Jesienne propozycje – jesień 2018

Czas najwyższy na jesienne propozycje Bałwochwalicy Jednej!!!

23 września, godzina 23.03!!! Stało się!!! Jesień nadeszła!!! Czas zapomnieć o słońcu, radości, śmiechu, zabawie, beztrosce, lekkości, nicnierobieniu… Czas na szarość, burość, siąpiący stale deszcz, przeszywający wiatr. Na melancholię, na spadek nastroju, depresję!!! Hm… Na coraz dłuższe wieczory, na ciepłe skarpety i koc, na litry parującej herbaty z dodatkami o niebiańskim smaku, na dania rozgrzewające, na spowolnienie, na zatrzymanie, na spokojny wdech i wydech! Na jesień!

Nadejście nowej pory roku, to doskonały czas na przyjrzenie się temu, co w trawie piszczy i poczynienia jakichś planów, przedsięwzięć, by dobrze spożytkować czas, energię, wykorzystać potencjał, który akurat jesienią jest szczególny. Niby ogromny, ale jakby nieco apatyczny. Dlatego człowiek potrzebuje stymulacji na wielu poziomach!!!

Oczywiście, jak zawsze, zestawienie jest bardzo subiektywne, według indywidualnych upodobań Bałwochwalicy Jednej. I tym razem nie znajdziesz tu ani kryminałów, ani horrorów, gdyż poszukiwania wciąż tropią nieco inne gatunki. Mam jednak nadzieję, że niniejsze propozycje przypadną Ci do gustu.

I. LITERATURA

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje publikacje, które ukażą się tej jesieni:

Wrzesień:
  • Była raz wojna. Bomby poszły – John Steinbeck.
  • Kantor. Nigdy tu już nie powrócę – Krzysztof Pleśniarowicz.
  • Kobiety i władza. Manifest – Mary Beard.
  • Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju – Szymon Opryszek, Maria Hawranek.
Październik:
  • …bardzo dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek… – Jan Tomasz Gross, Aleksandra Pawlicka.
  • Bezsenność w czasie karnawału – Janusz Głowacki.
  • Błoto słodsze niż miód. Głosy – Małgorzata Rejmer.
  • Brezowska. Nagość dla wszystkich – Małgorzata Czyńska.
  • Dzieci północy – Salman Rushdie.
  • Hańba – John Maxwell Coetzee.
  • Jacek – Anna Bikont, Helena Łuczywo.
  • Jerzy Jarocki. Biografia – Elżbieta Konieczna.
  • Księżna jeleń – Andres Ibanez.
  • Kuchnia Iwaszkiewiczów – Jarosław Iwaszkiewicz.
  • Miasto ślepców – José Saramago.
  • Mój ojciec, Paweł Jasienica – Ewa Beynar.
  • Na Zachodzi bez zmian – Erich Maria Remarque.
  • Niewidzialni – Roy Jacobsen.
  • O kotach.
  • O psach.
  • Orient Express – Torbjorn Faerovik.
  • Pamięci, przemów! – Vladimir Nabokov.
  • Poetka i książę – Manuela Gretkowska.
  • Polki, które zmieniły wizerunek – Joanna Puchalska.
  • Służące do wszystkiego – Joanna Kuciel-Frydryszak.
  • Śmierć komandora. Tom 1. Pojawia – Haruki Murakami.
  • Traktat o łuskaniu fasoli – Wiesław Myśliwski.
  • Ucho Igielne – Wiesław Myśliwski.
  • Udręka i ekstaza. Piękna opowieść o życiu i sztuce Michała Anioła – Irving Stone.
  • W samym środku zimy – Isabel Allende.
  • Weiser Dawidek – Paweł Huelle.
  • Widnokrąg – Wiesław Myśliwski.
  • Wieczny mąż – Fiodor Dostojewski.
  • Zdążyć przed Panem Bogiem – Hanna Krall.
Listopad:
  • Magnes– Lars Saabye Christensen.
  • Brakująca połowa dziejów. Krótka historia kobiet na ziemiach polskich – Anna Kowalczyk.
Grudzień:

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji lekturowych obejmuje publikacje, które ukazały się już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Albo dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czasu, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo rok 2018 należy do Olgi Tokarczuk, która w maju — jako pierwsza Polka w historii — razem z tłumaczką Jennifer Croft odebrała Międzynarodową Nagrodę Bookera za powieść Bieguni, a ostatnio została nominowana do dwóch kolejnych wyróżnień światowej rangi. Powieść Bieguni znalazła się na liście pretendentek do National Book Award 2018 w kategorii Translated Literature (w tym roku nagroda w tej kategorii zostanie przyznana po raz pierwszy), zaś Księgi Jakubowe nominowano od francuskiej nagrody Prix Femina, jest zatem okazja, by przypomnieć bądź nadrobić Tokarczukową twórczość:
  • Podróż ludzi Księgi
  • E.
  • Prawiek i inne czasy
  • Szafa
  • Dom dzienny, dom nocny
  • Lalka i perła
  • Gra na wielu bębenkach
  • Ostatnie historie
  • Anna In w grobowcach świata
  • Bieguni
  • Prowadź swój pług przez kości umarłych
  • Moment niedźwiedzia
  • Księgi Jakubowe
Bo jesień, a jesień to idealny czas (jak każdy 😉 ) na klasykę, którą czytać zawsze warto, bo uniwersalna, choć sprzed wielu lat, na tu i teraz! A że mija w 200 od wydania pewnego dzieła, to okazja jest znakomita, by zatopić się w tej klasycznej powieści grozy:
  • Frankenstein – Mary Shelley.

