Wiosenne propozycje

Wiosenne propozycje

Czas najwyższy na wiosenne propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Od lutego, zatem na półmetku zimy czuję już pewien ledwie wyczuwalny, przelotny, umykający zawsze, gdy próbuję go zidentyfikować – odnaleźć jego tożsamość i źródło – zapach i słyszę jakiś szmer, jakiś szelest. Początkowo nie jestem nawet pewna czy przypadkiem mi się nie zdaje, czy to nie jakieś urojenia, ale z każdą kolejną chwilą dnia dłuższego czuję i słyszę wyraźniej. I wkrótce już wiem, że to nie mrzonki, tylko, że to wiosna idzie i szeleści swoimi sukniami, roztaczając naturalną swą woń!!! Wszystko zaczyna nabierać kolorów, intensywności, przejrzystości, garderoba też lekkości, a fryzurę układa nie ukochana jakby nie było czapka, tylko figlarny wiatr. I można walczyć już z wiatrakami, bo ma się ochotę, energię, siłę i moc, wiarę, że się wygra!

Poniosło mnie? Wiem, ale nie ma dla mnie lepszej chwili w ciągu całego roku niż ta z lutego, oznajmująca, że najlepszy czas dopiero nadchodzi!

Dodam jeszcze jedno! Pamiętasz olej Tadeusza Axentowicza Wiosna z 1900 roku? No, właśnie! To jest moje jeszcze z młodych lat wyobrażenie tej pory roku – uosobienia kobiecości! Bo przecież wiosna jest kobietą!

No, ale do rzeczy! Nadejście nowej pory roku, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienie jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, która wiosną nas rozpiera.

Oczywiście, jak zawsze wykaz jest bardzo subiektywny, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. Tym razem też nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

Tę cykliczną notę tym razem dość mocno rozbudowałam! Cóż – efekt wiosny jak nic 😉 !!!

I. LITERTURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukazały bądź ukażą się tej wiosny. Znalazłam kilka ciekawych propozycji, po które sięgnę z ciekawością!

  • Fantom bólu. Reportaże wszystkie – Hanna Krall.
  • Konwicki. Cudzoziemiec tranzytowy – Lidia Sadkowska-Mokkas.
  • Od oddechu do oddechu. Najpiękniejsze wiersze i piosenki – Wojciech Młynarski.
  • Podboje Boya. Tadeusz Żeleński: kobieciarz czy feminista? – Jarosław Molenda.
  • Boko Haram i terror w sercu Afryki – Wolfgang Bauer.
  • Prus. Śledztwo biograficzne – Monika Piątkowska.
  • Warszawa literacka w okresie międzywojennym – Piotr Łopuszański.
  • Wszyscy wiedzą. O zabójstwach czarnych w Ameryce – Jill Leovy.
  • Listy do młodego kontestatora – Christopher Hitchens.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Choćby dlatego, że warte są poświęcenia im wiosennych chwil, bo otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo szkoda przegapić:
  • Geniusz – A. Scott Berg.
  • Inna od siebie – Brygida Helbig.
  • Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów – Keith Houston.
  • Narzeczona Schulza – Agata Tuszyńska.
  • Opowieści i przypowieści – Franz Kafka.
  • Szaleństwa Boga. Tennessee Williams i kobiety z mgły – James Grissom.
  • Tu byłem. Tony Halik – Mirosław Wlekły.
  • Wróżba – Agneta Pleijel.
  • Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego – oprac. Anna Król.
Bo wiosna jest kobietą:
  • Eseje wybrane – Virginia Woolf.
  • Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow – Marek Beylin.
  • Kroją mi się piękne sprawy. Listy 1948-1971 – Alina Szapocznikow, Ryszard Stanisławski.
  • Mao Star. Instynktowne zanikanie w przestrzeni”. Listy i materiały do biografii Małgorzaty Starowieyskiej (1953-2006) – Kapsyda Kobro-Okołowicz.
Bo jakże aktualne:
  • Co to jest islam? Książka dla dzieci i dorosłych – Jelloun Tahar Ben.
  • Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu – Nilufer Gole.
Bo zawsze warto:
  • Szmira, Kobiety, Faktotum, Listonosz – powieści Charlesa Bukowskiego.
  • Kompleks Portnoya, Mój wiek męski, Oszustwo, Przeciwżycie, Operacja Shylock – powieści Philipa Rotha.
Bo uniwersalne, choć sprzed wielu lat, na tu i  na teraz:
  • Poezja Tadeusza Różewicza.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach miały bądź będą miały tej wiosny. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) naprawdę obiecujących propozycji! Tylko do kina chadzać…

