Kartoteka 16

Kartoteka 16 - Ezra Pound - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Ezra Pound, 1963*

Ezra Pound

30 października 1885 – 1 listopada 1972

Amerykański poeta, twórca okresu międzywojennego, współtwórca imagizmu.


*Autor Walter Mori (Mondadori Publishers) – http://www.gettyimages.co.uk/detail/news-photo/portrait-of-the-american-poet-and-writer-ezra-pound-venice-news-photo/141553543, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=41337345, dostęp 18.04.2017.

Garść refleksji – o sprawach okołoksiążkowych

Garść refleksji - o sprawach okołoksiążkowychDziś garść refleksji Bałwochwalicy Jednej o tym i o tamtym!

Kanon lektur, biblioteki, księgarnie, cena książki to tematy, o których ostatnio dużo się mówi. I są to zagadnienia od lat mi bliskie. Dlatego teraz, niejako sprowokowana, postanowiłam dać upust swoim myślom na ten temat.

Cena książki

Zacznę od końca. Tu wszystko zależy od punktu siedzenia i racjonalności myślenia. Można dodać, że też od zasobności sakwy i stosunku do mamony. Niestety, trudno dojść do jakiegoś konsensusu. Jeden chce jak najtaniej kupić, drugi jak najdrożej sprzedać. Czy przy tym konflikcie interesów możliwe jest porozumienie? Odrobina dobrej woli i…

Słowa te piszę z pozycji rozkroku. Bo jestem czytelnikiem, a raczej molem książkowym i zbieraczem książek, ale także w pewnym sensie twórcą. Ten rozkrok nie jest wygodną pozycją. Z jednej strony chcę wydać jak najmniej, a z drugiej zarobić jak najwięcej. Czy to musi się wykluczać? Może trochę zrozumienia wystarczy i racjonalności myślenia?

Punk widzenia czytelnika jest jasny i widoczny dla każdego. Sprawa nie jest natomiast tak wyraźna jeśli chodzi o twórców. Kto ma na uwadze proces powstawania książki? Droga od jej napisania do sprzedaży jest bardzo długa. Po drodze zaś sztab ludzi (autor, wydawca, redaktor, korektor, ilustrator, projektant, grafik, drukarz, sprzedawca itp., itd.) zaangażowanych, by trafia w końcu w ręce czytelnika… Czy więc biorąc to pod uwagę i wydając około 50 złotych na książkę, powiemy, że to dużo? Porównajmy tę cenę z cenami innych towarów. Czy jest wygórowana? Nie sądzę, że ktoś w tym momencie powie TAK. Dajmy więc żyć każdemu, podajmy sobie ręce i miejmy na uwadze, że działamy przecież we wspólnym interesie, że dbamy o wspólne dobro!

Czytelnikom, którzy książki nie tylko czytają, ale i je zbierają, czyli takim jak ja, pozostaje nieco się zreflektować, bo nikt ich/ nas nie chce okraść, i wyrobić sobie nawyk mądrego kupowania! By mania posiadania prymu nie wiodła. By dać sobie czas, przemyśleć, zanalizować i z całej masy wybrać perełkę.

Księgarnie

W związku z powyższym, przechodząc płynnie do kolejnego zagadnienia – księgarń – postuluję rozważyć możliwość wybierania tych skrupulatnie przez nas wybranych rarytasów w małych księgarniach, zwanych kameralnymi, w których często właściciel jest sprzedawcą, a każdy sprzedawca najczęściej znawcą. Wydawanie pieniędzy na owe perełki, na coś czego naprawdę pożądamy, w takim miejscu, w takich okolicznościach przyrody jest czystą przyjemnością. Stanowi ucztę dla ducha i też dla ciała, bo zapewnia niektórym chleb.

Biblioteki

Dużo mówi się też o bibliotekach, niestety w kontekście ich likwidacji. Kwestia zasobów bibliotecznych też jest pretekstem do głoszenia opinii, iż biblioteka nie ma racji bytu.

Zżymam się zawsze, gdy słyszę jak ktoś narzeka, że nie ma w bibliotece nowości (jeśli już są, to w śladowych ilościach). Jakim sposobem, jakim cudem mają być? Nowości dziś są takie, jutro inne… Nie ma możliwości, by którąś bibliotekę było stać finansowo i powierzchniowo, choćby w niewielkim nawet stopniu, na dotrzymanie kroku zalewowi wydawniczemu!!! Musi wybierać z całej masy i mieć na uwadze, że masy tej z każdym dniem tylko przybywa. Mało tego, masy w większości wątpliwej wartości, o której jutro już nikt nie będzie pamiętał.

