Walentynki – korespondencyjnie*

Walentynkowe propozycje

Czas najwyższy na walentynkowe propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Wkrótce dzień św. Walentego, zwany powszechnie Walentynkami bądź Dniem Zakochanych. Pasuje to święto do mnie jak przysłowiowa pięść do nosa, ale każda okazja jest dobra do okazania życzliwości drugiemu. Niech więc choć tego jednego dnia człowiek nie będzie człowiekowi wilkiem.

W Bałwochwalni postanowiłam też wyjść dacie naprzeciw! Tytuł notatki sugeruje, że będą to propozycje. Tak, będą propozycje, ale nie będzie to lista książek o miłości, bo szukając w pamięci czegoś à propos tylko powieści Jane Austen ewentualnie odpowiadałyby okolicznościom. Inne tytuły, które przychodzą mi do głowy, owszem są à propos, ale mogą raczej pobudzić do gestów dramatycznych. Podobnie ma się sprawa z filmem. Dzieła X muzy, które mogłabym ewentualnie na walentynkowej liście umieścić raczej nie dałyby nikomu radości i szczęścia, jednie mogłyby wprowadzić zamęt i wywołać wątpliwości 😉 . Dlatego lepiej, bym się przed tym powstrzymała.

Inne walentynkowe propozycje

Może już doczytała(e)ś się, że jestem osobą ceniącą sobie nad wyraz sztukę epistolarną… Wymierającą niestety, jeśli już nie wymarłą. Niestety, ja też listy piszę już bardzo rzadko, bo odpowiedzi przychodzą w innej formie – z duchem czasu, gdyż wszyscy jesteśmy już na szybką reakcję nastawieni, no a wymiana listów wymaga przecież czasu. Kto dziś tyle by czekał? Nie mogłam jednak tej praktyki zarzucić całkowicie, musiałam ją jakoś przemycić do teraźniejszości i kartki świąteczne, urodzinowe i wszelkiego innego rodzaju kartki wysyłam w ilościach hurtowych niemalże. By nadać temu odpowiedni sznyt wypisuję je piórem. No, nie gęsim i bez kałamarza, nieco bardziej współczesnym, ale też pięknym – o wartości ogromnej. Nie w sensie materialnym oczywiście, ale sentymentalnym! I w niniejszej nocie Walentynkowe idę tym właśnie tropem!

Sztuka epistolarna

Proponuję więc list!!! Będzie romantycznie, staroświecko i dziś jakże odmiennie. Mam nadzieję, że zdołam Cię pobudzić i zainspirować. Byś poczuł(a) moc i wyobraźnia Twoja pokonała wszelkie granice 😉 . I by Cię może poniosło…, a spod Twego pióra wyszły zdania, których nie powstydziliby się najwięksi epistolografowie, bo płynących z najgłębszych zakamarków Twojej duszy! Albo choć, jeśli będzie brakować Ci słów, byś wzią(ę)ł(a) przykład z Mr. Biga[1] i wyraził(a) za pomocą cudzych słów to, co sam(a) czujesz. Albo… byś choć poczuł(a) chęć do lektury jakiegoś zbioru listów[2]. Albo… Sam(a) coś wymyśl. Mam nadzieję, że poniższe akapity uwolnią Twoją kreatywność.

Nieco historii

Listy zawsze zyskiwały jako utwory artystyczne, wchodząc na stałe do dziejów literatury pięknej. Każda literatura narodowa ma swoich klasyków epistolografii. Autorami słynnych listów w literaturze francuskiej byli między innymi Rabelais, Racine, Pascal, Rousseau, Diderot, Wolter, Sand, Flaubert, Gide. W angielskiej Locke, Swift, Stern, Scott, Byron. W niemieckiej Lessing, Winckelmann, Goethe, Schiller, Mann, Kafka. W rosyjskiej Turgieniew, Dostojewski, Czechow, Majakowski. W polskiej Jan III Sobieski, Stanisław August, Krasicki, Naruszewicz, Trembecki, Słowacki, Krasiński, Żmichowska, Brzozowski, Iwaszkiewicz, Poświatowska. Można by wymieniać bez końca…

Przyznasz, że imponująco przedstawia się ta lista!?

