American dream. „Dziewczyny” – Emma Cline

Era hippisowska, to okres, który niewątpliwie w sposób znaczący wpłynął na wizerunek kultury amerykańskiej drugiej połowy XX wieku, zaś Charles Manson ze swoją ferajną (sektą zwaną Rodzina) to jeden z jego wręcz symboli. Dlatego powieść, która jest promowana, jako historia zanurzona w tamtym świecie (autorkę, która dorastała w Kalifornii, miejscu grasowania Manson, intrygował tamten czas) musiała przykuć uwagę amatora kultury amerykańskiej. Szybko jednak się rozczaruje, jeśli po lekturze „Dziewczyny” oczekiwał sfabularyzowanej wersji faktów sprzed dekad. Dostaje bowiem coś zgoła innego.

Czytaj więcej

Jesienne propozycje – jesień 2016

Jesień zagościła… Czas więc najwyższy na propozycje na nowy sezon. Wykaz jest bardzo subiektywny, według indywidualnych upodobań. Nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania tropią nieco inne gatunki. Sporo natomiast jest literatury faktu.

Czytaj więcej

Esej o istocie. „Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia” – Tomas Espedal

Książeczka „Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia” Tomasa Espedala (raptem prawie 160 stron) należy do serii Europa Odnaleziona wydawnictwa Draft Publishing. Seria ta ma przybliżać dzieła współczesnych pisarzy europejskich, którzy do tej pory nie byli tłumaczeni na język polski.

Skromnie wydane dzieło norweskiego autora, o kolorowej okładce w stylu prymitywizmu Henri Rousseau Celnika, nie skrzeczy, nie szantażuje potencjalnego odbiorcy, nie nakazuje uznać go, zachwycać się nim jeszcze przed lekturą. Niestety, z powodu braku odpowiedniej oprawy, można przejść koło niego obojętnie. A szkoda, bo zasługuje na uwagę. Szczególnie dziś. Powieść ta (tu odczuwam pewien zgrzyt, do czego za chwilę powrócę) wymaga też pewnego skupienia, o które trudno w hałasie XXI wieku, co może stanowić przeszkodę w lekturze, ale jeśli tylko da się jej szansę (a może sobie?????), porwie!

Czytaj więcej

Dobry duch – Frida Kahlo – „kulawa” Metyska

Korowód dobrych duchów Bałwochwalnii rozpoczyna Frida Kahlo. Skąd ten wybór? Nie, tu wyboru nie było. Frida musiała być pierwsza z racji szczególnego związku z Bałwochwalnią. Kiedy rodził się projekt, artystka towarzyszyła temu na każdym kroku. Za sprawą książki Barbary Mujicy Frida, którą wówczas niżej podpisana czytała, będącej rodzajem zbeletryzowanej biografii malarki. Nie będę pisać o samej książce, bo nie miejsce na to (być może kiedyś wrócę do niej), wspomnę jedynie, że książka oddaje ducha artystki i jej twórczości – niepowtarzalny koloryt, na pierwszy rzut oka radosny, na drugi już tragiczny. I tak, za sprawą przypadku, a może przeznaczenia, zarysowując wizję Bałwochalnii, Frida stała tuż obok i podpowiadała… Inspirowała!

Czytaj więcej