Pulitzery, Bookery… – nowy cykl w Bałwochwalni

Pulitzery, BookeryIdzie nowe!!!

Z nagrodami literackimi różnie to bywa, ale tak się składa, że często jest mi po drodze z Nagrodą Pulitzera i Nagrodą Bookera. Dlatego też postanowiłam wprowadzić w Bałwochwalni nowy cykl notatek – Pulitzery, Bookery… – poświęconych książkom, które uhonorowano tymi właśnie prestiżowymi literackimi nagrodami.

Będzie to dla mnie też rodzaj wyzwania czytelniczego – okazja do nadrobienia czytelniczych zaległości (może w końcu przeczytam tego słynnego Szczygła Donny Tartt 😉 ??), które uwierają, ale też wprowadzenie pewnego porządku, by ograniczyć chaos (porządki to u mnie natręctwo 🙁 ).

Nie będzie żadnej chronologii, nie będzie też systematyczności. Niespodziewanie pojawi się nota, o tej czy o tamtej nagrodzonej książce.

Dodam jeszcze, że niektóre uhonorowane publikacje to już klasyka, dlatego cykl Pulitzery, Bookery… niekiedy będzie pokrywał się z cyklem, który od dawna (u zarania dziejów Bałwochwalni) planuję, ale o tym więcej przy innej okazji.

Na początek dla przypomnienia kilka faktów!

Pulitzer

Nagroda Pulitzera[1] (ang. Pulitzer Prize) – coroczna amerykańska nagroda przyznawana za wybitne dokonania w dziedzinie dziennikarstwa, literatury pięknej i muzyki (wszystkich kategorii jest dwadzieścia jeden).

Nagrodę swojego imienia ufundował amerykański dziennikarz i wydawca węgierskiego pochodzenia – Joseph Pulitzer.

Pierwsze nagrody zostały przyznane 4 czerwca 1917 roku.

Laureat Nagrody Pulitzera uhonorowany zostaje świadectwem i czekiem na 15 tysięcy  USD (wyjątkiem jest kategoria „Służba publiczna”).

Bałwochwalniane noty poświęcone Nagrodzie Pulitzera będą dotyczyły kategorii „Pulitzer Prize for Fiction” (do 1947 roku – „Pulitzer Prize for Novel”)[2].

Nagroda Pulitzera przyznawana jest wiosną.

Booker

Nagroda Bookera[3] (ang. The Man Booker Prize for Fiction) – najbardziej prestiżowa nagroda literacka w Wielkiej Brytanii przyznawana za najlepszą powieść angielskojęzyczną danego roku (do 2013 uhonorowywała jedynie autorów, którzy byli obywatelami Wspólnoty Narodów, Zimbabwe lub Irlandii).

Pierwsza nagroda została przyznana w 1969 roku.

Laureat Nagrody Bookera otrzymuje 50 tysięcy funtów.

Nagroda Bookera przyznawana jest jesienią.

The Man Booker International Prize

W 2005 ustanowiono osobną międzynarodową nagrodę The Man Booker International Prize, która jest przyznawana pisarzom z całego świata, bez względu na język, w jakim tworzą. Warunkiem jest dostępność publikacji w języku angielskim.

Nagroda ta do roku 2015 przyznawana była co dwa lata za całokształt twórczości, od  2016 zaś corocznie za konkretną powieść.

Nagrodę – 25 tysięcy funtów – otrzymuje nie tylko autor, ale też i tłumacz.

Nagroda przyznawana jest późną wiosną.

Tyle teorii, czas na praktykę! To już wkrótce. Mam nadzieję, że ten cykl przypadnie Ci do gustu!!! Czekaj więc cierpliwie na opowieść o jednej z uhonorowanych tymi prestiżowymi nagrodami powieści!


[1] Hasło, Nagroda Pulitzera, https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Pulitzera, dostęp 09.10.2017.

[2] Z okładki płotem, http://www.zaokladkiplotem.pl/p/pulitzer.html, dostęp 09.10.2017.

[3] Hasło, Nagroda Bookera, https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Bookera, dostęp 09.10.2017.