II. FILM

Z teraźniejszości i przyszłości najbliższej

Ta część zestawienia obejmuje filmy, które swoją premierę w polskich kinach będą miały tej jesień. Znalazłam kilka (no może więcej niż kilka 😉 ) obiecujących propozycji! Tylko do kina więc chadzać…

Wrzesień:
  • Igielnik – reż. Deborah Haywood, Wielka Brytania, 2017.
  • Jesień we Francji – reż. Mahamat-Saleh Haroun, Francja, 2017.
  • Kler – reż. Wojciech Smarzowski, Polska, 2018.
  • Kręcisz mnie – reż. Franck Dubosc, Belgia, Francja, 2018.
Październik:
  • Bergamn – rok z życia – reż. Jane Magnusson, Norwegia, Szwecja, 2018.
  • Donbas – reż. Siergiej Łoźnica, Francja, Holandia, Niemcy, Ukraina, Rumunia, 2018.
  • Hard Paint – reż. Filipe Matzembacher, Brazylia, 2018.
  • Miłość Astrid – reż. Pernille Fischer Christensen, Dania, Szwecja, 2018.
  • Nina – reż. Olga Chajdas, Polska, 2018.
  • Z perspektywy Paryża – reż. Jean-Paul Civeyrac, Francja, 2017.
Listopad:
  • Bohemian Rhapsody – reż. Bryan Singer, USA, Wielka Brytania, 2018.
  • Dwie Ireny – reż. Fabio Meira, Brazylia, 2017.
  • Dziedziczki – reż. Marcelo Martinessi, Brazylia, Francja, Niemcy, Norwegia, Urugwaj, Paragwaj, 2018.
  • Jeden dzień życia – reż. Damian Nenow, Belgia, Hiszpania, Niemcy, Polska, Węgry, 2018.
  • Narodziny gwiazdy – reż. Bradley Cooper, USA, 2018.
  • Sofia – reż. Meryem Benm’Barek-Aloïsi, Francja, Katar, 2018.
  • Sorry Angel – reż. Christophe Honoré, Francja, 2018.
  • Touch Me Not – reż. Adina Pintilie, Czechy, Francja, Niemcy, Bułgaria, Rumunia, 2018.
  • Utoya, 22 lipca – reż. Erik Poppe, Norwegia, 2018.
Grudzień:
  • Fuga – reż. Agnieszka Smoczyńska, Czechy, Polska, Słowacja, 2018.
  • Mary Poppins powraca – reż. Rob Marshall, USA, 2018.
  • Nadmiar łaski – reż. Gianni Zanasi, Włochy, 2018.
  • Wildlife – reż. Paul Dano, USA, 2018.

Z przeszłości tej bliskiej, nieco dalszej i całkiem odległej

Druga część propozycji obejmuje filmy, które miały swoją premierę już jakiś czas temu. Niektóre całkiem niedawno, inne kilka lat wcześniej, a jeszcze inne są sprzed dekad. Dlaczego znalazły się w zestawieniu? Powtórzę, choćby dlatego, że po prostu warte są poświęcenia im cennych chwil, albo dlatego, że dają przyjemność i doskonale wpisują się w klimat danego czas, albo dlatego, że otwierają drzwi umysłu i serca!

Bo w roku 2018 mija sto lat od urodzin Ingmara Bergmana – jednego z najważniejszych twórców w światowej historii kinematografii, więc okazja jest znakomita do przypomnienia sobie jego największych dzieł i analizy tej znakomitej twórczości:
  • Siódma pieczęć
  • Tam, gdzie rosną poziomki
  • Źródło
  • Jak w zwierciadle
  • Milczenie
  • Persona
  • Szepty i krzyki
  • Jesienna sonata
  • Fanny i Aleksander
  • Sceny z życia małżeńskiego
  • Goście Wieczerzy Pańskiej
Bo z końcem lata ukazała się biografia Krzysztofa Kieślowskiego (Kieślowski. Zbliżenie – Katarzyna Surmiak-Domańska) – jednego z najważniejszych twórców w polskiej historii kinematografii, więc okazja jest znakomita do przypomnienia sobie jego największych dzieł i analizy tej szczególnej twórczości:
  • Gadające głowy
  • Personel
  • Blizna
  • Amator
  • Przypadek
  • Dekalog
  • Podwójne życie Weroniki
  • Trzy kolory

Z filmowym dorobkiem Kieślowskiego możemy zapoznać się dzięki obecności jego twórczości w legalnych źródłach – w serwisie Ninateka.pl (najważniejsze etiudy i dokumenty reżysera: Siedem kobiet w różnym wieku, Urząd, Koncert życzeń, Tramwaj, Z punktu widzenia nocnego portiera) oraz w serwisie YouTube (Studio Filmowe TOR udostępnia nieodpłatnie najważniejsze w części cyfrowo odrestaurowane fabuły Kieślowskiego – Blizna, Amator, Przypadek, Krótki film o miłości, Krótki film o zabijaniu, Podwójne życie Weroniki, Trzy kolory: Niebieski, Trzy kolory: Biały, Trzy kolory: Czerwony)[1].

