Podsumowanie miesiąca – wrzesień 2017

Podsumowanie miesiąca - wrzesieńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jutro zaczyna się wrzesień. Boże! Opadła na mnie nagle daremność i przemijanie moich dni i chciałam zacząć krzyczeć w bezsilnej furii na beznadziejne, nieuniknione przemijanie sekund, dni i lat.

– Sylvia Plath – Dzienniki 1950-1962

Wrzesień dobiegł końca! Wraz z nim lato skończyło się definitywnie! I definitywnie zaczęło się nowe! Nowe pełne obietnic, nadziei, planów…

Jaki był wrzesień książkowo, filmowo, muzycznie? Inspirujący!

Książki:

Wrzesień uwikłany jest jeszcze w Letni Rozkład Jazdy. A ten w tym roku obejmował tylko dwie pozycje – powrót do klasyki polskiej i amerykańskiej. Ale ze względu na najgłośniejszą wrześniową (a może nawet roku 2017) premierę (Gombrowicz. Ja geniusz Klementyny Suchanow) postanowiłam porzucić plany letnie i powrócić do twórczości geniusza. Prawdę mówiąc, to z Gombrowiczem nie rozstaję się od szkoły średniej, od pierwszego z nim kontaktu. Najpierw poprzez Ferdydurke, później dramaty, dalej pozostałe powieści i na końcu Dziennik. On to niewątpliwe należy do tych twórców, którzy mieli istotny wpływ na mają wrażliwość, wyobraźnię… Do Dziennika wracam stale fragmentarycznie. We wrześniu zaś postanowiłam przygotować się do lektury biografii, która właśnie ujrzała światło dzienne, i zatopić się znów na dobre, w pełnym skupieniu, w dzieła jednego w wielkich twórców XX wieku.

By nie popaść o obłęd, gombrowiczowski wrzesień przełamać czymś musiałam. Klasyka literatury amerykańskiej, która nigdy się nie starzeje, której lektura za każdym razem jest ucztą wielką, okazała się do tego idealna:

  • Buszujący w zbożu – J. D. Salinger.

Zatem, książkowo wrzesień był na najwyższym poziomie!

Film:

Wrześniowe wieczory były tym razem filmowe. Dwa pierwsze to obrazy znane i uznane. I ważne. Ostatni tytuł – nowość – z całą pewnością możemy zaliczyć także do kategorii filmów ważnych.

  • Klient – reż. Asghar Farhadi, Francja, Iran, 2016.
  • Moonlight – reż. Barry Jenkins, USA, 2016.
  • Najpierw zabili mojego ojca – reż. Angelina Jolie, USA, 2017.

MUST SEE!!!

Muzyka:
  • Massive Attack.
  • Portishead.

Elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca… Daj się uwieść!!!

Podsumowując – wrzesień roku 2017 był miesiącem literatury najwyższych lotów. Na wczoraj, dziś i na jutro. Filmy dotykały spraw istotnych, tu czy gdzieś tam… Muzyka zaś pozwalała zanurzyć się!

Podsumowanie miesiąca – sierpień 2017

Podsumowanie miesiąca - sierpień

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Sierpień dobiega końca (jeszcze tylko niespełna dwie godziny), choć gorąco się zrobiło, to ciemność coraz wcześniej przychodzi, wrzosy kwitną, a babie lato szaleje! Koniec wakacji nastał, ale – na pocieszenie – lato wciąż trwa!!! Jaki był sierpień książkowo, filmowo, muzycznie? Bujny!

Wydarzenia:

Wydarzeń miało nie być, ale takie odejścia trzeba odnotować i zapamiętać:

  • Śmierć Janusza Głowackiego – znów kultura polska poniosła wielką stratę!!!
Książki:

Sierpniowy plany obejmowały znów tylko dwie pozycje – powrót do klasyki polskiej i amerykańskiej. Dobrze mi robi to wracanie do klasyki. Niekiedy trudno się zabrać, bo nowości na które ma się chęć przybywa, piętrzą się stosy, kuszą, ale już jak się zasiądzie uczta jest lotów najwyższych. Może Chłopi Reymonta to nie jest lektura na lato, raczej na długie jesienne i zimowe wieczory, ale właśnie w tym czasie beztroskim, wtedy kiedy z naturą bliżej jesteśmy, to była odpowiednia lektura. Scarlett O’Hara zaś była idealnym towarzystwem (choć początkowo irytującym)

Sierpień był też czasem wczorajszych nowości. I poruszył różne struny wewnętrzne, różne rejony. Hertmans – strach, St Aubyn  – perwersja, Kamiński – kafkowskość. Do Particka pewno jeszcze wrócę, bo to dopiero pierwszy tom, a o Loli już było! A oto lista w kolejności alfabetycznej:

  • Chłopi – Władysław Reymont.
  • Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell.
  • Głośniej niż śnieg – Stefan Hertmans.
  • Patrick Melros – Edward St Aubyn.
  • Tylko Lola – Jarosław Kamiński.