Dzień Książki – życie bez książek jest możliwe/ życie bez książek jest niemożliwe*

Światowy Dzień Książki

Poeta to na pewno ktoś

Słuchajcie głosu poety

Choćby ten głos

był cienki jak włos

Jak jeden włos Julietty

Jeśli się zerwie włosek ten

to nasza nudna kula

upadnie w ciemność

Czy ja wiem

albo się zbłąka w chmurach

Słyszycie Czasem wisi coś

na jednym włosku wisi

Dziś włoskiem tym poety głos

Słyszycie

Ktoś tam słyszy**

Hymnu czas

Od dziś powyższy wiersz – Włosek poety Tadeusza Różewicza – nie jest zwykłym wierszem. Jest uroczystą pieśnią pochwalną, światowym hymnem książki UNESCO, autorstwa dwóch polskich twórców, poety – Tadeusza Różewicza i kompozytora – Jana Kantego Pawluśkiewicza. Przyznam, że duma mnie rozpiera, bo że z Polski, ale też dlatego, że odkąd poznałam List do ludożerców Różewicz jest moim ulubionym poetą, stale, niezmiennie, wiecznie, i odkąd poznałam Szaloną lokomotywę, to pokochałam Pawluśkiewicza (który był współtwórcą musicalu wraz z Markiem Grechutą, w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego, na motywach utworu Witkacego) również miłością bezdenną. Dlatego też wybór tych właśnie twórców na autorów hymnu książki jest mi szczególnie bliski.

Dzień Literatury

Światowy Dzień Książki to dla mnie po prostu Dzień Literatury. Bo, powiem za Ryszardem Koziołkiem, „Mam skłonność do przyznawania literaturze rangi najważniejszego składnika kultury. Nic w tym dziwnego, w moim fachu to zawodowa powinność, niczym wiara księdza. Nie wystarcza mi jednak wypełnianie misji, która łączy się z moją profesją. Jestem notorycznym poszukiwaczem dowodów, że literatura to konieczność mówiącego człowieka, który w trosce o biologiczny i społeczny byt musi ulepszać swoją mowę, czyli czytać oraz tworzyć metafory i opowieści”[1].

Dlatego dziś pozwolę sobie na refleksję na temat istoty i sensu…

Istota

Dla Koziołka, jak zauważa Łukasz Żurek, literatura jest rodzajem laboratorium, w którym przeprowadza się podczas lektury eksperymenty egzystencjalne, emocjonalne oraz polityczno-społeczne. „Dzięki niej intensyfikujemy nasze doświadczenie rzeczywistości, uprzytamniamy sobie naszą jednostkowość, przestajemy się gapić i zaczynamy zauważać życie. Jak to jednak w laboratorium bywa, czasem połączenie jednego składnika z drugim doprowadza do sytuacji niekontrolowanych, do wybuchu. […] Co ważne, zdaniem Koziołka tych ciemnych afektów pojawiających się przy lekturze nie sposób usunąć, bo wówczas nie bylibyśmy zdolni do przeżywania literatury, do przejmowania się nią i do ćwiczenia się we wspomnianych eksperymentach”[2].

Życie a egzystencja

O egzystencjalnej wadze literatury mówił też już Michał Paweł Markowski w swojej książce Życie na miarę literatury[3], która jest manifestem, wyrażeniem poglądów badacza na temat literatury, jej sensu, źródeł, celów oraz na temat życia i egzystencji. Bo autor tych dwóch pojęć nie traktuje synonimicznie. Nie tylko je różnicuje, ale i wartościuje.

Życie według Markowskiego jest bytowaniem wyznaczanym przez biologię ciała i okoliczności. Życie samo w sobie nie ma sensu. Egzystencja zaś jest „spożytkowaniem” życia, nadawaniem znaczeń[4]. Literatura jest sposobem radzenia sobie ze światem, zatem jest wyrazem egzystencji. Niczym Marksistowskie opium dla mas… Tak, dla Markowskiego literatura jest środkiem uśmierzającym, który umożliwia być w świecie. Ona to nadaje temu byciu sens. Badacz, tak jak Augustyn twierdził, że czytanie jest czynnością sensotwórczą, uważa, że życie bez literatury po prostu nie ma sensu.