III. WYDARZENIA

Co nieco zestawiłam, by nie uszło uwadze…

Wydarzenia kulturalne

  • Międzynarodowy Festiwal Filmowy w San Sebastian – 21-28 września, San Sebastian.
  • Festiwal Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!” – 24-30 września, Częstochowa.
  • Międzynarodowy Festiwal Opowiadania – Int. Short Story Festival – 5-7 października, Wrocław.
  • Literacka Nagroda Nike – finał 7 października.
  • Bruno Schulz. Festival – 9-14 października, Wrocław.
  • Nowa Nagroda Literacka (alternatywna Literacka Nagroda Nobla) – 12 października.
  • Śląskie Targi Książki – 12-14 października, Katowice.
  • Międzynarodowy Festiwal Literacki „Czas poetów” – 12-14 października, Lublin.
  • Międzynarodowy Warszawski Festiwal Filmowy – 12-21 października, Warszawa.
  • Nagroda Literacka Europy Środkowej „Angelus” – finał 13 października.
  • Festiwal Literacki „Zebrane” – 13-17 października, Białystok.
  • The Man Booker Prize – finał 16 października.
  • Conrad Festival 2018 – 22-28 października, Kraków.
  • American Film Festival – 23-28 października, Wrocław.
  • Festiwal Dekonstrukcji Słowa „Czytaj” – 24-30 października, Częstochowa.
  • Międzynarodowe Targi Książki – 25-28 października, Kraków.
  • Prix Femina – finał 7 listopada.
  • VIII Salon Ciekawej Książki – 15-18 listopada, Łódź.

Inne

Wrzesień:
  • Pierwszy Dzień Astronomicznej Jesieni i Pierwszy Dzień Kalendarzowej Jesieni – 23 września.
  • Banned Books Week – 23-29 września.
  • Międzynarodowy Dzień Języków Obcych – 26 września.
  • Dzień Kuriera i Przewoźnika – 29 września.
  • Dzień Głośnego Czytania – 29 września.
  • Międzynarodowy Dzień Kawy – 29 września.
  • Dzień Chłopaka – 30 września.
  • Międzynarodowy Dzień Tłumacza – 30 września.
Październik:
  • Międzynarodowy Dzień Muzyki – 1 października.
  • Międzynarodowy Dzień Wegetarianizmu – 1 października.
  • Międzynarodowy Dzień bez Przemocy – 2 października.
  • Światowy Dzień Zwierząt – 4 października.
  • Światowy Dzień Nauczyciela – 5 października.
  • Światowy Dzień Poczty – 9 października.
  • Międzynarodowy Dzień Pisania Listów – 9 października.
  • Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego – 10 października.
  • Europejski Dzień przeciw Karze Śmierci – 10 października.
  • Międzynarodowy Dzień Dziewczynek – 11 października.
  • Dzień Wychodzenia z Szafy – 11 października.
  • Dzień Edukacji Narodowej – 14 października.
  • Światowy Dzień Żywności – 16 października.
  • Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem – 17 października.
  • Dzień Poczty Polskiej – 18 października.
  • Dzień Listonosza – 18 października.
  • Dzień bez Maila – 24 października.
  • Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów – 28 października.
  • Zmiana czasu z letniego na zimowy – 28 października.
  • Dzień Rozrzutności – 31 października.
  • Światowy Dzień Oszczędzania – 31 października.
  • Dziady/ Halloween – 31 października.
Listopad:
  • Wszystkich Świętych – 1 listopada.
  • Dzień Weganizmu – 1 listopada.
  • Dzień Zaduszny – 2 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Postaci z Bajek – 5 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem – 9 listopada.
  • Światowy Dzień Nauki dla Pokoju i Rozwoju – 10 listopada.
  • Dzień Uwięzionego Pisarza – 15 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Tolerancji – 16 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Mężczyzn – 19 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Praw Dziecka – 20 listopada.
  • Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień – 21 listopada.
  • Katarzynki – 24 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet – 25 listopada.
  • Międzynarodowy Dzień Pluszowego Misia – 25 listopada.
  • Dzień bez kupowania – 29 listopada.
  • Andrzejki – 29 listopada.
Grudzień:
  • Międzynarodowy Dzień Upamiętniający Zniesienie Niewolnictwa – 2 grudnia.
  • Dzień św. Mikołaja – 6 grudnia.
  • Dzień Praw Człowieka – 10 grudnia.
  • Dzień Księgarza – 13 grudnia.
  • Dzień Herbaty – 15 grudnia.
  • Międzynarodowy Dzień Migrantów – 18 grudnia.

IV. JESIENNE PLANY BAŁWOCHWALICY JEDNEJ

Jesień nadeszła!!! Nowy sezon… A wraz z nim ochota na nowe, o ile najpierw przetrwa się jesienną depresję! Zatem, na razie bez konkretów, bez szumnych zapowiedzi i deklaracji! Przeżyjemy, zobaczymy…

Ekscytującej jesieni!!!