Marzec:
  • Ostatnie dni miasta – reż. Tamer El Said, Niemcy, Wielka Brytania, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, 2016.
  • American Honey – reż. Andrea Arnold, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Dalida. Skazana na miłość – reż. Lisa Azuelos, Francja, 2016.
  • Świt – reż. Laila Pakalnina, Polska, Estonia, Łotwa, 2015.
Kwiecień:
  • Małżeńskie porachunki – reż. Ole Bornedal, Dania, 2107.
  • Carrie Pilby – reż. Susan Johnson, USA, 2106.
  • Matka – reż. Kadri Kõusaar, Estonia, 2016.
  • Klient – reż. Asghar Farhadi, Francja, Iran, 2016.
  • W sieci – reż. Ki-duk Kim, Korea Południowa, 2016.
  • Zud – reż. Marta Minorowicz-McBride, Niemcy, Polska, 2016.
  • Kalifornia – reż. Marina Person, Brazylia, 2015.
  • Porto – reż. Gabe Klinger, Portugalia, 2016.
  • Mały Jakub – reż. Mariusz Bieliński, Polska, 2016.
  • Wybawienie – reż. Hans Petter Moland, Dania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, 2016.
Maj:
  • Szatan kazał tańczyć – reż. Katarzyna Rosłaniec, Holandia, Polska, 2016.
  • Mali mężczyźni – reż. Ira Sachs, Grecja, USA, 2016.
  • U pana Marsa bez zmian – reż. Dominik Moll, Belgia, Francja, 2017.
  • Pożegnanie z Europą – reż. Maria Schrader, Austria, Francja, Niemcy, 2016.
  • Uczeń – reż. Kirill Serebrennikov, Rosja, 2016.
  • Gwiazdy – reż. Jan Kidawa Błoński, Polska, 2017.
  • Martwe wody – reż. Bruno Dumont, Francja, Niemcy, 2016.
  • Jutro będziemy szczęśliwi – reż. Hugo Gélin, Francja, Wielka Brytania, 2016.
  • Song to Song – reż. Terrence Malick, USA, 2017.
  • 24 tygodnie – reż. Anne Zohra Berrached, Niemcy, 2106.
  • Zwyczajna dziewczyna – reż. Lone Scherfig, Wielka Brytania, 2016.
  • Dzika – reż. Nicolette Krebitz, Niemcy 2016.
  • Mój anioł – reż. Harry Cleven, Belgia, 2016.
Czerwiec:
  • Jak ukraść pas – reż. Seong-ho Kim, Korea Południowa, 2014.
  • Sieranevada – reż. Cristi Puiu, Chorwacja, Francja, Macedonia, Rumunia, Bośnia i Hercegowina, 2016.
  • mamy2mamy – reż. Noémie Saglio, Francja, 2107.
  • Historia pewnego życia – reż. Stéphane Brizé, Belgia, Francja, 2016.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Ta część propozycji obejmuje filmy sprzed dekad, które należą do klasyki filmu w ogóle, a do klasyki filmu francuskiego w szczególności – konkretnie do francuskiej Nowej Fali, która dziś różnie jest oceniana, ale jedno jest pewne – tam są źródła kinematografii współczesnej! Zatem proponuję wiosnę poświecić na powrót do czegoś, czego pokłosie dziś możemy obserwować!

  • Cléo od 5 do 7 – reż. Agnès Varda, Francja 1961.
  • Czterysta batów – reż. François Truffaut, Francja, 1959.
  • Do utraty tchu – reż. Jean-Luc Godard, Francja, 1959.
  • Hiroszima, moja miłość – reż. Alain Resnais, Francja, Japonia, 1959.
  • Kochankowie – Louis Malle, Francja, 1958.

III. MUZYKA

Bo wiosna kobietą jest, to do nazwisk śpiewających kobiet zebranych z okazji Dnia KobietAnna Calvi, Florence Welch, Imogen Heap, Lana Del Rey, Marianne Faithfull, Patti Smith, PJ Harvey, Sóley – dodam jeszcze kilka, tym razem polskich artystek – Mery Komasa, Julia Marcell, Kari Amirian, Misia Furtak (zespół Tres.B), Natalia Grosiak (zespół Mikromusic). Niech one dodadzą nam skrzydeł – bujajmy się w rytm ich muzyki i bądźmy wszechmocni 😉 !