O kolejnych bałwochwalców literatury nie trudno. Dla Grzegorza Jankowicza fundamentem świata jest właśnie literatura.

Myślimy to tym, co przeczytaliśmy. Wyobrażamy sobie świat, do którego zostaliśmy zaproszeni. Nadajemy mu kształt. Meblujemy go po swojemu. Przy tym cały czas poruszamy się w naszej rzeczywistości, która wygląda już jednak nieco inaczej, a przynajmniej inaczej nam się jawi. Zaszła bowiem zmiana: najpierw w nas – dzięki literaturze, a potem w świecie – za naszą sprawą.

I wtedy budzi się w nas potrzeba rozmowy. Jest to potrzeba tak silna, tak intensywnie odczuwana, że nie sposób jej zignorować. Czytanie powoduje, że chcemy rozmawiać o literaturze i o reszcie świata, przy czym resztę należy tu rozumieć dosłownie: jako coś, co zostaje, gdy odejmiemy od rzeczywistości jej istotną część, gdy usuniemy spod niej fundament, na którym się wspiera. Tak, tak, właśnie to chcę powiedzieć: fundamentem świata jest według mnie literatura[5].

Dać szansę

Zrobiło się bardzo poważnie. Śmiertelnie poważnie. Ale przecież nie o błahostkę chodzi. Chodzi o coś najcenniejszego co mamy. Chodzi o nasze życie, więc o sprawę najcięższej wagi. Co oczywiście wcale nie znaczy, że nie może być lżej. To jednak pokazuje, uświadamia, że czytanie – obcowanie z literaturą – jest czynnością mającą ogromną moc sprawczą, mającą imponujący na człowieka wpływ, oddziałującą na jego egzystencję w sposób wręcz zadziwiający, nawet jeśli jest tylko codzienną przyjemnością, bo przecież, jak twierdziła Wisława Szymborska „czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”, oczywiście pod warunkiem, że damy literaturze, a przede wszystkim sobie szansę.

Literacka prawda

Można do sprawy podejść tak jak Julian Barnes, który, odpowiadając niejako na pytanie Sartre’a Czym jest literatura?[6], stwierdził, że literatura to „[…] najlepszy sposób mówienia prawdy; literatura to proces budowania wielkich, pięknych, dobrze uporządkowanych kłamstw, które mówią więcej prawdy niż dowolne zestawienie faktów. Poza tym literatura jest wieloma rzeczami, takimi jak zachwyt, zabawa, język; jest również zadziwiająco intymnym sposobem komunikowania się z ludźmi, których nigdy się nie spotka”[7].

Podczas czytania, Virginię Woolf zewnętrzny świat w ogóle nie obchodził, dla niej książka „jakby wcale nie była książką, lecz częścią […] pejzażu, jakby to, co czytam, nie zostało wydrukowane, oprawione czy zszyte, ale stanowiło wytwór drzew, pól i upału letniego dnia, jakby było powietrzem, które w pogodne poranki opływa obrysy przedmiotów”[8]. W jednym ze swych esejów wyznała:

[…] jeśli zamykam książkę, to dlatego, że nasyciłam już umysł, nie dlatego, że wyczerpałam skarbnicę[9].

Książki mogą też być, jak dla dziewczyn z bloga Niespodziegadki, „[…] ulubionym środkiem lokomocji. Te niepozorne, papierowe samolociki pozwalają nie tylko na podróże w czasie i przestrzeni, ale także na zaglądanie w głąb ludzkich umysłów i patrzenie na świat cudzymi oczami”[10].