*Zapewne w międzyczasie docierać będą nowe informacje, więc nota będzie na bieżąco aktualizowana.


[1] Filmy Krzysztofa Kieślowskiego w legalnych źródłach, http://www.legalnakultura.pl/pl/czytelnia-kulturalna/wspolne-sprawy/news/1947,2016-rokiem-kieslowskiego, dostęp 21.09.2018.

„Trylogia nowojorska” – Paul Auster

Trzy historie – Szklane miasto, Duchy, Zamknięty pokój  rodem z Kafki i Becketta. Odrębne, choć uzupełniające się i tworzące całość, wykorzystują różne konwencje – thrillera, kryminału, powieści obyczajowej, psychologicznej, szkatułkowej. Szybko jednak zostają odarte ze schematu gatunku. Konwencja okazuje się tu tylko pretekstem do powiedzenia czegoś więcej – do postawienia zasadniczych pytań, dotyczących spraw najistotniejszych, bo egzystencjalnych.

Bohaterom tych opowieści powierzono wykonanie zadania – rozwikłanie zagadki, przeprowadzenie śledztwa – któremu podporządkowują całe swoje dotychczasowe życie. Wykluczają samych siebie z realności, rezygnują z własnego życia, zaczynając żyć życiem innych, zatracając się w dojściu do celu, który, stając się ich obsesją, z każdą chwilą coraz bardziej się rozmywa. Przemierzanie ulic Nowego Jorku, które ma prowadzić do celu, jest raczej błądzeniem po labiryncie bez wyjścia, niż realnym działaniem.

„Trylogia nowojorska” to obsesyjna rzeczywistość, w której niczego nie można być pewnym. To pełen tajemnicy świat przedstawiony, nierealny wręcz, to pozbawione tożsamości postacie, to mroczne tło, przerażające, wrogie, alienujące, wywołujące grozę.

Tytuł – „Trylogia nowojorska”

Autor – Paul Auster

Tłumaczenie – Michał Kłobukowski

Wydawnictwo – Znak

Rok – 2012

  • DLA KOGO – dla koneserów twórczości Paula Austera, dla wielbicieli literatury amerykańskiej, dla koneserów literatury gatunkowej, dla fanów dobrej literatury w ogóle
  • PO CO – by zbyt komfortowo nie było
  • MOJA OCENA – 7/6

* Tytuł oryginalny – The New York Trilogyrok pierwszego wydania – 1985 (City of Glass), 1986 (Ghosts), 1986 (The Locked Room), rok pierwszego wydania polskiego – 1996.

Metażycie i metarefleksja. „4321” – Paul Auster

Tytuł – „4321”

Autor – Paul Auster

Tłumaczenie – Maria Makuch

Wydawnictwo – Znak

Rok – 2018

  • DLA KOGO – dla fanów postmodernistycznych zabaw i literackich łamigłówek, dla tradycjonalistów i dla idących z duchem czasu, dla wielbicieli rozmów istotnych, dla fanów literatury, historii i kultury amerykańskiej, dla koneserów twórczości Paula Austera i dla fanów dobrej literatury w ogóle
  • PO CO – by się wyciszyć, zatracić, zastanowić nad istotą ludzkiej egzystencji
  • MOJA OCENA – 7/6

Utwory, które wychodzą spod pióra Paula Austera zawsze odbijają się szerokim echem. Tak też było z ostatnią powieścią brooklyńskiego pisarza, która znalazła się w na krótkiej liście nominowanych do nagrody The Man Booker Prize 2017.

„4321” odbiega nieco od tego, co autor serwował nam do tej pory. Inna objętość, inna konwencja. Jedno jednak się nie zmieniło – istotność podjętego tematu.

Życie zwielokrotnione

To wielkie dzieło (dosłownie, jak twierdzą niektórzy też w przenośni, słowem, opus magnum[1]), w którym autor (klasyk, jak twierdzą niektórzy[2]), przedstawia właściwie symultanicznie cztery losy jednego człowieka uwikłanego w małą historię, z historią wielką w tle – alternatywne warianty egzystencji pewnego Żyda o polskich korzeniach mieszkającego w Ameryce, Archibalda (Archiego) Fergusona, urodzonego 3 marca 1947 roku; alternatywne wersje dzieciństwa, młodości i wczesnego wieku męskiego. Zatem cztery opowieści w jednej powieści.

Początek

Punkt wyjścia każdej opowieści jest taki sam – przeszłość, historia przodków, dziadków, rodziców i narodziny samego Fergusona, wspólny mianownik każdej opowieści stanowi także osobowość głównego bohatera – to ktoś wrażliwy, inteligentny, rozdarty, otwarty, poszukujący, ciekawy świata, interesujący się sportem (fragmenty ducha sportu oddające, są tu dla mnie nie do zniesienia), polityką, kinem, a przede wszystkim literaturą (ona to stanowi punkt odniesienia i nadrzędny cel – bycie twórcą; fragmenty ducha jej oddające, uzmysławiające, że literatura właśnie stanowi klucz do zrozumienia świata, nadające sens bytowi poszczególnemu, rewelacyjne), któremu przyszło żyć w burzliwych czasach, ktoś, kto postanowił parać się w przyszłości w taki bądź inny sposób słowem. Poza tym, wszystkie cztery opowieści łączy wiele postaci drugo- i trzecioplanowych, szereg wydarzeń, miejsc i motywów.

