Podsumowanie miesiąca – październik-listopad 2018

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Serię podsumowujących not czas zacząć.

Na początek kwestie zaległe. Te zestawiające październikowe i listopadowe doznania estetyczne. Zatem dziś znów podwójne wydanie!

Październik

Czas zabaw, eksperymentów…

[…] bo najciężej jest ruszyć. Nie dojść, ale ruszyć. Dać ten pierwszy krok. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg, lecz serca. To serce najpierw rusza, a dopiero nogi za nim zaczynają iść. A na to nie tylko trzeba siły, ale i przeznaczenia, żeby przemóc serce i powiedzieć, to ruszam.

– Wiesław Myśliwski Widnokrąg

Książki
  • Psy rasy drobnych – Olga Hund, Korporacja Ha!art, 2018 – zbiór lapidarnych scen z życia kobiet na oddziale psychiatrycznym, widzianego oczami współuczestniczki zbiorowej apatii – rozbudza apetyt, ale niestety, pozostawia po sobie niedosyt i poczucie niespełnienia, ale chyba nie mogło być inaczej po doświadczeniu mistrzowskich Zapisków z domu wariatów Christine Lavant.
  • Seans w Domu Egipskim – Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński), Znak, 2018 – trzeci tom z serii kryminałów retro o tropiącej zbrodnie profesorowej Szczupaczyńskiej – rok 1898, Kraków, zaćmienie księżyca, seans spirytystyczny w Domu Egipskim, w którym uczestniczą między innymi przybyły wcześniej do miasta Stanisław Przybyszewski, istny Szatan, i niezrównana profesorowa, której status zacnej żony profesora uniwersytetu nie zadowala, która tylko czeka, by przytrafiła się zbrodnia–zabawa pierwszej klasy, przynajmniej dla tych, którzy nie są koneserami gatunku!
  • Pierwszy bandzior – Miranda July, tł. Łukasz Buchalski, Pauza, 2018 – pozornie opowieść o zdesperowanej, sfrustrowanej i pełnej natręctw czterdziestolatce, w istocie zaś satyra na społeczeństwo najogólniej mówiąc – powieść nie dla każdego, dla otwartych na niekonwencjonalną grę, bo to powieść osobliwa, który wymaga od odbiorcy podporządkowanie się regułom wyznaczonym przez autorkę.
Film
  • Droga do szczęścia – reż. Sam Mendes, USA, Wielka Brytania, 2008, na podstawie powieści Richarda Yatesa Droga do szczęścia – opowieść o poczuciu niespełnienia i marzeniach, dzięki którym łapie się pion, niestety, tylko na chwilę, gdyż sen o nowym początku szybko okazuje się mrzonką – przejmujący film (ze wspaniałym aktorstwem) dla gotowych przyjąć okrutną prawdę, pozbawiający złudzeń tuż po tym jak zaaplikuje sporą dawkę nadziei na spełnienie.
Muzyka
  • Marginal – Pablopavo i Ludziki – Paweł Sołtys niczym wino… penetrując nowe rejony, dojrzewa i pozostaje sobą; wydając płytę d-y-s-k-o-t-e-k-o-w-ą, płytę vintage, zrobił to w taki sposób, że bez poczucia zażenowania można wkroczyć na parkiet albo zaszlochać, zasłuchać się, zadumać.

Listopad

Czas spleenu…

Andżelika wie, jak powinien myśleć normalny człowiek. Przez całe życie obserwowała swoje otoczenie i starannie układała w pamięci to, co mówią i robią inni. Próbowała ich potem naśladować, upodobniać się, ale jakoś nigdy się to nie udawało. Andżelika wie, że wypada lubić lato i nie cierpieć jesieni, ale i tak oddycha z ulgą za każdym razem, kiedy zaczyna się listopad.

