Podsumowanie miesiąca – październik-listopad 2018

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Serię podsumowujących not czas zacząć.

Na początek kwestie zaległe. Te zestawiające październikowe i listopadowe doznania estetyczne. Zatem dziś znów podwójne wydanie!

Październik

Czas zabaw, eksperymentów…

[…] bo najciężej jest ruszyć. Nie dojść, ale ruszyć. Dać ten pierwszy krok. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg, lecz serca. To serce najpierw rusza, a dopiero nogi za nim zaczynają iść. A na to nie tylko trzeba siły, ale i przeznaczenia, żeby przemóc serce i powiedzieć, to ruszam.

– Wiesław Myśliwski Widnokrąg

Książki
  • Psy rasy drobnych – Olga Hund, Korporacja Ha!art, 2018 – zbiór lapidarnych scen z życia kobiet na oddziale psychiatrycznym, widzianego oczami współuczestniczki zbiorowej apatii – rozbudza apetyt, ale niestety, pozostawia po sobie niedosyt i poczucie niespełnienia, ale chyba nie mogło być inaczej po doświadczeniu mistrzowskich Zapisków z domu wariatów Christine Lavant.
  • Seans w Domu Egipskim – Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński), Znak, 2018 – trzeci tom z serii kryminałów retro o tropiącej zbrodnie profesorowej Szczupaczyńskiej – rok 1898, Kraków, zaćmienie księżyca, seans spirytystyczny w Domu Egipskim, w którym uczestniczą między innymi przybyły wcześniej do miasta Stanisław Przybyszewski, istny Szatan, i niezrównana profesorowa, której status zacnej żony profesora uniwersytetu nie zadowala, która tylko czeka, by przytrafiła się zbrodnia–zabawa pierwszej klasy, przynajmniej dla tych, którzy nie są koneserami gatunku!
  • Pierwszy bandzior – Miranda July, tł. Łukasz Buchalski, Pauza, 2018 – pozornie opowieść o zdesperowanej, sfrustrowanej i pełnej natręctw czterdziestolatce, w istocie zaś satyra na społeczeństwo najogólniej mówiąc – powieść nie dla każdego, dla otwartych na niekonwencjonalną grę, bo to powieść osobliwa, który wymaga od odbiorcy podporządkowanie się regułom wyznaczonym przez autorkę.
Film
  • Droga do szczęścia – reż. Sam Mendes, USA, Wielka Brytania, 2008, na podstawie powieści Richarda Yatesa Droga do szczęścia – opowieść o poczuciu niespełnienia i marzeniach, dzięki którym łapie się pion, niestety, tylko na chwilę, gdyż sen o nowym początku szybko okazuje się mrzonką – przejmujący film (ze wspaniałym aktorstwem) dla gotowych przyjąć okrutną prawdę, pozbawiający złudzeń tuż po tym jak zaaplikuje sporą dawkę nadziei na spełnienie.
Muzyka
  • Marginal – Pablopavo i Ludziki – Paweł Sołtys niczym wino… penetrując nowe rejony, dojrzewa i pozostaje sobą; wydając płytę d-y-s-k-o-t-e-k-o-w-ą, płytę vintage, zrobił to w taki sposób, że bez poczucia zażenowania można wkroczyć na parkiet albo zaszlochać, zasłuchać się, zadumać.

Listopad

Czas spleenu…

Andżelika wie, jak powinien myśleć normalny człowiek. Przez całe życie obserwowała swoje otoczenie i starannie układała w pamięci to, co mówią i robią inni. Próbowała ich potem naśladować, upodobniać się, ale jakoś nigdy się to nie udawało. Andżelika wie, że wypada lubić lato i nie cierpieć jesieni, ale i tak oddycha z ulgą za każdym razem, kiedy zaczyna się listopad.