Relacje w poszczególnych wersjach bywają jednak różne, różne też są reakcje na zdarzenia, których Ferguson doświadcza, których jest świadkiem, różne też bywają tego wszystkiego konsekwencje. I wtedy, kiedy te różnice zaczynają się ujawniać, drogi Fergusonów zaczynają się rozchodzić. Każdy idzie w swoją stronę, by wieść odrębną egzystencję.

Przypadek

Wszystko w egzystencji Fergusona (każdego) zależy od tego, jakie podejmie decyzje, jak zareaguje na otaczający świat, jak inni na niego wpłyną, jak rzeczywistość odciśnie się na jego życiu, słowem, od przypadku w myśl nurtujących ludzkość pytań – „Co by było gdyby?”, „Co by było gdyby móc narodzić się jeszcze raz? I jeszcze raz? I jeszcze?”.

Skądś to znamy… Życie Witka Długosza, głównego bohatera filmu Krzysztofa Kieślowskiego Przypadek, w chwili dotarcia na dworzec Łódź Fabryczna zaczyna przebiegać w trzech wariantach – to trzy scenariusze życia. Reżyser, niczym Auster w „4321”, analizuje tu rolę przypadku i determinizmu w życiu człowieka. I tu i tam kilka osób tworzy jednego bohatera albo inaczej, jedna osoba żyje w kilku bohaterach.

Tradycja versus nowoczesność

Postmodernistyczna zabawa

Struktura powieści odpowiada czterem wariantom życia bohatera, które przeplatają się w poszczególnych rozdziałach (1.0, 1.1, 1.2, 1.3, 1.4, 2.1, 2.2, 2.3, 2.4, 3.1, 3.2, 3.3, 3.4, 4.1, 4.2, 4.3, 4.4, 5.1, 5.2, 5.3, 5.4, 6.1, 6.2, 6.3, 6.4, 7.1, 7.2, 7.3, 7.4.). Siedem rozdziałów powieści to historia Fergusona, która rozgałęzia się w czterech różnych kierunkach.

Pomysł genialny w swej prostocie okazał się nieco irytujący, gdyż czytelnik zwyczajnie gubi się, tropiąc losy czterech bohaterów – jakie są konsekwencje poszczególnych wydarzeń w każdej z opowieści?, w której wersji Archi woli koszykówkę, a w której baseball, w której jest tłumaczem, a w której pisarzem czy dziennikarzem – i traci cierpliwość! Jeśli jednak uda mu się tę niedogodność przezwyciężyć – np. czytając powieść choćby dwukrotnie (!!!) albo skrupulatnie prowadząc notatki, albo… przymrużając oko (!!!) i płynnie przechodząc do kolejnych akapitów – porwie go narracja, doświadczy spełnienia, a lektura powieści będzie ucztą pierwszej klasy. Będzie ją celebrował, upajając się każdym zdaniem. Z końcem zaś lektury zazna tęsknoty, bo oto dobiegł kres przygody z Archibaldem (każdym), i pustki, która pozostała po odejściu kogoś bliskiego.

Przyznać należy, że zastosowany zabieg formalny – prosty, choć przysparzający odbiorcom problemów – nie jest sztuką dla sztuki, ma swe uzasadnienie, służy bowiem sprawie nadrzędnej. Tu forma i treść, dwie składowe dzieła literackiego, zazębiają się, by oddać istotę sprawy.

I jeszcze jedno. Powieść można czytać niczym legendarną Grę w klasy Julio Cortázara na dwa sposoby, od pierwszej do ostatniej strony i poznawać każdą wersję życia Fergusona po fragmencie albo kierując się numeracją rozdziałów, przeskakując i poznawać poszczególne wersje życia Archibalda w całości, od początku do końca. Co z tego wyjdzie? Kiedyś sprawdzę.

Bildungsroman, ściślej Künstlerroman i (wielka) powieść amerykańska

Ponad osiemset stron wypełniają bardzo drobiazgowe relacje z poszczególnych etapów kolejnych wersji życia głównego bohatera – te przełomowe i te, które składają się na jego/ ich codzienność. A wszystko to rozgrywa się na tle wielkiej historii Ameryki (protesty studentów na Columbia University, walki rasowe, wojna w Wietnamie, zabójstwo Johna Kennedy’ego, działalność Martina Luthera Kinga, sprawa Rosenbergów). Chciałoby się jednak, żeby ta historia nie była aż tak bardzo w tle, by miała większy wpływ na przebieg dalszych wydarzeń, by bohater był bardziej zaangażowany, czy nawet uwikłany.

„4321” to powieść inicjacyjna, niczym Bildungsroman, powieść o dorastaniu, z historią dwudziestowiecznej Ameryki w tle (także historią literatury i filmu), z wyraźnym zarysowaniem kontekstów politycznych, społecznych, ekonomicznych, zakrawająca na wielką powieść amerykańską (choć to temat na osobną dyskusję, odsyłam do tekstu Grzegorza Jankowiscza[3]). To także Künstlerroman, powieść o dojrzewaniu twórczym, opowieść o dochodzeniu do bycia człowiekiem pióra.