Witkacowskie listopisanie

Jednym z moich ulubieńców wśród epistolografów jest Stanisław Ignacy Witkiewicz. Jest on autorem kilku tysięcy listów, mimo to nigdy za epistolografa w sensie literackim się nie uważał. Pisanie listów było jednak istotnym elementem jego egzystencji. Korespondencja była dla niego swego rodzaju rozmową istotną z innymi i była mu niezbędna, „[…] była dla niego […] znakiem istnienia, wyrazem potrzeby kontaktu z bliskimi – nic więcej”[3]. Tak więc była to działalność czysto pragmatyczna. I myśl, że owa korespondencja, prywatna, tak bardzo przecież intymna, mogłaby wpaść w obce ręce, a nie tylko poszczególny adresatów, przerażała twórcę.

Listy Witkacego pisane są językiem mówionym, dosadnym, emocjonalnym, z kolokwializmami, wulgaryzmami. Ton ironiczny mieszał z poważnym, żart z wyznaniem. Autor bawił się w swym listopisaniu słowem, językiem, także jego formalnymi elementami. Przekształcał ceremonialne formułki, powitania i zakończenia, konwencjonalne zwroty. Bywało, że stylizował swe listy na antyczne, apostolskie czy urzędowe. Adresatów obdarzał przeróżnymi przydomkami, sam też rozmaicie się podpisywał, nadając sobie tytuły, przezwiska, często autoironicznie, adekwatne do jego stanu psychicznego i duchowego. Wszystko to było elementem zabawy i eksperymentu.

Te listy nie są wyrafinowaną sztuką. Jednak poza istotnymi walorami faktograficznymi i dokumentacyjnymi korespondencja ta wyróżnia się i jest na tle polskiej tradycji epistolograficznej czymś osobnym.

Witkacy jest też autorem ogromnej ilości listów miłosnych[4]! Choć należy podkreślić, że  w tym przypadku określenie to brzmi dość osobliwie, gdyż te Witacowskie listy miłosne znacznie odbiegają od powszechnego wyobrażenia na temat tego rodzaju korespondencji!

Miłosne listy twórcy awangardowego

Listy autora Szewców do żony stanowią wielowątkową powieść epistolarną o charakterze autobiograficznym, są jednocześnie intymnym dziennikiem, zawierającym obraz życia artysty od chwili poznania Jadwigi do śmierci. Są też fascynującym romansem literackim i osobistą powieścią psychologiczną. Korespondencja ta, to też dokument psychologiczny. Adresatka jest tu zaufanym spowiednikiem, oddanym i tolerancyjnym przyjacielem, któremu można zwierzyć się z najwstydliwszych myśli.

Listy te były przeznaczone wyłącznie dla niej. Autor prosił o ich spalenie. Na szczęście dla nas Jadwiga tego nie uczyniła…

Tematy Witkacowskich listów do żony są rozmaite. To nie tylko wyznania, zwierzenia, ale z uwagi na myśl przewodnią noty, poprzestanę na tym właśnie aspekcie tej korespondencji.

Już na samym początku autor Pożegnania jesieni pisał do swej narzeczonej:

Bądź łaskawa zrobić to, co miałaś zamiar, tj. uważać się za moją narzeczoną i dążyć do popełnienia tego potwornego (wprost) szaleństwa: wyjścia za mnie za mąż między 20 a 25 IV. Ja ze swojej strony zrobię wszystko, aby Ci życie urozmaicić. (s. 13)

Coraz więcej widzę, że Ty właśnie jesteś moim najistotniejszym przeznaczeniem. Kiedy będziesz moją żoną (o Boże, Boże!!), mam nadzieję, że się trochę (tylko trochę) uspokoję i będę mógł jeszcze wydobyć z siebie trochę rzeczy istotnych […]. (s. 17)

Witkacy stale zapewniał wybrankę o swych uczuciach i wciąż obiecywał, że nigdy jej nie zostawi. Prosił, gdy byli z dala od siebie, by osamotniona się nie czuła, bo jego duch jest zawsze przy niej:

Ja Cię przecież ani na chwilę nie chciałem opuścić, tylko muszę dążyć do tego, aby nie zwariować, bo wtedy to już nic ze mnie nie będzie. (s. 181)

Przekonywał, że dla niej jest „”zrezygnowany” na wszystko” (s. 15) i dodawał:

