Podsumowanie miesiąca – sierpień-wrzesień 2018

Czas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Dziś podwójne wydanie!

Sierpień

[…] Powietrze lepkie i gęste, wilgoć osiada na twarzach/ Ptak smętnie siedzi na drzewie, leniwie pióra wygładza/ […] A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy/ Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie

[…] Przez okno patrzę znużona, z tęsknotą myślę o burzy/ A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy/ Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie

– Kora Krakowski spleen

Niezapomniany czas. Lato, wakacje, słońca pod dostatkiem, bez deszczu, bez wiatru. Lekkość, radość, śmiech… Bo zaraz przyjdzie płakać, ale jeszcze nie teraz…

Książki

Sierpień BJ pod względem czytelniczym był pełen emocji, choć tytułów za wiele nie było. Pojawiła się tylko jedna tegoroczna nowość – bardzo mocny debiut flamandzkiej autorki. Resztę stanowiły nowości sprzed lat, niekiedy i dekad, które przetrwały próbę czasu (dwie z nich zdobyły prestiżowe nagrody literackie):

  • Kocie oko – Margaret Atwood, Wielka Litera, 2018 – o tej powieści jest już osobna nota, przypomnę więc tylko, że to historia o chłopczycy konfrontującej swe marzenia – o przyjaciółkach, sukienkach – z rzeczywistością, próbującej dostosować się do wymogów otoczenia, że to opowieść o traumie dzieciństwa i jego pokłosiu, o dojrzewaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości, o bezwzględnych, wyrachowanych oprawcach, istnych diabłach wcielonych w pozornie urocze, dobrze wychowane dziewczynki, które zdeterminowały życie kobiety, które naznaczyły swoją obecnością całą jej przyszłość, której pamięć o przeszłości uniemożliwia bycie sobą.
  • Kroniki portowe – Annie Proulx, Rebis, 2007, tł. Paweł Kruk – kultowa powieść, która zdobyła Nagrodę Pulitzera i National Book Award, o której po latach przypomniano polskiemu czytelnikowi za sprawą nowego tłumaczenia (Jędrzeja Polaka), co zmusza niejako bałwochwalców literatury do skonfrontowania starego z nowym. Narracja powolna, senna, melancholijna. Bez brawury, bez fajerwerków. Powieść do celebrowania procesu lektury. Więcej o tej kultowej prozie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu zaufaj i sięgnij po książkę.
  • Poczucie kresu – Julian Barnes, Świat Książki, 2018 – powieść zaskakująca, kunsztowna, uhonorowana Nagrodą Bookera, która obnaża ludzką naturę, to z jaką łatwością, wręcz instynktownie, człowiek „przystosowuje” rzeczywistość do swoich oczekiwań i wyobrażeń dla tak zwanego świętego spokoju, obnaża naturę pamięci, to z jaką łatwością człowiek usuwa z niej to, co niewygodne. Więcej o tej istotnej prozie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu zaufaj i sięgnij po książkę.
  • Szpadel – Lize Spit, Marginesy, 2018 – bezwzględna i brutalna, a przy tym chłodna i zdystansowana opowieść o przyjaźni, zazdrości, zemście, o dorastaniu, okrutnym, kładącym się cieniem na całej przyszłości. Więcej o tej mocnej prozie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu zaufaj i sięgnij po książkę.

Sierpień BJ przemierzała uzbrojona w Szpadel, z Poczuciem kresu i Kocim okiem w kieszeni i te powieści uznaje za lektury warte uwagi. Barnes i Atwood w tych odsłonach cenni, zaś Spit swoim debiutem tylko rozbudza apetyt.

Kroniki portowe do czytania stale, wciąż. Bez pośpiechu, bez hałasu, bez jazgotu. Idealne na długie jesienno-zimowe wieczory, idealne, by się wyłączyć.

Film

To nie był czas filmowy, ale dwa obrazy, skrajnie różne, wejdą do prywatnego kanonu BJ:

  • Blue Jay – reż. Alex Lehmann, USA, 2016 – BJ rodzaj kina – czarno-biały, kameralny, oszczędny, przegadany, niespieszny, pozbawiony akcji, istna psychodrama na dwa głosy na temat spraw podstawowych i najistotniejszych.
  • Mamma Mia! Here We Go Again! – Ola Parker, USA, 2018 – lekki, zabawny, inteligentny, pełen werwy i optymizmu.

Blue Jay – must see!