Powieść totalna

Wszystko czego doświadcza Ferguson, alter ego Austera, który obdarzył bohatera powieści elementami swej rzeczywistej biografii  – życie rodzinne, pochodzenie, miejsce zamieszkania, wzloty, upadki, choroby, śmierć, miłość, seksualność, małżeństwo, szkoła, studia, sport, wojna, polityka, prawa obywatelskie, rasizm, pasja, bunt, przyjaźń, twórczość literacka, reportażowa, przekładowa, sprawiedliwość – wpływa na jego charakter i odbiór rzeczywistości. W ten sposób autor tworzy biografię uniwersalną. Dzięki temu powieść zakrawa na rodzaj powieści totalnej, której celem jest pokazanie egzystencji w pełni, we wszelkich jej przejawach, słowem, kompletnej. Chapeau bas! Udało się to znakomicie.

„4321” to z jednej strony obraz mechanizmu rządzącego ludzką egzystencją, zależności od przypadku, słowem, nieprzewidywalności losu, z drugiej biografia totalna, będąca syntezą, która pozwala pojąc fenomen życia. Ot istota. Koronkowa robota, podana z humorem, lekko i przyjemnie. Szkoda, że bez ironii i podejrzliwości, bez wnikania pod podszewkę, gdyż to pozbawiłoby powieść słodkiego powierzchniowego lukru, co uwiarygodniłby metażycie i metarefleksję.

* Tytuł oryginalny – 4321, rok pierwszego wydania – 2017, rok pierwszego wydania polskiego – 2018.


[1] Hustvedt Siri.

[2] Krzysztof Varga, „4321”: tej wielkiej powieści nie da się zapomnieć. Paul Auster ostatecznie dołącza nią do panteonu amerykańskich klasyków, opublikowano 02.04.2018, http://wyborcza.pl/7,75517,23218715,4321-tej-wielkiej-powiesci-nie-da-sie-zapomniec-paul-auster.html, dostęp 12.09.2018.

[3] Grzegorz Jankowicz, Amerykański sen o powieści, opublikowano 19.10.2015, https://www.tygodnikpowszechny.pl/amerykanski-sen-o-powiesci-30743, dostęp 12.09.2018.

BIBLIOGRAFIA

Drugie urodziny Bałwochwalni

Bałwochwalnia dziś – 8 września – świętuje!!!

I Bałwochwalni stuknęło dziś – 8 września – dwa lata! Dokładnie dwa lata temu nastąpiło jej otwarcie! Dokładnie dwa lata temu uchyliła swe skromne wrota i zaprosiła w swe progi!

1 rok, 4 pory roku razy 2, 4 kwartały razy 2, 12 miesięcy razy 2, 52 tygodnie razy 2, 365 dni razy 2, 8760 godzin razy 2, 525 600 minut razy 2, 31 536 000 sekund razy 2!!! Aż i tylko!!!

Lokomotywa

Najpierw – powoli – jak żółw – ociężale,

Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale,

Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,

I kręci się, kręci się koło za kołem,

Lokomotywa Julian Tuwim

– Cóż to była za rok? – chciałoby się zakrzyknąć!!! Ale nieee! Ponieważ rok ten był… zbyt ospały, zbyt ociężały. Bałwochwalnia miała się kręcić jak karuzela szalona, nie ta z muzeum, która podrdzewiała skrzypi złowieszczo. Ale wyszło jak zawsze! Więc i tym razem nie będzie fajerwerków, piętrowego tortu, lejącego się strumieniami szampana, konfetti ani miliona prezentów.

Bo wciąż wszystko jakby dopiero ruszało, jakby dopiero się kręcić zaczynało. Wciąż nie tak szybko jakby się chciało i zwykle nie z takim efektem jakiego by człowiek oczekiwał czy pragnął.

Wielkie nadzieje

I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,

I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,

A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!

Po torze, po torze, po torze, przez most,

Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,

I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,

Do taktu turkoce i puka, i stuka to:

Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.

Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,

Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,

Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,

 

Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?

A co to to, co to to, kto to tak pcha,

Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?

To para gorąca wprawiła to w ruch,

To para, co z kotła rurami do tłoków,

A tłoki kołami ruszają z dwóch boków

I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,

Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,

I koła turkocą, i puka, i stuka to:

Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

Lokomotywa Julian Tuwim

Mimo to BJ nie poddaje się! Nie zamka Bałwochwalni na cztery spusty. Bo wie czego chce, wie co jest jej celem i wie, że upór, wytrwałość i cierpliwość to cnoty, którymi musi się tu wykazać, gdyż widzi, że pomimo tych wszystkich niepowodzeń, upadków, stania w miejscu i też niekiedy niestety cofania się (na poziomach wszelakich – technicznym, merytorycznym, wizerunkowym i każdym innym), jej wizja mimo wszystko krystalizuje się! Nabiera, choć bardzo powoli, ale jednak, realnych kształtów.

Podziękowania należą się ogromne!

Bałwochwalcom literatury i kultury, którzy motywują i inspirują, wszystkim Wspierwaczom, którzy otuchy dodają na co dzień i od święta. Ich obecność jest nie do przecenienia. BJ choć jest osobą mentalnie dość niezależną, to obejść się bez innych nie może! Potrzebuje towarzystwa, by móc po prostu oddychać.