Tylko Lola – MUST READ!!!

Film:

Skromnie! Bardzo! Czas na filmy jeszcze nadejdzie! Obejrzałam dwa. Pierwszy widziałam pierwszy raz – dobry, warty poświęcenia czasu, ale bez zachwytów, drugi widziałam po raz… Nie zliczę! I oglądać będę wciąż!

  • Pokot – reż. Agnieszka Holland, Polska, 2017.
  • Tatuaż – reż. Jane Campion, USA, 2003.
Muzyka:

Bezkonkurencyjne babki:

  • Lou Doillon.
  • Charlotte Gainsbourg.

Daj się uwieść!!!

Podsumowując – sierpień roku 2017 był miesiącem zachwytów, emocji, drżeń. Dlatego polecam wszystko co powyżej, ze szczególnym wskazaniem oczywiści na Tylko Lolę – to z pewnością powieść, którą będę podarowywać innym. Tylko sza! Bo to mają być prezenty-niespodzianki 😉 !

Podsumowanie miesiąca – lipiec 2017

Podsumowanie miesiąca - lipiecCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Sierpień rozgościł się na dobre, dzień już znacznie krótszy, ciemność coraz wcześniej nas ogarnia (zauważyliście to?????????????), czas więc najwyższy na podsumowanie lipca, tego zachlapanego jak nigdy miesiąca!!! Deszcz robił sobie przerwy baaardzo krótkie. Trudno było nawet poczuć, że lato nadeszło i brnie… Nie wadziło to jednak oddawaniu się doznaniom estetycznym!!! Wręcz temu sprzyjało.

Wydarzenia:

Wydarzeń miało nie być, ale takie odejścia trzeba odnotować i zapamiętać:

  • Śmierć Julii Hartwig – jednej z ostatnich wielkich!!!
Książki:

Lipcowe plany obejmowały tylko dwie pozycje – powrót do klasyki polskiej i amerykańskiej. Odbyłam więc za sprawą Prusa podróż sentymentalną do Warszawy XIX wieku i na nowo zaznajomiłam się z tamtejszym światkiem, znów pokochałam Wokulskiego i szczerze mu współczułam. Pokochałam też tego łotra Gilberta z powieści Jamesa, a jego Isabel znów stała mi się baaardzo bliska. Lipic to był też czas wczorajszych nowości. Izraelski pisarz Dawid Grosman został laureatem Międzynarodowej Nagrody Bookera 2017 roku za powieść o tytule wiele obiecującym i z powodu tego tytułu sięgnęłam po tę publikację. Zaskoczyła mnie. Wciągnęła. Trzymała w napięciu od ostatnich zdań. No i powieść miesiąca – Wróżba – a może roku? Więcej o niej teraz słów nie będzie, bo wkrótce pojawi się osobna nota na temat tej szczególnej szwedzkiej powieści. A oto lista w kolejności alfabetycznej:

  • Lalka – Bolesław Prus.
  • Portret damy – Henry James.
  • Wchodzi koń do baru – Dawid Grosman.
  • Wróżba – Agneta Pleijel.

Wróżba MUST READ!!!

Serial:

Tak, tak!!! Tym razem nie film, bo filmu ani jednego w lipcu nie obejrzałam (choć już zasiadałam do Deszczowej piosenki, ale wyszło wieczorne słońce, więc szybko zmieniłam plany, by nie straszyć). Dlaczego? Z prostej przyczyny. Tak mnie wciągnął serial, że na żaden film nie miałam już ani czasu 😉 , ani ochoty. Z serialami jestem nieco na bakier, bo zawsze oglądam nie to, co wszyscy inni, a dwa w dodatku dziesięć lat po premierze! Poza tym nienawidzę tego rodzaju rozrywki!!! Bo nic bardziej nie pożera cennego czasu jak właśnie seriale! Przed z końcem zimy skończyłam oglądać ostatni sezon pewnego takiego, który skutki uboczne zaczęłam już odczuwać i postanowiłam, że wraz z nadejściem wiosny nie dam się wciągnąć w nic nowego!! Nawet jeśli starego!! I wiosnę przetrwałam. Nie złamałam się. Niestety, zachlapana letnia aura serialom sprzyjała i poddałam się. Bez reszty utonęłam. Cóż takiego mnie pochłonęło?