IV. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nic nie uszło uwadze…

Marzec:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznej Wiosny – 20 marca. 
  • Międzynarodowy Dzień Szczęścia – 20 marca.
  • Pierwszy Dzień Kalendarzowej Wiosny – 21 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Poezji – 21 marca.
  • Zmiana czasu z zimowego na letni – 26 marca.
  • Międzynarodowy Dzień Teatru Międzynarodowy – 27 marca.
Kwiecień:
  • Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci – 2 kwietnia.
  • Światowy Dzień Sztuki, Dzień Płyty Winylowej – 15 kwietnia.
  • Wielkanoc – 16-17 kwietnia.
  • Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy, Man Booker International (Międzynarodowa Nagroda Bookera) – ogłoszenie krótkiej listy nominowanych – 20 kwietnia.
  • Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich – 23 kwietnia.
  • Światowy Dzień Własności Intelektualnej – 26 kwietnia.
  • Światowy Dzień Grafika i Rysunku Graficznego – 27 kwietnia.
  • Netia Off Camera – 28 kwietnia – 7 maja.
Maj:
  • Majówka – 29 kwietnia – 3 maja 😉 .
  • Dzień bez Komputera, Światowy Dzień Wolności Prasy – 3 maja.
  • Dzień Bibliotekarza i Bibliotek – 8 maja.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes – 17-28 maja.
  • Międzynarodowy Dzień Muzeów – 18 maja.
  • Noc Muzeów – 20-21 maja.
  • Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego – 21 maja.
  • Dzień Działacza Kultury – 29 maja.
  • Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury 2017 – 15-21 maja.
  • Warszawskie Targi Książki – 18-21 maja.
Czerwiec:
  • Dzień Dziecka 😉 – 1 czerwca.
  • Festiwal Miłosza – 8-11 czerwca.
  • Dzień Przyjaciela – 9 czerwca.
  • Man Booker International Prize (Międzynarodowa Nagroda Bookera) 2017rozdanie nagród – 14 czerwca.
  • Święto Wolnych Książek – 20 czerwca.

V. WIOSENNE PLANY BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Wiosna nadeszła!!! Każda! Astronomiczna, kalendarzowa, faktyczna! Solidnie się do niej przygotowałam pod każdym względem. Też czytelniczym… Oto plan! Krótki i konkretny! Bo już się nauczyłam, że rozmach przynosi w tym przypadku tylko rozczarowanie!

  • Literatura amerykańska (klasyka) x 3.
  • Literatura polska (klasyka) x 3.
  • Literatura faktu x 3.
  • Inne – ile się da 😉 !

Jak widzisz wszystko zgodnie z noworocznym postanowieniami.

Poza tym planuję też wróci do filmów (bo z serialami skończyłam raz na zawsze 😉 ) i w ogóle do historii filmu. A wszystko przy dźwiękach najpiękniejszych!!!

I jeszcze jedno – wietrzyć bibliotekę swoją będę!!!

Ekscytującej wiosny!!!

Baśń o ludziach z Nowego Jorku. „Poniedziałkowe dzieci” – Patti Smith

Poniedziałkowe dzieciTytuł – Poniedziałkowe dzieci

Autor – Patti Smith

Tłumaczenie – Robert Sudół

Wydawnictwo – Czarne

Rok – 2012

  • DLA KOGO – dla wrażliwców i nadwrażliwców; dla fanów Roberta Mappelthorpe’a i Patti Smith; dla wielbicieli fotografii, muzyki, sztuki, kultury amerykańskiej i nie tylko; dla tych, którzy chcą się na to wszystko otworzyć
  • PO CO – by żyć głębiej, prawdziwiej, pełniej, intensywniej, barwniej
  • MOJA OCENA – 6/6
Potrzeby czytelnika poszczególnego

Wydawnictwo Czarne niewątpliwie należy do jednego z ciekawszych wydawnictw w Polsce, a ich „Seria Amerykańska” wychodzi moim potrzebom naprzeciw:

W „Serii Amerykańskiej” ukazują się książki opisujące kulturę i historię Stanów Zjednoczonych, biografie buntowników, awangardowych artystów, opowieści o miejscach i czasach, w których powstawał mit wolnej i niepokornej Ameryki[1].

I w tej właśnie serii ukazały się książki Patti Smith. Jedna z nich, Pociąg linii M, całkiem niedawno i nota na jej temat pojawiła się w cyklu Błyski, druga zaś już jakiś czas temu, w 2012 roku. I o ile Pociąg zrobił na mnie wrażenie z pewnymi jednak zastrzeżeniami, o tyle druga publikacja ze wspomnianych nie zrodziła żadnego „ale”.

Mowa o książce Poniedziałkowe dzieci*, która, choć przeczytana tuż po ujrzeniu polskiego światła dziennego, więc kilka lat temu, to wciąż jest obecna w moim świecie. Dlatego postanowiłam poświęcić jej nieco miejsca w Bałwochwalni.

Poniedziałkowa córka

Smith to jedna z ważniejszych postaci amerykańskiej sceny muzycznej, słuchana przeze mnie wciąż, bez przerwy, stale, niezmiennie, a w istocie kultury amerykańskiej w ogóle. Wręcz symbol Ameryki, jej ikona, jej ucieleśnienie. Choć dziś nieco w cieniu, bo teraz kulturą rządzą jednak inne prawa, prym wiodą inne priorytety, to wciąż nie do zdetronizowania.

