Podsumowanie sezonu – lato 2019 – rekomendacje czytelnicze

Czas na sezonowe podsumowania czytelnicze, które w istocie są rodzajem rekomendacji.

Lato, wakacje, słońce, radość, śmiech, zabawa, beztroska, lekkość, nicnierobienie nie oznacza wcale, że człowiek oddał mózg do przechowalni. I nie myśli. I chce tylko pławić się w rozrywce odmóżdżającej. Ignorując cały wszechświat. W ten lekkomyślny okres w roku, zmysły są przecież szczególnie wyczulone, a odciążony mózg niezwykle pojemny i chłonny. Odbiera się wszystko z większą intensywnością. Wręcz cierpi się na nadwrażliwość. I niekiedy odczuwa się głód, który musi być zaspokojony jak najszybciej, bo w innym wypadku nie dotrwa się do świtu.

Niestety, mnie tego lata nie było dane przeczytać czegoś tak mocnego. Nie trafiłam na nic takiego, a może po prostu trafić nie chciałam? Może potrzebowałam tym razem innego rodzaju intelektualnych i estetycznych stymulacji?

Sezon czytelniczy nie był więc zbyt bogaty, mimo wszystko z trzema tytułami warto się zmierzyć, gdyż zdaniem BJ warte są uwagi! Czwarty zaś…

Czytaj więcej

„Jeszcze” – Hakan Günday

„Jeszcze” to relacja z życia przemytnika, która w istocie jest opowieścią o tym jak rodzi się zło; o przemianie człowieka w „budzącą postrach kreaturę” – obraz odmalowany w czterech technikach malarstwa renesansowego – sfumato, cangiante, chiaroscuro, unione – przedstawiający przejście z jasności w ciemność. Pierwsza część opowiada o tej transformacji, druga zaś o życiu po…

Ale „Jeszcze” to także sugestywna opowieść o życiu uchodźcy – o codziennej gehennie jaką musi przejść, by w końcu jego marzenia rozbiły się u wybrzeży raju, to o opowieść o pragnieniu lepszego życia, na które nie ma szansy.

Günday  w szczególny sposób mówi o odwiecznej walce dobra ze złem.

Lektura tej opowieści zaskoczy i usatysfakcjonuje pod każdym względem. Pod warunkiem oczywiście, że nie jesteśmy amatorami literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej. To bowiem powieść z kategorii tych najcięższych, nie najłatwiejszych i delikatnie mówiąc mało przyjemnych.

Czytaj więcej

Podsumowanie sezonu – wiosna 2019 – rekomendacje czytelnicze

Czas na sezonowe podsumowania czytelnicze, które w istocie są rodzajem rekomendacji.

Wiosną ludzkość wariuje. Wydawcy także. Mamią nas każdego dnia premierami, które faktycznie mało kiedy chcemy, ale zawsze musimy przeczytać. A do tego wznowienia, nowe tłumaczenia… Trzeba mieć naprawdę niezłą silną wolę, by nie ulec pokusie. Trzeba być naprawdę twardym, by się nie dać. Dziesięć razy należy zastanowić się czy warto. Bo szkoda funduszy, bo nie ma miejsca na wszystko, a przede wszystkim, bo szkoda czasu na rzeczy mierne. Wiosną przeczytałam to i owo. Tym razem niewiele nowego, sporo starego. Coś pierwszy raz, coś kolejny…

Sezon był rewelacyjny, zbiory estetyczne i intelektualne obfite. Bałwochwalcom literatury BJ poleca to, co jej zdaniem warte jest uwagi!

Czytaj więcej

„Zanim dopadnie nas czas” – Jennifer Egan

„Zanim dopadnie nas czas” Jennifer Egan, czwarta powieść w dorobku autorki (ostatnio znów dała o sobie znać za sprawą powieści „Manhattan Beach”), która przyczyniła się do nadania jej miana postmodernistki, to niepozorna proza, której wagę odkrywamy dopiero wraz z ostatnim słowem. Jej lektura nie daje radości, przyjemności czy satysfakcji. Raczej męczy, nuży, żeby nie powiedzieć rozczarowuje. Dopiero z końcem lektury albo i jeszcze później do odbiorcy dociera jej ciężar. Wyłania się bowiem sens, który autorka przemyciła pod pozorem niekontrolowanego chaosu. I chwilowo jest lepiej, ale tylko chwilowo, dopóki nie dotrze ukazana „marność nad marnościami”. Okazuje się bowiem, że powieść jest poświęcona kwestiom najistotniejszym, bo egzystencjalnym, które trawią ludzkość od jej zarania. Nic więc dziwnego, że powieść uhonorowana została Pulitzerem (w 2011 roku, w kategorii fikcja literacka).

Czytaj więcej

Podsumowanie sezonu – zima 2018/2019 – rekomendacje czytelnicze

W Bałwochwalnii do tej pory nie było podsumowań tego typu… Zarzucając praktykę bilansów miesięcznych, postanowiłam wprowadzić sezonowe podsumowania czytelnicze, które w istocie będą rodzajem rekomendacji.

Zima to idealna pora roku na lekturę. Niewiele rzeczy odrywa nas wówczas od książki, poza obowiązkami oczywiście. Książka kusi zimą najbardziej, mruga z wystaw sklepowych, z regałów, parapetów, nocnych stolików. Woła. I mól książkowy nie umie udomowić. Nie może. Nie chce. Zimą przeczytałam to i owo. Coś nowego, coś starego. Coś pierwszy raz, coś kolejny…

Sezon był rewelacyjny, zbiory estetyczne i intelektualne obfite. Bałwochwalcom literatury BJ poleca to, co jej zdaniem warte jest uwagi!

Czytaj więcej