  • Downton Abbey

Wszyscy pewno dawno temu widzieli ten serial… No cóż, ja znów ignorantką byłam w tej kwestii i dopiero teraz rozsiadłam się przed ekranem, by dać się uwieść. I rzeczywiście poniosło mnie. W istocie jest to opowieść, która dotyka kwestii uniwersalnych, ale mnie tym razem wyjątkowo nie uniwersalizm pociągał, tylko przemiany, które zaszły w świecie i które w serialu znakomicie pokazano. Opowieść umieszczona jest w konkretnym czasie i konkretnej przestrzeni (arystokratyczna posiadłość na angielskiej prowincji na początku XX wieku) i mamy okazję obserwować jak stary wiktoriański porządek powoli odchodzi w przeszłości, jak zmienia się obyczajowość, mentalność, jak historia wpływa na losy poszczególnych ludzi. A to wszystko wśród wspaniałej scenografii, w pięknych kostiumach, z subtelnym humorem i dystansem. No i do tego barwni bohaterowie – z krwi i kości. Na marginesie dodam, że moja ulubienicą jest seniorka rodu – Violet Crawley, hrabina wdowa Grantham, w której postać wcieliła się Maggie Smith.

Jeśli ktoś serialu Downton Abbey jeszcze nie oglądał, to musi to nadrobić.

Muzyka:

Na lato najlepsza muzyka festiwalowa:

  • PJ Harvey

Daj się porwać tym dźwiękom!!!

Podsumowując – lipiec roku 2017 pozornie był pod psem, ale w istocie był to miesiąc pełen zachwytów, emocji, drgań. Dlatego polecam wszystko co powyżej, ze szczególnym wskazaniem oczywiście na PJ Harvej i Wróżbę, ale do tej powieści jak już wspomniałam jeszcze powrócę w jednej z najbliższych not, bo zasługuje ona na znacznie więcej uwagi.

 

Podsumowanie miesiąca – czerwiec 2017

Podsumowanie miesiąca - czerwiec

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Czerwiec!!! Niby już lato, a jednak to wciąż wiosna przecież. Miesiąc więc ten taki przejściowy. Dlatego należało pozamykać sprawy sezonu kończącego się i przygotować grunt pod sezon nadchodzący. Słowem, był to czas wytężonej pracy. I choć wyczerpującej, to też dającej zadowolenie 😉 .

Dlatego nie było mnogości ani książek, ani filmów. Ale udało się poobcować z treściami niebanalnymi, głównie ze świata literatury.

Książki:

Jako że czerwiec jest ostatnim miesiącem wiosny, to należało sięgnąć po pozostałe pozycje z wiosennego rozkładu jazdy. Przyznam, że nawet próby nie podjęłam, odkładając to na czas bliżej nieokreślony.

Publikacje, po które zaś w czerwcu sięgnęłam, to niemalże świeże bułeczki. Na powieść Whitehead czekałam z niecierpliwością, gdyż temat, któremu jest poświęcona, szczególnie mnie interesuje. Lektura ta jednak zaskoczyła mnie. Wciąż ją trawię, bo wciąż nie wiem czy zaskoczenie to było pozytywne czy negatywne 😉 . Ambiwalencja ta nakazuje mi tę powieść polecić 😉 . Pozytywnym zaskoczeniem była natomiast niepozorna książeczka Bradbury – specyficzna w formie i bardzo subiektywna opowieść o mieście, które wszystko obiecuje. Kolejne publikacje o Witkacym – mój obowiązek – okazały się czystą przyjemnością, choć przyznam, że raczej dla koneserów 😉 .

  • Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki – Colson Whitehead.
  • Młodość chłopczyka: o wczesnej twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza 1900-1914 – Anna Żakiewicz.
  • Witkacy. Etyka – Agnieszka Kałowska.
  • Wszyscy patrzą – Megan Bradbury.

Polecam szczególnie opowieści Whitehead i Bradbury.

Filmy:

W czerwcu i filmy były prawie świeżymi bułeczkami. Poza jednym – uzupełnieniem lektury Margaret Atwood Opowieść podręcznej. Film na podstawie powieści kanadyjskiej autorki, o takim samym tytule, początkowo wciąga i przeraża, później jednak wszystko się rozmywa i traci urok. Carrie Pilby to także obraz powstały na podstawie powieści (Carrie Pilby. Nieznośnie genialna Caren Lissner), który również gorzej wypada w zestawieniu z pierwowzorem. Powieść polecam – lekka, zabawna, inteligentna, film zaś można zobaczyć, ale bez konieczności. Koniecznie natomiast musisz obejrzeć Kalifornie – fabuła, bohaterowie, zdjęcia i muzyka na pięć!!! Pozostałe filmy – cóż, możesz 😉 :

  • Carrie Pilby – reż. Susan Johnson, USA, 2016.
  • Jutro będziemy szczęśliwi – reż. Hugo Gélin, Francja, Wielka Brytania, 2016.
  • Kalifornia – reż. Marina Person, Brazylia, 2015.
  • Kobiecy świat – reż. Kelly Reichardt, USA, 2016.
  • Opowieść podręcznej – reż. Volker Schlöndorff, Niemcy, USA, 1990.

