„Saharyjskie dni” – Sanmao

„Saharyjskie dni” to autobiograficzna proza powstała w 1976 roku – po kilku latach spędzonych przez autorkę na pustyni. To autoportret niezwyczajnej kobiety, „dziewczyny z pustyni” (s. 31). To rodzaj literatury podróżniczej, którą tworzy zbiór zabawnych i przejmujących historii, błysków, migawek, ilustracji, not, scen, anegdot, fragmentów z życia autorki. To relacja z tamtego czasu, zapis tamtych chwil. Ale to też coś nadto. Mamy tu bowiem przekroczenie, zatarcie granicy, która rozdziela gatunki literackie. Poszczególne części – opowiadania – tworzą całość, która jest opowieścią o zderzeniu z innym, o codzienności współbycia z innym. To zaangażowana opowieść, dającą ogląd znacznie szerszy niż intymny.

Ch’en P’ing

Niejaka Ch’en P’ing (a właściwie Ch’en Mao-p’ing), znana również jako Echo Chen, urodzona w 1943 roku w Chinach, w rodzinie, która w 1949 roku przeniosła się na Tajwan, pisarka, a raczej „opowiadaczka” (s. 25) i tłumaczka i podróżniczka. Swój literacki pseudonim – Sanmao – przyjęła po bohaterze komiksów Zhanga Leping powstałych w 1935 roku jako reakcja na wojnę chińsko-japońnską. Komiksowy Sanmoa to nieodżywiony z powodu ubóstwa chłopiec z trzema włosami (imię „Sanmao” znaczy „trzy włosy”), który uosabia niewinne ofiary konfliktu, które cierpiały najbardziej. Tajwańska pisarka, przyjmując to wymowne imię, dała w ten sposób wyraz swego pokrewieństwa z dziećmi wojny, mimo że sama była dzieckiem szczęśliwym.

Urodziła się w chrześcijańskiej, pełnej miłości prawniczej rodzinie, która, zapewniając poczucie bezpieczeństwa, dbała o wszechstronny i niczym nieograniczony rozwój dziewczynki (przerwała naukę w gimnazjum, a jej edukacją zajęli się rodzice i zaangażowani przez nich nauczyciele). Studia zaś na wydziale filozofii, które rozpoczęła jako wolny słuchacz, szybko przerwała, by wyruszyć do Europy, a następnie USA.

Niezależna, odważna, buntownicza, wykształcona, bystra, ciekawa świata, pełna życzliwości i empatii Sanmao, „trzymająca ster łodzi swego życia” (s. 33), szybko wyruszyła w nieznane, by poznać, odkryć, doświadczyć. Studiowała w Hiszpanii i Niemczech, pracowała w bibliotece w Illinois. Po powrocie do rodzinnych stron została wykładowcą germanistyki i filozofii Uniwersytetu Kultury Chińskiej. Wkrótce znów wyruszyła na Zachód, do Hiszpanii, gdzie ponownie spotkała się z poznanym sześć lat wcześniej Jonśe.

Podbój Sahary

Marzeniem Sanmao był podbój Sahary – to pragnienie narodziło się jeszcze w dzieciństwie, na lekcji geografii. Z czasem dopięła swego, czego pokłosiem są właśnie „Saharyjskie dni”.

Trudno mi to wytłumaczyć, ale cała i bez reszty oddałam się wtedy tej obcej ziemi. […] moje wieczne pragnienie, by pognać na pustynię, jeszcze się wówczas wzmogło. Ludzie, których znałam, uważali tę moją tęsknotę za chyba jakiś żart. Często mówiłam, że chcę pojechać na pustynię, ale nikt nie brał tego na poważnie. Przyjaciele, którzy rozumieli mnie nieco lepiej, tłumaczyli sobie moją chęć wyjazdu na pustynię tym, że znudził mi się ten świat, więc chcę uciec od niego, wyjechać i więcej nie wrócić. Prawda była jednak inna, niż im się wydawało. To, jak mnie widzą inni, nie ma na szczęście żadnego związku z tym, jaka jestem naprawdę. (s. 173)

Jonśe, wiedząc, że Ch’en P’ing planuje wyjazd na Saharę, postarał się o pracę na dalekich piaskach Afryki w kopalni fosforów, by przygotować wszystko na jej przyjazd.