Byłam sceptyczna wobec tej publikacji, bo z zasady jestem w ogóle nieufna wobec tego typu rzeczy. Obawiam się zawsze, że takie działania podyktowane są egotyzmem czy po prostu chęcią zysku. Szybko jednak, już po kilku stronach, przekonałam się, że nie jest to proza „gwiazdy” znanej tylko z tego, że jest znana, czyli z niczego. To proza wrażliwego i utalentowanego naocznego świadka i uczestnika pewnych wydarzeń, który ten tekst musiał popełnić!

Poniedziałkowe jawią się jako naturalna kolej rzeczy. Ta książka musiała być powołana do życia, musiała się ukazać. Inaczej wydaje się, że pozostałaby luka w dziejach kultury. Bo jest to opowieść o życiu dwojga młodych ludzi w pewnym czasie i pewnej przestrzeni, będąca dokumentem, dowodem na ich istnienie, ale też na istnienie takiego, a nie innego świata. Dziś ukazującego się jako fikcja wręcz, fantazmat, jako niemożliwość, utopia, senne marzenie, baśń, coś z pogranicza jawy i snu. Możliwość tylko dla pokoleń młodzieży niedzisiejszej.

Poniedziałkowe to autobiograficzna proza Smith, opowiadająca w gruncie rzeczy o inicjacji dwojga młodych ludzi – „poniedziałkowych dzieci” – w wielkim świecie Nowego Jorku. To Patti Smith i Robert Mapplethorpe, dwoje przyjaciół i kochanków, towarzyszy i współlokatorów, są właśnie bohaterami tego kawałka amerykańskiej historii. Mimo że jest to opowieść bardzo intymna, to daje nam ogląd znacznie szerszy – panoramę tamtego czasu i miejsca – i to sprawia, że proza ta, tak bardzo wciąga.

Poniedziałkowe dzieci

Bohaterami są dwie ikony amerykańskiej kultury – Patti Smith (1946-) – amerykańska wokalistka, autorka piosenek i poetka, gwiazda rocka, ikona undergroundu, która wniosła do punk rocka feministyczny i intelektualny punkt widzenia; uważana za jedną z najważniejszych kobiet w historii rocka[2] – oraz Robert Mapplethorpe (1946-1989) – amerykański fotograf, jeden z najbardziej znanych i kontrowersyjnych artystów XX wieku, osobowość nowojorskiej bohemy i gejowska ikony, którego specjalnością były wielkoformatowe wystylizowane czarno-białe portrety, zdjęcia kwiatów oraz męskie akty; zmarły na AIDS[3].

Smith opowiada ich historię w chwili, gdy szczyt nie był jeszcze osiągnięty, gdy dopiero im majaczył, w przeddzień sławy zatem. A mówiąc wprost, gdy byli jeszcze w zasadzie dzieciakami, więc u zarania siebie – w chwili narodzin tych mentalnych. Zatem na naszych oczach rodzą się artyści. Widzimy więc jak szukają swego miejsca na ziemi, siebie, swej tożsamości, tego kim naprawdę są, własnej drogi, sposobu wyrażenia siebie, jak dochodzą do bycia tym, kim w końcu się stali.

Obserwujemy ich jak są jeszcze dzieciakami, „Jasiem i Małgosią”[4] „z klanu Piotrusia Pana, którzy ruszyli w ciemny las”[5]. Patti, dwudziestoletnia dziewczyna marząca o byciu artystką, opuściła prowincję rodzinnych stron i wyruszyła do mekki bohemy artystycznej – Nowego Jorku – szukać szczęścia. Tam przypadkiem poznała dwudziestoletniego chłopaka. Szybko okazało się, że połączył ich nie przypadek, ale że połączyło ich coś znacznie ważniejszego, mistycznego wręcz, bo przeznaczenie.

Bliźniacze dusze

Nie mieli nic poza marzeniami. I chyba odwagą, może naiwną, ale jeśli nawet taką, to niezbędną, by mogli iść naprzód. Byli bardzo zdeterminowani. Wiedzieli czego chcą, wiedzieli, że chcą tworzyć, że chcą być artystami. Czuli, że są do tego powołani. Choć na precyzyjniejsze tego określenie zdobyć się nie umieli, bo zwyczajnie jeszcze nie wiedzieli. Ich poczynania w tym kierunku nie przypominały jednak dążenia po przysłowiowych trupach do upragnionego celu, były raczej celebracją codzienności, której oboje nadawali artystyczny entourage.