Zatem, DZIĘKUJĘ!!! Tobie, Tobie i Tobie!

Narodowe Czytanie 2018

Uważaj na marzenia!!!

I stało się! Literatura przedmiotem narodowej dyskusji! A marzyło się o tym!!! A trzeba było z tymi marzeniami uważać! Bo wyszło nie jak zawsze, lecz jak nigdy!

Akcja Narodowe Czytanie, zainicjowana sześć lat temu przez Prezydenta RP, która ma promować czytelnictwo, podczas której głowa państwa wraz z narodem czyta wielkie dzieła literatury polskiej (Pana Tadeusza, dzieła Fredry, Trylogię Sienkiewicza, Lalkę, Qvo vadis, Wesele), zdążyła nam spowszednieć. Ktoś, gdzieś tam podczytuje sobie taką albo inną książkę z tak zwanego, zbędnego, znienawidzonego bądź obojętnego kanonu literackiego. A niech sobie czyta.

100 lat niepodległości

Aż tu nastał rok 2018 – symboliczny, bo to właśnie teraz obchodzimy stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Należało więc wybrać odpowiednie dzieło, które byłoby jak najbardziej à propos.

„W 2018 roku, w którym obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości będziemy czytali o odradzającej się i odrodzonej Polsce”[1] – zapowiedział Prezydent Andrzej Duda.

Przedwiośnie Stefana Żeromskiego

I wybrano! Wybór ten, rzecz nie bez znaczenia, doniosła, zadowolił wszystkich. Nawet tych, którzy nie pałają miłością do wybranego arcydzieła.

W trwającym roku stulecia odzyskania niepodległości pragnę zaprosić Polaków do Narodowego Czytania właśnie Przedwiośnia. Jestem przekonany, że wspólna lektura tej pięknej i mądrej książki pomoże nam jeszcze bardziej przybliżyć się do doświadczeń sprzed wieku. Bardzo zależy mi na tym, aby tegoroczna akcja, oprócz jej stałego, głównego celu, którym jest promocja czytelnictwa, była też formą uczczenia jubileuszu. A zarazem chcę, aby przesłanie Żeromskiego wzbogaciło program obchodów i wydarzeń o niezwykle istotny i potrzebny element krytycznej refleksji nad dziejami ojczystymi[2].

– wyjaśniał Prezydent RP i dodawał, przywołując słowa krytyka Tomasza Burka, który uznał, że Przedwiośnie „to powieść pytań, na które trzeba szukać odpowiedzi”[3].

I nikt nie miał nic przeciw, wszyscy się zgadzali, że jest to jeden z najważniejszych tekstów literackich dwudziestolecia międzywojennego, który choć napisany archaicznym językiem, stylem niekiedy wręcz nieznośnym, opowiada o skomplikowanych początkach kraju, oddając ducha tamtej Polski, idealny więc do narodowej akcji i do uczczenia jubileuszu.

I nadszedłby 8 września, finał akcji tegorocznej edycji, i sprawa przeszła by bez większego echa… Ktoś jednak zadbał, by stało się inaczej!

Ratunku, gwałcą!

Z Przedwiośnia Żeromskiego zrobiono bowiem Przedwiośnie bez Żeromskiego! Można? Można! Znów rzeczywistość przerosła wyobraźnię!

Oto Andrzej Duda, Prezydent RP, poprosił Andrzeja Dobosza, krytyka literackiego, eseistę i felietonistę, o adaptację arcydzieła literatury polskiej na potrzeby tegorocznej edycji akcji Narodowe Czytanie! No i poszło. Najpierw z pewnym onieśmieleniem, później coraz odważniej, pewniej, w końcu z rozmachem! A co, raz kozie śmierć, raz się żyje, raz się Przedwiośnia Żeromskiego pozbawia Żeromskiego, drugiej takiej okazji nie będzie!

I nie ma „tudzież”, nie uchodzi przecież, i nie ma powtórzeń bliskoznacznych przymiotników, nie ma licznych epitetów. I nie ma pierwszego zdania powieści, przecież za trudne („Nie chodzi tutaj – u kaduka! – o herb ani o szeregi przodków podgolonych, z sarmackimi wąsami i przy karabelach – ani wydekoltowane prababki w fiokach”), nie ma „Matka była niewidoczna, samoswoja, najzwyczajniejsza Jadwiga Dąbrowska, rodem z Siedlec”, została już tylko „Matka była najzwyczajniejsza Jadwiga Dąbrowska, rodem z Siedlec”. Nawet struktura powieści jest inna.

I tak to z Narodowego Czytania zrobił się Narodowy Gwałt.

Adaptacja! Adaptacja?

Człowiek uczy się całe życie. No, bo takie pojęcie jak „adaptacja”… Cóż to takiego? Wydawało się do tej pory, że to przystosowanie utworu literackiego do wystawienia na scenie lub do sfilmowania! Zatem, wynika z pewnej konieczności. Dziś okazuje się, że jest zupełnie czymś wręcz przeciwnym. Czym? Widzimisię! Okazała się niedopuszczalną ingerencją w tekst Stefana Żeromskiego. Cała bowiem sprawa (powody i kryteria, według których dokonano zmian) owiana jest tajemnicą.