– Majgull Axelsson Dom Augusty

Książki
  • Guwernantka – Vladimír Macura, tł. Olga Czernikow, Michał Kunik, Amaltea, 2018 – oparta na biografii czeskiego poety i filologa dwugłosowa historia relacji małżonków (on, podstarzały wdowiec, poeta, zacny profesor literatury słowiańskiej z gromadką dzieci, ona,młoda wykształcona i ambitna kobieta z głową pełną marzeń, której przyszło być w istocie guwernantką) na tle Wrocławia doby burzliwych czasów – przejmująca opowieść o mijaniu się, niezrozumieniu, zniewoleniu.
  • O dziewczynce, która bawiła się w Boga– Dan Lungu, tł. Radosława Janowska-Lascar, Amaltea, 2016 – wbrew temu, co może sugerować tytuł, to opowieść o zjawisku naszych czasów – o eurosieroctwie; dwugłosowa(matki i córki) opowieść o rumuńskiej rodzinie, którą dotknęła emigracja zarobkowa – bolesna publikacja, która demaskuje, zawstydza, kłuje, która pozbawia poczucia komfortu, wyrywa z samozadowolenia, oskarża, która otwiera oczy, uświadamia, która pyta o godność człowieka;  majstersztyk.
  • Chochoły – Wit Szostak, Powergraph, 2018 (I wydanie ukazało się w roku 2010 nakładem oficyny Lampa i Iskra Boża) –pierwsza część trylogii krakowskiej; historia wielopokoleniowej rodziny Chochołów, zamieszkującej krakowską kamienicę jest w istocie opowieścią o polskiej tożsamości, o nas –  zachwycająca, napisana pięknym językiem, nieco niedzisiejszym, proza, pełna ciągnących się w nieskończoność opisów, do celebracji.
Film
  • Bohemian Rhapsody – reż. Bryan Singer, USA, Wielka Brytania, 2018 – pełna zrozumienia, subtelności,wrażliwości opowieść o człowieku (monady poszczególnej – Freddie’ego Merkure’go, pochodzącym z Persji londyńczyku, który porwał tłumy), który nie mieścił się w schematach, który łamał tabu – opowieść nieco uładzona, z pominięciem tematów kontrowersyjnych, ale porywająca dla kogoś, kto nie był psychofanem zespołu i dla tych, których muzyka ma we władaniu.
Muzyka
  • Queen– podróż sentymentalna.
  • Mi – Tęskno – debiutancki album polskiego duetu (Hania Rani i Joanna Longić); hipnotyzująca, pełna fantazji,tęsknoty, melancholii, lekkości, minimalizmu muzyka, nienachalna, płynąca swoim nurtem, nieco pod prąd – dla tych, którzy mają ochotę zatracić się na kilka chwil w dźwiękach otulających.
  • Odyseja – Maja Kleszcz – nowa odsłona artystki, która słynie z odważnych wyborów; tym razem mamy do czynienia z eksperymentem z muzyką elektroniczną i popem – wciąż jednak to Maja Kleszcz,którą dobrze się zna, z Kapeli ze Wsi Warszawa, z incarNations czy z muzyki teatralnej.

Podsumowując – ech, cóż to był za czas… Pełen poszukiwań estetycznych, doznań tak różnych, że aż niemożliwych. Więcej o poszczególnych podróżach z czasem opowiem w osobnych notach. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu zaufaj i sięgnij po słowa, obrazy, dźwięki, o których wspomniałam powyżej.

Mikołajkowe propozycje 2018

Czas najwyższy na mikołajkowe propozycje Bałwochwalicy Jednej!!

Lepiej późno niż wcale! Założę się jednak, że znajdą się tacy, którzy zakup prezentów mikołajkowych mają wciąż przed sobą!? No, ale to już naprawdę ostatnia chwila, by się zdążyć na 6 grudnia!!!

Jak przystało na blog literaturze poświęcony propozycje BJ na mikołajkowy prezent są oczywiście książkowe, mimo że jej stosunek do takowych upominków jak wiadomo jest niejednoznaczny.