Podsumowując – sierpień roku 2018 przeminął BJ wśród everymanów, zwyczajnych ludzi zmagających się z codziennością, która za nich nie chce być łaskawa. Wciąż wystawiani na próbę, muszą zawalczyć o sobie, by móc iść dalej. W towarzystwie zawsze raźniej i łatwiej…

Wrzesień

Jutro zaczyna się wrzesień. Boże! Opadła na mnie nagle daremność i przemijanie moich dni i chciałam zacząć krzyczeć w bezsilnej furii na beznadziejne, nieuniknione przemijanie sekund, dni i lat.

– Sylvia Plath Dzienniki 1950-1962

Wrzesień to taki przejściowy miesiąc, bo wprawdzie lato wciąż trwa, ale już jakby jesień. BJ potrzebowała kilku chwil, by się przestawić, oswoić, zaakceptować, polubić, poczuć w tym nowym nadchodzącym dobrze, jak u siebie. Potrzebowała więc czegoś mocnego! I znalazła coś takiego!

Książki

Wydawnictwa urządziły wrzesień bałwochwalcom literatury. BJ poprzestała na dwóch nowościach. Pierwsza zachwyciła, druga zmęczyła:

  • Lincoln w Bardo – George Saunders, Znak, 2018 – wszelkie informacje, które wyjaśniają cóż to za dzieło nie zachęcały BJ. Nęcący był jednak fakt, że istotne jest tu „jak?”. BJ zasiadła więc i przepadła. W tym przypadku forma niesie treść. Lektura ta uświadamia czego brak w literaturze współczesnej (najnowszej), pomijając oczywiście literaturę gatunkową – metafizyki! Autor przekracza tu wszelakie granice! Literatury pięknej i użytkowej, rodzajów i gatunków literackich, i wreszcie (!!!) porządków, światów właśnie – znanego i nieznanego, racjonalizmu i duchowości. Więcej o tej wyjątkowej prozie wkrótce w osobnej nocie. Proszę o cierpliwość, a będzie dane. Albo po prostu zaufaj i sięgnij po książkę.
  • Widzi mi się – Zadie Smith – BJ zupełnie nie po drodze z tą twórczością. Starała się, podchodziła kilka razy. Z każdą książką Zadie Smith ma ten sam kłopot. Konsternację wywołały Białe zęby, Londyn NW też. Jedynie powieść O pięknie przekonała i zachwyciła, choć nie bez „ale”. Miała nadzieję, że Swing Time zachwyci bez „ale”. Niestety… Może więc najnowszy zbiór esejów? Spodobał się co prawda pomysł, by tom odczytać „jako pamiętnik, zapis autentycznych zdarzeń i nie mniej szczerych refleksji autorki nad nimi. Pamiętnik złożony z esejów pisanych przy różnej okazji i na różne tematy, ale z pewnością niebanalnych i nie udawanych”[1], ale niestety, nie wystarczył, by dobrnąć do końca. Nie tym razem! Może kiedyś wrócę.

BJ odsłuchała też znanej powieści w interpretacji Marcina Popczyńskiego:

  • Regulamin tłoczni win – John Irving, Prószyński i S-ka., 2015 – przejmująca opowieść o wchodzeniu w świat, które ukształtuje osobowość i pogląd na świat.

Co BJ uznaje za lekturę obowiązkową? Bez dwóch zdań Lincolna w Bardo!

Film

We wrześniu BJ udało się obejrzeć kilka filmów o wspólnym mianowniku – wszystkie bowiem tytuły dotykają literatury, niestety, nie było to kino porywające, zapadające w pamięć:

  • Księgarnia z marzeniami – reż. Isabel Coixet, Hiszpania, Niemcy, Wielka Brytania, 2017 – na podstawie powieści The Bookshop Penelope Fitzgerald; historia kobiety, która walczy z całym światem o swoje; niestety, film rozminął się zupełnie z oczekiwaniami i wyobrażeniami BJ, która spodziewała się pasji, emocji, namiętności, a dostała opowieść spod znaku angielskiej flegmy z urzekającymi zdjęciami.
  • Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek – reż. Mike Newell, Francja, USA, Wielka Brytania, 2018 – film na podstawie powieści Annie Barrows i Mary Ann Shaffer pod tym samym tytułem; sentymentalna opowieść o tym jak literatura może uchronić przed śmiercią, jak może przekonać i zbliżyć do siebie ludzi; niestety film nie oddaje ani ducha epoki, ani istoty sprawy.
  • Mary Shelley – reż. Haifaa Al-Mansour, USA, 2017 – opowieść o twórczyni powieści gotyckiej i prekursorce literatury fantastyczno-naukowej, o autorce Frankensteina; raczej dla amatorów opowieści melodramatycznych niż koneserów biografii.