Od tamtego pozornie przypadkowego spotkania, razem, te dwie bliźniacze dusze, bez grosza, o androgynicznej urodzie, identyczni niemalże, jak dwie krople wody, romantyczni „piękni dwudziestoletni” w nieoczywisty sposób, zachwycający jednakże, włóczyli się po mieście, w dekoracjach wnętrz artystycznej cyganerii i undergroundowych klubów, wśród największych nie tylko tamtego czasu, zagubieni, jak dzieci we mgle, jakby spóźnieni w przyjściu na świat prawie o sto lat, jakby rodem z XIX wieku, poszukujący i za nic nie chcący dorosnąć, chcący wciąż być naiwnymi ludźmi, pełnymi miłości, nadziei, wiary, ufności i marzeń.

Zakochani w sobie, namiętni, przez lata stale razem, choć później już osobno. Bo z czasem, gdy znaleźli swoją drogę w świecie sztuki, swoich mężów i kochanków, fizycznie odlegli, mentalnie jednak wciąż najbliżej jak tylko można.

Spełnienie obietnicy

Smith napisała tę autobiograficzną książkę, ten podwójny portret, po dwudziestu latach od śmierci przyjaciela (Mapplethorpe zmarł w 1989, a książka ukazała się w 2010 roku). Spełniła w ten sposób daną mu obietnicę. I niewątpliwie jest to hołd przyjacielowi złożony. To elegia, „list miłosny, to pieśń pożegnalna, nekrolog”[6], to „refleksyjne i kronikarskie” pożegnanie[7]. Hagiografia! – padł w jednym z artykułów zarzut[8]. Być może, ale czy coś w tym złego? Owszem, brak jest obiektywizmu, ale nie możemy go oczekiwać w przypadku autobiograficznej prozy. Mowa przecież o towarzyszu życia, kochanku, przyjacielu, a nie obcym artyście, którego poczynania śledzi się z odpowiedniego dystansu.

Oryginalny tytuł tej prozy brzmi Just Kids (zwykłe dzieciaki), polski odmienny, ale jakże sugestywny. Bohaterowie tej opowieści urodzili się w pierwszym dniu tygodnia w tym samym roku, w kilkutygodniowym odstępie. Można więc przyjąć, że to już ich naznaczyło, przeznaczyło sobie.

Trzy portrety

Poniedziałkowe dzieci to opowieść składająca się jakby z trzech wątków. Pierwszy to portret relacji dwóch osób  Patti i Roberta, bardzo trudnych, nietypowych, ekscytujących, bo dotyczących ludzi nietuzinkowych, wewnętrznie pogmatwanych, niejednoznacznych, wrażliwych i utalentowanych, którzy od życia pragnęli więcej niż inni, którzy inspirowali siebie na wzajem, pobudzali do życia; to portret niekonwencjonalnego związku kobiety z mężczyzną, który wówczas zmagał się ze swoją seksualnością, który odkrywał właśnie swój homoseksualizm. Drugi to portret bohemy artystycznej, składającej się z największych – Allena Ginsberga, Janis Joplin, Boba Dylana. Trzeci zaś to obraz Nowego Jorku lat 60. i 70. XX wieku, w którym było wówczas jak w tyglu. Te trzy wątki składają się na całość opowieści Smith, na którą możemy patrzeć z kilku różnych punktów widzenia, co pozwala nam zobaczyć znacznie więcej.

Pisarstwo Smith charakteryzuje się prostotą (choć oniryczną), która chyba pozwoliła oddać ducha tamtych czasów i tamtego świata, ducha pokolenia. Dzięki temu wchodzimy nie tylko w jej świat, nie tylko w jego świat, ale w świat tamtej epoki.

*Tytuł oryginalny – Just Kids, rok pierwszego wydania – 2010, rok pierwszego wydania polskiego – 2012.


[1] Oficjalna storna Wydawnictwa Czarne, https://czarne.com.pl/katalog/serie/amerykanska, dostęp 21.03.2017.

[2] Hasło, Patti Smith, https://pl.wikipedia.org/wiki/Patti_Smith, dostęp 21.03.2017.

[3] Hasło, Robert Mapplethorpe, https://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Mapplethorpe, dostęp 21.03.2017.

[4] Patti Smith, Poniedziałkowe dzieci, Wołowiec 2012, s. 270.

[5] Ibidem, s. 18.

[6] Karolina Sulej, „Poniedziałkowe dzieci”. Patti Smith spisała historię swojej miłości do Roberta Mapplethorpe’a i Nowego Jorku, opublikowane 20.09.2012, http://natemat.pl/32133,poniedzialkowe-dzieci-patti-smith-spisala-historie-swojej-milosci-do-roberta-mapplethorpe-a-i-nowego-jorku, dostęp 21.03.2017.

[7] Bartek Chaciński, Dzieci sztuki, opublikowano 04.09.2013, http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/ksiazki/1530025,1,recenzja-ksiazki-patti-smith-poniedzialkowe-dzieci.read, dostęp 24.03.2017.