Podsumowując, można powiedzieć, że czytać po prostu warto, bo gdy „się ktoś zaczyta, zawsze się czegoś nauczy, albo zapomni o tym, co mu dolega, albo zaśnie – w każdym razie wygra…” jak rzekł Henryk Sienkiewicz. Ale…

Mądre czytanie

Koziołek nie ubolewa nad polskim nieczytaniem (które kolejny raz potwierdziły wyniki badań Biblioteki Narodowej za rok 2016), bo wie, że literatury po prostu nic nie zastąpi, tylko ubolewa nad brakiem wspólnoty czytania[11], ja natomiast ubolewam nad czytaniem jako takim, bo jestem entuzjastką czytania mądrego, żarliwego a nie naiwnego, po prostu jestem propagatorką bycia świadomym czytelnikiem.

„Zindywidualizowana, monadyczna i nomadyczna lektura”[12], jako nowy sposób lektury, bardzo mi odpowiada, pozwala iść swoją drogą, ale niech ta droga nie będzie przypadkowa, pozbawiona znaczeń, niech nie będzie trywialna i nic nie warta! Niech przyświeca nam tu szalona myśl Magdaleny Samozwaniec:

Dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy.

*Parafraza fragmentu wiersza Tadeusza Różewicza Bez z tomu Płaskorzeźba z 1991 roku.

**Tadeusz Różewicz, Włosek poety, w, Uśmiechy, Wrocław 1955.


[1] Ryszard Koziołek, Dobrze się myśli literaturą, Wołowiec 2016, s. 7.

[2] Łukasz Żurek, Praktyka filologiczna. Wokół książki „Dobrze się myśli literaturą” Ryszarda Koziołka, http://kulturaliberalna.pl/2016/02/16/lukasz-zurek-recenzja-dobrze-sie-mysli-literatura-ryszard-koziolek/, dostęp 22.04.2017.

[3] Michał Paweł Markowski, Życie na miarę literatury, Kraków 2009.

[4] Jolanta Prochowicz, Literatura a sens życia, „Znak” 2010, nr 658, http://www.miesiecznik.znak.com.pl/6592010jolanta-prochowiczliteratura-a-sens-zycia/, dostęp 22.04.2017.

[5] Grzegorz Jankowicz, Życie na poczytaniu. Rozmowy o literaturze i reszcie świata, Wrocław 2016.

[6] Jean-Paul Sartre, Czym jest literatura? Wybór szkiców krytycznoliterackich, Warszawa 1968.

[7] Sztuka powieści. Wywiady z pisarzami z „The Paris Review”, Wrocław 2016, s. 48.

[8] Virginia Woolf, Eseje wybrane, Kraków 2015, s. 8.

[9] Ibidem, s. 18.

[10] Niespodziegadki, http://niespodziegadki.pl/o-nas/, dostęp 22.04.2016.

[11] Koziołek, op. cit., s. 18.

[12] Ibidem.

Dzień Kobiet – świat wielkich kobiet

Dzień Kobiet

Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!

Postaci twojej zazdroszczą anieli,

A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!…*

– inaczej chyba nie można zacząć noty z okazji Dnia Kobiet na blogu poświęconemu głównie literaturze niż tym znanym każdemu cytatem ze monologu Gustawa z dramatu wieszcza. Z drugiej zaś strony z takiej okazji na blogu takim, jakim jest Bałwochwalnia można by ugryźć temat z nieco innej, nieco poważniejszej strony. I taki był plan, jednak podczas robienia notatek, okazało się, że to plan niemożliwy do realizacji w jednej nawet przydługiej nocie.

Istotność

Dzień Kobiet jest okazją do uśmiechów, całusów, dobrych słów, prezentów, kwiatów, zapachów, ale w gruncie rzeczy wiąże się z zagadnieniami istotniejszymi, bo podstawowymi dla ludzkiej egzystencji. Każe cofnąć się w czasie, by myśleć o dziś i o jutrze. A to przecież kwestie nie na kilka akapitów. Dlatego planuję powrócić do tego w serii not sprawie tej poświęconych.

A dziś proponuję małe subiektywne zestawienie nazwisk kobiet z kilku dziedzin sztuki, które dokonują rzeczy niemałych w świecie kultury.