Powtórzę, by nie uleciało – Kalifornia MUST SEE!!!

Muzyka:
  • Joy Division – powrót za sprawą filmu Kalifornia!!!

Powróć do tych szlachetnych dźwięków sprzed dekad!!! Warto!!!

Podsumowując – czerwiec roku 2017 nie był zbyt gorącym miesiącem dla BJ – nie tylko jeśli chodzi o temperaturę powietrza. Cóż, może i dobrze, bo człowiek niekiedy musi odpocząć od emocji. Ale dwie perełki się trafiły i literackie, i filmowe! I je polecam – Kalifornię musisz zobaczyć, a Wszyscy patrzą musisz przeczytać!!!

 

Podsumowanie miesiąca – maj 2017

Podsumowanie miesiąca - maj

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Kapryśny był ten mój maj… Melancholijni, anemiczny, apatyczny, somnambuliczny… Trochę na głowie stanął. Poprzewracał się. Zmęczył…

Książki był czytane bez planu, filmy oglądane pod wpływem impulsu… Co wcale nie znaczy, że zachwytów, uniesień nie było, wstrząsów, ukłuć. Były i to mocne, intensywne.

Książki:

Oczywiście zamiar był – konsekwentnie realizować wiosenny rozkład jazdy. A pozostały pozycje z klasyki literatury polskiej i amerykańskiej. No i na ledwie zamiarze się skończyło, bo nawet nie walczyłam ze sobą. Bez walki odpuściłam, by zdać się zaskoczyć! 

Połowa z tego, co przeczytałam w maju to nowości albo prawie nowości. Wywiady Napiórskiej nie mogły ujść mojej uwadze, gdyż takie rozmowy to pożywka dla mnie 😉 .  Gorąca jeszcze powieść Seethalera kusiła, choć doznałam pomimo wielu walorów uczucia rozczarowania. Kolejna publikacja o Witkacym – mój obowiązek – okazała się czystą frajdą. Druga połowa tego co w maju przeczytałam, to teksty sprzed dekad. Do Pianistki powróciłam po latach. Cieszę się, że znalazłam okazję na tę powtórkę, bo powieść ta wciąż wstrząsa i kłuje, a to ma dla mnie wartość ogromna. Sylvia to zległa rzecz z przeszłości. A że Szklany klosz, niedawno ponownie czytany, siedzi we mnie, to uznałam, że czas na fikcyjną opowieść o poetce. Po fabularyzowane biografie sięgam z zapartym tchem, ta niestety, mimo tragizmu, nie obeszła mnie. No i powieść Atwood… To lektura miesiąca, kwartału, pół roku może nawet. Ale więcej na ten temat teraz nie rzeknę, bo więcej będzie wkrótce w osobnej nocie, więc cierpliwości…

Powieści Jelinek i Atwood szczególnie polecam!!! Musisz przeczytać!!!

Filmy:

W maju filmy były albo sprzed kilku lat – te nieco łatwiejsze, lżejsze, albo sprzed kilku dekad – te bardziej wymagające, które przetrwały próbę czasu. Do tych z drugiej grupy powróciłam po latach i znów przepadłam. Świat wykreowany przez Begmana wciąga bez reszty, Haneke wstrząsa, a Mulligana porusza. Dolan zadziwia mnie wciąż swoją estetyką. Filmy Między nami i Wymarzony oglądałam z przyjemnością, by się odbić.

  • Fanny i Alexander – reż. Ingmar Bergman, Szwecja, Francja, RFN, 1982.
  • Między nami seksoholikami – reż. Stuart Blumberg, USA, 2012.
  • Pianistka – reż. Michaela Haneke, Austria, Francja, Niemcy, 2001.
  • Wymarzony – reż. Kat Coiro, USA, 2013.
  • Zabić drozda – reż. Robert Mulligan, USA, 1962.
  • Zabiłem moją matkę – reż. Xavier Dolan, Kanada, 2009.

Oczywiście szczególnie polecam filmy twórców największych – Bergmana, Haneke i Mulligana.

Muzyka:

W maju delektowałam się muzyką odpowiednią chyba do pory roku. 

  • Múm – cała dyskografia!!!

Polecam!!! Piękne dźwięki!!!

Podsumowując – maj w roku 2017 był pełen emocji. Kilka mocnych tytułów sprawiło, że robiło się niewygodnie, nieswojo! Dla mnie jednak takie doznania są najcenniejsze w zetknięciu z literaturą czy filmem, ze sztuką w ogóle. Choć i przyjemności nie zabrakło. Polecam więc wszystkie pozycje z zestawienia, w zależności od nastroju!