Esencja

Esencja to nowa podkategoria not – tekstów będących krótką, skondensowaną publikacją na temat książek, które BJ poleca nie tylko bałwochwalcom literatury. Do tej pory w Bałwochwalnii tego rodzaju teksty były niekończącymi się elaboratami, które BJ uzasadniała wewnętrzną potrzebą wyczerpującej wypowiedzi, dążeniem do niedoścignionych wzorów (tu należałoby poruszyć kwestie recenzji jako gatunku, krytyki literackiej itp., ale to temat na osobną notę, na którą prędzej czy później przyjdzie czas). Jednak pewnego dnia, uświadomiono ją, że niektórzy nie czytają długich wywodów, gdyż czas, który mieliby im poświęcić, wolą poświęcić danej książce.

Czytaj więcej

Dzień Dziecka – enfant terrible

Dzieci!!! Przekleństwo czy błogosławieństwo? Hamlet mogłyby zapytać…

Zakładając, że człowiek nigdy nie przestaje być dzieckiem, ani wtedy, kiedy skończy osiemnaście lat, ani wtedy, kiedy rodzice umierają, bowiem dzieckiem pozostaje zawsze, będąc stale, niezmiennie potomkiem mitologicznej Gai i biblijnej Ewy, to gdy myślę o dzieciach małych – pucułowatych ufnych buziach – błogosławieństwo, gdy zaś o dużych – aroganckich, wyrachowanych, pozbawionych empatii, szacunku – przekleństwo. Zgodnie z porzekadłem – małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot (choć są wyjątki oczywiście – ja na przykład 😉 )

I choć dziecko uosabia niewinność i naiwność, przymioty ducha ludzkiego najpiękniejsze, bo nieskażone, czyste i delikatne, sytuujące go na wyżynach boskiego porządku, to istny demon, niosący pochodnie zniszczenia.

Czytaj więcej

Dzień Matki – nie taki diabeł straszny

O Matki Wszechobecne i Wszechmocne! Despotyczne! Pozbawione wyczucia i empatii! Dlaczego jesteście tak okrutne dla swych córek?

A może to córki są tak bezlitosne wobec swych matek? Walczą z nimi zaciekle, na śmierć i życie, nie dając im szansy na słowo wyjaśnienia, usprawiedliwienia. Nie pozwalają dojść im do głosu.

Czytaj więcej

Klasyka – lek na zło świata tego

Jak głosi słowo wstępne misją Bałwochwalnii jest ocalenie od zapomnienia dzieł, o których zapomnieć nie można, bo będzie to wyrządzenie ludzkości zła, którego naprawić się już nie zdoła. Chodzi zatem o krzewienie literatury przez wielkie „L”, klasyki tak zwanej (mówiąc klasyka mam na myśli przede wszystkim literaturę piękną, ale nie tylko, także kanoniczne prace historyczne, filozoficzne) – zestawu tekstów uznanych za wzór, zestawu tekstów podstawowych dla danego kręgu kulturowego, czyli dzieł tak zwanego kanonu.

Czytaj więcej