipca, Karlowe Wary.
  • Imieniny Jana Kochanowskiego – 30 czerwca, Warszawa.
  • 2. Podlasie SlowFest – 30 czerwca – 12 sierpnia, Supraśl.
  • Miesiąc Spotkań Autorskich – 1 lipca – 4 sierpnia, Wrocław.
  • 11. Ogólnopolskie Spotkania Filmowe Kameralne Lato – 1-7 lipca, Radom.
  • Open’er Festival – 4-7 lipca, Gdynia.
  • 7. Kołobrzeg Suspense Film Festival. Festiwal Kina Gatunkowego – 4-8 lipca, Kołobrzeg.
  • Festiwal Non-Fiction – 6-8 lipca, Kraków.
  • 8. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Transatlantyk – 13–20 lipca, Łódź.
  • Góry Literatury – 13-22 lipca, Nowa Ruda.
  • 8. Festiwal Media i Sztuka – 13-15 lipca, Darłowo.
  • 18. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Sopot Film Festival – 14–22 lipca, Sopot.
  • Męskie Granie 2018 – 14 lipca – 25 sierpnia, Poznań, Katowice, Wrocław, Gdynia, Warszawa, Żywiec.
  • 22. Festiwal Filmu, Muzyki i Malarstwa Lato z Muzami – 16-22 lipca, Nowogard.
  • Festiwal Śladami Singera – 16-28 lipca, Lubelszczyzna.
  • 18. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty – 26 lipca – 5 sierpnia, Wrocław.
  • Festiwal #Będzieczytane – 28-29 lipca, Ełk.
  • 12. Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi – 28 lipca – 5 sierpnia, Kazimierz Dolny i Janowiec nad Wisłą.
  • 71. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Locarno – 1-11 sierpnia, Locarno.
  • Pol’and’Rock Festival – 2-3 sierpnia, Kostrzyn nad Odrą.
  • OFF Festival – 3-5 sierpnia, Katowice.
  • 19. Letnia Akademia Filmowa – 3-12 sierpnia, Zwierzyniec.
  • Festiwal Stolica Języka Polskiego – 5-11 sierpnia, Szczebrzeszyn.
  • Nadmorski Plener Czytelniczy – 10-12 sierpnia, Gdynia.
  • 45. Ińskie Lato Filmowe – 10-19 sierpnia, Ińsko.
  • Zakopiański Festiwal Literacki – 10-13 sierpnia, Zakopane.
  • Festiwal Literacki Patrząc na Wschód – 15-19 sierpnia, Buda Ruska.
  • Festiwal Literacki Sopot – 16-19 sierpnia, Sopot.
  • Miedzianka Fest – 24-26 sierpnia, Miedzianka.
  • Festiwal Miasto Słowa – 27 sierpnia – 2 września, Gdynia.
  • Nagroda Literacka Gdynia podczas Festiwalu Miasto Słowa – rozdanie nagród – 31 sierpnia.
  • Kinobus 2018 – 23-26 sierpnia, Świętokrzyskie.
  • Festiwal Opętani Literaturą – 1-9 września, Radom.
  • Nagroda Literacka im. Witolda Gombrowicza podczas Festiwalu Opętani Literaturą – 9 września.

Inne

Czerwiec:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznego Lata, najdłuższy dzień w roku – 21 czerwca.
  • Noc Świętojańska/ Sobótka/ Noc Kupały, najkrótsza noc w roku – 21/22 czerwca.
  • Międzynarodowe Święto Muzyki – 21 czerwca.
  • Pierwszy Dzień Kalendarzowego Lata – 22 czerwca.
  • Dzień Ojca – 23 czerwca.
  • Dzień Przytulania – 24 czerwca.
Lipiec:
  • Dzień Psa – 1 lipca.
  • Światowy Dzień Czekolady – 7 lipca.
  • Dzień bez Telefonu Komórkowego – 15 lipca.
  • Dzień Czerwonego Kapturka – 19 lipca.
  • Dzień Włóczykija – 23 lipca.
  • Międzynarodowy Dzień Wirtualnej Miłości – 24 lipca.
  • Dzień Pszczółki Mai – 24 lipca.
  • Dzień Samotnych – 29 lipca.
  • Międzynarodowy Dzień Przyjaźni – 30 lipca.
Sierpień:
  • Międzynarodowy Dzień Miłośników Książek – 9 sierpnia.
  • Dzień Konserwatora Zabytków – 11 sierpień.
  • Dzień Pracoholików – 12 sierpień.
  • Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych – 13 sierpnia.
  • Dzień Pozytywnie Zakręconych – 17 sierpnia.
  • Światowy Dzień Fotografii – 19 sierpień.
  • Dzień Wyznawania Miłości – 20 sierpień.
  • Światowy Dzień Optymisty – 21 sierpnia.
  • Światowy Dzień Publicznego Czytania Komiksów – 28 sierpień.
  • Dzień Blogów – 31 sierpnia.
Wrzesień:
  • Dzień Dobrych Wiadomości – 8 września.
  • Dzień Marzyciela – 8 września.
  • Międzynarodowy Dzień Alfabetyzacji – 8 września.
  • Międzynarodowy Dzień Urody – 9 września.
  • Dzień Bluesa – 16 września.
  • Międzynarodowy Dzień Pokoju – 21 września.

