Choinkowe propozycje

Choinkowe propozycje

Czas najwyższy na choinkowe propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

Dałam już wyraz temu, co myślę o książkowych prezentach. Mimo wszystko, będę obstawać za tym, by takie upominki czynić. Sobie i komu się tylko da! Były już mikołajkowe propozycje, wcześniej sezonowe (zimowewiosenneletniejesienne), podyktowane tym, co w mijającym roku pojawiło się na polskim rynku. Dlatego teraz znów będzie inaczej, tak jak w tamtym roku, bardziej uniwersalnie. Poniższa lista propozycji to ciąg dalszy listy zeszłorocznej.

Proponuję dzieła, które – oczywiście według Bałwochwalicy Jednej – po prostu warto czytać, znać (nie tylko miłośnikom literatury, czy tak zwanym molom książkowym), do których warto stale wracać, by odkrywać je na nowo, które warto mieć w swoim domu, mieszkaniu, na swojej półce. Bo po prostu wzbogacają. Dlatego są idealne na prezent dla każdego!!!

Pozycji tym razem jest 12 – tyle ile według moich obliczeń 😉 miesięcy w roku 2018 – zatem na każdy miesiąc nowego roku (bo to już tuż, tuż) wykwintna strawa dla ducha. Cóż za uczta!? Z tej obfitości można więc wybrać (można też nie wybierać i zakupić komplet) wspaniały prezent dla kogoś albo dla siebie.

Kolejność alfabetyczna:

  1. 451 stopni Fahrenheita – Ray Bradbury.
  2. Czarodziejska góra – Thomas Mann.
  3. Doktor Faustus – Thomas Mann.
  4. Folwark zwierzęcy – Georg Orwell.
  5. Paragraf 22 – Joseph Heller.
  6. Portret damy – Henry James.
  7. Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell.
  8. Sklepy cynamonowe – Bruno Schulz.
  9. Ulisses – James Joyce.
  10. W poszukiwaniu straconego czasu – Marcel Proust.
  11. Władca much – William Golding.
  12. Zabić drozda – Harper Lee.

Ekscytujących Świąt Bożego Narodzenia!!!

Ps. Oczywiście lista nie ma w sobie za grosz obiektywności, jest subiektywna i to baaardzo subiektywna, mimo że wygląda nieco jak kanon (jeśli coś takiego jeszcze istnieje 🙄 ). Ta lista, to cała ja  😉 !!!

Podsumowanie miesiąca – listopad 2017

Podsumowanie miesiąca - listopadCzas na Bałwochwalicy Jednej podsumowanie miesiąca!

Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku.

 – Julian Tuwim Jarmark rymów

Julian Tuwim jak zwykle celnie trafił. Oddał istotę, charakter tego najmroczniejszego miesiąca w roku. Na szczęście, jak wszystko, przeminął i mam nieco wytchnienia od stęchłych, zgniłych, zawilgoconych, ołowianych dni… Kiedy to jesień pokazuje swe najgorsze oblicze. Kiedy to spleen przygniata. Owszem, inne miesiące nie są wcale od tego wolne, ale mają atuty, które dewaluują wszystko co złe, listopad zaś takowych nie ma. Przynajmniej ja ich nie dostrzegam. Może kiedyś…

Wraz z początkiem listopada myśli się o końcu… Końcu roku między innymi. Bo to przecież przedostatni miesiąc roku, który jest, który wraz ze swym początkiem tyle obiecał… Później jakby o wszystkim zapomniał. I jeszcze nie dociera, że już za chwil kilka znów dane nam będzie sięgać nieba, bo na razie trzeba było jakoś przetrwać! A są na to idealne sposoby! Czapka wełniana, kaszmirowy szal, kolorowe mitenki, kubek gorącej herbaty z imbirem, cytryną i miodem, muzyka otulająca i książka pochłaniająca na zmianę z filmem takowym.

Książki:

Jaki był listopad książkowo? Ekscytujący i pobudzający!

Listopad to kolejny miesiąc należący do Jesiennego Rozkładu Jazdy, w którym obok klasyki, która oczywiście zajmuje miejsce honorowe, jest sporo nowości, głównie tych wczorajszych i przedwczorajszych. Margaret Atwood zaś wśród nazwisk autorów jesienią przeze mnie czytanych wiedzie prym.

Niestety, na klasykę w listopadzie nie było ochoty. Atwood zahipnotyzowała i chciało się tylko jej twórczości. O ile Burza. Czarci pomiot – powieść ta powstała z okazji przypadającego w 2016 roku 400-lecia śmierci Shakespeare. Brytyjski wydawca Hogarth Press zaprosił wówczas do współpracy znanych pisarzy i powierzył im opowiedzenie na nowo najbardziej znanych dzieł dramaturga. Owocem tych działań jest kolekcja współczesnych powieści. W Polsce książki ukazują się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego pod szyldem PROJEKT SZEKSPIR – nie uważam za najlepszą powieść kanadyjskiej autorki, choć czas nad nią spędzony uznaję za czystą przyjemność i ciekawą przygodę, o tyle starsza jej powieść Grace i Grace z każdą kolejną stroną wciągała coraz bardziej w mroki umysłu i świat XIX wieku. Natomiast drugi tom trylogii MaddAddamRok Potopu – przyniósł i tym razem to, czego od literatury między innymi oczekuję – ukłucia, które nie daje spokoju.

Nadeszła jednak w końcu ochota na odmianę… Okoliczności sprzyjały temu. O Julianie Barnesie dużo ostatnio się mówiło… Jego powieść Zgiełk czasu została książką roku 2017 kwartalnika „Książki”. Stał się od „dziś” znany! A przecież znany jest od roku 1992, kiedy to Papuga Flauberta ukazała się na polskim rynku… Warto sięgnąć po Papugę, także Poczucie kresu, ja tymczasem postanowiłam sprawdzić Zgiełk!!! A że to opowieść o twórcy, to z ochotą zasiadłam do tej niewielkiej książeczki. Niewielkiej, ale jak się szybko okazało wielkiego kalibru. Kunszt treści i formy.

Do Sztuki powieści chyba nikogo przekonywać nie trzeba. Zbiór wywiadów z pisarkami dość długo czekał u mnie na swoją kolej. Aż nadszedł listopad – idealny czas na taką lekturę! Uczta najwyższej klasy!

Zatem:

  • Czarci pomiot – Margaret Atwood.
  • Grace i Grace – Margaret Atwood.
  • Rok Potopu – Margaret Atwood.
  • Sztuka powieści. Wywiady z pisarkami z „The Paris Review”.
  • Zgiełk czasu – Julian Barnes.

Tak więc, listopad był książkowym miesiącem. Literatura dostarczyła mi moc zachwytów, doznań estetycznych, intelektualnych, emocjonalnych i to na najwyższym poziomie!

Muzyka:

Listopada nie da się przetrwać bez muzyki. Potrzeba jednak dźwięków szczególnych, takich, które dotrą do najbardziej ukrytych zakamarków. I znalazłam na ten czas idealną. W oczekiwaniu na premierę nowej płyty, sięgnęłam po starą:

  • Selmasongs – Björk.

A później już tylko nową się raczyłam!!!

  • Utopia – Björk.

Otulająca, elektryzująca, pobudzająca, wciągająca, hipnotyzująca…

Podsumowując – listopad roku 2017 był miesiącem bardzo bogatym w doznania estetyczne. Zabrakło wprawdzie filmów, bo nie było wewnętrznego na nie zapotrzebowania, ale książki i muzyka pozwoliły dotknąć światów odległych, pięknych, okrutnych, fantazmatycznych.