Podsumowując – wrzesień roku 2018 Lincolnem stanął! Cóż to była za przygoda!? Raptem lektury dwa dni, a wrażeń estetycznych, emocji na tygodnie. Cała reszta przy tym zbladła. Z pewnością dzieło to znajdzie się w czołówce książek roku 2018. Dlatego – must read!

[1] Przemysław Poznański, Pamiętnik fascynacji. Zadie Smith, Widzi mi się, opublikowano 14.09.2018, https://zupelnieinnaopowiesc.com/2018/09/14/pamietnik-fascynacji-zadie-smith-widzi-mi-sie/, dostęp 03.10.2018.

Podsumowanie miesiąca – wrzesień 2017

Podsumowanie miesiąca - wrzesieńCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Jutro zaczyna się wrzesień. Boże! Opadła na mnie nagle daremność i przemijanie moich dni i chciałam zacząć krzyczeć w bezsilnej furii na beznadziejne, nieuniknione przemijanie sekund, dni i lat.

– Sylvia Plath Dzienniki 1950-1962

Wrzesień dobiegł końca! Wraz z nim lato skończyło się definitywnie! I definitywnie zaczęło się nowe! Nowe pełne obietnic, nadziei, planów…

Jaki był wrzesień książkowo, filmowo, muzycznie? Inspirujący!

Książki:

Wrzesień uwikłany jest jeszcze w Letni Rozkład Jazdy. A ten w tym roku obejmował tylko dwie pozycje – powrót do klasyki polskiej i amerykańskiej. Ale ze względu na najgłośniejszą wrześniową (a może nawet roku 2017) premierę (Gombrowicz. Ja geniusz Klementyny Suchanow) postanowiłam porzucić plany letnie i powrócić do twórczości geniusza. Prawdę mówiąc, to z Gombrowiczem nie rozstaję się od szkoły średniej, od pierwszego z nim kontaktu. Najpierw Ferdydurke, później dramaty, dalej pozostałe powieści i na końcu Dziennik. On to niewątpliwe należy do tych twórców, którzy mieli istotny wpływ na mają wrażliwość, wyobraźnię… Do Dziennika wracam stale fragmentarycznie. We wrześniu zaś postanowiłam przygotować się do lektury biografii, która właśnie ujrzała światło dzienne, i zatopić się znów na dobre, w pełnym skupieniu, w dzieła jednego w wielkich twórców XX wieku.

By nie popaść o obłęd, gombrowiczowski wrzesień przełamać czymś musiałam. Klasyka literatury amerykańskiej, która nigdy się nie starzeje, której lektura za każdym razem jest ucztą wielką, okazała się do tego idealna:

  • Buszujący w zbożu – J. D. Salinger.

Zatem, książkowo wrzesień był na najwyższym poziomie!

Film:

Wrześniowe wieczory były tym razem filmowe. Dwa pierwsze to obrazy znane i uznane. I ważne. Ostatni tytuł – nowość – z całą pewnością możemy zaliczyć do kategorii filmów dobrych.

  • Klient – reż. Asghar Farhadi, Francja, Iran, 2016.
  • Moonlight – reż. Barry Jenkins, USA, 2016.
  • Najpierw zabili mojego ojca – reż. Angelina Jolie, USA, 2017.

MUST SEE!!!

Muzyka:
  • Massive Attack.
  • Portishead.

Elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca… Daj się uwieść!!!

Podsumowując – wrzesień roku 2017 był miesiącem literatury najwyższych lotów. Na wczoraj, dziś i na jutro. Filmy dotykały spraw istotnych, tu czy gdzieś tam… Muzyka zaś pozwalała zanurzyć się!

Podsumowanie miesiąca – wrzesień-październik 2016

Podsumowanie miesiąca - wrzesień-październikCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Uwielbiam planować i podsumowywać, choć nie jestem do końca pewna czy, aby na pewno jest to pozytywne zjawisko…? No, ale cóż, jest jak jest. Czas więc dać upust swoim skrzywieniom i co nieco podsumować, bo się podziało trochę – od pewnego czasu dni mijają w nowym rytmie i należy to odnotować, dając tym samym początek serii wpisów.

Dziś będzie dwa w jednym (bo trochę przysnęłam 😉 ), ale w przyszłości już nie – kolejne miesiące będą podsumowywane na bieżąco.