Jako że rok 2018 stoi polską literaturą to i BJ proponuje takową na prezent. Tym razem jednak skupiła się na najnowszej, a nie tej spod znaku klasyki. Poszła śladem nagród! I nie chodzi tu o rodzaj snobizmu. Faktem bowiem jest, że w tym roku nagrodzono kilka książek dla niej ważnych, którym kibicowała, które zasługują według niej na uwagę i nadają się znakomicie na prezent – przeniosą bowiem w inne światy!

Lektury obowiązkowe dla tych, którzy lubią spoglądać na rzeczywistość z różnych perspektyw, którym żal, że świat zarasta apartamentowcami, którzy filtrują prawdę o swojej przeszłość, a także dla tych, którym potrzeba innych światów!
  • Bieguni – Olga Tokarczuk – opowieść o… Publikacja sprzed lat, która w tym roku wyróżniona międzynarodową nagrodą i czytana na nowo okazuje się książką właśnie na nasze tu i teraz. Lektura obowiązkowa dla każdego!
  • Gombrowicz. Ja, geniusz – Klementyna Suchanow – pierwsza kompletna biografia jednego z najważniejszych polskich twórców, będąca także opowieścią o XX wieku – obowiązkowa dla każdego! Dla tego, kto znawcą Gombrowicza się zwie i dla tego, kto całą tę literaturę ma gdzieś.
  • Mikrotyki – Paweł Sołtys – opowieści czyniące z umykających chwil, jakby nieistotnych, momenty wzniosłe, czyniące życie szlachetniejszym – „Lubiłem te wieczory i tych pozornie nieskomplikowanych ludzi, którzy zwykle woleli pogadać, niż pomilczeć, a i milczeli jakoś tak po ludzku, nie robiąc z ciszy papieru ściernego”. Dla wszystkich, którym żal, że świat zarasta apartamentowcami!
  • Nieczułość – Martyna Bunda – opowieść o tym, jak to jest być kobietą, która zostawiona jest zawsze sama sobie, która musi sprostać rzeczywistości, która to nie oszczędzają jej, jakby chciała pokazać, dowieść jak wiele wytrzyma, jaka jest silna, twarda, niezłomna! Hołd autorki dla babek, matek, córek, sióstr, przyjaciółek. Bez tkliwości, sentymentalizmu, z detalem, konkretem. Dla każdego, kto lubi spoglądać na rzeczywistość z różnych perspektyw.
  • Po trochu – Weronika Gogola – bezpretensjonalna, dość dosadna, z poczuciem humoru przetworzona autobiografia, podkoloryzowana prawda; opowieść o stracie, o tym, co było, minęło, zostawiło ślad. Dla każdego, kto filtruje prawdę o swojej przeszłość.
  • Robinson w Bolechowie – Maciej Płaza – wielowątkowa opowieść, między innymi o artyście i sztuce napisana kunsztownym językiem. Dla wrażliwych na piękno polszczyzny.
  • Rzeczy, których nie wyrzuciłem – Marcin Wicha – opowieść o tym, z czym przychodzi nam się zmierzyć, gdy doświadczamy w życiu śmierci. Dla wrażliwców.
  • Sendlerowa. W ukryciu – Anna Bikont – mądra, pełna zrozumienia dla drugiego człowieka i szacunku dla prawdy historycznej opowieść o kobiecie, która cuda czyniła. Lektura obowiązkowa dla każdego!
  • Tam – Natasza Goerke – literacka podróż do Nepalu, która poprzez osobiste widzenie, słyszenie i czucie pokazuje i tłumaczy dalekie i obce światy. Dla każdego rodzaju podróżników – teoretycznych i praktycznych!

Ekscytujących Mikołajek!!!

„Szpadel” – Lize Spit

Stryczek, szpadel, pikownik, szambo, blok lodu – słowa kluczowe, słowa symbole „Szpadela” – opowieści o dzieciństwie, młodości, przyjaźni, dojrzewaniu i o tym, co po tym wszystkim.