V. PLANY LETNIE BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Lato nadeszło!!! Czas zatem na ładowanie akumulatorów, oczyszczanie umysłu, oderwanie się od… Delektowanie się! Szukanie inspiracji w każdym przejawie ludzkiej egzystencji!!!

Ekscytującego lata!!!

*Zapewne w międzyczasie docierać będą nowe informacje, więc nota będzie na bieżąco aktualizowana.

**Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,904,przedwiosnie-lektura-narodowego-czytania-w-2018-roku.html.

Podsumowanie miesiąca – czerwiec 2018

Podsumowanie miesiąca - czerwiec

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Przeżywał dzieciństwo w wieku dojrzałym, biorąc odwet za przedwczesną dojrzałość w dzieciństwie.

– Gustaw Herling-Grudziński Inny świat

Ach, co to był za czerwiec!? Czerwiec to ostatni miesiąc wiosny i początek lata… Koniec – moment bolesny, ściągający w dół, jest w istocie obietnicą początku – a to już moment, w którym możliwe jest wszystko, w którym nie ma niemożliwego. Zatem wchodzę w to nowe niewiadome z odwagą (?), otwartością, refleksją, spokojem i ekscytacją.

Niewątpliwie czerwiec Bałwochwalicy Jednej był pełen skrajnych emocji i uniesień. Wrażeń estetycznych najwyższych lotów, podniet intelektualnych. Inspiracji.

Wydarzenia

Za wydarzenie czerwca uznaję pewną debatę:

  • Okrągły stół blogerów, wydawców i czytelników w ramach Big Book Festival – nie byłam, nie uczestniczyłam, oglądałam jedynie transmisję, to jednak wystarczyło (choć fakt, że nie mogłam zabrać głosu wyprowadzał z równowagi 😉 ), by zadać sobie kilka pytań, by nad kilkoma kwestiami się zastanowić. To jednak wymaga osobnej noty. Proszę więc o cierpliwość, a będzie dane.

Niestety, nie zabrakło też wydarzeń mało radosnych:

  • Porażka polskiej reprezentacji na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2018 – ja wiem, że to jest sport i tu wszystko może się zdarzyć, ale gdy pomyślę o aspiracjach… poniosła ułańska fantazja! Jak nic. Przegrana niekiedy bywa sukcesem, bo porażka porażce nierówna, ale w tym wypadku jest… nie będę kończyć. Proponuję samemu sobie dopowiedzieć!
Książki

Mundial sprawił, że nie za wiele miałam czasu na czytanie, co paradoksalnie przyczyniło się do efektywniejszego czytania. Sięgałam bowiem po książki nieco skromniejszej objętości (tym, o zgrozo, się kierowałam) i finał był taki, że jedna była lepsza od drugiej!!!

  • Białe łzy – Hari Kunzru – temat powieści – niechlubna przeszłość Ameryki, która kładzie się cieniem na teraźniejszości – eksplorowany był już na różne sposoby, jednak ten, który zastosował Kunzru, sprawił, że powieść odkrywa przed odbiorcą nowe lądy. Autor podszedł do tej trudnej kwestii od niecodziennej strony, od muzyki bowiem (przypomnę, że muzyka ma na mnie ogromny wpływ, dlatego częściej niż niekiedy słucham ciszy), od strony bluesa – muzyki niewolników – co zaowocowało powieścią wyrafinowaną, osobliwą, która uderza w struny delikatnie, ale jakże celnie. Choć zaczyna się niewinnie i lekko – młodość, przyjaźń, pasja, muzyka, wariactwo, Nowy Jork, to jest to jednak opowieść ciężkiego kalibru. Więcej o tej oryginalnej prozie będzie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu sięgnij po książkę. W klimat może wprowadzić odpowiednia muzyka – Spotify http://bit.ly/kunzru-spotify, Soundcloud http://bit.ly/kunzru-soundcloud, Tidal http://bit.ly/kunzru-tidal.
  • Zanim dopadnie nas czas – Jennifer Egan – powieść sprzed lat, którą uhonorowano Nagrodą Pulitzera. I słusznie! Bo to bardzo dobra rzecz! Bohaterem jej jest czas… Ten bezwzględny, bezlitosny wieczny towarzysz naszej egzystencji, której nadaje znaczenie znikomości. Więcej o tej smutnej powieści będzie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu sięgnij po książkę.
  • Koala – Lukas Bärfuss – zaskakująca powieść, niespodziewana, bezkompromisowa, bolesna, bo pozbawiająca złudzeń, zaangażowana; dwa różne wątki, odległe, nieprzystające do siebie nie tylko pod względem tematu, ale i formy podania – samobójstwo brata narratora/ autora, człowieka nieco wycofanego (wspomnienia) oraz kolonizacja Australii przez Wielką Brytanię i przy okazji próba wyniszczenia gatunku uznanego za nieużyteczny, koali (ale nie tylko), apatycznego leniwca (esej) – okazują się opowieścią o tym samym! To bowiem proza o tym, nad czym dziś, idąc po trupach do celu, powinniśmy się zastanowić – o dzisiejszym modelu życia jedynie akceptowalnym, o kapitalizmie, w którym nie ma miejsca na alternatywę, w istocie zaś o wartość ludzkiego istnienia samego w sobie. Więcej o tej nieoczywistej i mądrej powieści będzie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu sięgnij po książkę. Ale ostrzegam!

