Emily Dickinson – eremitka z Nowej Anglii

W korowodzie dobrych duchów Bałwochwalnii idzie Emily Dickinson. Ona, ta eremitka z Nowej Anglii, musiała tu zagościć. Dlaczego? Bo była niezależną umysłowo kobietą, wymykającą się, odważną, o nieprzeniknionym umyśle, która wyprzedzała swą epokę, kobietą widzącą znacznie szerzej i głębiej, która potrafiła dostrzec niuanse ludzkiej egzystencji i pojąć niepojęte prawa rządzące światem, która zapłaciła za to wszystko wysoką cenę, jeśli nie najwyższą. A tylko ktoś taki może inspirować, dodawać otuchy, popychać do działania, dawać siłę i odwagę!

Czytaj więcej

Susan Sontag – wieczna studentka*

W korowodzie dobrych duchów Bałwochwalnii idzie Susan Sontag. Ona, ta wieczna studentka, musiała się tu znaleźć. Dlaczego? Bo to ikona nie tylko popkultury i zbuntowanego myślenia, ale i ikona świadomego życia, świadomego bycia, świadomej egzystencji. A tylko ktoś taki może inspirować, dodawać otuchy, popychać do działania, dawać siłę i odwagę!

Czytaj więcej

Frida Kahlo – „kulawa” Metyska

Korowód dobrych duchów Bałwochwalnii rozpoczyna Frida Kahlo. Skąd ten wybór? Nie, tu wyboru nie było. Frida musiała być pierwsza z racji szczególnego związku z Bałwochwalnią. Kiedy rodził się projekt, artystka towarzyszyła temu na każdym kroku. Za sprawą książki Barbary Mujicy Frida, którą wówczas niżej podpisana czytała, będącej rodzajem zbeletryzowanej biografii malarki. Nie będę pisać o samej książce, bo nie miejsce na to (być może kiedyś wrócę do niej), wspomnę jedynie, że książka oddaje ducha artystki i jej twórczości – niepowtarzalny koloryt, na pierwszy rzut oka radosny, na drugi już tragiczny. I tak, za sprawą przypadku, a może przeznaczenia, zarysowując wizję Bałwochalnii, Frida stała tuż obok i podpowiadała… Inspirowała!

Czytaj więcej