1988 – w pewnej belgijskiej wiosce przyszło na świat tylko troje dzieci – trzech muszkieterów – Pim, Laurens i Eva.

2002 – w pewnej belgijskiej wiosce trzech muszkieterów zorganizowało sobie wakacyjny czas.

2015 – w pewnej belgijskiej wiosce dochodzi do postawienia kropki nad i.

Teraźniejszość i przyszłość

Główna bohaterka, młoda, wykształcona kobieta, żyjąca w Brukseli, pewnego dnia, niespodziewanie, dostaje zaproszenie od przyjaciela z dzieciństwa. Zaproszenie dotyczy przyjęcia z okazji rocznicy śmierci brata nadawcy, który jako nastolatek zginął tragicznie i jednocześnie z okazji otwarcia firmy. Nadarza się więc możliwość odwiedzenia rodzinnych stron, spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi i rodzicami.

I choć wszystko wydaje się być takie jak powinno, to poszczególne zdania, krótkie, lakoniczne, zdradzają rysy, wprowadzają jakby mimochodem niepokój i zapowiadają, że nie zmierza to w stronę happy endu.

Eva, która od lat nie odwiedzała rodzinnych stron, z blokiem lodu w bagażniku (!?) wyrusza w podróż. Po co? Czy chodzi tylko o spotkanie z dawno niewidzianymi, niegdyś bliskimi ludźmi? Czy chodzi może o zmierzenie się z przeszłością? A może o coś zupełnie innego?

Przeszłość

Jadąc, wspomina czas miniony – dzieciństwo, matkę, ojca, rodzeństwo, sąsiadów, szkołę, nauczycieli, towarzyszy zabaw, szkolnych kolegów, trzech muszkieterów. I lato 2002.

Opowieść o przeszłości, pozbawiona sentymentalizmu, podana jest w taki sposób, że wszystko zdaje się zwyczajne, takie po prostu, dobrze nam znane, takie jak doświadczyliśmy. Mimo to z historii tej wyłania się obraz dzieciństwa, które z idyllą nie ma nic wspólnego. To czas pozbawiony niewinności, beztroski, bezpieczeństwa i miłości, to czas brudny, bezwzględny, okrutny, który „ustawiła” na całe życie, który nie daje o sobie zapomnieć.

Bez lukru

Debiut flamandzkiej scenarzystki, poetki, pisarki, nauczycielki kreatywnego pisania to niepozbawiona lokalnego kolorytu, zdystansowana, powściągliwa, cicha, ale mocna, brutalna, wręcz naturalistyczna i odważna opowieść o przeszłości, która kładzie się cieniem na całej przyszłości.

Uwaga! Scena kulminacyjna ciągnie się w nieskończoność. Autorka wręcz znęca się nad swym odbiorcą. Nie ma wobec niego skrupułów, jest bezlitosna. Nie daje mu żadnej taryfy ulgowej. Inaczej jednak chyba być nie mogło, gdyż tylko w ten sposób można było być wiarygodnym.

Tytuł – „Szpadel”

Autor – Lize Spit

Tłumaczenie – Łukasz Żebrowski

Wydawnictwo – Marginesy

Rok – 2018

  • DLA KOGO – dla miłośników literatury flamandzkiej, dla koneserów mocnych powieści, dla śmiałków, dla gotowych na okrutne prawdy
  • PO CO – by się zreflektować
  • MOJA OCENA – 5/6

* Tytuł oryginalny – Het smelt, rok pierwszego wydania – 2016, rok pierwszego wydania polskiego – 2018.