Wrzesień

Wydarzenia:

Tu tylko jedno prywatne, ale jak wielkie  😉

  • Otwarcie Bałwochwalni – siódmego dnia miesiąca – realizacji pewnego projektu, rozpisanego w głowie w każdym szczególe od pół roku. Wtedy to właśnie wszystko ruszyło. Kolejne dni to już publikacje, pierwsze dwie w odstępach dwutygodniowych, kolejne już tygodniowych (w każdą niedzielę) i oczywiście praca nad blogiem, by wszystko działało, by odpowiednio wyglądało – by wizja przybrała realny kształt. Te prace wciąż trwają i tu proszę o cierpliwość. Blog zapewne będzie ewoluował, zmieniał swoje oblicze, nieco pod względem treści, ale przede wszystkim formy, ale to z czasem.
Książki:

Książek we wrześniu nie było za wiele – czas pochłonęło otwarcie Bałwochwalni. Udało się jednak przeczytać bardzo dobre, zaległe bardziej bądź mniej, powieści (kolejność alfabetyczna):

  1. Cień eunucha – Jaume Cabré.
  2. Jaśnie pan – Jaume Cabré.
  3. Moja walka, cz. 4 – Karl Ove Knausgard.

Jestem fanką pana z Północy i rozkoszuję się jego megalomanią 😉 , a poczucie humoru Cabré mnie bawi, więc polecam!

Filmy:

Kiedy padnięta kończyłam pracę nad blogiem, sił starczało tylko na film. Było kilka obrazów dla mnie nowych, które okazały się rewelacyjne, nie obyło się też powrotu do uwielbianych starych rzeczy (kolejność alfabetyczna):

  1. Córka mojego kumpla – reż. Julian Farino, USA, 2011.
  2. Dziewczyna z pociągu – reż. André Téchiné, Francja, 2009.
  3. Julieta – reż. Pedro Almodóvar, Hiszpania, 2016.
  4. Manhattan – reż. Woody Allen, USA, 1979.
  5. Sztuki wyzwolone – reż. Josh Radnor, USA, 2012.
  6. W Hongkongu jest już jutro – reż. Emily Ting, Hongkong, USA, 2015.
  7. Z dystansu – reż. Tony Kaye, USA, 2011.

Pięć ostatnich musisz zobaczyć!!!

Muzyka:
  • CocoRosie – wciąż, niezmiennie.

Znasz? Jeśli nie, to koniecznie posłuchaj! Jeśli znasz i nie lubisz, to posłuchaj jeszcze raz 😉 !!!

Październik

Wydarzenia:

Ten miesiąc obfitował w doniosłe wydarzenia, których konsekwencje będziemy ponosić już zawsze (kolejność chronologiczna):

  • Śmierć Andrzeja Wajdy.
  • Literacki Nobel dla Boba Dylna.

Komentarz jest zbędny!

Książki:

No, w październiku już lepiej się zorganizowałam i przeczytałam kilka zaległych książek i kilka nowości, wszystkie godne uwagi według BJ oczywiście (kolejność alfabetyczna):

  1. Bracia Burgess – Elizabeth Strout.
  2. Dziewczyny Emma Cline.
  3. Genialna przyjaciółka – Elena Ferrante.
  4. Historia nowego nazwiska – Elena Ferrante.
  5. Historia ucieczki – Elena Ferrante.
  6. Historia zaginionej dziewczynki – Elena Ferrante,
  7. Maria Panna Nilu – Scholastique Mukasonga.

Polecam wszystkie powyższe tytuły!

Filmy:

Znalazł się też czas na filmy i to intrygujące (kolejność alfabetyczna):

  1. Lolo – reż. Julie Delpy, Francja, 2105.
  2. Matka jest tylko jedna – reż. Paul Duddridge, USA, 2016.
  3. Modelka – reż. Mads Matthiesen, Dania, Polska, 2016.
  4. Słowo na M – reż. Michael Dowse, Irlandia, Kanada, 2013.
  5. The Meddler – reż. Lorene Scafaria, USA, 2016.

Wszystkie musisz zobaczyć!

Plus, oczywiście:

Muzyka:

No tu nic innego nie mogło się pojawić:

  • Bob Dylan i już!

Podsumowując – wrzesień i październik 2016 to był czas ekscytujący. Działo się 🙂 🙂 🙂 , a i przeczytane książki oraz obejrzane filmy dostarczyły ogromnej przyjemności. Polecam rzeczy, które powyżej wymieniłam!!! Założę się, że znajdziesz coś dla siebie!!!

Inicjały02