Podsumowanie miesiąca – luty 2107

Podsumowanie miesiąca - lutyCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jaki był Bałwochwalicy najkrótszy miesiąc w roku? Otóż okazał się bogaty w doznania estetyczne. Mimo że nie było mnogości tytułów, to ich jakość okazała się w przypadku książek najwyższa, w przypadku filmów zaś zróżnicowana, ale jeden z nich zrekompensował wszystko. I o to przecież chodzi. Dużo też działo się za kulisami bloga, więc czas gnał jak szalony. Ale muzyka towarzyszyła na każdym kroku 😉 .

A wydarzenia?

Wydarzenia:

Z pewnością polski sukces na jednym z ważniejszych europejskich festiwali filmowy (Berlinale) nie może ujść uwadze:

  • Nagroda im. Alfred Bauera dla Agnieszki Holland za film Pokot.

Doceniajmy fakt i cieszmy się!

I małe, prywatne:

  • Bałwochwalniane kąty – Instagram oraz Lubimyczytać.pl – kolejne kroki w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu znów poległam 🙁 . Już normą to się staje. Nie zrealizowałam oczywiście lutowego harmonogramu lekturowego (aj 🙁 🙁 🙁 źle mi z tym bardzo), ale plan minimalny wykonałam!!! W planie minimum była klasyka literatury amerykańskiej, klasyka literatury polskiej oraz literatura faktu i to zostało zrealizowane. Na liście lutowej znajdowało się jeszcze kilka innych tytułów, też tych zaległych, no ale niestety… Wciąż mam jednak nadzieję, łudzę się, że zdołam to nadrobić i tym samym w 100% zrealizować zimowy rozkłady jazdy.

Każda kolejna przeczytana książka w lutym była bardzo ważna – otwierała oczy, umysł, serce. Wciąż nimi żyję, wciąż je trawię, wciąż się nimi delektuję. Zapewne powrócę do niektórych z nich w osobnych notach, bo zasługują na większą uwagę.

Oto lista (kolejność alfabetyczna):

  • Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość – Katarzyna Surmiak-Domańska.
  • Sklepy cynamonowe – Bruno Schulz.
  • Virgina Woolf. Opowieść biograficzna – Viviane Forrester.
  • Zabić drozda – Harper Lee.

Te cztery pozycje sprawiły, że luty był pod względem czytelniczym ucztą dla duszy i umysłu! Polecam każdy z powyższych tytułów!

Filmy:

Luty nie był miesiącem filmowych. Ale… Wśród poniższych tytułów znajduje się jeden, który zrekompensował wszystko, do którego będę wracać znów i znów. Pierwszy można sobie darować, drugi można zobaczyć z ciekawości, trzeci dla przyjemności, ostatni zaś… 🙂 dla uczty duchowej!

Oto lista (kolejność alfabetyczna:

  • Dzień matki – reż. Garry Marshall, USA, 2016.
  • Jackie – reż. Pablo Larraín, USA, 2016.
  • Moja piekarnia na Brooklynie – reż. Gustavo Ron, Hiszpania, USA, 2015.
  • Wybór Zofii – reż. Abu J. Pakula, USA, Wielka Brytania, 1982.

Zofia zdominowała pod względem filmowym luty, przypuszczam, że i całą zimę! I polecam gorąco!

Muzyka:

W lutym było zaś sporo dobrej muzyki. Sprawdzonej:

  • Mala – Devendra Banhart.
  • No Exit – Marianne Faithfull.

Dźwięki te stanowiły wyborne tło dla życia w minionym czasie! Przekonaj się i Ty jak miło robi się przy tych dźwiękach.

Podsumowując – oby każdy miesiąc był taki jak luty 2017!!! Znajdź w tych moich propozycjach coś dla siebie, bo jest w czym wybierać!

Dzień Kobiet – świat wielkich kobiet

Dzień Kobiet

Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!

Postaci twojej zazdroszczą anieli,

A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!…*

– inaczej chyba nie można zacząć noty z okazji Dnia Kobiet na blogu poświęconemu głównie literaturze niż tym znanym każdemu cytatem ze monologu Gustawa z dramatu wieszcza. Z drugiej zaś strony z takiej okazji na blogu takim, jakim jest Bałwochwalnia można by ugryźć temat z nieco innej, nieco poważniejszej strony. I taki był plan, jednak podczas robienia notatek, okazało się, że to plan niemożliwy do realizacji w jednej nawet przydługiej nocie.

Istotność

Dzień Kobiet jest okazją do uśmiechów, całusów, dobrych słów, prezentów, kwiatów, zapachów, ale w gruncie rzeczy wiąże się z zagadnieniami istotniejszymi, bo podstawowymi dla ludzkiej egzystencji. Każe cofnąć się w czasie, by myśleć o dziś i o jutrze. A to przecież kwestie nie na kilka akapitów. Dlatego planuję powrócić do tego w serii not sprawie tej poświęconych.