Powszechną praktyką było i chyba wciąż jest omawianie na lekcjach języka polskiego fragmentów dzieł (o zgrozo), powszechną praktyką jest nadawanie oryginalnym dziełom klasycznym wersji ad usum Delphini. Adaptowano też już utwory na potrzeby akcji Narodowe Czytanie (polegało to na wybraniu fragmentów Lalki, Qvo vadis), by podczas finałów można było zrobić rodzaj performanceu. Każdą z tych praktyk, da się jakoś wyjaśnić, umotywować. W przypadku adaptacji Przedwiośnia racjonalnych argumentów, które  usprawiedliwiły takie haniebne poczynania, nie ma!

Dokąd zmierzamy?

W akcji Narodowe Czytanie chodzi o promowanie czytelnictwa, ale chyba nie o takie, które polega jedynie na składaniu liter!? Chodzi, chyba (???), o szeroko pojęte obcowanie z literaturą narodową, z dziełami literackimi (nie brykami), których części składowe to treść i forma! Jednej od drugiej oddzielić się nie da, bo przecież nie chodzi tu tylko o to „co?”, ale i o to „jak?”, jedno łączy się z drugim, tworząc nierozerwalną całość.

W przypadku adaptacji Przedwiośnia poprawia się styl autora – formę jakby nie było. Po co więc wybrano do tej akcji twórcę, którego maniera pisarska komuś się nie odpowiada? Próbuje uwspółcześnić się dziś już archaiczny język powieści, bo trudno (!!!!!!!!) się ją czyta. Po co więc wybrano do tej akcji tekst, którego język tak bardzo się zestarzał, że nie da się tego czytać?

Nowy twór

Czymże więc obdarzyli naród adaptatorzy Przedwiośnia? Otóż powołali do życia nowy twór, który z dziełem czołowego twórcy dwudziestolecia międzywojennego nie ma nic wspólnego, coś co ewentualnie możemy określić za Katarzyną Kłosińską wariacją na temat Przedwiośnia[4].

Skutki uboczne

Poczynania adaptatorów zaowocowały jeszcze czymś. Czymś zgoła ważniejszym, czego zapewne się nie spodziewali, czymś nieoczekiwanym i raczej niepożądanym. Dyskusją narodową bowiem! Działania te wzburzyły krytyków, znawców literatury, czytelników. Powołano SKOT, czyli Społeczny Komitet Obrony Tudzież(y) i się zaczęło!

Stworzono długą listę polskich słów, które odchodzą w zapomnienie, o które należy zawalczyć, gdyż są to słowa piękne, świadczące o bogactwie, wyjątkowości języka polskiego, których obecność ochroni nas przed równoważnikowymi formami, zubożałymi, monosylabowymi wypowiedziami. Jest więc nadzieja w narodzie! Dać mu tylko pretekst!

Uczta dla frajerów

Działania SKOT-u są mi bliskie. Bywalcy Bałwochwalni wiedzą, że niemalże od początku jej działalności istnieje rubryka „Słowo tygodnia” (patrz: kolumna na prawo, nad „Bałwochwalnianymi kątami”), której zadaniem jest wydobywanie z czeluści pamięci pięknych słów języka polskiego, które odchodzą do lamusa!

Należę do entuzjastów Przedwiośnia. Mam sentyment po prostu do tej opowieści o młodym Polaku, którego beztroskie życie wśród Ormian, Turków i Rosjan zburzyła rewolucja, który w końcu wyruszył do odradzającej się po 123 latach ojczyzny, opowieści o człowieku uwikłanym w dzieje świata, zaangażowanym, reagującym na bieżące wydarzenia, opowieści o buncie i dojrzewaniu. Bo i duch całego dwudziestolecia międzywojennego jest mi bliski. Te idee, te myśli, ten optymizm i ta schyłkowość w końcu, czarnowidztwo, katastrofizm.

Latem, by iść z duchem narodu (!!!???), Przedwiośnie ogłosiłam lekturą lata i sama pochyliłam się na dość sfatygowanym egzemplarzem powieści, by zanurzyć się w żeromszczyźnie i dziejach jej niejednoznacznego jakby nie było bohatera. Jakąż miałam ucztę!!! Właśnie ze względu na te precjoza, rarytasy, fioki, raptularzyki, latyfundia.

Czytajmy więc Przedwiośnie!!! W oryginale oczywiście!!!


[1]  Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,904,przedwiosnie-lektura-narodowego-czytania-w-2018-roku.html, dostęp 07.09.2018. 

[2]  Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, http://www.prezydent.pl/kancelaria/narodowe-czytanie/narodowe-czytanie-2018, dostęp 07.09.2018. 

[3]  Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,904,przedwiosnie-lektura-narodowego-czytania-w-2018-roku.html, dostęp 07.09.2018. 

[4] Katarzyna Kłosińska, „Jeśli ››Przedwiośnie‹‹ jest za trudne, to nie trzeba było go wybierać”. Katarzyna Kłosińska o słowach wyciętych Żeromskiemu, opublikowano 29.08.2018,  http://wyborcza.pl/7,162657,23835529,jesli-przedwiosnie-jest-za-trudne-to-nie-trzeba-bylo-go.html, dostęp 07.09.2018.