– Majgull Axelsson Dom Augusty

Książki
  • Guwernantka – Vladimír Macura, tł. Olga Czernikow, Michał Kunik, Amaltea, 2018 – oparta na biografii czeskiego poety i filologa dwugłosowa historia relacji małżonków (on, podstarzały wdowiec, poeta, zacny profesor literatury słowiańskiej z gromadką dzieci, ona,młoda wykształcona i ambitna kobieta z głową pełną marzeń, której przyszło być w istocie guwernantką) na tle Wrocławia doby burzliwych czasów – przejmująca opowieść o mijaniu się, niezrozumieniu, zniewoleniu.
  • O dziewczynce, która bawiła się w Boga– Dan Lungu, tł. Radosława Janowska-Lascar, Amaltea, 2016 – wbrew temu, co może sugerować tytuł, to opowieść o zjawisku naszych czasów – o eurosieroctwie; dwugłosowa(matki i córki) opowieść o rumuńskiej rodzinie, którą dotknęła emigracja zarobkowa – bolesna publikacja, która demaskuje, zawstydza, kłuje, która pozbawia poczucia komfortu, wyrywa z samozadowolenia, oskarża, która otwiera oczy, uświadamia, która pyta o godność człowieka;  majstersztyk.
  • Chochoły – Wit Szostak, Powergraph, 2018 (I wydanie ukazało się w roku 2010 nakładem oficyny Lampa i Iskra Boża) –pierwsza część trylogii krakowskiej; historia wielopokoleniowej rodziny Chochołów, zamieszkującej krakowską kamienicę jest w istocie opowieścią o polskiej tożsamości, o nas –  zachwycająca, napisana pięknym językiem, nieco niedzisiejszym, proza, pełna ciągnących się w nieskończoność opisów, do celebracji.
Film
  • Bohemian Rhapsody – reż. Bryan Singer, USA, Wielka Brytania, 2018 – pełna zrozumienia, subtelności,wrażliwości opowieść o człowieku (monady poszczególnej – Freddie’ego Merkure’go, pochodzącym z Persji londyńczyku, który porwał tłumy), który nie mieścił się w schematach, który łamał tabu – opowieść nieco uładzona, z pominięciem tematów kontrowersyjnych, ale porywająca dla kogoś, kto nie był psychofanem zespołu i dla tych, których muzyka ma we władaniu.
Muzyka
  • Queen– podróż sentymentalna.
  • Mi – Tęskno – debiutancki album polskiego duetu (Hania Rani i Joanna Longić); hipnotyzująca, pełna fantazji,tęsknoty, melancholii, lekkości, minimalizmu muzyka, nienachalna, płynąca swoim nurtem, nieco pod prąd – dla tych, którzy mają ochotę zatracić się na kilka chwil w dźwiękach otulających.
  • Odyseja – Maja Kleszcz – nowa odsłona artystki, która słynie z odważnych wyborów; tym razem mamy do czynienia z eksperymentem z muzyką elektroniczną i popem – wciąż jednak to Maja Kleszcz,którą dobrze się zna, z Kapeli ze Wsi Warszawa, z incarNations czy z muzyki teatralnej.

Podsumowując – ech, cóż to był za czas… Pełen poszukiwań estetycznych, doznań tak różnych, że aż niemożliwych. Więcej o poszczególnych podróżach z czasem opowiem w osobnych notach. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu zaufaj i sięgnij po słowa, obrazy, dźwięki, o których wspomniałam powyżej.

Podsumowanie miesiąca – listopad 2017

Podsumowanie miesiąca - listopadCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku.

 – Julian Tuwim Jarmark rymów

Julian Tuwim jak zwykle celnie trafił. Oddał istotę, charakter tego najmroczniejszego miesiąca w roku. Na szczęście, jak wszystko, przeminął i mam nieco wytchnienia od stęchłych, zgniłych, zawilgoconych, ołowianych dni… Kiedy to jesień pokazuje swe najgorsze oblicze. Kiedy to spleen przygniata. Owszem, inne miesiące nie są wcale od tego wolne, ale mają atuty, które dewaluują wszystko co złe, listopad zaś takowych nie ma. Przynajmniej ja ich nie dostrzegam. Może kiedyś…

Wraz z początkiem listopada myśli się o końcu… Końcu roku między innymi. Bo to przecież przedostatni miesiąc roku, który jest, który wraz ze swym początkiem tyle obiecał… Później jakby o wszystkim zapomniał. I jeszcze nie dociera, że już za chwil kilka znów dane nam będzie sięgać nieba, bo na razie trzeba było jakoś przetrwać! A są na to idealne sposoby! Czapka wełniana, kaszmirowy szal, kolorowe mitenki, kubek gorącej herbaty z imbirem, cytryną i miodem, muzyka otulająca i książka pochłaniająca na zmianę z filmem takowym.

Książki:

Jaki był listopad książkowo? Ekscytujący i pobudzający!

Listopad to wciąż miesiąc należący do Jesiennego Rozkładu Jazdy, w którym obok klasyki, która oczywiście zajmuje miejsce honorowe, jest sporo nowości, głównie tych wczorajszych i przedwczorajszych. Margaret Atwood zaś wśród nazwisk autorów jesienią przeze mnie czytanych wiedzie prym.

Niestety, na klasykę w listopadzie nie było ochoty. Atwood zahipnotyzowała i chciało się tylko jej twórczości. O ile Burzy – powieść ta powstała z okazji przypadającej w 2016 roku rocznicy – 400-lecia śmierci Shakespeare. Brytyjski wydawca Hogarth Press zaprosił wówczas do współpracy znanych pisarzy i powierzył im opowiedzenie na nowo najbardziej znanych dzieł dramaturga. Owocem tych działań jest kolekcja współczesnych powieści. W Polsce książki ukazują się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego pod szyldem PROJEKT SZEKSPIR – nie uważam za najlepszą powieść kanadyjskiej autorki, choć czas nad nią spędzony uznaję za czystą przyjemność i ciekawą przygodę, o tyle starsza jej powieść Grace i Grace z każdą kolejną stroną wciągała coraz bardziej, zatapiałam się bez reszty w mroki umysłu i świat XIX wieku. Natomiast drugi tom trylogii MaddAddamRok Potopu – przyniósł i tym razem to, czego od literatury między innymi oczekuję – ukłucia, które nie daje spokoju.