Nowości są w księgarniach, w bibliotekach zaś teksty, które przetrwały próbę czasu i są często już nie do nabycia. Wydawnictwa zajmują się zwykle wydawaniem tego, co jeszcze nie ujrzało światła dziennego, nie wznawiają wielu dzieł, które dziś możemy znaleźć albo w antykwariacie, albo na regale u wujka czy dziadka, albo w bibliotece właśnie. A że stare, że zniszczone, to co? Najważniejsze, że są i że możemy z nich skorzystać. Czy robienie miejsca na bibliotecznej półce na nowości o wartości w najlepszym wypadku chwilowej nie przeczy istocie biblioteki?

Kanon lektur

I jeszcze jedno. Ważne, jeśli nie najważniejsze – kanon lektur czyli podstawa programowa! Nie chodzi mi tu o to jaka będzie, ani o to jaka jest, ale o zastanowienie się czym w ogóle być powinna… Do refleksji tej nie skłoniło mnie ostatnie zamieszanie w związku z reformą oświaty, ale zasłyszana opinia, według której winę za niski poziom czytelnictwa w Polsce ponoszą listy lektur z podstawy programowej (nie tej czy tamtej, ogólnie), to, że zamiast „fajnych” pozycji, po które uczniowie z chęcią by sięgali, jest niezrozumiała klasyka literatury polskiej z elementami klasyki literatury powszechnej, bo rolą szkoły nie może być zadręczanie i zniechęcanie kolejnych pokoleń do książek, tylko ukazanie przyjemności z czytania. Hm…

Sprawa nie wydaje mi się aż tak prosta! Ryszard Koziołek jest zdania, że nie w kanonie leży „przyczyna rozczarowania rolą szkoły w kreowaniu społeczeństwa czytelników”, tylko w marginalizowaniu czytania literatury – tego czasochłonnego procesu. „Uniwersytet skoncentrował się na produkcji wiedzy o literaturze i nowych narzędzi teoretycznych. A szkoła skupia się więc na pragmatycznej funkcji przygotowania do egzaminu. W efekcie czytanie jawi się jako luksus dla emerytów i bezrobotnych”[1].

Celem lekcji języka polskiego jest znajomość polskiej tradycji literackiej z elementami europejskiej i kontekstów kulturowych! Oprócz tego, oczywiście też, bez dwóch zdań, wyrabianie gustów, poczucia smaku estetycznego i właśnie nawyku czytania, zaszczepianie miłości do literatury.

To jednak, nawet zdaniem Koziołka, który jest entuzjastą nie tylko literatury popularnej, ale i  „zindywidualizowanego, monadycznego i nomadycznego”[2] czytania, odbywać się musi na pewnej podstawie, czyli na podstawie pewnego zestawu tekstów klasycznych, uznanych za wzór, zestawu tekstów kultury podstawowych dla danego kręgu kulturowego, czyli dzieł tak zwanego kanonu, a nie na podstawie tekstów popularnych. 

I na straży tego, wydaje mi się, musi stać szkoła. To wydaje mi się jej misją. I tego chyba nie może zmienić żadna reforma oświaty, to chyba musi uwzględniać każda podstawa programowa, każdy nauczyciel, od którego najwięcej zależy (poza rodzicami), od jego predyspozycji, umiejętności, od tego jaką metodę sobie wybierze, jak bardzo się zaangażuje, ile z siebie da, by cele w zakresie wiedzy, umiejętności, postaw osiągnąć…

Tyle, choć długo by można jeszcze mówić…


[1] Ryszard Koziołek, Milena Rachid Chehab, Do czego służy kanon lektur szkolnych, „Gazeta Wyborcza”, opublikowano 05.12.2014, http://wyborcza.pl/1,75410,16145447,Do_czego_sluzy_kanon_lektur_szkolnych.html, dostęp 14,04.2017.

[2] Ibidem.

Kartoteka 15

Kartoteka 15 - William Faulkner - przedstawiciel literatury amerykańskiej
William Faulkner, 1954*

William Faulkner

25 września 1897 – 6 lipca 1962

Amerykański poeta i prozaik, twórca pierwszej połowy XX wieku, autor powieści Wściekłość i wrzask.


*Autor Carl van Vechten – Van Vechten Collection at Library of Congress, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=120624, dostęp 11.04.2017.

Podsumowanie miesiąca – marzec 2017

Podsumowanie miesiąca - marzecCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Mój tegoroczny marzec to czas zerkania na czytelniczy zimowy rozkład jazdy i na jego rozliczenia. Rezultat? Uznaję sezon zimowy za zamknięty i bez poczucia porażki 🙂 🙂 !!!