Był też audiobook (w interpretacji Paluliny Holtz):

  • Moja najdroższa – Gabriel Tallent – opowieść o tym jak kropla potrafi zatruć morze; powieść mocna, okrutna, bezkompromisowa, wali obuchem w łeb, pozbawia komfortu, boli. Opowieść o ojcu i córce, którzy zdani na siebie, żyją w kontrze do reszty świata. Jak to ich życie wygląda? Nie chcesz wiedzieć! A może? Ostrzegam jednak. Autor posunął się bowiem daleko. Czy nie za daleko? Czy nie lepszym wyjściem byłoby zatrzymać się i poprzestać na niedopowiedzeniu?

Co uznaję za lekturę obowiązkową? Zanim dopadnie nas czas i Koala to moje numery jeden czerwca, chyba półrocza (muszę pomyśleć?). Przypuszczam też, że znajdą się w czołówce podsumowania roku 2018!!!

Muzyka

Muzykę podsunął mi ktoś znający się na rzeczy. Podarowana płyta (z jakiej okazji nie powiem 😉 ) świetnie wpisała się w czerwcowy klimat:

  • With Orchestra – Hooverphonic – polecam szczególnie numer drugi tego belgijskiego zespołu!

No dobra, z okazji Dnia Dziecka to było 😉 !

Film

W czerwcu premierę miał film, na który bardzo czekałam. Nie dlatego, że jego twórca dostał Złotą Palmę w Cannes za reżyserię, że było o nim tak głośno, że było tyle zachwytów, och, achów. Tylko dlatego, że tenże reżyser tworzy filmy, które na mnie działają, które są mi bliskie. I nie zawiodłam się.

  • Zimna wojna – reż. Paweł Pawlikowski, USA, 2017 – owszem, niewtajemniczonemu w dokonania reżysera, z racji wywołanego szumu, może się wydawać, że będzie miał do czynienia z filmem pełnym przepychu, tym zaś, którzy mają za sobą doświadczenie tej twórczości, wiedzą, że nic bardziej mylnego. Mamy bowiem do czynienia z obrazem wyciszonym, niespiesznym, subtelnym, kameralnym, intymnym, lirycznym, oszczędnym, ale także pozbawionym patosu (co niezmiernie ważne), z lekkością, humorem, przy jednoczesnym wyrafinowaniu. Dialogi zredukowano do minimum, muzyka, od rodzimego folkloru po jazz i rock ‚n’ roll zza żelaznej kurtyny, mimo że jest tu jednym z głównych bohaterów czy nawet tematów, nie narzuca się, nie jest nachalna. Opowieść zaś snują zdjęcia – pełną tragizmu historię miłości w czasach zarazy (rzeczywistość bowiem zmaga się z zimną wojną), której bohaterowie, choć sobie oddani, wciąż muszą szukać sposobu, by zimna wojna, która ogarnęła także ich wnętrza, dobiegła końca i miłość zatriumfowała. Znajdują… (rodem z Witkacego) – motyw stary jak świat, ale siła rażenia jak nigdy. To także opowieść o człowieku zakorzenionym gdzieś, gdzie egzystencja staje się niemożliwa z racji wartości, którymi się kieruje. I jeszcze kreacje aktorskie – wręcz niemożliwe (choć mam tu małe ale do początku filmu, nim bohaterowie pokazali swoją prawdę, swój autentyzm, swoją siłę). To obraz, który nie jest uwikłany w tu i teraz, w nasze dzisiaj, choć na dziś, bo uniwersalny. Zacierający granice czasoprzestrzenne. A może właśnie przez to będący odpowiedzią na nasze tu i teraz?

Podsumowując – czerwiec roku 2018 był miesiącem ekscytującym! Aż chciałabym przeżyć go jeszcze raz! No, może pomijając ten mundialowy blamaż!