A dziś proponuję małe subiektywne zestawienie nazwisk kobiet z kilku dziedzin sztuki, które dokonują rzeczy niemałych w świecie kultury.

Pisarki

Na początek świat literacki. Dziś piszących kobiet jest wiele. I o ile nie miałam problemu z wybraniem tych dla mnie ważnych spośród tworzących literaturę powszechną, to z wyborem tych tworzących literaturę rodzimą doszłam do ściany. Założyłam, że w zestawieniu będą tylko autorki żyjące, a z każdym nazwiskiem, które znajduje się na liście tych, które cenię, okazywało się, że istnieją już po drugiej stronie… I niestety, jak widać poniżej, nie przeskoczyłam przeszkody, która się pojawiła – tylko jedna współczesna współtwórczyni literatury polskiej znalazła się w tym zebranym z okazji Dnia Kobiet towarzystwie…

  1. Eleanor Catton – lektura powieści Wszystko, co lśni tej nowozelandzkiej autorki przekonała mnie, że i dziś opowieść z krwi i kości ma rację bytu. 
  2. Elena Ferrante – nie ma jej, a jakby była… (na zdjęciu poniżej według ustaleń śledczych 😉 Anita Raja ukrywająca się pod pseudonimem Elena Ferrante).
  3. Lauren Groff.
  4. Nino Haratischwili.
  5. Elfriede Jelinek – kto raz zetknął się z pisarstwem tej austriackiej autorki, ten chyba już nigdy go nie zapomni, nawet gdyby chciał; po Pianistce już nic nie było u mnie takiej jak dawniej. 
  6. Toni Morrison.
  7. Herta Müller – twórczość tej niemieckiej autorki nie jest łatwa ani pod względem treści, ani pod względem formy, mimo to zdania z powieści Sercątko – surowe i poetyckie zarazem – nie opuszczają mnie.
  8. Vedrana Rudan – ta chorwacka autorka, z ogromnym poczuciem humoru, porusza tematy mało zabawne, już sam tytuł powieści Oby cię matka urodziła brzmi niezbyt ciepło.
  9. Zadie Smith.
  10. Elizabeth Strout.
  11. Zeruya Shalev.
  12. Donna Tartt – jestem pod urokiem tej autorki, a na taką opowieść jak Tajemna historia długo, choć nie do końca świadomie, czekałam.
  13. Olga Tokarczuk.
  14. Hanya Yanagihara.

Dzień Kobiet - pisarki

Reżyserki

Czas na świat filmowy. Tu miałam największy problem, bo wśród reżyserów w ogóle reżyserek nie ma zbyt wiele, ale te, które są, tworzą kino na najwyższym poziomie. I Polki mają tu swój osobny i doniosły głos.

  1. Andrea Arnold.
  2. Susanne Bier.
  3. Kathryn Bigelow.
  4. Jane Campion – autorka takich, niezapomnianych dla mnie, filmów jak Fortepian, Portret damy czy Tatuaż.
  5. Sofia Coppola – autorka kultowego już filmu Przekleństwa niewinności, który odkryłam dopiero za trzecim razem 😉 .
  6. Agnieszka Holland – autorka dla mnie filmów bezcennych, takich jak Całkowite zaćmienie czy Kopia Mistrza.
  7. Lone Scherfig.
  8. Małgorzata Szumowska – autorka, której każdy kolejny film odnosi coraz większy sukces, a na mojej psychice i tak największy ślad pozostawił jeden z jej pierwszych obrazów – 33 sceny z życia.
Dzień Kobiet - reżyserki
Piosenkarki

Na koniec świat muzyki. Tu było w czym wybierać. Wprawdzie ostatecznie zostało tylko osiem nazwisk, ale w pierwszej wersji niniejszej listy było ich ze trzy razy więcej. Hm… bark jednak Polek… Załóżmy, że jakoś mi to uleciało 😉 !

  1. Anna Calvi.
  2. Florence Welch.
  3. Imogen Heap.
  4. Lana Del Rey.
  5. Marianne Faithfull.
  6. Patti Smith.
  7. PJ Harvey.
  8. Sóley.

Dzień Kobiet - piosenkarki

A wszystkie te kobiety nie dość, że utalentowane, to jedyne w swoim rodzaju i jakże piękne…

Pań zdrowie!

*Adam Mickiewicz, Dziady, cz. IV, Warszawa 1974.