Nadeszła jednak w końcu ochota na odmianę… Okoliczności sprzyjały temu. O Julianie Barnesie dużo ostatnio się mówiło… Jego powieść Zgiełk czasu została książką roku 2017 kwartalnika „Książki”. Stał się od „dziś” znany! A przecież znany jest od roku 1992, kiedy to Papuga Flauberta ukazała się na polskim rynku… Warto sięgnąć po Papugę, także Poczucie kresu, ja tymczasem postanowiłam sprawdzić Zgiełk!!! A że to opowieść o twórcy, to z ochotą zasiadłam do tej niewielkiej książeczki. Niewielkiej, ale jak się szybko okazało wielkiego kalibru. Kunszt treści i formy. Choć podobno czytać ją należy tylko w oryginale!

Do Sztuki powieści chyba nikogo przekonywać nie trzeba. Zbiór wywiadów z pisarkami dość długo czekał u mnie na swoją kolej. Aż nadszedł listopad – idealny czas na taką lekturę! Uczta najwyższej klasy!

Zatem:

  • Burza. Czarci pomiot – Margaret Atwood.
  • Grace i Grace – Margaret Atwood.
  • Rok Potopu – Margaret Atwood.
  • Sztuka powieści. Wywiady z pisarkami z „The Paris Review”.
  • Zgiełk czasu – Julian Barnes.

Tak więc, listopad był książkowym miesiącem. Literatura dostarczyła mi mnóstwo doznań estetycznych, intelektualnych, emocjonalnych i to na najwyższym poziomie!

Muzyka:

Listopada nie da się przetrwać bez muzyki. Potrzeba jednak dźwięków szczególnych, takich, które dotrą do najbardziej ukrytych zakamarków. I znalazłam na ten czas idealne. W oczekiwaniu na premierę nowej płyty, sięgnęłam po starą:

  • Selmasongs – Björk.

A później już tylko nową się raczyłam!!!

  • Utopia – Björk.

Otulająca, elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca…

Podsumowując – listopad roku 2017 był miesiącem bardzo bogatym w doznania estetyczne. Zabrakło wprawdzie filmów, bo nie było wewnętrznego na nie zapotrzebowania, ale książki i muzyka pozwoliły dotknąć światów odległych, pięknych, okrutnych, fantazmatycznych.

Podsumowanie miesiąca – listopad 2016

Podsumowanie miesiąca - listopadCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Niedługo przyjdzie pora na wielkie podsumowanie, ale na razie czas na małe. No, szału nie ma! Faktem jest, że listopad wysysa ze mnie życie i śpię, no, nie dosłownie, ale w istocie  😉 !!!

Wydarzenia:

Niestety i w tym miesiącu zdarzyło się coś smutnego, co sprawi, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Pocieszeniem musi być, że artyści żyją wiecznie!

  • Śmierć Leonarda Cohena – bez względu na upodobania muzyczne, każdy docenia jego artyzm.

I jedno małe, prywatne:

  • Błyski – krok w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

Książki z listopada to głównie nowości, jedna była zaległość, którą wpisałam do listopadowego rozkładu jazdy i udało mi się ten punkt harmonogramu zrealizować 😛 (kolejność alfabetyczna):

  • Głosy Pamano – Jaume Cabré.
  • Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem – Małgorzata Czyńska.
  • Król – Szczepan Twardoch.
  • Pociąg linii M – Patti Smith.

Gorąco polecam książkę Smith, ma w sobie niepowtarzalny urok. Resztę można sobie darować!

Filmy:

To był miesiąc całkiem niezłych filmów (kolejność alfabetyczna):

  • Geniusz – reż. Michael Grandage, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Głośniej od bomb – reż. Joachim Trier, Dania, Francja, Norwegia, USA, 2015.
  • SzczęścieDziękujęProszęWięcej – reż. Josh Radnor, USA, 2010.
  • Tajemnice Manhattanu – reż. Brian DeCubellis, USA, 2016.

Polecam szczególnie pierwszy z powyższej listy i drugi od końca. Warto!!!

Muzyka:

Coś jakby i do tańca, i do różańca:

  • Sorry Boys!

Sprawdź!

Podsumowując – listopad 2106 nie zmienił oblicza najgorszego miesiąca w roku 🙁 . Ale dobrze, zgadzam się, nie każdy czas musi być pod względem uniesień estetycznych i intelektualnych spektakularny, czy chociażby interesujący. Oby na jednym miesiącu w roku się skończyło!!! 

Filmy jednak – dwa wyróżnione powyżej – gorąco polecam!

inicjaly02