„Białe łzy” – Hari Kunzru

Hari Kunzru – brytyjski pisarz pochodzenia angielsko-hinduskiego, obecnie mieszkający w USA, mąż pochodzącej z Japonii amerykańskiej pisarki – Katie Kitamury, były dziennikarz muzyczny – popełnił książkę o bluesie. Nie byłby jednak sobą, gdyby bluesa potraktował tylko jako zjawisko muzyczne. Pisarz jest bowiem szczególnie zainteresowany kwestiami współistnienia kultur, ras, tradycji i z nich to czyni główny temat swego pisarstwa. Tak też jest i w wypadku „Białych łez”. Blues został więc tu potraktowany znaczniej szerzej, jako zjawisko społeczne, w którym zawiera się istota Ameryki – amerykańskiej tożsamości i jednego z najważniejszych amerykańskich problemów – rasizmu[1].

Wielowarstwowa opowieść

Główny temat powieści – niechlubna przeszłość Ameryki, która kładzie się cieniem na teraźniejszości – eksplorowany był już na wiele różnych sposobów, jednak ten, którym autor tu się posłużył, sprawił że „Białe łzy” odsłaniają przed odbiorcą obrazy, których istnienia do tej pory nie był świadomy.

Kunzru podszedł do tej trudnej kwestii od niecodziennej strony, od muzyki bowiem, od strony bluesa właśnie – muzyki niewolników, głosu ludzi uciskanych i wykluczonych – co zaowocowało powieścią wyrafinowaną, osobliwą, która uderza w struny delikatnie, ale niezwykle celnie i dotkliwie.

To jednak nie wszystko. Mamy bowiem do czynienia z powieścią wielowarstwową, której sensy odsłaniają się niespiesznie. „Białe łzy” są również opowieścią o młodości, pasji i przyjaźni. Jakby tego było mało, są także opowieścią uniwersalną, choć zakorzenioną w konkretnym czasie i konkretnej przestrzeni.

Hipnotyzujący początek

Choć zaczyna się niewinnie i lekko – zwariowana opowieść o młodości, przyjaźni, pasji, muzyce i Nowym Jorku – to jest to powieść ciężkiego kalibru.

To historia przyjaźni dwóch młodych zwariowanych na punkcie muzyki chłopaków, których dzieli to, co mogłoby przyjaźń uniemożliwić – status majątkowy i usposobienie. Pierwszy, ubogi i wycofany, półsierota, zafascynowany rejestrowaniem dźwięków ulicy, drugi, dusza towarzystwa z bogatej i wpływowej rodziny, która swą pozycję osiągnęła nie do końca szlachetnymi poczynaniami, kolekcjoner płyt, fan dawnej czarnej muzyki. Łączy ich jednak coś, co znosi wszelkie podziały, nierówności, granice – muzyka. Zakładają więc studio muzyczne – swoiste laboratorium, w którym eksperymenty z nagraniami, sprzętem, brzmieniem, głosem nie mają granic – które staje się ich sposobem na życie. Carter i Seth szybko okazują się producentami z perspektywą osiągnięcia niemałego sukcesu.

Gorzki wygłup

Pewnego dnia Seth przypadkowo rejestruje na słynnym nowojorskim Placu Waszyngtona mężczyznę śpiewającego bluesowy kawałek, który zachwyca Cartera. Po technicznej obróbce, nadającej utworowi brzmienie z początku XX wieku, przyjaciele wrzucają kawałek do sieci pod wymyślonym nazwiskiem wykonawcy – Charlie Shaw. Wkrótce dociera do nich wiadomość, że pewien człowiek o takim właśnie nazwisku nagrał tę piosenkę kilka dekad wcześniej, po czym zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

To punkt zwrotny opowieści. Ciąg dalszy wydarzeń jest niespodziewany. Zmienia życie obu bohaterów i odsłania rzeczy, których odbiorca się nie spodziewał.