Podsumowanie miesiąca – styczeń 2017

Podsumowanie miesiąca - styczeńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jak minął Bałwochawlicy pierwszy miesiąc roku 2017? Otóż mój styczeń w tym roku był jakże różny od minionych miesięcy pod względem bzików literackich i nie tylko. Otóż zaprogramowałam się nie do końca w sposób świadomy – tak wyszło, mimochodem – na powroty, odgrzebywanie rzeczy, które swego czasu odegrały w moim życiu niemałą rolę, na przypomnienie sobie o istotności przeszłość, która wpływa na teraźniejszość. Sprzyjały temu moje postanowienia noworoczne (powrót do klasyki literatury amerykańskiej i polskiej oraz do literatury faktu) i rok Jane Austen. Nawet filmy były przede wszystkim powrotami! Niestety, muzyka w styczniu zeszła na dalszy plan! Choć w głowie słyszę wciąż pewną melodię… 😉 !

A wydarzenia? No cóż…

Wydarzenia:

„Niestety i w tym miesiącu zdarzyło się coś smutnego […]” – tymi słowami zaczęłam i październikowe, i listopadowe, i grudniowe podsumowanie. I niestety, styczniowe też trzeba tą samą frazą otworzyć:

  • Śmierć Zygmunta Baumana – jednego z najwybitniejszych polskich naukowców, socjologa i filozofa, twórca koncepcji płynnej nowoczesności, do którego nie sposób się dziś nie odwoływać.

Czas więc na ponowne zagłębienie się w jego koncepcje.

I jedno małe, prywatne:

  • Nowy cykl w Bałwochwalni Kartoteka – krok w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu znów poległam 🙁 . Nie zrealizowałam styczniowego harmonogramu lekturowego (aj, 🙁 🙁 🙁 źle mi z tym bardzo, ale w zasięgu wzroku pokus było sporo i moja silna wola okazała się po prostu słaba), mam jednak wciąż nadzieję, że zdołam to nadrobić i tym samym w 100% zrealizować zimowy rozkłady jazdy.

Nie znaczy to wcale, że się leniłam!!! Nie, nie. Po prostu w moich dłoniach pojawiły się niespodziewanie 😉 książki, których w planach styczniowych nie było. No i cóż było robić? Pochłonąć tylko jak ciepłe bułeczki.

W planie była klasyka literatury amerykańskiej (zrealizowane), klasyka literatury polskiej (nie wyszło), dwie pozycje z literatury faktu (zrealizowane w połowie) i nowość (zrealizowane).

A konkretnie wyglądało to tak (kolejność alfabetyczna):

  • Ból – Zeruya Shalev.
  • Czarne skrzydłaSue Monk Kidd.
  • Jak pokochać centra handlowe – Natalia Fiedorczuk-Cieślak.
  • Lot nad kukułczym gniazdem – Ken Kensey.
  • Skóra – Toni Morrison.
  • Virginia Woolf – Beatrice Masini.

Zatem dwie pozycje pozostały do nadrobienia 🙁 . Mimo to uważam, że styczeń był miesiącem baaaardzo udanym pod względem czytelniczym 🙂 ! Polecam wszystkie pozycje, ze szczególnym wskazaniem na opowieść o Virginii i „kukułczym gnieździe”.

Filmy:

Z wielką chęcią oglądałam w styczniu filmy! Nie wszystkie seanse były udane. Wielkiego zawodu doświadczyłam przy ostatnim Woody Allenie. Chyba żaden z jego filmów tak bardzo mnie nie rozczarował 🙁 . Za to dobrze bawiłam się przy trzeciej części przygód trzydziestolatki ponad dekadę później 😉 . A Maggie ze swoim planem i „nienormalna” María po prostu powaliły mnie. Reszta, klasa sama w sobie! Polecam! Kolejność alfabetyczna:

  • Bridget Jones 3 – reż. Sharon Maguire, Francja, Irlandia, USA, Wielka Brytania, 2016.
  • Duma i uprzedzenie – miniserial, Wielka Brytania, 1995.
  • Jak być normalną – reż. Leticia Dolera, Hiszpania, 2015.
  • Kto się boi Virgini Woolf – reż. Mike Nichols, USA, 1966.
  • Lot nad kukułczym gniazdem – reż. Miloš Forman, USA, 1975.
  • Plan Maggie – reż. Rebecca Miller, USA, 2015.
  • Portret damy – reż. Jane Campion, USA, Wielka Brytania, 1996.
  • Śmietanka towarzyska – reż. Woody Allen, USA, 2016.

Uznaję więc styczeń pod względem filmowym za rewelacyjny!

Muzyka:

Piękne dźwięki w tym miesiącu nie wybrzmiały! No, oczywiście poza jednym, najpiękniejszym – CISZĄ! Nie mogę jednak przemilczeć jednej rzeczy 😀 !

  • All by Myselfi 😉 😉 😉 !

Podsumowując – cudny był styczeń 2017 pod względem doznań estetycznych i nie tylko!!! Czerp więc z mojego zestawienia miesięcznego inspirację!