Z nikim się nawet nie pożegnałam. […] Zatrzasnęłam drzwi i wyszłam, zamykając tym samym za sobą życie, które znałam. Pędziłam ku nieznanej pustyni. (s. 174)

– No to chodź, Obca, idziemy! José już wiele lat temu tak mnie nazywał; bynajmniej nie dlatego, że powieść Camusa była wtedy bardzo popularna, ale dlatego, że miano „Obcej” bardzo dobrze do mnie pasowało. Nie byłam taka jak inni zwykli śmiertelnicy na tym świecie, często pragnęłam uciec z toru, którym biegło życie normalnych ludzi, i zrobić cos bez dającego się wyjaśnić powodu. (s. 175)

Sanmao

Życie na pustyni było swoistym doświadczeniem, które, jak twierdzą najbliżsi, zmieniło ich „małą siostrzyczkę”, „siostrunię”, „ciocię”, Ch’en P’ing w Sanmao – w pisarkę. Pisała zaczęła znacznie wcześniej, ale to tam objawił się w pełni jej literacki talent. Tam, wraz z serią opowieści o Saharze, stała się pisarką.

Dramatyczne wydarzenia

W rodzinne strony Sanmao wróciła po tragicznej śmierci męża (na Saharze Hiszpańskiej Sanmao wzięli ślub), który zginął podczas nurkowania. Pracowała na uczelni, prowadząc kurs kreatywnego pisania i zajęcia z eseistyki. Pisała.

Zmarła w wieku czterdziestu ośmiu lat, popełniając samobójstwo po długiej depresji. Najbliżsi przyczyn tragedii upatrywali w braku spokoju ducha Sanmao, którego przez tułacze życie, bogactwo doświadczeń nie mogła zaznać.

Azjatycka legenda literacka

Opowieści Sanmao z Afryki są w literaturze chińskiej pierwszymi tekstami literackimi, które mówią o saharyjskiej rzeczywistości. Autorka swe doznania, refleksje przelewała na papier, pozostawiając na trwałe ślad w historii literatury tajwańskiej i stając się w świecie literatury chińskojęzycznej legendą. Dzięki nim też zaistniała na arenie międzynarodowej. Opowieści te ukazały się w Australii, Indiach, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Meksyku, RPA, Szwecji jeszcze za życia pisarki.

Sanmao nie jest jednak tylko autorką pustynnych opowieści. Jej spuścizna literacka jest bogata i różnorodna – tworzą ją opowiadania, eseje, zapiski z podróży, listy, teksty piosenek, przekłady, scenariusze filmowe.

Intymna proza zaangażowana

Autorka/ narratorka „Saharyjskich dni” nie jest tu turystą z Zachodu, który przybył popatrzeć i się nadziwić. Z całą świadomością bycia odmiennym od ludu Sahrawi, niebezkrytycznie, ale bez poczucia wyższości, ze zrozumieniem, otwartością i czułością, wrażliwa, pełna troski, uważna i spostrzegawcza, niekiedy bezradna snuje opowieść o swoim codziennym życiu z mężem na saharyjskich piaskach.

Nie jest to jednak tylko opowieść prywatna. Autorka wykracza daleko poza jej obręb. Opowiadając o stosunkach rodzinnych, sąsiedzkich, o relacjach pomiędzy kobietami a mężczyznami, ubogimi a zamożnymi, tymi uprzywilejowanymi i tymi nie, kolonizatorami i kolonizowanymi, o ich punktach widzenia, ich perspektywach, rejestrując niesprawiedliwości świata, pokazuje daleki świat w szerszej perspektywie, czyniąc ze swoich opowieści literaturę zaangażowaną.

Pozorna lekkość pióra

Opowieści przytaczane są bez zachowania chronologii. Jakby spontanicznie, przypadkiem, bez namysłu nad całością, z dość specyficznym poczuciem humoru. To wszystko sprawia, że pozornie mają lekki charakter, który pozornie przysłania powagę tematów, istotność poruszonych kwestii, w efekcie zaś tylko zwiększa pole rażenia, siłę jaką te sceny wywołują u odbiorcy, zapadając na długo w pamięć.

Autoportret kobiety

„Saharyjskie dni” to też autoportret niezwyczajnej kobiety w ogrodniczkach, namiętnie palącej papierosy, która nie przywiązywała wagi do pieniędzy – spragnionej wiedzy, poznania, przygód, gotowej na każde ryzyko, stawiającej sobie wyzwania, niezwykle silnej, zdolnej znieść wszystko.

Tytuł – „Saharyjskie dni”

Autor – Sanmao

Tłumaczenie – Jarek Zawadzki

Wydawnictwo – Kwiat Orientu

Rok – 2018

DLA KOGO – nie tylko dla koneserów literatury faktu, literatury zaangażowanej, dla fanów literatury tajwańskiej, dla miłośników literatury podróżniczej, dla każdego, dla wrażliwych i otwartych

PO CO – by poznać

MOJA OCENA – 4/6

*Wszystkie cytaty z dzieła pochodzą z tomu, Saharyjskie dni, Sanmao, Kielce 2018.

** Tytuł oryginalny – odsyłam do tomu, rok pierwszego wydania – 1976, rok pierwszego wydania polskiego – 2018.