Ów punkt zwrotny jest miejscem, w którym powieść zmienia swe oblicze. Do tej pory to opowieść o sile pasji, która jest ponad wszystko, o sile marzeń, które są w stanie pokonać wszelkie trudności i odmienić oblicze świata, o muzyce, która umożliwia oddychać, która nadaje egzystencji kolorytu, o przyjaźni, która może znieść wszelkie różnice, podziały, o młodości, dla której nie ma niemożliwego. Do tej pory to niespieszna, hipnotyczna, wręcz psychodeliczna opowieść, w której można się zatracić. Dość hermetyczna, ale i fascynująca. Będąca jednocześnie tylko rodzajem preludium, które nieco usypia czujność odbiorcy, by w kluczowym momencie, niespodziewanie, wyrwać go z błogiego niemalże stanu i ogłuszyć.

Przebudzenie

Tu narracja skręca w stronę kryminału, potem thrillera, z typowo amerykańskim krwawym morderstwem w motelu, a wreszcie horroru. Białe łzy” stają się powieścią z duchami[2].

Jest jak

[…] rozpędzony rollercoaster skręcający w nieprzewidywalnych kierunkach: zaczyna się jak powieść o wchodzeniu w dorosłość, przeradza się w thriller, a potem w podwójną, oniryczną powieść drogi[3].

Od tej pory „Białe zęby” to zupełnie inna opowieść. Pozbawiona już niewinności, lekkości. Od tej pory to okrutna opowieść o Ameryce, którą dziś mylnie utożsamia się, powierzchownie, z krajem spełnionych snów, wolności i dobrobytu. A wystarczy tylko uważniej się przyjrzeć, wystarczy tylko chcieć zobaczyć więcej.

Światy choć odległe, to tylko pozornie odmienne

Opowieść o przeszłości jest nieco oniryczna (co przywodzi na myśl słynną już „Kolej podziemną” Colsona Whiteheada, choć tu efekt jest znacznie bardziej przekonujący), która jednak pozostawiła zupełnie realny ślad w teraźniejszości. Przenikają się tu różne porządki. Przeszłość i teraźniejszość splatają się ze sobą i granice pomiędzy nimi przestają istnieć. Uświadamia to, że dzisiejsza codzienność nie jest oderwana od tego, co było, że jest zbudowana na przeszłości, trudnej, bezwzględnej i wstydliwej, która nie pozwala o sobie zapomnieć – demony z minionych dekad wciąż się ujawniają. Oczom odbiorcy ukazują się światy choć odległe, to tylko pozornie odmienne. Bo to wciąż ta sama rzeczywistość, łaskawa tylko dla wybranych, w której wciąż żyją uciskający i uciskani, a pomiędzy nimi  istnieje przepaść nie do pokonania.

Blues wczoraj i dziś

Najlepszym tego wyrazem, symbolicznym, jest muzyka – współczesna, której fundamentem jest przecież stary blues. Autor odkrywa przed odbiorcą wrastanie tego gatunku w kulturę białych[4] – prowadzi go od pieśniarzy z delty Missisipi do dzisiejszych zblazowanych hipsterów, uświadamiając mroczne tego ścieżki.

Niewątpliwie „Białe łzy” to proza wyrafinowana i nie za prosta w odbiorze, choć jednocześnie intrygująca i wciągająca. Choć hipnotyzuje, to wyrywa z nieświadomości.

Ps. W klimat może wprowadzić odpowiednia muzyka – Spotify http://bit.ly/kunzru-spotify.

Tytuł – „Białe łzy”

Autor – Hari Kunzru

Tłumaczenie – Krzysztof Cieślik

Wydawnictwo – WAB

Rok – 2018

    • DLA KOGO – dla wielbicieli literatury, kultury i historii amerykańskiej, dla zgłębiających kwestie współistnienia kultur, ras, tradycji, dla zainteresowanych kwestiami niewolnictwa, rasizmu, dyskryminacji wszelaką, dla fanów dobrej literatury po prostu
    • PO CO – by poznać, zrozumieć, uświadomić, by zbyt komfortowo nie było
  • MOJA OCENA – 7/6

* Tytuł oryginalny – White Tears, rok pierwszego wydania – 2017 , rok pierwszego wydania polskiego – 2018.