Pisarki

Na początek świat literacki. Dziś piszących kobiet jest wiele. I o ile nie miałam problemu z wybraniem tych dla mnie ważnych spośród tworzących literaturę powszechną, to z wyborem tych tworzących literaturę rodzimą doszłam do ściany. Założyłam, że w zestawieniu będą tylko autorki żyjące, a z każdym nazwiskiem, które znajduje się na liście tych, które cenię, okazywało się, że istnieją już po drugiej stronie… I niestety, jak widać poniżej, nie przeskoczyłam przeszkody, która się pojawiła – tylko jedna współczesna współtwórczyni literatury polskiej znalazła się w tym zebranym z okazji Dnia Kobiet towarzystwie…

  1. Eleanor Catton – lektura powieści Wszystko, co lśni tej nowozelandzkiej autorki przekonała mnie, że i dziś opowieść z krwi i kości ma rację bytu. 
  2. Elena Ferrante – nie ma jej, a jakby była… (na zdjęciu poniżej według ustaleń śledczych 😉 Anita Raja ukrywająca się pod pseudonimem Elena Ferrante).
  3. Lauren Groff.
  4. Nino Haratischwili.
  5. Elfriede Jelinek – kto raz zetknął się z pisarstwem tej austriackiej autorki, ten chyba już nigdy go nie zapomni, nawet gdyby chciał; po Pianistce już nic nie było u mnie takiej jak dawniej. 
  6. Toni Morrison.
  7. Herta Müller – twórczość tej niemieckiej autorki nie jest łatwa ani pod względem treści, ani pod względem formy, mimo to zdania z powieści Sercątko – surowe i poetyckie zarazem – nie opuszczają mnie.
  8. Vedrana Rudan – ta chorwacka autorka, z ogromnym poczuciem humoru, porusza tematy mało zabawne, już sam tytuł powieści Oby cię matka urodziła brzmi niezbyt ciepło.
  9. Zadie Smith.
  10. Elizabeth Strout.
  11. Zeruya Shalev.
  12. Donna Tartt – jestem pod urokiem tej autorki, a na taką opowieść jak Tajemna historia długo, choć nie do końca świadomie, czekałam.
  13. Olga Tokarczuk.
  14. Hanya Yanagihara.

Dzień Kobiet - pisarki

Reżyserki

Czas na świat filmowy. Tu miałam największy problem, bo wśród reżyserów w ogóle reżyserek nie ma zbyt wiele, ale te, które są, tworzą kino na najwyższym poziomie. I Polki mają tu swój osobny i doniosły głos.

  1. Andrea Arnold.
  2. Susanne Bier.
  3. Kathryn Bigelow.
  4. Jane Campion – autorka takich, niezapomnianych dla mnie, filmów jak Fortepian, Portret damy czy Tatuaż.
  5. Sofia Coppola – autorka kultowego już filmu Przekleństwa niewinności, który odkryłam dopiero za trzecim razem 😉 .
  6. Agnieszka Holland – autorka dla mnie filmów bezcennych, takich jak Całkowite zaćmienie czy Kopia Mistrza.
  7. Lone Scherfig.
  8. Małgorzata Szumowska – autorka, której każdy kolejny film odnosi coraz większy sukces, a na mojej psychice i tak największy ślad pozostawił jeden z jej pierwszych obrazów – 33 sceny z życia.
Dzień Kobiet - reżyserki
Piosenkarki

Na koniec świat muzyki. Tu było w czym wybierać. Wprawdzie ostatecznie zostało tylko osiem nazwisk, ale w pierwszej wersji niniejszej listy było ich ze trzy razy więcej. Hm… bark jednak Polek… Załóżmy, że jakoś mi to uleciało 😉 !

  1. Anna Calvi.
  2. Florence Welch.
  3. Imogen Heap.
  4. Lana Del Rey.
  5. Marianne Faithfull.
  6. Patti Smith.
  7. PJ Harvey.
  8. Sóley.

Dzień Kobiet - piosenkarki

A wszystkie te kobiety nie dość, że utalentowane, to jedyne w swoim rodzaju i jakże piękne…

Pań zdrowie!

*Adam Mickiewicz, Dziady, cz. IV, Warszawa 1974.