Więcej niż epopeja. „Genialna przyjaciółka” – Elena Ferrante

Cykl powieści Eleny Ferrante, którego całość nosi tytuł „Genialna przyjaciółka” (zwany cyklem neapolitańskim, czy tetralogią neapolitańską), składa się z czterech części i na polskim rynku zaczął pojawiać się w roku 2014. Wiosną zaś 2016 roku dobiegł końca.

Każda powieść cyklu jest pełna, autonomiczna, skończona, ale tylko razem, tylko w zestawieniu, w ciągu, ujawniają czym są w istocie. Co sprawia, że cykl neapolitański po prostu zachwyca. Osobno są to po prostu dobre powieści, razem ukazują fenomen Ferrante, fenomen tej tetralogii.

Czytaj więcej

Małżeński portret nieprzystający. „Fatum i furia” – Lauren Groff

Zapewne nikomu nie jest obce uczucie irytacji, złości, ale przede wszystkim bezsilności, gdy podczas rozmów istotnych mówi się A a interlokutor słyszy B, gdy mówi się jedno a rozmówca słyszy drugie, gdy zdania wypowiadane mijają się, idą w próżnię, gdy sens nadany danym słowom, zupełnie nie pokrywa się z sensem danych słów rozmówcy… Nawet jeśli rozmawiają bliscy sobie ludzie…

Relacje międzyludzkie to temat bez dna. Zagadnienie jedno z ciekawszych w ludzkiej egzystencji. Najbardziej zagadkowe, intrygujące, niejednoznaczne. Temat, który od zawsze nurtuje twórców. W roku 2016 ukazały się między innymi dwie powieści, które w gruncie rzeczy są wiwisekcją związków międzyludzkich właśnie. Na jedną z nich właśnie przyszedł czas.

Czytaj więcej

American dream. „Dziewczyny” – Emma Cline

Era hippisowska, to okres, który niewątpliwie w sposób znaczący wpłynął na wizerunek kultury amerykańskiej drugiej połowy XX wieku, zaś Charles Manson ze swoją ferajną (sektą zwaną Rodzina) to jeden z jego wręcz symboli. Dlatego powieść, która jest promowana, jako historia zanurzona w tamtym świecie (autorkę, która dorastała w Kalifornii, miejscu grasowania Manson, intrygował tamten czas) musiała przykuć uwagę amatora kultury amerykańskiej. Szybko jednak się rozczaruje, jeśli po lekturze „Dziewczyny” oczekiwał sfabularyzowanej wersji faktów sprzed dekad. Dostaje bowiem coś zgoła innego.

Czytaj więcej

Esej o istocie. „Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia” – Tomas Espedal

Książeczka „Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia” Tomasa Espedala (raptem prawie 160 stron) należy do serii Europa Odnaleziona wydawnictwa Draft Publishing. Seria ta ma przybliżać dzieła współczesnych pisarzy europejskich, którzy do tej pory nie byli tłumaczeni na język polski.

Skromnie wydane dzieło norweskiego autora, o kolorowej okładce w stylu prymitywizmu Henri Rousseau Celnika, nie skrzeczy, nie szantażuje potencjalnego odbiorcy, nie nakazuje uznać go, zachwycać się nim jeszcze przed lekturą. Niestety, z powodu braku odpowiedniej oprawy, można przejść koło niego obojętnie. A szkoda, bo zasługuje na uwagę. Szczególnie dziś. Powieść ta (tu odczuwam pewien zgrzyt, do czego za chwilę powrócę) wymaga też pewnego skupienia, o które trudno w hałasie XXI wieku, co może stanowić przeszkodę w lekturze, ale jeśli tylko da się jej szansę (a może sobie?????), porwie!

Czytaj więcej

O parszywym życiu. „Małe życie”– Hanya Yanagihara

Biorąc pod uwagę fakt, że jest to pierwsza notatka w Bałwochwalnii, to powinnam zacząć chyba nieco inaczej, bardziej à propos. Ale nie będzie, przecież nie musi, bo kto powiedział, że musi? Choć pewnie byłoby, gdyby nie okoliczności, które temu nie odpowiadają. Dni lata 2016 roku pulsowały w rytmie „Małego życia” Hanyi Yanagihary, definiując je, więc ta pierwsza nota nie może być czemuś innemu podporządkowana, bo przecież chodzi w końcu o blog książkowy.

Czytaj więcej