Wiedz na pewno, że jestem do Ciebie piekielnie przywiązany i że zerwanie z Twojej strony byłoby dla mnie katastrofą. (s. 7)

Nietypowym wyznaniom nie było końca:

Podkochuję się w Tobie powoli, ale za to systematycznie. Jest metoda w tym obłędzie. (s. 18)

Między innymi zajęciami kocham Cię. (s. 36)

Muszę Ci oświadczyć oficjalnie, że Cię b. kocham […]. (s. 8)

A jednak Ciebie jedną kocham i od tego nie odstąpię. (s. 160)

I dalej:

[…] tłum na ulicy i ja mizdrzący się do b. ładnej nieznanej kobiety. Czemu nie byłaś w tłumie. (s. 196)

B. mi bez Ciebie źle. Zajrzałem do pustego pokoju i mało się nie rozpłakałem. (s. 197)

Wyznania miłości przeplatały się z wyrazami tęsknoty i cierpienia, bo kochał i rozpaczał, że żona jest tak daleko:

Możesz wierzyć czy [nie] – wierzyć – jest mi to obojętne. [Bardzo] mi smutno bez Ciebie. (s. 54)

B. tęsknię za Tobą i b. mi jest źle. Czyż wszyscy tak ciągle cierpią jak ja. Zaczyna to być zupełnie nudne. (s. 225)

Gdy pojawił się problemy w małżeństwie, pragnął jak najszybszego ich rozwiązania, by mogli być razem, bo tylko we wspólnym życiu, jak twierdził, mógł znaleźć oparcie duchowe:

[…] od b. dawna już nie kochałem Ciebie tak b. jak obecnie. (s. 199)

Musimy załatwić tę sprawę, bo inaczej będzie źle. Z Tobą jestem dużo pewniejszy życiowo i duchowo. (s. 201)

Potwornie Cię wprost kocham i tęsknię za Tobą. Nie masz pojęcia, jakie parszywe jest moje życie bez Ciebie. Tylko w związku z Tobą można wytrzymać tę pospolitość i marność egzystencji. (s. 203)

Nic nie mogę napisać prócz tego, że Cię kocham b. (s. 208)

I można tak cytować bez końca…

Listy Witkacego do żony są „olśniewającymi konceptami”[5], stanowią istotną rozmowę dwóch osób, które pragnęły żyć ze sobą, a którym trudno było pragnienie to ziścić. Korespondencja ta stała się dialogiem niezwykłych osobowości. Przybiera formę nieprawdopodobnej opowieści w wymiarze duchowej egzystencji dwójki bohaterów, których życie rozgrywa się na jej kartach.

Niestety, w przypadku tej korespondencji brakuje odpowiedzi adresatki. Nie przetrwały. Musimy więc zadowolić się jedną stroną dialogu, to jednak wystarczy, by uczta była entej klasy!

Teraz wszystko w Twoich rękach – piłeczka jest po Twojej stronie 😉 . Mam nadzieję, że natchnęłam Cię do działań osobliwych w XXI wieku. Albo, że choć zaciekawiłam…

Ekscytujących Walentynek!!!

*Zasadnicza część niniejszego tekstu jest oparta na publikacji Dominiki Spietelun 😉 – Witkacowskie muzy. Kobiety w egzystencji i dziele artysty, Kraków 2013.


[1] Seks w wielkim mieście, reż. Michael Patrick King, USA, 2008.

[2] Na przykład, Listy Miłosne Sławnych Ludzi, oprac. Bertold Merwin, Lwów-Poznań, 1922, Listy na wyczerpanym papierze, Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora, Warszawa 2010, Najlepiej w życiu ma twój kot. Listy, Kornel Filipowicz, Wisława Szymborska, Kraków 2016.

[3] Anna Micińska, Autoportret „Alcoforado”. O korespondencji Stanisława Ignacego Witkiewicza, w, Istnienie Poszczególne: Stanisław Ignacy Witkiewicz, oprac. Janusz Degler, Wrocław 2003, s. 269.

[4] Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do żony, tom 1-4, Warszawa 2005-2012. Z tomu pierwszego pochodzą dalsze cytaty. Numery stron podano bezpośrednio po cytowanym fragmencie.

[5] Tomasz Bocheński, Idealne małżeństwo, w, Witkacy i reszta świata, Łódź 2010, s. 79.