[1] Leszek Bugajski, Białe łzy, czarny ból, opublikowano 11.03.2018, https://www.wprost.pl/tygodnik/10110047/biale-lzy-czarny-bol.html, dostęp 15.11.2018.

[2] Anna S. Dębowska, „Białe łzy”: kolejna świetna powieść o rasizmie w USA. Oraz piękny hołd dla bluesa i kolekcjonerów płyt, opublikowano 27.03.2018, http://wyborcza.pl/7,75517,23173589,biale-lzy-kolejna-swietna-powiesc-o-rasizmie-w-usa-oraz.html, dostęp 15.11.2018.

[3] Juliusz Kurkiewicz, „Białe łzy” Hariego Kunzru, „Tamte dni, tamte noce” André Acimana, „Patrioci” Sany Krasikov, „Legenda o samobójstwie Davida Vanna. Kurkiewicz poleca książki, opublikowano 20.02.2018, http://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,23040913,biale-lzy-hariego-kunzru-tamte-dni-tamte-noce-andre-acimana.htmldostęp 15.11.2018.

[4] Bugajski, op. cit.

„Na pokuszenie” – Thomas Cullinan

„Na pokuszenie” to wciągający thriller psychologiczny wykorzystujący konwencję amerykańskiej powieści gotyckiej.

Rozpisana na osiem głosów opowieść o naturze ludzkiej w ciele kobiety i w ciele mężczyzny, która nie tylko chce przetrwać, ale chce też i wygrać.

XIX wiek. Pensja dla dziewcząt gdzieś w Wirginii. Wojenna zawierucha uniemożliwia normalny byt żyjących tam kobiet – córek i sióstr Konfederatów – uczennic i nauczycielek prowadzących pensję. Żyją w zamknięciu, odcięte nie tylko od tego, co związane z bieżącymi wydarzeniami w kraju, ale i od tego, co życie w innych warunkach by im oferowało. Duszą się na danej im ograniczonej przestrzeni, ale i w swych gorsetach. Kiedy nadarza się okazja, by wyjść poza wyznaczone im granice, nie omieszkają z niej nie skorzystać.

Ranny Irlandczyk w jankeskim mundurze trafia na terytorium wroga – teren przyległy do pensji. Musi zdać się na łaskę i niełaskę egzystujących tam i gotowych na wszystko kobiet.

Pojawienie się nieokrzesanego Jankesa odmienia senną atmosferę pensji i wegetację jej mieszkanek.

Zaczyna się gra… Życie zaczyna tętnić, a lica panien nabierają kolorów. Na jaw wychodzą leki, tajemnice, pragnienia, namiętności. Zazdrość, zawiść, pożądanie, zemsta, próba przetrwania – natura ludzka w całej okazałości. Początkowo niewinna zabawa szybko staje się niebezpieczna.

Jeden wodzi na pokuszenie drugiego! Kto kogo?

Ps. Na podstawie powieści powstał film w reżyserii Sofii Coppoli pod tym samym tytułem, będący niezwykle zmysłową opowieścią, choć pozbawioną złożoności dzieła Cullinana. Mimo wszystko polecam.

Tytuł – „Na pokuszenie”

Autor – Thomas Cullinan

Tłumaczenie – Anna Owsiak, Jan Wąsiński, Jerzy Wołk-Łaniewski, Aga Zano

Wydawnictwo – Marginesy

Rok – 2017

  • DLA KOGO – dla podglądaczy i amatorów zgłębiania ludzkiej natury, koneserów thillerów psychologicznych i powieści gotyckich, dla fanów literatury i historii amerykańskiej i dobrej literatury w ogóle
  • PO CO – by poznawać
  • MOJA OCENA – 5/6

* Tytuł oryginalny – The Beguiled, rok pierwszego wydania – 1966, rok pierwszego wydania polskiego – 2017.