Podsumowanie miesiąca – maj 2018

Podsumowanie miesiąca - maj

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

A w maju

Zwykłem jeździć, szanowni panowie,

Na przedniej platformie tramwaju!

Miasto na wskroś mnie przeszywa!

Co się tam dzieje w mej głowie:

Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,

Wesoło w czubie i w piętach,

A najweselej na skrętach!

Na skrętach – koliście

Zagarniam zachwytem ramienia,

A drzewa w porywie natchnienia

Szaleją wiosenną wonią,

Z radości pęka pąkowie,

Ulice na alarm dzwonią,

Maju, maju! – –

Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,

Wielce szanowni panowie!…

– Julian Tuwim Do krytyków

Ach, co to był za maj!? Nie pamiętam którego roku o tej porze było tyle słońca w mojej krainie… w ogóle kiedy było tyle słońca!? Człowiek mógł w końcu nacieszyć się nim do woli i delektować. Nawet wiatr, zwykle przeszywający, tym razem skrył się, by nie mącić.

A że mą głowę zaprzątały „pędy, zapędy” i jazda na „przedniej platformie tramwaju”, to miałam „wesoło w czubie i w piętach” i nie było za wiele miejsca na jakąś tam kulturę 😉 !!! Ewentualnie osobistą, nie wysoką 😉 !

Co oczywiście nie przeszkadzało mi czuć radość i dumę z dokonań polskich twórców!

Wydarzenia

Literatura i film to dziedziny sztuki, w których odnieśliśmy w maju ogromny międzynarodowy sukces:

  • Złota Palma za reżyserię dla Pawła Pawlikowskiego za film Zimna wojna.
  • Międzynarodowa Nagroda Bookera dla Olgi Tokarczuk za powieść Bieguni.

Niestety, nie zabrakło też i wydarzeń, które czynią spustoszenie wokół nas:

  • Śmierć Philipa Rotha.
Książki

Nie było za wiele książek i nie było za wiele radości z lektury – było zaś rozczarowanie i był niedosyt, ale jak zawsze lekiem na zło okazała się klasyka!

  • Pani wyrocznia – Margaret Atwood – moje wielkie rozczarowanie, dowód na to, że świetnym twórcą też zdarzają się wypadki przy pracy 😉 . Podczas lektury nurtowały mnie pytania typu: „po co?”, „czemu to służy?”, „do czego zmierza?”, na które niestety nie otrzymałam odpowiedzi.
  • Disneyland – Stanisław Dygat – klasyka powieści polskiej, zabawna, ironiczna, przewrotna, specyficzna, poruszająca kwestie natury egzystencjalnej, uniwersalna opowieść na tle Polski lat sześćdziesiątych XX w.
  • Ulga – Natalia Fiedorczuk – powieść ta, podobnie jak było z debiutem autorki, jest niedoskonała, bo choć uderza, to pozostawia niedosyt, bo czegoś w niej bark. Ślizga się po powierzchniach spraw jakby bez celu. Baza, punkt wyjścia – opowieść o dzisiejszych trzydziestolatkach, z kredytem, dzieckiem, z korporacją, z atroficznymi relacjami międzyludzkimi – jest, ale brak środków, które by to poniosły. Mimo to polecam i kibicuję autorce, bo mam przeczucie, że ona jeszcze nam pokaże!

Powieść Disneyland – lektura obowiązkowa!!!

Muzyka

Muzykę znalazłam odpowiednią do majowej aury. Przez przypadek. Lekko i zwiewnie:

  • Tranquility Base Hotel & Casino – Arctic Monkeys – nie byłam przekonana do tego brytyjskiego zespołu, ale teraz… popłynęłam!
Film

W maju było trochę filmów, głośnych filmów, z pewnością niekiedy wartych obejrzenia, gdyż niektóre z nich poruszają istotne kwestie, ale żaden z nich mnie nie porwał, nie zachwycił:

  • I tak cię kocham – reż. Michael Showalter, USA, 2017 – opowieść o parze, która zmaga się z dzielącymi ją różnicami kulturowymi; lekka, zabawna, nieoczywista.
  • Mudbound – reż. Dee Rees, USA, 2017 – film na podstawie powieści Hillary Jordan „Błoto”, opowieść o rasistowskiej walce i wojennych traumach, także o patriarchalnym świecie; bolesny obraz przeszłości do dziś pokutujący.
  • Spotlight – reż. Tom McCarthy, Kanada, USA, 2015 – oparty na faktach film, który ukazuje pracę dziennikarzy nad sprawą molestowania seksualnego dzieci w instytucjach kościelnych na terenie stanu Massachusetts, co okazało się początkiem międzynarodowego skandalu, którego pokłosiem była fala procesów i doniesień z całego świata (doszło wówczas do ujawnienia molestowania kleryków przez poznańskiego arcybiskupa Juliusza Paetza); poraża nie tyle skalą, co ufnością i przymykaniem oczu na „nadużycia”.