Niewątpliwie marzec minął mi pod hasłem tytułu jednej z przeczytanych w tym miesiącu książek – powrotem do dzieła, które niezmiennie robi na mnie wrażenie i nie daje o sobie zapomnieć. Dobrze też było znów zatopić się w polskie dzieła z kanonu, które wciąż zachwycają oryginalnością. Filmów była śladowa ilość, ale to ostatni raz… 😉 . Dużo działo się za to za kulisami bloga, co w końcu zapewniło Bałwochwalni odpowiedni sznyt – tu podziękowania dla człowieka gór!!! Nóżka chodziła przy tym w rytm dźwięków pobudzających…

A wydarzenia? No cóż…

Wydarzenia:
  • Śmierć Wojciecha Młynarskiego – twórcy, który towarzyszył wszystkim przez dekady, którego teksty pozostaną na dekady kolejne, bawiąc, inspirując, dając do myślenia. 

Czytajmy więc, słuchajmy więc Młynarskiego!

I małe, prywatne:

  • Logo Bałwochwalni – kolejny krok w rozwoju Bałwochwalni.
Książki:

W tym miesiącu mnogości tytułów nie było, ale i nie poległam tym razem. Zrealizowałam marcowy harmonogram lekturowy (coś z klasyki literatury amerykańskiej i polskiej oraz coś z literatury faktu) i co nieco nadrobiłam, co pozwoliło mi z czystym (no, prawie) sumieniem zamknąć sezon, bo choć całości nie zrealizowałam (nie przeczytałam z rozkładu zimowego czterech pozycji 🙁 !!), to plan minimalny wykonałam! W planie minimum była trzy razy klasyka literatury amerykańskiej, trzy razy klasyka literatury polskiej oraz trzy razy literatura faktu i to zostało zrealizowane. Hura! Mogłam więc z radością i czystym kontem zacząć nowy wiosenny sezon!

W końcu dane mi było przeczytać prozę autobiograficzną ostatniego literackiego noblisty. Czytałam ją z przyjemnością, ale nie jest to pozycja, po którą znów sięgnę. Wróciłam za to po raz kolejny do dwóch dzieł literatury polskiej – znów z niewymuszonym zachwytem. Biografię pewnego geniusza z racji jego profesji (redaktor w wydawnictwie, wyłapujący w pierwszej połowie XX wieku największe talenty literackie Ameryki) czytałam z zapartym tchem. No i ta, o której już wspomniałam, która zdominowała marzec – opowieść o młodej utalentowanej i nadwrażliwej dziewczynie i jej szklanym kloszu!!! Tę niewielką książeczkę wciąż mam przy sobie.

A oto lista tytułów (kolejność alfabetyczna):

  • Cudzoziemka – Maria Kuncewiczowa.
  • Geniusz – Andrew Scott Berg.
  • Kroniki – Bob Dylan.
  • Szklany klosz – Sylvia Plath.
  • Wesele – Stanisław Wyspiański.

Polecam wszystkie, ze szczególnym wskazaniem na polskich twórców i Plath!

Filmy:

Marzec, delikatnie mówiąc, nie był miesiącem filmowych. Jedynie pierwszy z poniższych tytułów uważam za godny polecenia. Drugiego zamysł mi się bardzo spodobał, ale już realizacja nie. Tom Ford tym razem rozczarował… Cóż… Oto lista (kolejność alfabetyczna):

  • Druga szansa – reż. Susanne Bier, Dania, Szwecja, 2014.
  • Ukryte piękno – reż. David Frankel, USA, 2016.
  • Zwierzęta nocy – reż. Tom Ford, USA, 2016.

W następnym miesiącu obiecuję, że będzie więcej pozytywnych doznań filmowych.

Muzyka:

Czas w marcu upływał przy dźwiękach czterech płyt:

  • Youth Novels, Wounded Rhymes i I Never Learn – Lykke Li.
  • Wstyd – Kult.

„Piłowałam” je na okrągło. Spróbuj i Ty 😉 !

Podsumowując – marzec w roku 2017 pozbawiony był tysiąca fajerwerków, ale towarzystwo Stanisława Wyspiańskiego, Wojciecha Młynarskiego, Kazika, Sylvii Plath i Lykke Li było doborowe, więc tylko życzyć sobie takich doświadczeń estetycznych i intelektualnych w przyszłości! Mam więc nadzieję, że i Ty z powyższego zestawienia coś siebie znajdziesz!

Kartoteka 14

Kartoteka 14 - Edgar Allan Poe - przedstawiciel literatury amerykańskiej
Edgar Allan Poe*

Edgar Allan Poe

19 stycznia 1809 – 7 października 1849

Amerykański poeta i prozaik, przedstawiciel romantyzmu, twórca literatury gotyckiej, autor słynnego poematu Kruk.


*Autor nieznany, najprawdopodobniej George C. Gilchrest, Samuel P. Howes, James M. Pearson lub Andrew J. Simpson, all of Lowell, MA – http://www.daguerre.org/images/2008sympos/consignor4a-medium.jpg i http://www.getty.edu/art/gettyguide/artObjectDetails?artobj=39406, domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31269051, dostęp 05.04.2017.