Podsumowując – maj roku 2018 był miesiącem gorącym i radosnym, choć z posmakiem smutku! Nakazującym wrócić do Rotha i Tokarczuk!!!

Podsumowanie miesiąca – maj 2017

Podsumowanie miesiąca - maj

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Kapryśny był ten mój maj… Melancholijny, anemiczny, apatyczny, somnambuliczny… Trochę na głowie stanął. Poprzewracał się. Zmęczył…

Książki był czytane bez planu, filmy oglądane pod wpływem impulsu… Co wcale nie znaczy, że zachwytów, uniesień nie było, wstrząsów, ukłuć. Były i to mocne, intensywne.

Książki:

Oczywiście zamiar był – konsekwentnie realizować wiosenny rozkład jazdy. A pozostały pozycje z klasyki literatury polskiej i amerykańskiej. No i na ledwie zamiarze się skończyło, bo nawet nie walczyłam ze sobą. Bez walki odpuściłam, by zdać się zaskoczyć! 

Połowa z tego, co przeczytałam w maju to nowości albo prawie nowości. Wywiady Napiórskiej nie mogły ujść mojej uwadze, gdyż takie rozmowy to pożywka dla mnie 😉 .  Gorąca jeszcze powieść Seethalera kusiła, choć doznałam pomimo wielu walorów uczucia rozczarowania. Kolejna publikacja o Witkacym – mój obowiązek – okazała się czystą frajdą. Druga połowa tego co w maju przeczytałam, to teksty sprzed dekad. Do Pianistki powróciłam po latach. Cieszę się, że znalazłam okazję na tę powtórkę, bo powieść ta wciąż wstrząsa i kłuje, a to ma dla mnie wartość ogromna. Sylvia to zległa rzecz z przeszłości. A że Szklany klosz, niedawno ponownie czytany, siedzi we mnie, to uznałam, że czas na fikcyjną opowieść o poetce. Po fabularyzowane biografie sięgam z zapartym tchem, ta niestety, mimo tragizmu, nie obeszła mnie. No i powieść Atwood… To lektura miesiąca, kwartału, pół roku może nawet. Ale więcej na ten temat teraz nie rzeknę, bo więcej będzie wkrótce w osobnej nocie, więc cierpliwości…

Powieści Jelinek i Atwood szczególnie polecam!!! Musisz przeczytać!!!

Filmy:

W maju filmy były albo sprzed kilku lat – te nieco łatwiejsze, lżejsze, albo sprzed kilku dekad – te bardziej wymagające, które przetrwały próbę czasu. Do tych z drugiej grupy powróciłam po latach i znów przepadłam. Świat wykreowany przez Begmana wciąga bez reszty, Haneke wstrząsa, a Mulligana porusza. Dolan zadziwia mnie wciąż swoją estetyką. Filmy Między nami i Wymarzony oglądałam z przyjemnością, by się odbić.

  • Fanny i Alexander – reż. Ingmar Bergman, Szwecja, Francja, RFN, 1982.
  • Między nami seksoholikami – reż. Stuart Blumberg, USA, 2012.
  • Pianistka – reż. Michaela Haneke, Austria, Francja, Niemcy, 2001.
  • Wymarzony – reż. Kat Coiro, USA, 2013.
  • Zabić drozda – reż. Robert Mulligan, USA, 1962.
  • Zabiłem moją matkę – reż. Xavier Dolan, Kanada, 2009.

Oczywiście szczególnie polecam filmy twórców największych – Bergmana, Haneke i Mulligana.

Muzyka:

W maju delektowałam się muzyką odpowiednią chyba do pory roku. 

  • Múm – cała dyskografia!!!

Polecam!!! Piękne dźwięki!!!

Podsumowując – maj w roku 2017 był pełen emocji. Kilka mocnych tytułów sprawiło, że robiło się niewygodnie, nieswojo! Dla mnie jednak takie doznania są najcenniejsze w zetknięciu z literaturą czy filmem, ze sztuką w ogóle. Choć i przyjemności nie zabrakło. Polecam więc wszystkie pozycje z zestawienia, w zależności od nastroju!